Kultura

Wilkiem do lasu LXI

21.07.2009 024 by Koefbac Own work. Lic. PD via Wikimedia Commons

Fort I

To jeden z tych fortów, które użytkowane są przez firmy prywatne. Jak zwykle teren porośnięty jest lasem. W ten sposób maskowano teren widziany z powietrza. W okolicy znajdują się dodatkowe schrony amunicyjne. A raczej znajdowały. Znalazłem po nich jedynie jakieś szczątki. Nie dało się nigdzie wejść. Jedyne odnalezione drzwi przywalone były jakąś skrzynią, gałęziami i masą śmieci. Teren dookoła świeżo wykarczowany. Czyżby szykowano tu miejsce pod kolejny market? W każdym razie pod coś szykują ten spory wykarczowany teren. Kto wie, w okolicy właśnie szykują się roboty ziemne pod Lidla, więc może i tu coś wkrótce stanie.

Nic przy tym bunkrze nie zdziałam, nie bardzo jest nawet co fotografować. Idę dalej w stronę fortu. Natrafiam na szeroką aleję biegnącą między dość gęsto porastającymi drzewami. Wygląda na często używaną. Postanawiam się nią przejść, by przy okazji nim podejdę do Fortu od frontu, zbadać jego tyły. Intuicja mnie nie myli. Owa śródleśna aleja okala cały fort. Można nią swobodnie i wygodnie obejść całą tę skrytą poniżej wojenną budowlę. Jest tu cieplej, drzewa choć nadal bezlistne, chronią skutecznie od wiatru. Tu dociera właściwie tylko słońce, którego świeże wiosenne listeczki nijak jeszcze nie powstrzymują. Wiatr przestaje być uciążliwy.

Spojrzeć w oczy

2015.04.17
Poznań

światu co wdzięk roztacza
swój wokół
co niepokój daje w darze
tak znienacka niespodzianie w jednej chwili
zaskoczyć o poranku
wyrwać ze snu nocą

spojrzeć światu w oczy
zobaczyć zdziwienie narodzin
niepokój śmierci
niepewność chwili
doświadczyć radości
poczuć miłość

spojrzeć światu w oczy
smaku zaznać nieznanego
nieznanym rozradować oczy
spojrzeć światu w oczy
ujrzeć go z innej nowej strony
zobaczyć niedostrzegane
zobaczyć widzieć odkryć

Adam Gabriel Grzelązka

Aleją krok za krokiem

Co jakiś czas napotykam zieloną ławeczkę. Można na niej odpocząć. Teoretycznie, bo śmietnik stojący przy każdej z nich wręcz się przelewa. Nie tylko zresztą przelewa. Dookoła walają się dodatkowe wory ze śmieciami. Wygląda to zniechęcająco. Nie zatrzymuję się zatem na dłużej, niż mi potrzeba, aby napić się i ponownie sięgnąć z plecaka superzooma do cykania ptaków.

Powoli docieram na drugą stronę fortyfikacji. Okrążam ją ową aleją. W jednym miejscu ktoś na niezbyt długim odcinku wybrukował ją sześciokątną starego typu wielką kostką, tzw. trelinką dziurawką. Po kilku metrach kończy się to i powraca żwirowa droga. Dookoła las. Aleja wygląda trochę jakby była wyrąbana w leśnej gęstwie. Po lewej w dole, poniżej są fortyfikacje, a raczej fosa fortyfikacyjna. Powrócę jeszcze do jej opisania.

Po prawej z kolei grunt unosi się jeszcze na jakiś metr, by po chwili opaść ponownie. Jeszcze dalej kończy się las i rozciągają się zwyczajnie pola uprawne. Taki dodatkowy okalający fort wał ziemny. Z przodu za to fort sąsiaduje z domkami jednorodzinnymi. Z osiedlem.

Rzeczka

Docieram na drugie skrzydło fortyfikacyjne. Tu także winny być schrony. Mapa mówi o dwóch. Znajduję jedynie jakieś strzępy jednego z nich. Albo je wysadzono, albo rozwalono podczas wojny, albo zwyczajnie całe zasypano. Pozostały jakieś szczątki pozwalające zlokalizować miejsce, gdzie one winny być.

Przy okazji napotykam płynący tutaj niewielki strumień. W jednym miejscu płynie on pod ziemią kanałem, który kończy się solidną ścianą zabezpieczającą ziemię przed osuwaniem się. Tunel niewielkich rozmiarów nadal pozwala w miarę swobodnie przepływać przezeń wodzie. Wciąż jest drożny.

Oddalam się. Do oficjalnego wjazdu na teren fortu jest już niedaleko. Docieram tam po kilku minutach. Niestety brama jest zamknięta. Wielka, metalowa, nieco pordzewiała, jednolita. Co prawda na ścianie jest przycisk dzwonka, ale raczej nie spodziewam się, aby dziś w niedzielę ktoś tam urzędował. Wystarczą owe dwa rotwailery, co to je widzę przez szpary, które już mnie wyczuły i ujadają od jakiegoś czasu. Żeby było ciekawiej, biegają sobie oczywiście luzem. Pytanie gdzie i jak są w stanie dotrzeć, a gdzie nie muszę się ich obawiać. Jest jeszcze kilka tablic informacyjnych. Jedna oznajmia, ze terem fortu przynależy do tzw. Obszaru Natura 2000. A zatem pozostaje pod ochroną przez wzgląd na walory przyrodnicze. Druga informuje o tym, że terenem opiekuje się stowarzyszenie „Salamandra” – to ono dba o komfort, spokój i bezpieczeństwo tutejszych nietoperzy. Ale także czasem organizuje wycieczki. Ciekawe, czy w tym forcie również.

