Wizyta pana prezydenta Andrzeja Dudy w Estonii na szczęście bez jawnej rusofobii!

Zaskakująca okazała się nie tylko sama wizyta pana prezydenta Andrzeja Dudy w Estonii, ale równie zaskakująca była retoryka przemówienia pana prezydenta [streszczenie tutaj Źródło Kancelaria Prezydenta RP]. W zasadzie zaskakujące było to, czego pan prezydent nie powiedział, a wiemy z relacji obserwujących wizytę, że nie było tam jawnej rusofobii.

Biorąc pod uwagę rocznicowo – inauguracyjny charakter wizyty, należy się szczerze zachwycić nad postępowaniem pana prezydenta Dudy, albowiem nagle okazało się, że prezydent Polski potrafi przemawiać tak, żeby nie dało się wywnioskować z jego wypowiedzi elementów jawnej rusofobii.

To wielka zmiana w stosunku do poprzedniego prezydenta, który w zasadzie przy każdej okazji poruszania tematów wschodnich pozwalał sobie na różne nieeleganckie wycieczki w kierunku naszego wielkiego wschodniego sąsiada.

Co prawda za sprawą estońskiego gospodarza nie obyło się bez mówienia o wojnie i agresji, jednak obu głowom państw prawdopodobnie udało się rozmawiać i co najważniejsze przemawiać językiem zdystansowanym od niepotrzebnych emocji, które musiałyby wywołać reakcję, strony bezpodstawnie oskarżanej np. o rzekomą agresję na Ukrainę czy też rzekome wspieranie separatystów w tym kraju.

Pan prezydent wspaniale skoncentrował się na zagadnieniu przestrzegania prawa międzynarodowego. To bardzo ważne jest, że głowa naszego państwa w sposób tak odpowiedzialny i wyważony wypowiada się na tematy naprawdę istotne, które otwierają przestrzeń do dialogu przez nie zamykanie spraw wspólnych.

Takie przedstawienie sprawy przez pana prezydenta stwarza szansę na wyprostowanie kilku zamierzchłych, ale ciągle jątrzących ran w Europie – przykładowo problem serbskiej Prowincji Autonomicznej Kosowo i Metochia, która została terrorem odebrana spod państwowej administracji serbskiej, której rząd pod gradem bomb NATO był zmuszony jak wiemy ustąpić administracyjnie. Skutki zmian na tym terenie dzisiaj odczuwa Europa, przez wielką falę migracji ludności muzułmańskiej z rejonu zwanego dzisiaj Kosowem (nie wszystkie kraje uznają niepodległość Kosowa, jako państwa). Ówczesna zmiana statusu tego terytorium była bezprawna i nawet nie została potwierdzona przez referendum na tym terenie, co do statusu państwowego. Bezprawnie wymuszono na Serbii odstąpienie z tego rdzennie serbskiego terytorium o nadzwyczajnym znaczeniu historycznym. Być może właśnie ostatnie słowa pana Dudy przyczynią się do zmiany stanowiska dyplomacji polskiej w kwestii zakończenia obecnego stanu naruszenia prawa międzynarodowego.

Co ciekawe nawet stronnicy polityczni obozu politycznego pana prezydenta, komentując jego wizytę w Tallinie, powstrzymywali się od jednoznacznie rusofobicznego przekazu. To już wskazuje na być może jakąś szerszą koncepcję dyplomatyczno-retoryczną, jaką być może, jak mamy nadzieje zapoczątkował pan Duda.

Byłoby wspaniale, gdyby tak oszczędna i zdystansowana retoryka zapanowała na salonach Warszawy. Możemy sobie tylko życzyć, żeby tak było, ponieważ to naprawdę może oznaczać początek powrotu do jakiejś normalności w naszych stosunkach z Federacją Rosyjską.

Szczególnie interesujące jest to, jak rząd odniesie się do nowego standardu dyplomacji zaproponowanego przez pana Dudę. Na tą chwilę nie wiadomo, co może wymyślić pan minister Schetyna, a jak wiemy ma bardzo, naprawdę bardzo bogatą wiedzę historyczną i mógłby próbować się odnieść do sytuacji bieżącej, chociażby przez przyrównanie do kwestii historycznych.

Na marginesie trzeba wziąć pod uwagę fakt, że pan prezydent prawdopodobnie nie miał łatwo na tym wyjeździe, ponieważ równolegle w kraju nastąpiły działania prokuratury wobec pewnej osoby, będącej blisko powiązaną z rodziną tragicznie zmarłego pana Lecha Kaczyńskiego. Równolegle jeden z tygodników zaatakował pana prezydenta w kwestii rzekomych kwestii wynikających z pokrywania kosztów jego przemieszczania się w ramach spełniania mandatu parlamentarnego.

