Kultura

Wilkiem do lasu LXVIII

 Teren zdemilitaryzowany

Uzyskałem półoficjalną zgodę. Wokół Poznania i na terenie samego miasta jest obecnie całkiem sporo miejsc kiedyś należących do wojska, a obecnie przez nie opuszczonych. Niektóre są niedostępne. Inne po prostu opuszczone i nie ma problemu, aby je zwiedzić. Najczęściej niszczeją nikomu niepotrzebne. Niektóre zostały sprzedane albo przekształcone. Zmieniają się czasy, zmieniają i miejsca.

Dzisiejsze miejsce mojej wycieczki jest jednym z tych miejsc, które powoli przechodzi w ręce prywatne i krok po kroku się przekształca. Budynki w większości są w bardzo dobrym stanie. Niemal wszystko jest jednak niedostępne do penetracji. Pozamykane i zabezpieczone alarmami. Przynajmniej nikt nie buszuje w środku, nie niszczy ich od wewnątrz. Nie wycina elementów metalowych. Nie wyrywa ze ścian okablowania w celu sprzedania potem miedzi i aluminium na skupie złomu. Te budynki mają jeszcze szansę znalazłszy nowego właściciela służyć człowiekowi długie lata.

Nie wszystko oczywiście warte jest zachowania na przyszłość. Ot choćby położone na tyłach blaszaki będące kiedyś magazynami. Albo jakimiś warsztatami. Wcześniej czy później zostaną wyburzone, rozebrane. Bez żalu. Nie warto ich remontować. Nie warto zawracać sobie nimi głowę. Ich tymczasowość została założona z góry już w momencie ich powstawania, ich wznoszenia, ich budowania. Podobnie jak kilka szeregów garaży w innym miejscu tego ex-wojskowego terenu. Owe garaże co prawda nadal są w dobrym stanie, ale niespecjalnie nadają się do dalszego użytkowania. Na garaże dla samochodów osobowych są za duże. Na jakieś biura czy magazyny, za kiepskie. To proste, nieocieplane budynki. Ich dostosowanie byłoby zbyt kosztowne. Podobnie jak ogrzewanie zimą. Można tam póki coś składować, magazynować.

Pytamy o prawdę

2013-04-10
Poznań
Poległym w Katyniu

prawo to nasze
pisane krwią ojczystą
prawo do prawdy mamy
tam polegli nasi

w sercach swoich
nienawiści nie chcemy chować
lecz zamykać oczu nam nie każcie
lecz uszy naszych nam
nie ogłuszajcie kłamstwami
ust nam nie zamykajcie

pytamy o prawdę
pytamy jak było naprawdę
pytamy takie nasze prawo
nam pamiętać trzeba
zapomnieć nam poległych nie wolno
kto zapomina ten ginie
kto zapomina ten dla prawdy stracony

pytamy o prawdę
tę sprzed ponad pół wieku
i o tę sprzed lat kilku
tam pomarli nasi
o śmierć ich pytamy
o prawdę końca ich życia

pytamy o prawdę
tak nam każe sumienie
o prawdę pytać
to obowiązek jest patrioty
jak było kiedy i dlaczego
pytamy

lecz odpowiada nam jedynie cisza
milczenie prawdę skrywa
słowa kłamliwe z ust waszych
nas nie zwiodą
o prawdę pytamy
jak było gdy oni ginęli
jak to wszystko się wydarzyło
to prawo serc naszych
pytać o prawdę
pytać do skutku
pytać aż pękną kłamstw okowy

pytamy o prawdę
pytamy bez nienawiści
pytamy w imię sprawiedliwości
pytamy w imieniu ich
poległych w imieniu nieżywych
pytamy w imieniu pokoleń przyszłych
pytamy o prawdę
to sprawa serc naszych
mamy o prawdę pytać prawo

tam dokonano mordu
na naszych ojcach i braciach
tam w katastrofie zginęli
przedstawiciele mego narodu

pytam o prawdę
pytam o to twe sumienie

a ty czy jeszcze pytasz
czy chcesz jeszcze poznać prawdę
czy zależy jeszcze tobie
by dowiedzieć się jak było naprawdę
a może dałeś się zwieść słowom mglistym
może kłamstwa zmydliły ci już oczy
może serce w tobie zobojętniało
może serce twe już ojczyzny nie kocha
może serce w tobie stwardniało
historii twego narodu poznać nie chce
poznać prawdy już w natłoku kłamstw
i niedomówień po prostu nie umie

