Paradygmat rozwoju

Władza ekonomiczna a władza polityczna

 Społeczeństwo jest właścicielem wszelkich zasobów, jakie istnieją w jego otoczeniu przestrzennym. Od systemu prawnego zależy przyjęty model podziału umożliwiający dostęp do tych zasobów. Feudalno-kapitalistyczny model prawa zakłada przydzielanie dostępu do dóbr na podstawie posiadanego kapitału, czy też praw specjalnie przyznanych kaście uprzywilejowanej przez rządzących. W ten sposób społeczeństwo, które jest właścicielem dóbr, nie może z nich swobodnie korzystać, gdyż z korzystania zostało wywłaszczone a dostęp do dóbr ograniczono finansowo i prawnie. Podstawą wywłaszczenia i ograniczeń jest typowa dla systemu feudalno-kapitalistycznego struktura władzy ekonomicznej, ściśle powiązana z władzą polityczną – stanowiąc jej fundamentalną podstawę.

Przekleństwem globalizmu jest odejście od definiowania polityki rozwoju poprzez określanie zasadniczych celów gospodarczych, które mają być osiągnięte dla ziszczenia przyjętych za ważne i pożądane celów społecznych. W realiach globalizacji całe gospodarki i państwa są podporządkowane logistyce funkcjonowania przedsiębiorstw ponadnarodowych, które dążą w pierwszym rzędzie do akumulacji swoich stanów posiadania, albowiem to zawsze oznacza wzrost wartości dla akcjonariuszy, a nie realizacji jakichkolwiek celów wyznaczanych przez podporządkowanych procesom demokratycznym polityków.

Globalizacja rynków i globalne nastawienie działających na nich przedsiębiorstw to szczyt perfidii w rozwoju systemu feudalno-kapitalistycznego, która wywołuje sytuację koniecznej modyfikacji roli państwa narodowego wobec właścicieli kapitału, jak również społeczeństwa stanowiącego jedynie luźny zasób produkcji. Rolą państwa w tym zakresie powinna być ochrona społeczeństwa, albowiem to gwarantuje zachowanie podstaw dla napędzającego globalizację konsumpcjonizmu, jeżeli bowiem zgodzilibyśmy się traktować ludzi tylko, jako siłę roboczą, którą można dysponować jak innymi zasobami przy produkcji, to z czasem – powiększą się obszary wykluczenia do tego stopnia, że będzie trzeba ograniczyć podaż, albowiem zniknie popyt. Rolą państwa musi być ochrona kapitalizmu przed zjadaniem jego własnego ogona! Może to zrobić najefektywniej poprzez troskę o społeczeństwo, zwłaszcza w wymiarze jego rozwoju osobowego, przywileje socjalne oraz generalne uwarunkowania standardów pracy. Współcześnie mamy do czynienia z modelem, w którym pracownicy w krajach tańszych pozbawiają dochodów pracowników w krajach bogatszych, ale zarazem zapewniają olbrzymią podaż dóbr dla konsumentach w tych krajach. Rolą państwa musi być uświadomienie feudalnym kapitalistom, że pracownik = konsument, a konsument = pracownik. Człowiek – najważniejszy element wszystkich procesów społeczno-gospodarczych.

Niestety musimy przygotować się do funkcjonowania w realiach olbrzymiego rozziewu pomiędzy rolą ponadnarodowych przedsiębiorstw w gospodarce globalnej i gospodarkach narodowych a niedemokratycznym sposobem wyznaczania celów przez te podmioty, które przypomnijmy dążą do akumulacji wartości dla dobra swoich właścicieli – a nie społeczeństw, czy też szerokorozumianego dobra publicznego. Ich celem jest bogacić swoich właścicieli, a osiągają to najlepiej poprzez dominację nad swoim społeczno-gospodarczym otoczeniem. Decydując, komu i ile pracy dadzą, decydują o zamożności – a to już nie jest tylko gospodarka, ale czysta polityka, dotychczas zastrzeżona dla kryteriów doboru politycznego, już mniejsza z tym czy w demokracji, plutokracji, czy dyktaturze, ale każda z tych formacji w jakimś stopniu zawsze musiała liczyć się z ludem. Natomiast władza czysto ekonomiczna, absolutnie niczego nie musi, liczy się zysk, efektywność, stopa zwrotu.

Obecnie w skali globalnej elementem podtrzymującym władzę korporacji jest system publicznych mediów, które mają interes w zamawianiu u nich reklam, albowiem to znacząco poprawia ich budżety finansowe. Oczywiście największymi reklamodawcami są największe korporacje! Przy czym, żeby było już zupełnie śmiesznie, wydatki na budżety reklamowe finansują, jako procent ogólnego kosztu dystrybuowanych dóbr lub usług. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że za władzę globalnych koncernów płacą sami konsumenci zachęcani reklamą i PR-em, kupują coraz więcej – a co najważniejsze stale. To oczywiście oznacza, że firmy mają zawsze pieniądze, a jak je mają, to sponsorują reklamy. Koło się zamyka – działa doskonale od czasów II wojny światowej, obejmując już prawie cały świat. Więcej władzy, za więcej informacji – w efekcie większa sprzedaż. Wszyscy są szczęśliwi, przy czym zauważmy, że konsumenci płacą podwójnie – po pierwsze za produkt, lub usługę a po drugie za informację o nich! Czy to nie jest genialne? Na tym właśnie polega współczesny kapitalizm.