Reasumując całokształt, może pan Andrzej Duda zacznie nową retoryką zasypywać sztuczne podziały niemożności, a przynajmniej już nie będzie pogłębiać przepaści pomiędzy Polską a Rosją? Oczywiście te kwestie powyższe, odnoszące się do retoryki pana prezydenta to myślenie życzeniowe, byłoby pięknie jakby tak było.

17 thoughts on “Wizyta pana prezydenta Andrzeja Dudy w Estonii na szczęście bez jawnej rusofobii!

  • 24 sierpnia 2015 o 07:17
    Permalink

    Poczucie humoru autora jest już słynne i znane 🙂 Ha ha ha ubawiłem się jak norka 🙂

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 07:24
    Permalink

    Słuszna fraza: “należy się szczerze zachwycić nad postępowaniem pana prezydenta Dudy” – że nie wywołał wojny.

    Dobry Pan!

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 08:21
    Permalink

    Początki są trudne,jeszcze śię doczekamy,rusofobia to choroba nie do wyleczenia,chyba że wcześniej nastąpi zgon.

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 08:25
    Permalink

    Początkowo chciałem się wpisać w tonie Wiernego_czytelnika i Inicjatora. Jednak po chwili zastanowienia się “bława wypadła mi z ręki”. Może rzeczywiście idzie nowe!? Może w PiS’ie, tak jak i w PO (zresztą nie tylko, w tych partiach)kończy się era dotychczasowych liderów i Pan były Premier, aktualny Prezes, pozostanie jedynie “honorowym”. Na ogół dużo wiemy o tarciach frakcyjnych w PO i kolapsie na lewicy. Mało się mówi o wewnętrznej sytuacji w PiS’ie. Może jakaś grupa przytomnie myślących członków tej politycznej korporacji nabrała większego znaczenia dochodząc jednocześnie do wniosku, że dalsze sianie nienawiści i pogłębianie społecznych podziałów doprowadzi nas do tego, przed czym uchronił nas Pan Gen. Wojciech Jaruzelski wraz ze swoją ekipą, a mianowicie do wojny domowej. Już nie zimnej, bo taką przeżywamy, ale “gorącej”, co mogłoby skutkować krwawymi porachunkami. Dosłownie. Jak dotychczas nie przekonuje mnie wieczny uśmiech Pana Prezydenta dr Andrzeja Dudy, ale zauważmy, że po jego wyborze nie było wiernopoddańczych gestów z jego strony wobec Prezesa, a tym bardziej meldunku o wykonaniu zadania. Poza tym mało wiemy o aktualnej Pierwszej Damie, poza tym, że wywodzi się z rodziny o lewicowych poglądach, a wygląda na osobę pryncypialną i zdecydowaną. To nie jest charakter Pani Kwaśniewskiej, lub Komorowskiej, przy całym należnym szacunku dla tych dam. Ona jest zdecydowana odegrać swoją rolę i robi na mnie wrażenie tzw. “zwierzęcia politycznego” w odróżnieniu od jaj małżonka, u którego tego pazura nie spostrzegam. Póki co. Jeśli moje spostrzeżenia są słuszne, może czekać nas ciekawa przyszłość! Obym się nie mylił. No cóż pomarzyć można. Czasami marzenia się spełniają.

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 09:14
    Permalink

    Re:
    “Reasumując całokształt, może pan Andrzej Duda zacznie nową retoryką zasypywać sztuczne podziały niemożności, a przynajmniej już nie będzie pogłębiać przepaści pomiędzy Polską a Rosją? Oczywiście te kwestie powyższe, odnoszące się do retoryki pana prezydenta to myślenie życzeniowe, byłoby pięknie jakby tak było.”

    Oczywiście, że Pan Prezydent NIE ZACZNIE niczego! Będzie kontynuował starą politykę Faszyngtonu – Polski jako konia trojańskiego i destabilizatora pokoju. Różnica pomiędzy Prezydentami będzie taka – że Pan K. był sterowany poprzez Brukseleę co zawsze dawało nam parę dni czasu na jakąś reakcję i ewentualną ochronę naszych interesów. Rozkazy dla Pana D. są wydawane bezpośrednio!

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 11:26
    Permalink

    Może nareszcie w środowisku prezydenckim a następnie w kręgach rządowych będzie zrozumienie, że z USA nie mamy żadnych wspólnych interesów. Oj, wspólne są tylko wtedy, gdy XXXXX zza oceanu coś od nas chcą. Świat się zmienia i w naszym interesie jest dobrze rozegrać sprawę pomiędzy Rosją, Niemcami i pozostałymi państwami, które mogą być jakąś alternatywą lub przynajmniej środkiem nacisku politycznego. Chodzi o państwa – Szwecja, Finlandia, Dania, Kraje Bałtyckie, Słowacja no i Rumunia (i jeszcze może Mołdawia).