postaw sobie pytanie
postaw pytanie o prawdę
zapytaj sam siebie
komu dziś wierzysz i dlaczego
za czyimi podążasz słowami
i ku czemu cięto poprowadzi
czy poznasz prawdę
na tej drodze
i prawda ta cię wyzwoli
czy może zwodzić się dajesz
na bezdroża niczym owca bezwolna

o prawdę pytaj
prawdy się dopominaj
prawdy się domagaj
prawdy historię przekazuj swym dzieciom
prawdę odsłonioną
prawdę wolną od kłamstw przeszłości

tam zginęli rodacy
tam wymordowano polskich żołnierzy
tam zabito ojców naszych i braci
tam strzałem w tył głowy ginął
polski żołnierz w sowieckiej niewoli

po latach historia się powtarza
leciał prezydent lecieli nasi
hołd złożyć poległym
cześć oddać zamordowanym
lecieli by historii dać świadectwo
by pielęgnować pamięć narodu

nikt nie przeżył
wszyscy zginęli
jak dlaczego
tego nadal nie wiemy
prawdy nam nikt nie powie
prawdę przed nami się wciąż skrywa

o prawdę pytamy
pytamy niemilknącym głosem
pytamy o prawdę z odwagą sumienia
pytamy jak i dlaczego
zginać musiał polski prezydent
pytamy dlaczego doszło do śmierci
stu bez mała przedstawicieli narodu
pytamy o prawdę
pytamy kiedy kres położony
zostanie matactwom

pytamy o prawdę
pytamy kolejne już lata
pytamy kto i dlaczego prawdy się boi
pytamy od świtu do nocy

naszych pytań nie uciszycie
naszych pytań nie wydrwicie
wasze szyderstwa my przetrwamy
chcemy znać prawdę
prawdę którą przed nami kryjecie

pytamy o prawdę
pytamy o prawdę
pytamy o prawdę
milczeć nam nie nakażecie

pytamy o prawdę
pytamy o prawdę
pytamy o prawdę

nie pytaj jak długo
padać będą nasze pytania
my o prawdę
pytać będziemy do skutku
pytać będziemy głośno
aż przebudzi się serce udręczonego narodu
aż opadną kajdany nieprawdy

pytamy o prawdę
pytania nasze w twarz rzucamy kłamcom
pytamy o prawdę
pytamy do skutku
pytanie to nie schodzi z ust naszych
pytania tego z serc wyrwać sobie nie damy
pytamy o prawdę

pytamy o prawdę
chcemy poznać jak było
chcemy wiedzieć czemu milczycie
chcemy wiedzieć czemu nasz mamicie
chcemy wiedzieć czemu zmuszacie nas do milczenia
chcemy wiedzieć czemu fakty przekręcacie

chcemy znać prawdę
o prawdę pytamy
o tym co było
my nie zapomnimy
o tym co było
kłamstw głosić nie pozwolimy
oni zginęli
prawda im się należy
o ich życiu i ich śmierci

pytamy o prawdę
jeśli nam jej nie powiecie
jeśli inaczej się nie da
wydrzemy ją z waszych milczących gardeł
pytamy o prawdę
pytaniem naszym zaglądamy w wasze pokrętne oczy

pytamy o prawdę
pamięć narodu domaga się odpowiedzi
pamięć pokoleń domaga się prawdy
pokolenia co po nas nastaną
mają prawo poznać prawdy fakty
pokolenia naszych wnuków i synów
mają prawo wiedzieć
pytamy o prawdę
pytamy w ich imieniu

pytamy o prawdę
pytanie to rozbrzmiewa echem w naszych sercach
pytanie o zgania sen nam z oczu
pytanie to wyryte mamy w sumieniach
pytamy o prawdę
pytanie stawiamy to co dnia
pytanie to powtarzać będziemy po kres czasów
pytaniem tym zerwiemy milczenia kurtynę
pytaniem tym odsiejemy nieprawdy ziarna
pytaniem tym zbudzimy śpiących
pytaniem tych wyrwiemy z marazmu zwiedzionych
pytaniem tym zjednoczymy swe siły
pytamy o prawdę
pytamy w imieniu narodu
pytamy w imieniu nieżywych
pytamy w imieniu pomordowanych
pytamy w imieniu ich rodzin
pytamy o prawdę

