Polityka

Wizyta pani Angeli Merkel w trosce o przyszłość Unii Europejskiej

 Dzisiaj czeka nas wizyta pani Kanclerz Angeli Merkel w Warszawie, gdzie odbędą się konsultacje rządowe polsko-niemieckie oraz z całą tzw. Grupą Wyszehradzką. Niemcy przygotowują rozwiązania reformatorskie dla Unii, przed planowanym szczytem 16 września br., w Bratysławie. Wcześniej pani Merkel spotkała się na jednej z pięknych włoskich wysp z przywódcami Włoch i Francji. Niemiecka i Francuska dyplomacja były dość aktywne na innych kierunkach europejskich. Szczyt odbędzie się bez Wielkiej Brytanii, co będzie miało istotne znaczenie symboliczne i faktyczne.

Włosi i Francuzi chcieliby wzmocnienia Unii, poprzez jej zacieśnienie. Niemcy rozumieją to po swojemu, są w stanie zgodzić się na wiele, tylko nie chcą, na przejmowanie cudzych długów. Kraje Południa, jak Hiszpania, czy Grecja, będąca już chyba klasą sama dla siebie, mają nadzieję na dalszą pomoc oraz na takie regulacje, które przyczyniłyby się do większej dyfuzji gospodarczej umożliwiającej wzrost gospodarczy. Właśnie tego Europa potrzebuje najbardziej, jak będzie wzrost – wszystko się ułoży, niestety przy Euro rosną głównie Niemcy.

Wizyta pani Merkel w Warszawie to na pewno ważny gest symboliczny, pokazujący, że Niemcy rozumieją skale w Europie Środkowej i nie bez powodu rozmawiają z nią przez Warszawę, czy też raczej robią takie wrażenie. Bo w dniach poprzedzających wizytę w Warszawie i obiad z liderami Grupy Wyszehradzkiej, pani Kanclerz była w Czechach i Estonii, gdzie odwiedziła różne przykłady współpracy na wielu poziomach, jak również pokazano jej rozwiązania technologiczne, przemysłowe i edukacyjne.

W istocie, bowiem te konsultacje nie mają większego znaczenia, gdyż albo nasze kraje się zdecydują na to, na co Niemcy wcześniej się zdecydują, żeby zaproponować, albo potrzebne będzie inne rozwiązanie. Istnieją opinie, twierdzące, że pani Merkel, chciałaby takich zmian w Unii, które umożliwiłyby pragmatyczne relacje z Wielką Brytanią. W skrócie chodzi o to, żeby Unia zmieniła się w sposób przedstawiający realne zmiany w zakresie głównych parametrów, które stanowiły przyczynę brexitu. Wówczas byłoby, chociaż teoretycznie możliwe spowodowanie, ponownego przemyślenia swoich relacji z Unią przez Wielką Brytanię, jak również powstrzymanie krajów, myślących o powieleniu w jakimś stopniu brytyjskiej drogi.

Patrząc na zachodzące procesy z naszej perspektywy, nie można mieć złudzeń, co więcej – nie można również za mocno grać, powyżej realnych możliwości. W uproszczeniu, jeżeli uda się nam utrzymać Wspólną Politykę Rolną, na poziomie obecnych dopłat – to będzie poważny sukces. Na inne rozdawnictwo możemy liczyć, głównie wówczas, kiedy Unia, (czyli głównie Niemcy, bo geografia nas determinuje), będą miały w tym interes. Mowa o jakichś rozwiązaniach sieciowych, nowych politykach integrujących Unię, a proste rozdawnictwo mamy już raczej za sobą. To się drugi raz nie powtórzy, niestety nie udało się nam wykorzystać otrzymywanego wsparcia na rzecz stworzenia warunków do skoku cywilizacyjnego i sami jesteśmy sobie winni. Na pewno czas prowadzenia za przysłowiową rączkę i wybaczania nam naszych fochów mamy już za sobą. Zaczyna się ostra gra o nasze interesy, gdzie w ogóle trzeba znowu definiować, to na jakich zasadach i czy w ogóle poprzez ich reinterpretację jesteśmy dalej w Unii, rozumianej jako Unia, czy w czymś innym, co będzie miało jedynie unijną flagę i kosztowne w utrzymaniu instytucje.