Niestety nie kontrolują go mityczne siły rynkowe, czy też słynna – niewidzialna ręka rynku, nikt nie kontroluje kapitalistów, albowiem w swojej globalnie zorientowanej działalności są w stanie być bezkarni – nigdy nie ponoszą odpowiedzialności za negatywne skutki swojej działalności – tylko najpotężniejsze państwa są w stanie zmusić korporacje do odpowiedzialności, jednakże na tym władza polityczna się kończy. Kapitalista zawsze może zdecydować, że nie opłaca mu się już prowadzić działalności w kraju A – w dotychczasowym kształcie, woli kraj B. Skutek? W kraju A – polityk ma problem, albowiem odczuwa nacisk społeczeństwa pozbawianego pracy, nie mogąc nic z tym zrobić. W kraju B, polityk cieszy się, ale już w pierwszym dniu wie, że czeka go los polityka z kraju A, więc stosuje odpowiednią taktykę względem przedsiębiorcy, jej główną osią jest ograniczanie praw pracowniczych – do tego stopnia, żeby ludzie nie traktowali inwestycji, jako czegoś trwałego, ale jako coś ekstraordynaryjnego, co przytrafiło się im z dobroci kapitalistycznego inwestora i obrotności ich polityka. Szczególnie jest to widoczne w krajach biednych nieposiadających własnych kapitałów ani technologii, gdzie inwestorzy gotowi są dowolnie działań, nie licząc się ani ze społeczeństwami, ani z politykami, albowiem wiedzą, że są bezkarni. Szczególnie żałosne jest to w przypadku, gdy równolegle inwestują w innych krajach z powodów obietnic politycznych. Co wówczas pozostaje? No zbuntować się jawnie nie można, albowiem kapitalista się obrazi i zniechęci innych! Ale można zrobić coś gorszego – można przestać kupować jego produkty! Tego nie wytrzyma żaden kapitalista, zwłaszcza na dłuższą metę.

Problem polega na tym, że społeczeństwa muszą sobie uświadomić fakt, że w obecnych realiach politycy są zakładnikami kapitalistów i ze względu na ograniczenia polityczne nie mogą reagować w sposób taki, jakiego wymaga sytuacja polityczna. Jest to trudne zwłaszcza w ustrojach demokratycznych i demokracjo-naśladowczych. W naszym interesie jest spowodowanie przez struktury ponadnarodowe takich regulacji, żeby przedsiębiorca ponosił realną odpowiedzialność za swoje działania – inaczej stoczymy się w odmęty braku zasad XIX-to wiecznego kapitalizmu industrialnego.

Bez względu na wszystko nie można pozwolić na to, żeby władza ekonomiczna przejmowała władzę polityczną z pominięciem kryterium wyboru demokratycznego, ze szczególnym uwzględnieniem budowy osobistych autorytetów polityków. Bez tego możemy od razu oddać władzę technokratom i kapitalistom, przynajmniej się oszczędzi na procesie wyborczym. Dramat polega jednak na tym, że to technokraci i kapitaliści częściej wykazują w swoich decyzjach i działaniach nie tylko więcej wiedzy i słuszności, ale przede wszystkim o wiele więcej zdrowego rozsądku, a brak tej cechy z kolei dyskwalifikuje każdego polityka. Dobrze jest, zatem, jeżeli władza ekonomiczna lekko poprzedza władzę polityczną, jednakże ta właściwa musi nie tylko nadążać, ale co jest szczególnie ważne wskazywać kierunek działania i priorytety ważne do osiągnięcia dla podmiotów posiadających władztwo ekonomiczne. Niestety zwłaszcza w biednych krajach, – czego przykładem jest Polska – coraz częściej dzieje się odwrotnie.

One Comment

  1. Społeczeństwo ma do dyspozycji tylko jeden czynnik: kupować lub nie kupować produktów danej korporacji.
    Tylko to się nie udaje – bo ludzie nie tylko nie są zjednoczeni, chociażby w poglądach i w poziomie wiedzy na działalność danej globalnej korporacji – ludzie są DEZINFORMOWANI i to za własne pieniądze, jak celnie zauważa @krakauer.
    I to jest najważniejsze w tym artykule. Gratulacje!
    P.S.
    Proponuję zacząć promować BOJKOT produktów FIATA w Polsce.
    To byłby sprawdzian, czy jako społeczeństwo jesteśmy zdolni do zmian, czy już za nas z góry zdecydowano.
    Określono nasze życie od kolebki po grób.
    I ktoś tu na tym portalu krytykował REALNY SOCJALIZM za planowanie. Okazuje się że to był mały pikuś wobec STRATEGICZNEGO planowania globalnych korporacji. Ich władze również nie odpowiadają za skutki swych decyzji, jak członkowie Biura Politycznego …
    Czy okazuje się, znowu jesteśmy “in the big black hole” …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.