pytamy o prawdę
pytamy z nadzieją
prawdy zakrzyczeć się nie da
prawda w końcu wypłynie
w prawdzie nasze zwycięstwo
prawda objawi siew końcu naszym oczom

pytamy o prawdę
pytanie to wciąż powtarzać należy
prawdy domagać się trzeba
Komuś wciąż zależy by nasze pytanie zamilkło
komuś wciąż zależy byśmy pytać przestali
ktoś wciąż prawa do prawdy nam odbiera
ktoś wciąż pragnie pozbawić nas sumienia

pytamy o prawdę
prawdy się domagamy
prawdy chcemy
racja jest po naszej stronie

pytamy o prawdę
pytamy o sumienie
pytamy o los ojczyzny
o historię minioną wymordowanych żołnierzy
pytamy o śmierć prezydenta
pytamy o śmierć poległych w katastrofie
pytamy w imieniu narodu polskiego

pytamy o prawdę
póki jej nie poznamy
póki nam jej poznać nie dacie
nie zamilkniemy
pytać nie przestaniemy
kłamstwom waszym my nie wierzymy
waszej obłudzie zwieść się nie damy
wasze milczenie nas nie zadowoli

pytamy o prawdę
takie nasze prawo
prawo płynące z miłości ojczyzny
prawo wpisane w sumienia
prawo do prawdy
każdego patrioty
prawo każdego Polaka

pytamy o prawdę
pytamy o polskie losy
na golgocie wschodu

pytamy o prawdę
pytamy o Polskę
pytamy o Boga
pytamy o przeszłość narodu
pytamy o historię minioną
pytamy o białe plamy
pytamy o mord na naszych
pytamy o katastrofy przyczyny
pytamy o prawdę
pytamy wciąż
pytamy co dnia
pytamy rok po roku
czemu milczycie
czemu kłamiecie w żywe oczy
czemu unikacie odpowiedzi
czemu nam prawdę poznać bronicie
czemu strach czai się w waszych oczach

pytamy o prawdę
pytać nie przestaniemy
nam milczeć nie wypada
nam milczeć nie wolno
nasze serce domaga się odpowiedzi
nasze serce domaga się prawdy

pytamy o prawdę
pytanie nasze zwycięży
pytanie nasze znajdzie drogę do odpowiedzi
prawda w końcu ukaże swe oblicze
prawda nie pozwoli się zataić
w prawdzie my zwyciężymy

pytamy o prawdę
pytamy o Katyń
pytamy o wymordowanych
pytamy o poległych
pytamy o sfałszowaną historię
pytamy o niewolę żołnierzy
pytamy o samolot rozbity
pytamy o prawdę
pytanie nasze echem się niesie
po całym świecie

w sercu naszym niezaleczona rana
w sercu naszym nie ma nienawiści
serce nasze jedynie prawdy się domaga
serce nasze jedynie na kłamstwa nie wyraża zgody
serce nasze dla Polski bije
serc nasze – serce Polskiego patrioty

pytamy o prawdę
pytamy o Katyń
pytamy o groby smoleńskie
pytamy o krwi relikwie
pytamy o świadectwo faktów
pytamy o prawdę
nie zmilczymy
nie zaprzestaniemy
nie odstąpimy
kroku wstecz nie poczynimy
o martwych pytamy żywych
pytamy o prawdę

pytamy o prawdę
pytania naszego się boją
przed pytaniem naszym siew milczenie
i kłamstwa chronią
pytamy o prawdę
pytanie nasze dla was niewygodne
pytanie nasze was pali i gniecie
pytanie nasze nie daje wam spać po nocach
pytanie nasze waszym wyrzutem sumienia

pytamy o prawdę
pytać o nią nie zaprzestaniemy
pytanie to nasze jednoczy szeregi
pytanie to prowadzi nas do boju
boju o prawdę
boju o znajomość historii
wiedzę o tym co się zdarzyło
wiedzę o tym dlaczego ich wymordowano
pytamy się
chcemy pamiętać
chcemy zachować tożsamość
chcemy przetrwać
chcemy prawdy wyzwolenia

pytamy o prawdę
pytanie to nam się należy
prawda jest naszą własnością
prawda jest naszym ojczyźnianym obowiązkiem
krzyża prawdy nie unikniemy
boj nasz o prawdę toczymy
prawdy domagamy się niczym chleba

pytamy o prawdę
nie pytamy o prawdy cenę
jeśli trzeba za prawdę krwią zapłacimy
jeśli trzeba prawdę życiem przypieczętujemy