    W tym obszarze należy szukać rozwiązań i plan wizyt prezydenckich pokazuje, że chyba taki scenariusz zaczyna być brany pod uwagę.
    Dla mnie najważniejszym Partnerem są NIEMCY !. To im zależy jak nikomu innemu na spokoju w Polsce. Tu realizują interesy gospodarcze i polityczne (zaspokojenie w sferze bezpieczeństwa niemieckich granic od wschodu). Niemcy już wiedzą, że sojusze z Rosją wcześniej lub później powadzą do wojny. Dobrze zatem mieć od wschodu państwo, które weźmie ciężar (chcąc nie chcąc) zabezpieczenia granic wschodnich Niemiec.

    Taka sytuacja wydaje się realna.

    Co do Rosji. Ona teraz nie jest groźna i długo nie będzie. A to, że tak jest, to skutek działań USA. To państwo jest dziś największym zagrożeniem dla pokoju (przykłady? – Libia (tu podobno Sarkozy był bardzo zadłużony u Kadafiego, więc VVVVVV z Pentagonu pomógł – co za perfidia), Egipt, przede wszystkim Syria i tereny Iraku (znów CCCCCC z pentagonu hodują nowego parszywca w postaci zależnego islamskiego potwora, podobnie jak na Ukrainie wspierają skrajne siły faszystowskie dla podtrzymywania konfliktu, czyli wojny domowej.

    Nie mówiąc o destrukcyjnej roli USA dla całej Europy w tym UE. Przecież problemy imigracyjne wywołali – “dali w prezencie” właśnie oni naszej Europie. Pytanie dlaczego.

    Odpowiedź jest prosta. XXXXXXX mają problem z Chinami i to daleki wschód im uwiera. Inna nacja może zgładzić to paskudne państwo, które od 200 lat wywołało najwięcej konfliktów na świecie. Okazuje się, że nawet Izrael nie może być pewien swojej przyszłości, bo dla CCCCCCC już nie jest potrzebny, jest im ciężarem.
    Nie łudźmy się Ameryka, układajmy relacje z Niemcami i Rosją. Przy okazji twórzmy relacje z najbliższymi mniejszymi państwami. Wtedy będzie dobrze. CCCCC boi się tylko jednego – zniszczenia go przez Amerykę, po tym jak już załatwią Chiny. Póki co jest potrzebny USA więc nic mu nie grozi z ich strony poza utrzymywaniem w pobliżu granic tzw. stanu wojen zastepczych.

    SZANOWNY PANIE OCENZUROWAŁEM SŁOWA KTÓRE MOGŁY BYĆ UZNANE ZA WYRAZ KSENOFOBII ORAZ JEDNO NAZWISKO, KTÓRE PAN UŻYŁ W NIEUPRAWNIONYM CHARAKTERZE. ODPOWIEM – NIE NIE BOI SIĘ. Z POZDROWIENIAMI NAJLEPSZYMI. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 24 sierpnia 2015 o 12:09
      Permalink

      Oj boi się bo geopolityka jasno to pokazuje. Niestety osja nie jest państwem moskim – ewentualny dostep do szerokich móż stworzyłby z Rosji prawdziwą potęgę gospodaczą. Na ten moment Rosja gospodaczo nie wydala i nigdy nie wydoli bez dostępu szerokiego do móż. Jeżeli USA zamkną Putina tak jak teraz to przyszłość naszego sąsiada będzie kiepska. Nawiasem mówiąc mielibyśmy, my Polacy jeden problem z głowy…

      Odpowiedz
      • 24 sierpnia 2015 o 12:57
        Permalink

        Proponuję- tak od serca,liznąć nieco ortografii, na pewno nie zaszkodzi…analityku,….
        czy muszę dodawać, iż, ‘moja złośliwość” ma związek
        z ‘finiszem” -‘hominusa”?

        A w związku ze zgrzytem wyżej, dodam
        – “strzeż nas Panie od przyjaciół,(zamorskich) gdyż z podkładanymi
        Nam Polakom – “wrogami”,dogadamy się, dojdziemy
        do porozumienia, “jak Polak z Polakiem, tzn.z Rosjaninem”!!

        Odpowiedz
    • 24 sierpnia 2015 o 17:27
      Permalink

      Ty xxxxxy – zapewne znam lepiej POLSKĄ ortogafię niż ty. Ty możesz popisywać się w osyjskiej.

      Nawiasem mówiąc – nie zabieraj głosu w sprawach geopolityki, bo widać po już jednym twoim słowie, że nie masz zielonego pojęcia o niej.
      Poczytaj troszkę o rudymentach (a wiesz xxxxx co to jest) geopolityki dowiesz się więcej…

      SZANOWNY PANIE PROSIMY O ZACHOWANIE POZIOMU DYSKUSJI. Z POZDROWIENIAMI WEB. JÓZ. PS. NASZA FUNDACJA WSPIERA NAUKĘ JĘZYKA ROSYJSKIEGO SERDECZNIE ZACHĘCAMY DO NAUKI TEGO PIĘKNEGO JĘZYKA.