Oczywiście państwowe tzw. media odtrąbią sukces, będzie że wstaliśmy z kolan i rozmawiamy jak partnerzy, tymczasem klucz do rozumienia tych procesów, leży w posegmentowaniu przez Niemcy innych krajów Unii. Jak również w ogóle samo to, że Niemcy same się poczuły upoważnione do rozmów o przyszłości Unii. Jest to dokładne pokazanie miejsca w szeregu i poszczególnym krajom i samej Komisji Europejskiej. Oto Niemcy na naszych oczach układają nam wszystkim Europę przyszłości, a My nic na to nie możemy poradzić. Nawet nie możemy podziękować i sobie pójść, ponieważ byśmy szybko odczuli, na czym polega “pogłębiona” troska i “prawdziwa” solidarność o stabilność naszej demokracji.

Można powiedzieć, że “sam tego chciałeś…”, jednakże skala problemu jest o wiele głębsza. W zasadzie to trudno jest powiedzieć po jak cienkim lodzie będzie wyznaczona nasza dalsza droga. Można pod pewnymi względami uznać, że jedną nogą, będziemy w przydrożnym rowie. Naszym problemem jest to, że nie da się dzisiaj zbudować w Polsce konsensusu ogólnonarodowego dla spraw europejskich. Cokolwiek by nie zostało położone na stole, będzie wykorzystane do ataków i do boksowania się, a wypracowanie samemu czegoś konstruktywnego jest chyba nie możliwe, bo wszystko będzie natychmiast skrytykowane i politycznie oplute, przez co najmniej jednego uczestnika procesów politycznych. Opcja rządząca jest natomiast na tyle euro-ostrożna, że może nie dostrzec momentu, w którym straci okazję, do nadania nowego biegu, we właściwym kierunku i z adekwatną do naszych możliwości prędkością – wielkiej sprawie, jaką jest nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej.

23 komentarze

  1. Niemcy po prostu zmieniają strategię wobec Unii i wobec Polski. Cele są te same – dominacja i eksploatacja, forma inna niż w 1939 roku, chociaż podobno i kanclerz Adolf i kanclerz Angela uwielbiają podobny krój marynarki. Zaraz zobaczycie jak pod przykrywką wewnętrznych tarć w koalicji przytulą się do Rosji 🙂

  2. Wkrótce w Europie ton nadawać będzie duet Niemcy – Rosja
    ktoś, kto nie uwzględniał tych podstawowych prawideł
    nigdy nie powinien zajmować się w polityką a siedzieć
    w osiedlowej piaskownicy.

    • Jestem podobnego zdania…
      – Rosja -> zasoby naturalne + rynek zbytu
      – Niemcy -> potencjał przemysłowo-wytwórczy
      – pozostali w EU – potencjał wytwórczy
      W tym zestawie na pewno wyrobnicy nie mają nic do powiedzenia.

    • TYLKO NIE DLA RUSOFOBÓW!!!
      Jeżeli siegniemy do genezy to obawiam się,że nie masz racji…Bo media, Departament Stanu, agencje wywiadowcze, centralna bankowość, Biały Dom, siły zbrojne USA, “amerykańska edukacja”, przedsiębiorstwa i koncerny wypełnione są członkami CFR.Na szczycie tego “niewidzialnego rządu” stoi nikt inny jak David Rockefeller – senior rodu finansującego CFR.Te same korporacje kontrolują nie tylko USA poprzez CFR, ale również Europę poprzez zbudowany przez siebie Eurokołchz. Ale nie martw się! Jesli wszyscy członkowie Eurokołchozu ZMĄDRZEJĄ i opuszcza go dla swojego dobra i dla dobra swoich obywateli tak jak zrobiła “GB” to każdy bedzie mógł przyłaczyc sie do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (ros. Евразийский экономический союз, ЕврАзЭС, Ewrazijiskij ekonomiczeskij sojuz, JewrAzES biał. Еўразійскі эканамічны саюз, kaz. Еуразиялық экономикалық одақ, orm. Եվրասիական տնտեսական միություն, kir. Евразиялык экономикалык биримдик, ang. Eurasian Economic Union, EAEU) – wspólnota gospodarcza powołana 29 maja 2014 roku przez trzy państwa założycielskie: Białoruś, Kazachstan i Rosję.
      Do unii dołączyły także Armenia (10 października 2014 roku) i Kirgistan (23 grudnia 2014 roku).
      Traktat powołujący do życia Unię przewiduje poszerzenie dotychczasowej unii celnej o swobodny przepływ kapitału, siły roboczej, towarów i usług.
      Tego w Eurokołchozie nie ma.Jedyny słuszny kierunek to tylko z zachodu na wschód…TAK JAK W KOŁCHOZIE!
      Unia ta jest określana jako alternatywa dla Eurokołchozu a takiej alternatywy swoim członkom nie zapewnia Eurokołchoz
      pod “przewodnictwem” wasala USA i członka “CFR” Merkel.

