Polityka

Winnych porażek i okradania państwa trzeba rozliczać!

 Winnych porażek i okradania państwa trzeba rozliczać. Prawo musi być zmienione w taki sposób, żeby osoby odpowiedzialne za działania lub zaniechania na rzecz państwa, zwłaszcza mające możliwość decydowania o wydawaniu sporych sum państwowych pieniędzy – czuły brzemię odpowiedzialności na swoich karkach, jeżeli patriotyzm i umiłowanie Ojczyzny nie obliguje ich do bysia porządnymi ludźmi wykonującymi starannie swoje obowiązki.

Stan, w jakim tkwimy, który można obrazowo opisać, jako – „wszystko się nie udaje”, osiągamy prawie same porażki – a winnych nie ma. To patologia, to psucie państwa i to marnowanie środków publicznych. Jest to tym bardziej bolesne, ponieważ we współczesnych realiach – niedobór pieniędzy w kasie państwa oznacza automatyczne obniżenie standardu szeregu jego usług, jak np. w zakresie opieki zdrowotnej lub bezpieczeństwa. To może przekładać się nawet na ludzkie życie! W społecznym odbiorze – ludzi złości to, jak bezwzględnie państwo od nich wymusza każde kilka złotych należnego podatku lub nakłada kary, podczas gdy równolegle marnowane są miliardy w imię nieudolnie przygotowanych tzw. inwestycji strategicznych, czy też jakieś inwestycje się nie udają a przedsiębiorca będący monopolistycznym wykonawcą śmiejąc się z państwa terroryzuje rząd, żeby ten zapłacił mu więcej niż się umówiono pomimo umowy.

Zasady obowiązujące w naszym państwie dzisiaj są brutalne, pierwsza z nich głosi, – „jeżeli nie masz, to nie jesz!”. Tymczasem liczni specjaliści od zarządzania majątkiem publicznym mają się świetnie i żyją z nieprzedstawiania niczego, albo wydawania olbrzymich pieniędzy na głupi marketing przedsięwzięć, które go nie potrzebują. Nie mówimy tutaj o stanach nadzwyczajnych, mówimy o patologii sięgającej w świetle różnych ocen (zwłaszcza NIK), dużej części stanów etatowych spółek państwowych.

Istniejące mechanizmy, z uwzględnieniem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa to niestety mało, a nawet bardzo mało. Bowiem zarówno Najwyższa Izba Kontroli, kontrole ministerialne, CBA, czy też wspomniana Prokuratoria – to wszystko może kontrolować i wpływać post factum. No a po decyzjach, wszystko co można zrobić to wnieść akt oskarżenia, a jaki ma to sens wobec osób możnych i bogatych w Polsce to chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości.

Nie chodzi nawet o to, żeby ukrócić przypadki mianowania kogoś do zarządu na tydzień, w celu uzyskania przez taką osobę olbrzymiej odprawy. To są tak naprawdę didaskalia niemające żadnego znaczenia w skali państwa, aczkolwiek bolą i złoszczą.

Problemem jest podejmowanie strategicznych decyzji o kierunkach działania poszczególnych spółek. Źródłem wszelkiego zła jest rozdzielenie nadzoru i kontroli właścicielskiej nad spółkami państwowymi pomiędzy Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Skarbu Państwa. W naszych realiach, bowiem decyzje zawsze podejmują ludzie, pod nich naciąga się procedury, pisze strategie i inne. Niestety czy to się komuś podoba czy nie nadal królują zwyczaje feudalne, czyli mianowani feudałowie są lojalni swojemu władcy! Jeżeli ktoś nie rozumie tej zasady, albo nie dostrzega jej istnienia w praktyce jest szalenie naiwny.

Więc z jednej strony trzeba wypracować mechanizm bardzo skutecznego i srogiego karania, a z drugiej sposób przedstawiania konkretnych wymogów wobec skutecznego, efektywnego i generalnie pożądanego zarządzania.

Samo zaostrzanie kar jest ostatnią rzeczą, jaka jest potrzebna, właśnie to można zrobić najprościej i „odtrąbić” sukces, podczas gdy w istocie nic nie jest załatwione, ponieważ procesy psucia państwa i grabienia jego majątku trwają sobie w najlepsze.

Niestety w naszym systemie wszystko jest uzależnione od kwestii politycznych, to znaczy chyba wszystkie mianowania na najważniejsze stołki w gospodarce mają swoją konotację polityczną. W przypadku najdroższych spółek nie da się tego nawet ukryć, ponieważ je akurat monitorują media głównego nurtu, często z utajnionej inspiracji konkurentów dbających, chociaż o formalną stronę naboru na określone stanowiska. Najlepszym sposobem na pozbycie się tego problemu jest prywatyzacja lub chociaż częściowa prywatyzacja zachowująca po stronie państwa pakiet kontrolny, ale wymuszająca transparentność procesów decyzyjnych w zakresie personalnym przez prawo. Tylko w ten sposób można zagwarantować optymalizację systemu, większość spraw, która wykluła się na biurkach polityków – bez ryzyka publicznej kontroli skończyła się porażką lub okradaniem państwa i to najczęściej w sposób absolutnie legalny!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.