Kultura

Wilkiem do lasu LXVII

“Bastion Colomb Poznań RB1” by Radomil talk 26 March 2007 Own work. Lic. CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Kolejny fort

Przestało siąpić i znów się rozsłoneczniło. To przeważyło sprawę. Nie wracam do domu, a idę dalej. Zanurzam się w las otaczający fortyfikacje od tej strony. Wnikam do środka jedną z niewielkich ścieżek. Wewnątrz, za pierwszą warstwą drzew i krzewów odnajduję wygodną, szeroką aleję żwirową. Skręcam w prawo. Po jakimś czasie alejka zbliż się do ogrodzenia fortu. Teren został zabezpieczony, nie żeby dokładnie, ale zasadniczo nie da się tam ot tak przedostać.

Odnajduję wąską ścieżkę biegnącą w pobliżu owego ogrodzenia. Tym razem zawracam w lewo. Krok po kroku przedzieram się przez zarośla. Od czasu do czasu robię zdjęcia fortyfikacjom. Z tego miejsca mam nie najgorszy widok na biegnącą za płotem głęboką fosę.

W jednym z nielicznych możliwych miejsc postanawiam zagłębić się za ogrodzenie. Podchodzę do krawędzi fosy, aby zajrzeć na jej dno. Wygląda nie najgorzej, dobrze zachowane mury. Dołem dałoby się przejść.

Zawracając do przerwy w ogrodzeniu dostrzegam niewielki bunkier. Wchodzę do środka. Po kilku zdjęciach wychodzę jak najszybciej. Brudno tu. Zaśmiecone. Pełno butelek.

Idę dalej. Ścieżka się poszerza. Nie muszę już przeciskać się pod nisko zwisającymi gałęziami. Fort zostawiam lekko z prawej. Rozglądam się, albowiem gdzieś tutaj winien być jeden z pobliskich schronów amunicyjnych. Las się kończy. Na jego skraju odnajduję poszukiwany bunkier. Niestety zamknięty. I w sporej części zasypany.

Nieopodal postawiono kilkadziesiąt garaży samochodowych w kilku szeregach. Przeczesuję teren w poszukiwaniu czegoś ciekawego do sfotografowania. Słońce znów mi sprzyja. Gdzieś na tyłach znajduję jakieś porzucone koło rowerowe. Poza tym tu i ówdzie walające się śmieci, jakieś szczątki mebli.

Historia jeśli pokoleniom

2013-01-22
Poznań
Powstańcom
w 150 rocznicę
Powstania Styczniowego

nowym nie powtarzana
umiera w zapomnieniu
odchodzi w niepamięć
staje się białą plamą
błędów które zostaną powtórzone

historia jeśli pokoleniom
co będą co dopiero przed nami
nie bywa przekazywana
wynaradawia wnuki nasze
pozbawia dziedzictwa narodowego

a historia nasza pełna jest zrywów
do o wolność boju do walki z przemocą
która siła nam narzucona przez zaborcę
historia nasza to dzieje oręża po które
chwytano aby Polska była Polską
aby Polska byłą wolna

historia jeśli nie powtarzana
jeśli nie znaną będzie dla naszych dzieci
jeśli nikt ich jej nie nauczy
pozbawi ich więzi z Ojczyzną-Ziemią
pozbawi miłości o Ojczyzny-Matki

Adam Gabriel Grzelązka

Główna brama

Powracam w stronę fortu. Gdzieś w pobliżu winno być główne wejście. Po drodze mijam niewielki parking dla gości zwiedzających owo miejsce. Od jakiegoś czasu fort ten funkcjonuje jako muzeum. Naprzeciw parkingu wyraźnie widać niewielkie płaskie wzniesienie. Wyraźnie widać, że pod nim znajduje się jakiś bunkier. Zasypano wszystkie wejścia. Nie ma sposobności dostać się do wnętrza.

Zaglądam na chwilę przez główną bramę do fortu. Rzucam okiem na kasę biletową, gdzie podane są godziny zwiedzania oraz cennik. Robię kilka zdjęć ogólnych i wycofuję się.

Idę dalej. Wspinam się na tzw. kładkę techniczną korzystając z tego, że furtka na niej pozostała otwarta. Pozwala mi to spojrzeć na fort z ciekawej perspektywy. Nie obyło się oczywiście bez kilku ujęć. Pode mną fosa. Przede mną wzgórze fortyfikacyjne, pod którym kryją się liczne korytarze. W oddali widzę coś, czego nigdy nie widziałem na innych fortach: wieżyczki strażnicze. Ciekawe, czy na pozostałych fortach także takie wieżyczki kiedyś stały.