Trzecia tablica jest mapą fortu i jego krótką historią. Ot skrót informacji z Wikipedii.

Wokoło jeszcze jedno koło

Nic tu po mnie. Dziś sobie nie pozwiedzam. Nie ma kogo zapytać, nie ma kogo poprosić o pozwolenie. A z pieskami nie zamierzam żadnej znajomości zawierać. Nie wyglądają na zainteresowanych jakimikolwiek negocjacjami. Trzeba przyjść w tygodniu, gdy forma otwiera podwoje bramy dla klientów. Wówczas kto wie, może da się dogadać i dostanę nie tylko pozwolenie, ale i dostęp do miejsc, do których teraz dostać się nie mam szans. Chyba, że miałbym sprzęt, umiejętności i wiedzę alpinistyczną. Ale nie mam. A ryzykować niepotrzebnie także zamiaru żadnego nie mam.

Postanawiam zawrócić i obejść tę fortyfikację raz jeszcze, szczegółowiej się przy tym całości przyglądając. Tym razem jednak możliwie najbliżej biegnącej dookoła fosy. Widok jest ciekawy. Otóż swego czasu calusieńka fosa była zadaszona. Coś jak w zwiedzanym przeze mnie jakiś czas temu Forcie II. Tu jednak praktycznie cały dach i nie tylko on uległ zniszczeniu i zawalił się. Zostały w niektórych miejscach strzępy tegoż dachu. W dwóch miejscach na tym byłym dachu widać jeszcze drewniane nadbudówki, które dostarczały swymi oknami-świetlikami światła do wnętrza. Jedna ledwo co zachowana, druga nieco lepiej, ale obie i tak ledwo się już trzymające kupy. Ostały się jeszcze belki stropowe poprzerzucane w poprzek nad fosą. To na nich rozpięty był w drewniany dach, który obecnie jest jedynie dalekim wspomnieniem. W jednym miejscu zawaliły się nawet i owe belki poprzeczne. Mur je podtrzymujący zmurszał i belki osunęły się na dno fosy. Mur nieco obsunął się, wykruszył. Teoretycznie można w tym miejscu podjąć próbę zejścia na dno fosy. Ale tylko z ubezpieczeniem. I z czyjąś pomocą.

Trzeba się nieco przedzierać przez gęste krzaki. Rośnie tu sporo akacji i dzikiego bzu. Wiele gałęzi jest spróchniałych, zmurszałych. Łamią się za byle dotknięciem. Muszę uważać szczególnie na to, czego niekiedy próbuję się przytrzymać. Gdy w końcu wystrzelą liście, niewiele będzie znów widać. Wszystko ulegnie przysłonięciu. Mam zatem szczęście, że trafiłem tutaj wczesną dopiero zieleniejącą się wiosną.

Teoretycznie cały teren jest nadal ogrodzony. I to nie najgorzej miejscami. Ale miejscami nie ma w ogóle ogrodzenia. A czasami druciana rzadka siatka została przez kogoś poprzecinana. Nie ma tu w ogóle owego metalowego płotu tak dobrze znanego mi z innych fortów. Nie było go chyba nigdy. Jeśli było, wszelkie ślady zdążyły się zatrzeć. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie, że wycięto owo metalowe ogrodzenie tak dokładnie, że nigdzie nie zachował się choćby okruch. A zatem owa bariera była dodawana do fortów już później, po wojnie, aby zabezpieczyć teren przed dzieciakami z pobliskich osiedli. A jeśli wcześniej, to może zaraz po wojnie z tego fortu je usunięto. Tu nie ma wielu spacerujących, bo ludzie niespecjalnie blisko tutaj tego fortu mieszkają. A już na pewno nie ma ich tu tulu, co w blokowiskach w pobliżu fortów leżących pośrodku osiedli. To raczej odludne miejsce.

Zdjęcia zrobione z dna tej fosy z pewnością byłyby bardzo interesujące. Nie ma się tam jednak absolutnie jak dostać. Jedyny sposób to uzyskanie zgody stacjonującej tu firmy, która otworzyłaby jedną z dwu broniących dostępu do fosy do metalowych bram mieszczących się po obu stronach frontowych skrzydeł. A zatem i tu zamierzam kiedyś powrócić.

Poznań, 2015.04.13
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Kolejny bardzo ciekawy tekst. Zawsze z szacunkiem odnoszę się do historii i nie ma dla mnie znaczenia z jakiego kraju i jakiego okresu pochodzą pamiątki należy je szanować. Stąd moje oburzenie gdy dewastowane są pomniki bohaterów np. drugiej światowej. Ojczyzna to między innymi pamięć o tych co zamieszkiwali dany teren przed nami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.