Kultura

Wilkiem do lasu LXVI

Rekonesans

Lało od kilku dni. Nagle, jednego dnia wszystko zmieniło się w jednej chwili. Wiatry rozpędziły część chmur i tego dnia od samego rana jest słonecznie. Co prawda wieje nadal, ale nie pada. Co prawda na niebie wciąż przewalają się liczne i gęste stada chmur, ale z żadnej nie pada. Zasadniczo. Zasadniczo, albowiem od czasu do czasu popadywało, siąpiło, pokropywało albo zaciekało za kołnierz. Ale na krótko. Tylko przejściowo. Tylko niekiedy. Za to prognoza na kolejne dni nie była optymistyczna. Znów zamierzało padać w najlepsze. Całymi dniami. Jedyna okazja, aby iść na zdjęcia i mieć do dyspozycji ciekawe niebo oraz często przebijające się słońce.

Taki to właśnie dzień wybrałem sobie na niewielki rekonesans w odleglejszej okolicy. Jest tu co nieco ciekawych miejscówek do nawiedzenia w przyszłości. Są też bunkry powojenne. Oraz kolejny fort. Nigdy jakoś dotąd nie miałem okazji, aby przeczesać ten teren i porobić tym wszystkim jakżeż ciekawym miejscom zdjęcia. Od domu nie jest znowu aż tak daleko. Co innego z pracy. To przeprawa przez niemal całe miasto. Bywałem tu nie raz i nie dwa. Ale nigdy na zdjęciach. Nigdy w tych konkretnych miejscach, które teraz postanowiłem sobie teraz obrać na cel. Jedynie w pobliżu, ogólnikowo.

Miałem dziś szczęście z przesiadkami. Tramwaje, jeden po drugim, same się podstawiały do przesiadki. Ostatni odcinek, jak zazwyczaj, przyszło mi przemierzyć na własnych nogach. Była to okazja do nacieszenia się coraz liczniejszymi oznakami wiosny.

Barbarzyńcy dnia dzisiejszego

2014.10.28
Poznań

są zupełni różni
od tych z kart historii
a i historia jest la nich łaskawa
albowiem dzisiaj historia nie szuka
ni prawdy ni przyczyn
dlatego czasy mamy znów dzikie

barbarzyńcy dzisiaj
mają dyplomiki rozmaitych uczelni
mnogość tytulików naukowych
uczęszczali do szkół szkółeczek
mają wiele umiejętności
są zdolni i bystrzy
tylko głupiec
nazwałby ich głupcami

dzisiejsi barbarzyńcy
noszą drogie garnitury
jeżdżą jeszcze droższymi samochodami
mieszkają w ekskluzywnych apartamentach

to wszystko jednak za mało
bogactwo ni wiedza niczego
tutaj nie zmieniają

dzisiejsi barbarzyńcy chleją drogą wódę
kiedyś był to marny plemienny samogon
ćpają dragi i łykają prochy
dopalają się najmodniejszymi świństwami

dzisiejsi barbarzyńcy
mają nieodparte parcie na szkło i sito
zrobią wszystko aby zaistnieć w mediach
pozwolą się nawet ześwinić
dla owych pięciu minut sławy

dzisiejszym barbarzyńcom
nie brakuje wewnętrznych pokładów chamstwa
które zresztą uchodzi im na sucho
głównie dlatego
że zatraciliśmy poczucie piękna i dobroci
o miłości nie ma co tu nawet wspominać
w tym świecie opanowanym
przez barbarzyńców

to oczywiście szczyt góry lodowej
poniżej są całe pokłady
zwyczajnych ulicznych
zabijaków i mordobijców
moczymordów i zwyczajnych
świń pospolitych
tych zresztą nie brak
wśród białych kołnierzyków

nie to jednak jest najgorsze

gdy budzisz się bowiem rano
nigdy nie wiesz
czy właśnie nie zbudził
się twój w tobie barbarzyńca
i z czym wyskoczy
w najmniej odpowiedniej chwili

twój osobisty barbarzyńca
tylko czyha
aby dać znać o sobie
aby zajść innym za skórę
zawsze twoim kosztem
zawsze przeciwko tobie
zawsze po włos