pytamy o prawdę
ust naszych nam nie zakneblujecie
pytamy o prawdę
do Boga wznosimy swe modły
piersią własną ojczyznę bronimy bezradnie
pytamy o prawdę
pytamy o ojczyznę
pytamy o wolność
pytamy o wiarę
pytamy o przyszłość narodu
któremu prawdę się sączy kroplami zatrutemi
któremu prawdy się broni
któremu podaje się kłamstwa wygodne
którego sumienie się mroczy
któremu serce gorące ojczyzną się z piersi wyrywa

pytamy o prawdę
pytamy aby ojczyznę kochać
pytamy by przetrwać
pytamy by nie zapomnieć
pytamy by kłamstwo nie zwyciężyło
pytamy wiedzieni wiernością Bogu
pytamy co roku

pytamy o prawdę
dziś pytanie wciąż to bez odpowiedzi
pytanie to nasze wciąż wyśmiewane
pytanie nasze wyszydzane na głos
lecz my trwamy
lecz my o prawdę pytamy
czekamy na odpowiedź
czekamy cierpliwie
nie ustąpimy
nam prawda się należy
nam należy się odpowiedź

pytamy o prawdę
prawdę znać chcemy
pytamy o prawdę
żądamy odpowiedzi
pytamy o prawdę
kłamstw waszych nie przyjmujemy
pytamy o prawdę
to serce nasze o nią woła
serce zakochane
serce oddane Polsce i Bogu
serce niespokojne nasze
czeka naprawdę
czeka odpowiedzi

pytamy o prawdę
pytaniem naszym hołd składamy poległym
pytaniem naszym cześć oddajemy prezydentowi
pytaniem naszym dajemy świadectwo wytrwałości
pamiętamy o was coście już nie z nami
na daliśmy sobą manipulować
nie daliśmy się uciszyć
nie zapomnieliśmy pamiętamy
nie zapomnieliśmy trwamy
prawdy nie przestaliśmy się domagać
wyście zginęli
o was pamiętamy
was wymordowano strzałem w tył głowy
o was pamiętamy
samolot was roztrzaskany
o was pamiętamy
poległy panie prezydencie
na straży stoimy
pytamy o prawdę
prawdy wciąż się domagamy
pytania naszego nie kryjemy
pytania naszego w nas nie milczymy

pytamy o prawdę
pytanie nasze trwa
pytanie mocne jak dzwon
pytanie na sercu wyryte
pytanie zadane z obowiązku
względem ojczyzny
względem poległych
względem zabitych
pytanie o prawdę
pytanie sumienia
pytanie narodu

pytamy o prawdę
aby Polską byłą Polska
pytamy o prawdę
aby pozostać sobą
pytamy o prawdę
aby prawym być narodem
pytamy o prawdę
by nie zaprzeć się Boga
pytamy o prawdę
przez pamięć poległych za sprawę
pytamy o prawdę
inaczej sumienie spać nam nie da
pytamy o prawdę
pytać serce nam nasze każe

pytamy o prawdę
musimy pamiętać
pytamy o prawdę
to nasze prawo
pytamy o prawdę
chcemy zachować narodowa tożsamość
pytamy o prawdę
z prawdy zdać musimy egzamin
pytamy o prawdę
nagli nas głos mogił
pytamy o prawdę w imieniu rodzin

pytamy o prawdę
o prawdę wciąż ukrytą
o prawdę zmanipulowaną
o prawdę oplutą
o prawdę zhańbioną milczeniem
o prawdę życia i śmierci
o prawdę niezatrutą

pytamy o prawdę
milczenie byłoby hańbą
pytamy o prawdą
milczenie byłoby ucieczką
od odpowiedzialności za losy ojczyzny
milczenie byłoby zezwoleniem
by niewoliło nas dalej kłamstwo

Adam Gabriel Grzelązka

Czy na sali jest lekarz?
Zupełnie na tyłach potężna kotłownia. Bardzo zniszczona. I bardzo na oko stara. Ponad nią wznosi się bardzo wysoki okrągły komin z czerwonej cegły. Przed kotłownią spory plac – kiedyś bez wątpienia składowisko węgla, który następnie zsypywano do wnętrza kotłowni przez specjalne zsypy. Jest ich cztery w ścianie kotłowni. Przykryto je niedbale deskami, jakimiś starymi drzwiami albo wcale. Kształt kotłowni bardzo jest ciekawy. Brakuje niestety nieco czasu, aby dokładnie ją obejrzeć, odpuszczam sobie zatem zaglądanie do wnętrza. Tuż obok wznosi się stary, z czerwonej cegły bardzo wysoki komin. Już nieczynny. Teraz stał się podstawą do zamontowanych na jego szczycie anten.

