Wilkiem do lasu XXVIII

Każda kaczka na swój sposób

W owej ostrożności matki i dystansie, na jaki pozwala do siebie podejść, rozróżnić można charaktery obu kaczych rodzin. Kaczka z trójka piskląt od zawsze przejawiała dużą swobodę w poruszaniu się pomiędzy wszechobecnymi ludźmi. W tłoczny dzień potrafiła poprowadzić swoje dziatki w poprzek alejki wstrzymując biegaczy i spacerowiczów. Druga matka, ta z pięciorgiem potomstwa, przeciwnie. Zazwyczaj unikała wszelkiego kontaktu. Trzeba ją było wyszukiwać w bardziej ustronnych miejscach. Gdzieś blisko szuwarów wciąż jeszcze znikomych, albo pomiędzy rozrastającymi się krzewami, które skrywały ją przed oczami wścibskich obserwatorów.

Pierwszej nie przeszkadzało, że się za nią chodzi, że się przysiada gdzieś bardzo blisko, nieomal na wyciągniecie ręki. Byleby tylko nie przeszkadzać, nie zaczepiać, nie hałasować, nie wykonywać gwałtownych ruchów. Można było znaleźć się bardzo blisko i do woli uwieczniać i ją i samca i pisklęta na cyfrowych negatywach. Samce swoją drogą czasem bywały, a czasem nie. Samice zawsze nieodłącznie przebywały z pisklętami.

Druga para reagowała inaczej. Szybko stawały się nerwowe. Wywabiały pisklęta na wodę, zaciągały w szuwary lub głębiej w krzaki. A gdy to nie pomagało – lub gdy pisklęta zwyczajnie matkę ignorowały (na równi z ignorowanym zaniepokojonym ojcem), dorosłe ptaki potrafiły odpłynąć, a nawet odlecieć od swego potomstwa. Moment taki stawał się niezręczny i niebezpieczny. Na szczęście, jeśli tylko oddalić się w miarę daleko i zaprzestać dalszego niepokojenia ptaków, rodzice powracali w końcu do dzieci. Niebezpieczeństwo, jakie groziło samotnym maleństwom zostało zażegnane. Lepiej jednak takich sytuacji nie prowokować. Lepiej jednak takich sytuacji unikać. Lepiej jednak do takich wydarzeń nie doprowadzać. Lepiej pozostawić kaczki ich własnemu niełatwemu przecież losowi i go nie utrudniać swymi nierozważnymi poczynaniami.

Pozwól życiu żyć

Opisany uprzednio przykład psiej natury i ludzkiej beztroski graniczącej z głupotą pokazuje wyraźnie, że obserwacja obserwacją, fotografia fotografią, ale ostrożność zachować należy i nade wszystko nie wolno przeszkadzać. Nie wolno niepotrzebnie ptaków niepokoić, straszyć. Nie wolno absolutnie postępować nieodpowiedzialnie. Czasem lepiej się wycofać, zrezygnować ze zdjęć. Dla dobra ptaków. W końcu dla nich to żyć labo nie żyć. Zagrożeniem całkiem realnym i bezmyślnie na ptaki przez ludzi sprowadzanym są chociażby luzem puszczane w parku psy. Co z tego, że na każdym wejściu do parku stoi ogromnych rozmiarów tablica ukazująca, co wolno, a co jest niewskazane i jak należy odpowiedzialnie spacerować. I tak zakazu puszczania psów luzem niemal nikt nie przestrzega. A „psie strefy” są wyznaczone w wielu miejscach Poznania. W wielu parkach i nie tylko. Ale kto by tam się tym… Ze sprzątaniem po psich towarzyszach też bywa różnie. Psy puszczone luzem biegają to tu to tam. Dają upust swym łowczym instynktom. Odzywa się w nich zew natury. I nic w tym złego u psa. A ptaki się płoszą. I czasem giną właśnie pisklęta, bo dorosłe zazwyczaj jakoś zdołają psu uciec.

Zapisać świat

201-02-10
Poznań

zanim przeminie
w oceanie przeszłości

spisać chwilę
nim się zapomni
wyblaknie na słońcu zdarzeń

opisać co w sercu
a co w głowie
co po myśli chodzi
a co łasi się ciepło

zapisać
dla ciebie
przeczytasz zrozumiesz
zapamiętasz powrócisz

Adam Gabriel Grzelązka

Mijały tygodnie. Pisklęta stopniowo rosły. Wkrótce niepodobna będzie odróżnić nowe ptaki od starych. Teraz, gdy puch został zastąpiony lub właśnie jest zastępowany przez pierze, są już stosunkowo bezpieczne. Pełnię owego bezpieczeństwa osiągną oczywiście dopiero z chwilą pierwszego oderwania się od ziemi i lotu. Póki co takich prób jeszcze nie widziałem ani u pierwszego, ani u drugiego lęgu. Inna sprawa, że nie obserwuje ich dzień po dniu, godzina po godzinie. A jedynie od czasu do czasu. Bywa, że mija kilka do kilkunastu dni, gdy znów mogę je odwiedzić. Przynajmniej wszelkie zmiany w ich wyglądzie są wówczas od razu widoczne.

Szkoda, że tylko dwa lęgi. Gdyby więcej par miało potomstwo, byłoby więcej okazji do porównywania ptasich rodzin i wychwytywania różnic w ich zachowaniu. Radość przebywania w ich otoczeniu jest niebywała. Z drugiej strony stawy niewielkie, ilość pożywienia mocno ograniczona. Nie wyżyje tu zbyt wiele ptaków.

Poznań, 2014.06.25
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.