nic nie poradzisz
nie wypędzisz go z siebie
niczego nie zdołasz mu zabronić

możesz jedynie oswoić
niekiedy siłą przymusić o posłuchu
pomóc nabyć ogłady
z czasem może
jakoś dojdziesz z nim o ładu
przy odrobinie szczęścia
pójdzie ci w końcu na rękę

jest jeszcze inna możliwość
dasz sobie po prostu spokój
i schamiejesz jak tylu innych prze tobą
i tylko ci się wydaje
że wybór należy do ciebie

barbarzyńcy bowiem już tego wyboru dokonali
teraz tylko karmią cię papką
która odbiera ci siły i ochotę
a wszystko to bez twej wiedzy

dzisiejszy barbarzyńcy
mają się dobrze
przywłaszczają sobie zachłannie twój świat
ale pod tymi pozorami pokoju i dobrobytu
toczy się zażarta walka
o ciebie

nikt nawet nie zapytał
co o tym sądzisz i czy masz ochotę
w tym wszystkim brać udział

oni nie pytają
oni niczego ci nie mówią
dopóki niczego nie wiesz
dopóki niczego się nie domyślasz
jesteś tylko potulnym barankiem
prowadzonym przez barbarzyńców
na niezawodną rzeź
bezrozumnym cielęciem
któremu wszystko jedno

i nawet jeśli ktoś ci powie
jak jest naprawdę
i którzy to są ci barbarzyńcy
którzy za tym stoją
nie ma wcale pewności
że im uwierzysz
i wreszcie przejrzysz na oczy

może ci się po prostu nie chcieć
albo nie zwyczajnie
nie starczy ci na to już odwagi

pamiętaj nawet dzisiaj
barbarzyńcy są przeciwko tobie
nawet jeśli w tej chwili
po pozorami przyjaźni
poklepują cię po ramieniu

ich wilcze serca
już planują mord
jaki zamiarują na twojej duszy
a jeśli to się nie powiedzie
zadowolą się
rozszarpaniem cię na sztuki
i sponiewieraniem twego ciała

serca w nas muszą być mężne
barbarzyństwu musimy stawić tamę
powiedzieć stanowcze nie ich chamstwu

barbarzyńcy dzisiejszego dnia
nie oddadzą łatwo pola
nie zrezygnują ze swych barbarzyńskich wizji
lecz walka wciąż trwa
i nadal jest nadzieja
nadzieja dla nas

Adam Gabriel Grzelązka

Była jednostka

Obszar jest spory. Niedostępny. I od kilku zaledwie lat opuszczony. Ale nie porzucony. Byłą jednostką wojskową opiekuje się firma ochroniarska. Porobiłem nieco zdjęć z zewnątrz, a następnie udałem się na dyżurkę przy bramie wejściowej. Porozmawiałem z ochroniarzem, dał mi namiary na administratora terenu. Warto spróbować, może uda się dostać zgodę na wejście na teren i porobienie dokumentacji fotograficznej, skoro jednostka przestała pełnić już swą pierwotną funkcję i nie jest dalej objęta ani zakazem fotografowania ani objęta tajemnicą wojskową.

Póki co zadowolić się musiałem zdjęciami z zewnątrz. Tuż obok leży niewielkie osiedle domków jednorodzinnych. Klucząc to w jedną, to w drugą, obszedłem spory obszar w pobliżu zewnętrznego muru wzbogacając moją kolekcję ciekawych zdjęć.

Na tyłach rozpościerają się tereny lotniska. Po drugiej stronie zaś kolejne osiedle. Tymczasem dotarłem do torów kolejowych. Kiedyś, w dawnych czasach, kursowały tutaj pociągi. Wjeżdżały na teren jednostki wojskowej. Na drugim zaś ich końcu wjeżdżały do zakładów wojskowych. Obecnie to ślepy tor. Z czasem, powoli, zarośnie jak wiele innych podobnych nieużywanych już współcześnie bocznic kolejowych.