Znów się rozpadało. Schodząc z kładki zamykam za sobą furtkę i kieruję się do kolejnej bramy. W sumie nic ciekawego. Ot, wejście techniczne dla pracowników muzeum. Kilka metrów dalej jeszcze jedna brama. Nieco dalej rozpościera się parking dla autokarów. Idę dalej. Mijam bramę wjazdową do ogrodów działkowych. Mój wzrok przyciąga kilka detali tu i ówdzie. Zastanawiam się, gdzie z tej strony mogą być bunkry amunicyjne. Winny być symetrycznie rozmieszczone analogicznie do poprzednich, już przeze mnie odnalezionych. Tuż za ogrodami kilkumetrowy wał ziemny. Może to schron jest pod nim? Za nim? Zaglądam na drugą stronę tego tajemniczego wału ziemnego porośniętego drzewami i licznymi krzewami. Schronu nie znajduję, a jedynie jakieś schronienie dla bezdomnego. Trochę śmieci, jakieś suszące się pranie, namiot i porozwalane meble – zapewne wyrzucone z ogrodów działkowych. Albo stamtąd lub z niedalekich osiedli przytargane.

Schrony

Zawracam. Rozpadało się na dobre. Kieruję się w stronę odległego o kilkadziesiąt minut marszu autobusu. Tymczasem tak jak szedłem przez moment w strugach deszczu, tak niemal nagle znów wyszło słońce.

Napotykam się na ogromne rolki z grubymi kablami. Mają po kilka metrów wysokości. Nieco dalej wśród zarośli widać pełno gruzów. Musiał tu stać kiedyś jakiś budynek, który zburzono i to bardzo, ale to bardzo dawno temu. Albo po prostu ktoś kiedyś podrzucił tu te wszystkie gruzy. Trudno orzec, jak było, bo wszystko zarośnięte i zmurszałe.

Nieoczekiwanie ukazuje się moim oczom wybetonowane zagłębienie. Ciekawe, bo w innych schronach nigdy takiego czegoś nie uświadczyłem. Zapewne betonowanie wykonano już współcześnie, po wojnie, na potrzeby korzystania ze schronu. To kolejny schron. Ten bardziej oddalony od fortu. Niemal nie wystaje nad powierzchnię ziemi. Jedynie z pobliża można dostrzec prowadzące do wnętrza zagłębienie. Schron ma cztery wejścia. Dość mocno zniszczone. Przednia ściana ma też powybijane otwory okienne. Kiedyś musiano przerabiać tę frontową ścianę schronu. Może przerobiono go na jakiś magazyn lub coś w tym stylu. Teraz ściana jest mocno podniszczona. Okna powyrywano z futrynami. Po drzwiach nie ma śladu.

Trzy z czterech pomieszczeń są niemal puste. Niemal, bo strasznie w nich śmierdzi. Ktoś korzysta z nich regularnie zamieniając je w szambo. W czwartym jest legowisko, zaimprowizowana kuchenka, nieco drobiazgów. Jakieś obrazki, plakaty i kalendarze naklejone na ścianach. Mieszkańca tego miejsca nie zastałem na miejscu. Wybył w teren.

Taki tam zaśmiecony budynek

Nieco dalej, już niemal na skrzyżowaniu, stoi myjnia samochodowa. Kilka metrów w bok zaś porzucony samotny budynek. Drzwi i okna zamurowano. Chyba było tu coś jeszcze, bo obok jest spory plac z wybetonowanym obramowaniem. Jest jeszcze porozwalany murek z pustaków. Możliwe, że jeszcze jeden niewielki, zburzony już budyneczek.

Powracam do tego, co jeszcze stoi. Z przodu jest coś jakby altanka otoczona ścianami z siatki drucianej. Wewnątrz jakiś wózek i nieco gratów różnej maści. Całość zamknięta na kłódkę. Zaraz obok uchylone stare drzwi. Wewnątrz niewielkiego pomieszczenia stoi na środku krzesełko. Stare, mocno podniszczone. Dookoła leży porąbane drewno. W koncie częściowo już przetworzona na opał choinka. Zapewne korzystają z tego pomieszczenia pracownicy pobliskiej myjni.

Wychodzę na zewnątrz. Obchodzę budynek. Do środka dostać się można przez niewielki otwór wybity w zamurowanych drzwiach. Stosy śmieci widoczne tuż wewnątrz zniechęcają mnie do zaglądania do środka. Po drugiej stronie jest wejście do piwnicy. Też było zamurowane, ale ktoś także i tutaj ktoś się napracował wybijając dziurę. A następnie wnętrze zostało zamienione w śmietnik. Jest ich ogromna ilość. Także i tutaj rezygnuję z wejścia do środka. Miejsce wygląda na używane. Możliwe, że służy bezdomnym za schronienie.

Poznań, 2015.04.20
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Wiersz wielce podniosly, patriotyczny , o filozoficznym i waznym wydzwieku, czytam go ciagle od nowa i.od nowa pare razy juz …

    Ilustrujaca proze czytam w malych fragmentach, jako odstresowanie
    Pozdrawiam , mysle ,ze do Pana liryki musze ciagle wracac, nodi w sobie wazne przeslanie

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.