W innym miejscu napotkałem nie najgorzej zachowany budynek z ciekawą oszkloną werandą. Drzwi były o dziwo uchylone nie tylko te od werandy, ale i te od budynku. Zajrzałem ochoczo do wewnątrz. Niewielki jednopiętrowy budyneczek zdążono już nieco zdewastować. Szczególnie pomieszczenie na parterze, zaraz za wejściowymi drzwiami. Im głębiej, tym jest lepiej, mniej zniszczeń, mniej dewastacji. Na podłogach zachowały się nawet wykładziny. Pośrodku schody na piętro i boczne, zamknięte wejście do budynku, po prawej. Na piętrze kraty odcinające jedno skrzydło. Na szczęście nikt nie zamknął kraty na klucz, więc zaglądam oczywiście i tam. Pusto. Nie ma żadnych mebli. Wyniesiono niemal wszystko z wnętrza. Okna nadal całe. Może jedno czy dwa zaledwie wybito.

Sądząc po tabliczkach na drzwiach budynek mógł być zbiorem gabinetów lekarskich. Przychodnia na terenie jednostki? Bo raczej nie izba chorych, bo nic nie wskazuje na to, żeby którykolwiek z małych licznych pokoików był szpitalną salą. Chorych najwyraźniej trzymano gdzie indziej.

Głęboki parter
Inny budynek. Zniszczone wejście. Zamknięte drzwi. Inne – zamurowane. Kilka wejść na tylnej ścianie. Ze względu na różnicę poziomów – każde z rampą ze schodami. Pozornie budynek jest parterowy, tak prezentuje się przynajmniej z zewnątrz. Poza podniszczonymi drzwiami wejściowymi jako cały w dobrym bardzo stanie. Okna plastykowe, duże, liczne na jednej ze ścian. W środku jakaś rozdzielnia elektryczna na pół ściany, jakieś rury, ogromne kotły. Naprawdę ogromne. Nie idzie zgadnąć, czemu to tutaj służyło.

Jeszcze jeden parterowy budynek. Wejścia zamurowano. Nieopodal brama wyjazdowa zastawiona potężnym kozłem owiniętym drutem kolczastym. Budka strażnicza. Kilka baraków odgrodzonych siatką od pozostałego terenu.

W pobliżu jeden z bunkrów. Charakterystyczny kopiec z wejściem i bocznymi otworami strzelniczymi. Prawdopodobnie strzelniczymi. A może to tylko wlot powietrza. Albo coś innego. Takich schronów znalazłem jeszcze kilka w różnych miejscach. Ten tutaj akurat sąsiaduje ze strzelnicą. Na betonowym płocie wiszą sylwetki i tarcze strzeleckie.

Znalazłem również tor kolejowy. A przy nim jakby peron. Jakby, bowiem zamiast równej płaskiej przestrzeni znalazłem zygzakowate okopy ze ściankami wyłożonymi kostką brukarską. Trzy tablice informacyjne. Nieco dalej szklane gabloty z różną zawartością instruktażową.

Przed jednym z kilkupiętrowych budynków dużych rozmiarów plac apelowy. Wyasfaltowany. Przed samym budynkiem ciąg ławeczek i klomby z kwiatami. Kiedyś z kwiatami. Niektóre z tych budynków mają napisy i numeracje wykonane jeszcze po niemiecki charakterystyczną niemiecką czcionką.

Jest również maleńka stacja benzynowa. Stosunkowo niedaleko od bramy głównej, którą tutaj wszedłem. Dostępu do niej broni szlaban i nieduża pusta i zamknięta na klucz dyżurka. Na samej stacji cztery stanowiska, cztery dystrybutory. Maleńkie zabytkowe dystrybutory. Staruszeczki. I maleńki czworokątny budyneczek. Szerokością dorównuje rozstawowi czerwonych dystrybutorów.

Teren jest ogromny i zeszło mi sporo czasu na jego obejście. Nie na wszystko starczyło czasu. Miałem jeszcze chrapkę na wieżyczki strażnicze, ale były daleko, a mój czas zwiedzania się już niestety kończył.

Poznań, 2015.04.20
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.