Kultura

Wilkiem do lasu LX

Fort IIa w Poznaniu 1 by Rzuwig Own work. Lic. CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Fort IIa Boyen

Niedzielne późne przedpołudnie. Podjechałem tramwajem do końca linii. Wysiadłem na pętli. Teraz kilka dziesiątków minut marszu. Idę bocznymi drogami. Nigdy jeszcze tędy nie przechodziłem. Rozglądam się wokół. Szukam interesujących detali, wartych sfotografowania szczegółów. Jakaś stara drewniana szopa. Niewielki dom z ciekawymi starymi drzwiami. Rozsiane tu i ówdzie interesujące mniej lub bardziej drobiazgi. Wokół cisza, spokój. Jest zbyt wcześnie na niedzielny gwar.

Przede mną teren fortu. Skręcam w boczną uliczkę prowadzącą ku sortowni kruszyw. Za ogrodzeniem jakiś wielki buldożer i silosy oraz inne maszyny budowlane nieokreślonego przeznaczenia. Swoją drogą także interesujące obiekty fotograficzne. Niestety poza zasięgiem możliwości. Wnikam w las. Szukam jakiejś ścieżki, dróżki. Przy okazji natrafiam na grupę militarną. Chłopaki przyjeżdżają utaj co niedziela postrzelać sobie i pobawić się w podchody. To trochę ograniczy obszar, jaki zwiedzę. Lepiej nie wchodzi tam, gdzie śmigają pociski paramilitarne. Póki co obchodzę fort dookoła. Fosa odgrodzona jest typowym dla fortów ogrodzeniem metalowym. Mocno niekompletnym. Na dole tu i ówdzie woda. Zagłębiam się przy okazji po drodze w jeden maleńki schronik, jaki budowano na fortach na szczycie po zewnętrznej stronie fosy. Powinno ich być więcej. Ja natrafiłem na jeden. Może innym razem poszukam pozostałe, o ile się zachowały.

Ciszą pisane słowa

28.08.2014
Poznań

nie chcą się ze mnie wymówić
milczę wiersz
cisza dzwoni literom w uszach
ciszą serce spojone
zamiera tęsknotą

nie mówię nic
nie wymawiam ni słowa
wiersz sam wydobywa się
podaję mu dłoń
przysiada na niej

teraz już pozostanie
oswojony do nikąd nie ucieknie
pomilczymy we dwoje
do twych oczu
o twych ust

Adam Gabriel Grzelązka

Zamurowane

Gdzieś tu w okolicy są jeszcze dwa duże schrony. Tym razem odpuszczam sobie ich poszukiwanie. Zmierzam do wejścia do fortu. Obszedłem połowę terenu nim dotarłem do drogi dojazdowej prowadzącej pod bramę główną. Tu zaskoczenie. Byłem tutaj miesiąc wcześniej. Wyglądało to inaczej wszystko zupełnie inaczej. Teraz ktoś zamurował okna i częściowo bramę. Został niewielki otwór w którym wkrótce zamontują drzwi uniemożliwiając w ten sposób dostanie się do środka. Tak tez się stało kilka miesięcy później. Obecnie nie da się tam już zupełnie wejść.

Szkoda, że nie przyjechałem tu, nim wprowadzono tutaj te wszystkie zmiany. Teraz w środku zrobiło się naprawdę ciemno i ciężko cokolwiek bez lampy sfotografować niestety. Nic na to nie poradzę, muszę sobie jakoś poradzić z zastaną sytuacją.

Przed wejściem zastałem kilku chłopaków – fascynatów poznańskich fortyfikacji. Założyli nawet stowarzyszenie, by móc w ten sposób działać na rzecz ochrony tych nieco zapomnianych w Poznaniu zabytków wojskowych. Ich pragnieniem jest zaopiekować się osobiście tym właśnie fortem. Niestety napotykają co rusz nowe trudności i nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda im się owo pragnienie spełnić. A szkoda, bo są pełni zapału. Ich starania nie przyniosły efektów, nie pozwolono im zaopiekować się fortem, nie zezwolono im na jego eksplorację, oczyszczanie, porządkowanie. Zignorowano ich pomysły i zwyczajnie fort zamurowano odcinając zwiedzającym możliwość zagłębienia się weń.