Bocznica kolejowa

Mam do wyboru: albo zawrócić i udać się na autobus, albo spenetrować ową porzuconą bocznicę. Wybieram to drugie. Druga okazja spenetrowania tego miejsca może się pojawić nieprędko, albo i wcale. Wyruszam wzdłuż torów. Oddalam się od jednostki zostawiając ją dokładnie za plecami. Docieram w ten sposób w ciekawe miejsce. Po lewej rozciąga się duży teren zakładów motoryzacyjnych. Należały one kiedyś do wojska. Czy nadal – tego akurat nie wiem. Pewnie nie. A przynajmniej nie w całości. Wygląda raczej na to, że obecnie jest tam wiele firm i firemek. Także tutaj można było kiedyś wjechać pociągiem. Na teren tych zakładów. Jest też tor, którym pociągi odjeżdżały stąd do biegnącej jakiś kilometr stąd, góra dwa, linii kolejowej.

Na wprost, patrząc z miejsca, do którego właśnie doszedłem, tory się rozgałęziają na kilka linii. Daleko, daleko dalej, wszystkie kończą się w jednej linii. Tutaj pewnie kiedyś przetaczano wagony. Mówiąc, że znalazłem ciekawe miejsce, nie miałem na myśli ani samych torów, ani wspomnianych zakładów. Chodziło mi raczej o to, co jest po prawej stronie. I nie mam tu na myśli ogrodów działkowych.

Motocross

Jest tu jeszcze pokaźnych rozmiarów nieużytek. Cokolwiek tutaj kiedyś było, nie pozostawiło żadnego konkretnego śladu. Może i ten fragment należał kiedyś do wojska. W każdym razie ktoś kiedyś nie pozwolił, aby wyrósł tutaj las. Te parę drzew raczej się nie liczy. Dopiero współcześnie przyroda skutecznie stara się jeśli jeszcze nie zalesić czy zakrzaczyć ten ogromniasty plac, to przynajmniej zatrawić i zachwaścić. Tak czy siak, ktoś sobie ten teren, a przynajmniej niewielki jego obszar przystosował na tor do jazdy motorowej. Raczej motorami, niż rowerem, chociaż i to jest możliwe. Sztucznie usypano sporo wzgórek i wykopano sporo dołków. Całość układa się w może nie jakoś bardzo duży, ale dość ciekawy tor. Wiele tu zakrętów, zjazdów i podjazdów. Wszystko w naprawdę niezłym stanie, bardzo zadbane, choć może na pozór takiego wrażenia nie robi na pierwszy rzut oka. Najwyraźniej ktoś to miejsce stale dogląda. A ponieważ leży to miejsce na uboczu, nikt tu nie przeszkadza, nikt tego nie psuje. I dobrze, bo włożono w to dzieło naprawdę wiele wysiłku. Wiele trudu było potrzeba, aby tor ten ukształtować. I wiele jest wkładane w to, aby utrzymywać go w doskonałej kondycji. Mimo zimy, deszczu i palącego słońca. Mimo ekstremalnego użytkowania. Musi być solidnie, bo w końcu chodzi przecież o ludzkie życie. Życie tych, co tutaj jeżdżą po tym czymś.

Pod jednym z drzew niby szałas-nie szałas. Coś jakby stanowisko obserwacyjne dla sędziów. Prowizorka totalna. Ale jest, stoi i pewnie dobrze spełnia swe zadanie. Jakiekolwiek by ono nie było.

Idę dalej. Dotarłem do końca torów. Kończą się one serią odbijaków nie pozwalających wagonom wypaść z torów i pojechać zbyt daleko. Mijam po lewej niewielkie boisko sportowe wciśnięte między kort do gry w koszykówkę a jakieś ogrodzone blachą falistą osiedle po części w budowie. Zaiste dziwne miejsce na mini boisko-kort. Wychodzę na jezdnię. Zastanawiam się, co dalej. Może w lewo, do pobliskiej trasy, na jakiś przystanek autobusowy. A może na wprost, dalej, ku jednemu z fortów.

Poznań, 2015.04.20
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Piękny tekst i wiersz.

    Tylko czy Autor nie ujawnia aby naszych TAJEMNIC?

    Największą z nich jest ta, że nie mamy SIŁ ZBROJNYCH, a ta teza pośrednio wynika z przedłożonych opisów byłych terenów wojskowych.

    Czy jest już znany ich nowy właściciel i z jakiego będzie kraju?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.