    • @Hektor z Lasu
      @krzyk58
      @50-parolatek
      “ujeli”…. .” a mnie sie marzy kurna chata i trzaskajace w piecu kurne pienki….wez na kolana kota , do serca przytul psa.. ” po prostu stara piesn….

  3. tak, tak @krzyku58 masz rację!, a potwierdzę to znanym cytatem sławnego Polaka (z mieszanego małżeństwa – których również nie jesteś fanem) cytuję: “Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele,i? – jakoś to będzie!” koniec cytatu. Dosyć tej fanfaronady. Spadnij człecze na ziemię. O życie co najmniej 38 mln tu chodzi i świata bezpieczeństwo, a nie mrzonki jakieś o międzymorzu. Wiadomo czym się to skończyło. A co do mieszanych małżeństwach. Talmud mówi wyraźnie, że narodowość przechodzi po matce. Ojciec jest zawsze tylko mniej, lub bardziej domniemany. Pozdrawiam.

    • Panie Lechu – a nie wystarczyło by zacytowanie
      fragmentu Dzieła bez dzielenia włosa na czworo? 🙂

      “Zabawy zapałkami”. http://www.mysl-polska.pl/988

      • @krzyk58 Drogi wystarczyłoby!!!, ale widzisz ja nadal twierdzę, że potrzebna nam jest “krew” innych narodowości z przyrodniczego punktu widzenia, celem powiększenia różnorodności puli naszych genów, co tylko korzystnie wpływanie na nasz potencjał biologiczny. Ze wszech miar jest konieczne wzbogacanie naszej różnorodności kulturowej. Chrześcijaństwo nie jest jedyną, a w dodatku najlepszą, opcją. Świat, który się globalizuje i przeludnia, musi wyzbyć się konotacji religijnych. W przeciwnym razie grozi nam walka wszystkich z wszystkimi. Musimy zatem religie przenieść do historii, jak przenieśliśmy do niej, na przykład, już mity greckie i żyć progresywnie budując ogólnoświatowe społeczeństwo, które będzie rozumiało aktualny świat. Dzisiaj, przy obecnych środkach technicznych jest to już możliwe. Potrzeba tylko zrozumienia i dobrej woli. Niestety(!!!) kończy się czas państw jednorodnych etnicznie (które tak naprawdę nigdy nie istniały), co właśnie pokazałem Ci na przykładzie Mickiewicza. Ponieważ mój zawód ma wiele z nauk biologicznych, mógłbym przytaczać Ci mnóstwo podobnych przykładów, które wprawiłyby Cię w konfuzję, z której mógłbyś się nie otrząsnąć. Pamiętaj liczy się tylko człowiek będący jedynym w swoim rodzaju kosmosem. Niepowtarzalnym! Jednego człowieka nie da się zastąpić innym. To będzie już zupełnie inny “kosmos”. Zatem szanujmy każde życie niezależnie gdzie i w jakiej formie ono zakiełkowało. Poza tym bardzo serdecznie pozdrawiam Cię i zapewniam, że lubię Ciebie czytać. – Lech

  4. Niemcy ponad wszystko.

    A wszystko będzie poukładane pod ich długofalowe interesy.

    Stosunki z Rosją też.

    Żadne fantasmagorie MIĘDZYMORZA pod przywództwem Polski – nie mogą tu mieć miejsca.

    Najbardziej “niemieckie” kraje regionu: Czechy i Estonia już się określiły.

    Jeszcze pora na podobną do nich Chorwację – i mamy MITTELEROPĘ plus.

    Bo biznes niemiecki musi mieć PRZESTRZEŃ do ekspansji, bez żadnych FOCHÓW ze strony mniejszych i skłóconych wewnętrznie partnerów, jak np. Polska czy niby państwo: Ukraina.

    Czasy na eksperymenty z osaczaniem Rosji przez mocarstwo zza Wielkiej Wody – mijają.

    Ma być ORDUNG i swoboda działania dla oczywistych w naszym regionie potęg: Rosji i Niemiec, które się wzajemnie uzupełniają w wymianie technologia za surowce.

    Krakauer realistycznie pisze o tym od la i wychodzi, że miał (nadal ma) – rację.