Tymczasem zyskałem przewodnika. Ruszyliśmy w teren. Zostałem bardzo profesjonalnie oprowadzony po forcie. Nie całym, bo na górze trwał w najlepsze pojedynek survivalowy, więc nie wchodziliśmy tamtym w drogę, aby nie oberwać jakąś zabłąkaną kulką. A i sprzętu szkoda, bo przecież co rusz coś ciekawego fotografowałem. Dzięki mojemu przewodnikowi nie tylko obszedłem bez zgubienia się cały fort, ale i uniknąłem nielicznych co prawda, ale jednak różnych pułapek i niebezpieczeństw skrywających się w mroku pod moimi nogami. A ciemności spore dookoła, bowiem część otworów okiennych obecnie już zamurowano, przez co ilość wpadającego światła jest obecnie wewnątrz bardzo znikoma.

Szabrunek

Jak każde miejsce zapomniane i opuszczone, także i ten Fort IIa był odwiedzany przez wszelakiej maści amatorów. Rok po roku ulegał dewastacji i znikało zeń to i owo. W pierwszej kolejności oczywiście zabrano stąd wszystko, co metalowe. Drzwi, kraty, okucia. Nie ocalało niemal nic. Drobne jeno trudno dostępne szczątki tu i ówdzie. Nieco więcej szczęścia miała stolarka. W paru miejscach wewnątrz lepiej lub gorzej (ogólnie w złym jednak bardzo stanie) zachowało się nieco elementów drewnianych w wewnętrznych pomieszczeniach. Wymagają one intensywnych zabiegów konserwacyjnych i przede wszystkim ochrony, inaczej i one stąd znikną za jakiś czas.

Stan fortu jako całości nie jest jednak mimo wszystko najgorszy. Nie grozi zawaleniem w każdym razie. Swoje najlepsze dni ma już co prawda dawno za sobą, jednak w porównaniu do innych ocalałych fortyfikacji wygląda całkiem okazale. Widywałem już takie, których stan był dużo gorszy, mimo że teoretycznie miały one swych opiekunów. Ten, mimo że bezpański, ostał się, nie zawalił, nie zamienił w niebezpieczne gruzowisko. Po całym forcie można się względnie wygodnie poruszać z zachowaniem elementarnych zasad bezpieczeństwa.

Fosa okalająca fort jest częściowo zalana na skutek niedrożności systemu kanalizacyjnego, który jako taki jest w miarę sprawny. Napotkani tu przeze mnie dzisiaj ludzie z własnej woli podjęli się wysiłku związanego z osuszaniem dna fosy. Ich wysiłki częściowo już przyniosły pozytywne efekty. Pracy jednak jest nadal wiele.

Kiedyś szczyt zewnętrzny tej fosy okolony był spotykaną na wszystkich pozostałych fortach metalową barierką. Spora część tego ogrodzenia została rozkradziona lub usunięta. Przykładowo niektóre otwory okienne zostały zabezpieczone fragmentami tegoż ogrodzenia pełniącego obecnie rolę krat na tych oknach. Czas także zrobił swoje. Rdza sprawiła, że to i owo z tegoż płotu po prostu odpadło, skruszało, zmurszało.

Ciekawe swoją drogą, w jakim kierunku pójdą prace zabezpieczające, których pierwszym widocznym efektem było zamurowanie otworów okiennych i po części wejścia do fortu. Oby nie skończyło się to po prostu jednie na jego zamurowaniu i pozostawieniu w takim stanie na kolejne dziesiątki lat. Szkoda by było. Fort ten bowiem przy odpowiednim wkładzie pieniędzy i prac ma potencjał stać się ciekawym obiektem turystycznym.

Teraz, kilka miesięcy po tym, jak powstał ów tekst, wiem, że wszystko poszło nie tak, jak by mogło. Pasjonaci zostali zignorowani. Fort zamurowany będzie sobie niszczał od wewnątrz. Ot, konserwacja zabytków…

Poznań, 2015.05.02
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

3 komentarze

  1. Pan Adam rzeczy znane zawsze przedstawia w piękny i wyjątkowy sposób. Warto czytać słowa Poety

  2. Pięknie i prawdziwie. Pozdrawiam autora!

  3. Przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Bardzo tylko żal, że pieniądze unijne nie są przeznaczane na renowacje takich zabytków, a jeszcze bardziej żal, że nie uwzględnia się zainteresowań/potrzeb młodych ludzi, którzy chcą zrobić coś pożytecznego. Dziękuję za artykuł.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

thirteen + nine =