Religia i państwo

Wizyta Patriarchy Moskwy i całej Rosji Cyryla w Polsce – prawdziwe partnerstwo wschodnie?

 W dniach 16-19 sierpnia 2012 roku, odwiedzi Polskę Jego Świętobliwość Patriarcha Moskiewski i całej Rosji Cyryl. Przybędzie na zaproszenie Jego Eminencji, Wielce Błogosławionego Metropolity Warszawskiego i całej Polski Sawy.

W praktyce oznacza to dla państwa – pomimo istotnych różnic – mniej więcej tyle, jakby przyjeżdżał „rosyjski” Papież, albowiem z punktu widzenia hierarchii prawosławnej Patriarcha Moskiewski ma olbrzymie znaczenie, reprezentuje największe skupisko prawosławia.

Jest to bardzo ważna dla naszego kraju wizyta, albowiem w osobie Jego Świętobliwości możemy mieć wielkiego przyjaciela, jako naród i państwo na wskroś katolickie.

Ciężko jest w przypadku takiej wizyty sugerować cele polityczne, ale prawdopodobnie nie da się sprytniej i mniejszym kosztem wejść na             Kreml niż przez pośrednictwo Jego Świętobliwości, musimy mieć świadomość, że już sam fakt przyjęcia przez tak wielkiego człowieka zaproszenia ze strony polskiej cerkwi to wydarzenie bez precedensu.

Należy mieć w pamięci dialog, jaki zapoczątkował Jan Paweł II z patriarchą Konstantynopola Dimitriosem I, niestety w wyniku następstw przemian ustrojowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej powrócił problem kościołów unickich, będących solą w oku zadawnionego sporu pomiędzy katolicyzmem a prawosławiem. Problem ten dotyczy także nas Polaków, albowiem bardzo wielu obywateli polskich to osoby wierzące w tym obrządku.

Abstrahując od spraw religijnych i związanych z nimi komplikacji wzajemnych stosunków należy się zastanowić, co państwowego możemy przy okazji tej wizyty załatwić.

W naszym interesie jest przedstawienie rządu polskiego, jako obrońcy prawosławia w Unii Europejskiej. Jeżeli by się to udało i nasz rząd podjąłby się takiej misji, to mielibyśmy olbrzymi oręż propagandowy względem Kremla, któremu z powodów wewnętrznych będzie coraz bardziej zależeć na właściwym wykorzystaniu wpływów cerkwi we własnym społeczeństwie. Podobnie w przypadku Ukrainy, wszelkie pozytywne kroki rządu polskiego wobec prawosławia mogą tylko i wyłącznie przyczynić się do otwarcia nowych, dotychczas zamkniętych kanałów relacji.

Dlatego w naszym interesie jest takie pokierowanie sprawami, żeby poszczególne patriarchaty – tj. Moskiewski i Kijowski, upatrywały w rządzie polskim gwaranta zachowania praw i miejsca właściwego prawosławiu w Unii Europejskiej.

Nie jest to strategia pozbawiona sensu, albowiem to my jesteśmy najbliżej dużych skupisk prawosławia w Unii Europejskiej. Wiadomo, że krajami wiodącymi dla prawosławia w Unii jest Grecja, Rumunia i Bułgaria, ale to Polska graniczy z Kaliningradem – i jest na tyle liczącym się członkiem, UE, że może rozmawiać z krajami bałtyckimi na temat problemów zamieszkujących je mniejszości w tym prawosławnej mniejszości rosyjskojęzycznej z pozycji rzecznika dialogu. Sprzyjać temu może w zasadzie otwarty konflikt pomiędzy Federacją Rosyjską a władzami tych krajów w zakresie praw i swobód mieszkających tam przedstawicieli mniejszości rosyjskiej – pozostałości po rozpadzie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Jeżeli udałoby się nam w sposób odpowiedni ująć po stronie podstawowych interesów mieszkających w tych krajach wyznawców prawosławia, to byłaby licząca się karta przetargowa we wszystkich rozmowach z kremlem. Jest to trudny cel do realizacji, ale możliwy do zrealizowania, przy odrobinie dobrej woli i sprytu dyplomatycznego. W efekcie, byłby to zupełnie nowy wymiar dla partnerstwa wschodniego, realizowanego w sposób skrajnie pragmatyczny, do jakiego nie nawykła nasza dyplomacja.

Równolegle, warto pomyśleć o wykorzystaniu cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego, jako instrumentu w polskim soft power na wschodzie. Prawdopodobnie lepiej się do tamtejszego społeczeństwa dotrzeć nie da. Należy wykorzystać w tym celu wizytę szanownego gościa, albowiem przy jego przychylności możliwe byłoby bezpośrednie dotarcie. Trzeba mieć do tego odpowiednio przygotowany program, który w sposób odpowiedni należałoby naszym partnerom przedstawić. Może to być np. wymiana młodzieży, wymiana kulturalna, intensyfikacja współpracy pomiędzy cerkwią w Polsce i w Rosji. Możliwych pól do współpracy może być bardzo dużo, kluczowe jest dla nas przełamanie szklanej ściany niedostrzeganie Polski z rosyjskiej perspektywy. W naszym interesie jest takie wspieranie tamtejszego Patriarchatu, żeby chciał on być w jakiejś mierze tubą propagandową polskiego PR. Jest oczywistym, że możemy tutaj myśleć głównie o zagadnieniach związanych z tak niszowymi dziedzinami jak np. odnawianie ikon klasycznych, polichromii itp., jednakże nasze relacje z Rosją i całym reprezentowanym przez nią światem prawosławia są tak złe, że potrzebne jest każde działanie, które może spowodować zmianę percepcji Polski i Polaków w tamtejszym społeczeństwie. Cerkiew może być naszą dźwignią do działań mających znaczenie państwowe.

Reasumując, czekająca nas wizyta jest wielkim polem do działań dyplomatycznych. Zapewnienie przychylności Jego Świętobliwości dla Polski do wyzwanie równe całej naszej nieudanej polityce wschodniej. Jeżeli udałoby się nam zaoferować szanownemu gościowi polskie poparcie dla spraw prawosławia w Unii Europejskiej, jest wielce prawdopodobnym, że znaleźlibyśmy w nim rzecznika. Znaczenie cerkwi w Rosji rośnie, jest wielce prawdopodobnym, że w perspektywie kilkunastu lat odzyska ona swoje systemowe znaczenie, jakie tradycyjnie w państwie rosyjskim miała, dlatego tak ważne jest poszukiwanie płaszczyzn współpracy i współdziałania, żeby stworzyć więcej szans do dialogu i pozytywnego mówienia o sprawach Polskich w Rosji. Podstaw współpracy należy szukać w popieraniu przez rząd Polski wymiany młodzieżowej i kulturalnej pomiędzy zainteresowanymi podmiotami z Polski a określonymi strukturami zaangażowanymi przez naszych rosyjskich partnerów. Oczywiście na pierwszym planie znajduje się popieranie współpracy wspólnot prawosławnych z Polski z ich partnerami w Rosji, albowiem to jest najprostsza droga do uskutecznienia dialogu i współpracy międzynarodowej, która w praktyce przecież prawie w ogóle nie istnieje.

One Comment

  1. Oj, mam ja dowody na obronę prawosławia, oj mam.
    Czekają na stosowny moment!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

seventeen + fifteen =