      Odpowiedz
      • 24 sierpnia 2015 o 20:02
        Permalink

        A jak ta fundacja się nazywa. Z chęcią skorzysta. No i gdzie można uczyć się rosyjskiego, czy w Gdańsku także? I jakie są ceny? Chciałbym swoją córke posłać do dobrej szkoły języka rosyjskiego…
        Pozdrawiam sedecznie

        NIESTETY W GDAŃSKU NIE MA JESZCZE CENTRUM. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

        Odpowiedz
      • 24 sierpnia 2015 o 21:43
        Permalink

        Nie twierdzę że pierwotny…lecz “cóś” jest na rzeczy,
        co nie daje mi spokojnie przejść do porządku dziennego, pewnie treść ‘przesłania”?
        Zauważyłem Acan, występujące zjawisko ‘zjadania literek”,o ortografii, tym razem nie wspominam.
        Zapytam, jakie wg. Acana obowiązują kryteria
        i możliwości wypowiadania się np.na forum OP?
        Cytuję Waści: “Jeżeli USA zamkną Putina tak jak teraz to przyszłość naszego sąsiada będzie kiepska. Nawiasem mówiąc mielibyśmy, my Polacy jeden problem z głowy…
        Problemem, na szczęście do rozwiązania, to Waść jesteś…

        Żegnam (chłodno)

        Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 17:43
    Permalink

    @hominus@gmail .pl – ano Niemcy niby wiedzą, że kontakty z Rosją zawsze prowadzą do wojny, ale jakoś tak się w historii układało, że to Niemcy wojny rozpoczynali. Z Rosją także. Lubmy się ze wszystkimi sąsiadami, bo to konieczne, ale najpilniejszą sprawą dla nas jest unormowanie stosunków z Rosją. Co do reszty wywodu to się zgadzam, poza prirytetowym traktowaniem akurat Niemców. Wszystkich traktujmy jednakowo i twórzmy coś na kształt Unii bis, bo po pierwze niewiadomo czy ta pierwsza nie rozpadnie sie, po drugie i tak ta pierwsza skazała nas na drugą prędkość.

    Odpowiedz
    • 24 sierpnia 2015 o 20:04
      Permalink

      Dziękuję za bardzo cenne uwagi. Sam przyznam, że to bliższe skojarzenie z Niemcami różnie może się skończyć. Na ten moment moja układana tak mi się intuicyjnie stworzyła. Pozdawiam serdecznie…

      Odpowiedz
      • 25 sierpnia 2015 o 05:32
        Permalink

        No właśnie różnie może się to skończyć. Najpewniej Mitteleuropą, w której i tak będziemy im podporządkowani, kontrolowani i bez szans na autonomiczny rozwój. Słynne hitlerowskie: Polaków nauczyć pisać i czytać oraz liczyć do stu. Rosjanie pozwolili nam się rozwijać intelektualnie, a także zbudować swój, co prawda siermiężny, ale przemysł, którego i tak wcześniej nie mieliśmy. Mało wymagali tego od nas, dla naszego i wspólnego dobra. No cóż dokonaliśmy “ideologicznej” deindustrializacji stając się wymarzonym rynkiem zbytu. Zafundowaliśmy sobie tanie montownie (dla nich) bez nowoczesnych technologii, czyniąc z siebie z premedytacją tanią siłą roboczą (aby się przypodobać nowym Panom). Jesteśmy więc Bangladeszem środkowej Europy na potrzeby Niemiec i UE, to wszystko na własne życzenie. Aż po nogach na ciekło z niecierpliwości, aby stać się ich parobkami. Dawniej byliśmy dumni. Boso, ale w ostrogach. Teraz nie jesteśmy już bosi, ale bez ostróg, a nasz dumny orzeł (jaki tam orzeł!?, w herbie mamy ptaka z rodziny jastrzębiowatych “orła bielika”), okazał się kompletnym nielotem. Jak kiwi, lub kura – co już rodzić może pewne skojarzenia z niedalekiej przeszłości. Tego chcieliśmy tak na prawdę?, tylko takie są nasze ambicje? Weźmy się do roboty, na początek wymieniając naszych wewnętrznych okupantów. Pono (tak głosi legenda-mit) jesteśmy dumnym narodem! Gdzie? Pewnie na Zachodzie na zmywaku. Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

        Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2015 o 22:24
    Permalink

    Pożyjemy – zobaczymy.

    Powoli sprawy zaczynają znaczyć to co sobą reprezentują.

    Rosja dalej tłoczy gaz i ropę do Europy – i to są realia, mimo szumu i wrzasku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.