  5. No cóż, po pierwsze widać, że Niemcy nie odpuszczają Grupie Wyszehradzkiej (właściwie to chyba stały się jej kolejnym członkiem – hm…) – pamiętajmy, że ostatnio w Pradze również były Niemcy obecne w osobie Pana Steimayera. To pokazuje realne wpływy neokolonialne Niemiec w tej części Europy. I komu tu zależy bardziej na dobrych relacjach.. otóż bez naszej części Europy Niemcy płyną siną dal – ich eksport do nas swych produktów utrzymuje w znacznej mierze gospodarkę Niemiec. Pamiętajmy, że produkcja samochodów w Niemczech jest tak wielka, że odpowiada w Polsce wpływom budżetowym w skali roku – no jakieś 50 miliardów mniej. A co z innymi produktami? I jeszcze jdno, jeżeli w ciągu 10 lat nie będzie w Europie wojny to będzie oznaczać, że mamy już inną epokę… politycy spiszą się na medal rozwiązując problemy w sposób pokojowy. Miałam tu już nie pisać ale jdnak tu można często coś ciekawego znaleźć.

    • @ królowa bona. Trochę mnie dziwią Twoje wpisy i oceny. Dla mnie Pani Angela Merkel (z rodzinnego pochodzenia Wielkopolanka) po prostu ma spójną wizję Europy. Trudno to nam “post szlacheckiemu zaściankowi” zrozumieć, ale jeżeli przeczytasz moją ostatnią odpowiedź dla @krzyk58, to zrozumiesz o co mi chodzi i co Europejczykom (nie Polakom, Czechom itd…) chce ona przekazać. Dla mnie ona wyprzedza swój czas. Tak jak ongiś wyprzedzała go Katarzyna Wielka – szczecinianka z pochodzenia. Angela Merkel to wielki format. Ponadczasowy. Ona tworzy nowe wartości i nowe pojęcia!!! Historia jej to przyzna! Coś było twórczego w podziale państwa Niemieckiego, skoro zdołał wygenerować tak dalekowzrocznego polityka.
      Pozdrawiam Panią Królową – Lech

  6. Przed chwilą przeczytałam artykuł jak pani Merkel została “powitana” w Pradze i to zarówno przez polityków jak i obywateli tego rozsądnego Narodu.
    Mówiąc najdelikatniej pani Merkel była zdziwiona i zdegustowana tym “powitaniem”. Brawo Czesi.

  7. Ja bym raczej zatytulowala wizyta pani Angeli Merkel w Warszawie w trosce o wlasna kariere…nieprawdaz ? ” sie robi, co sie da”……. ja tu troche zamydle wam oczy i prosze o wasze niekonczace sie nigdy poparcie.. oj ! wywialo kuzyna Donka do Brukseli, wywialo..brakuje poparcia, brakuje..choc prezez miekknie i miekknie, nic od dluzdzego czasu nie mowi o odszkodowaniach wojennych, oj ! nie mowi..a trzeba by, trzeba.. . A czym to jest spowodowane to miczenie Twoje, prezesie kochany ??? Czyzby wujek trzymal za morde ?

    • Prezes, który obiecywał trochę normalności widocznie zmienił zdanie (powód nieznany). Natomiast najbogatszy emigrant do Brukseli nawet gdy był premierem w Polsce to też nie miał czasu/okazji by zadbać o interesy Polski. Kochał piłkę kopaną, ciekawe czy w Brukseli jest to też jego główne zajęcie, ważne również z kim gra.

  8. “Angela Merkel go to Holywood”.slyszalam , ze ma juz zaproszenia na okres po skonczeniu kariery jako kanclerka…..ma grac sama siebe , nawet w tych samch zakietkach….

    • @królowa bona. Niestety czasami postawi się na niewłaściwego konia. Tak mogło być z “namaszczeniem” Pana Donalda Tuska. Ale to nie zmienia faktu, że Pani A. Merkel ma wizję i stara się nobilitować nowy zaciąg do UE. Może by jej się to udało, gdyby nie ksenofobia następców Tuska w Polsce. Oni całkowicie zdegradowali wartość swojego kraju jako członka UE i progresywnej części kultury ogólnoeuropejskiej (zachodniej). To jednak nie jest już winą Angeli Merkel. To jest jak najbardziej nasz polski folwark! (bitwę pod Mątwami przypomnę). Pozdrawiam i życzę więcej dalekowzroczności w ocenach poczynań “Cesarzowej Europy”. Jeszcze raz podkreślam. To jedyny polityk UE ze spójną wizją Europy pod względem jej potrzeb i interesów. Co do “kolonizowania” Polski to przestańmy mieć pretensję o to do Niemców, a przyjrzyjmy się poczynaniom zmitologizowanego obozu solidarnościowego w latach 90-tych. Można powtórzyć za N. Gogolem (“Rewizor”): “z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!” Pozdrawiam i proszę o dogłębna analizę.

  9. @jerzyjj – serdecznie dziękuję za komentarz do mojego wpisu. Jeszcze nikt w życiu nie nauczył mnie tak wiele w tak krótkim czasie. Wielkie dzięki i pozdrowienia.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.