Soft Power

Wilki o łysej skórze. Polscy prowokatorzy na wschodzie Ukrainy?

 Uwaga – poniższy felieton ma charakter analizy spekulatywnej – nie jest oparty na potwierdzonych faktach, jednakże tematyka której dotyczy już przedarła się do mainstreamu, znajduje bogate zilustrowanie w blogosferze i wolnych mediach. Dlatego zdecydowaliśmy się poddać analizie – hipotetycznie możliwe przypadki.

Wilki o łysej skórze to lekka parafraza znanego powiedzenia – wilki w owczej skórze, albowiem osób, o jakich będziemy rozważać nie sposób nazwać owcami. Owce to zawsze sympatyczne zwierzęta, w zasadzie wilki także. Na pewno w porównaniu z ludźmi o łysej skórze i poglądach ksenofobiczno-faszystowskich lub nawet często nazistowskich – nie można – powiedzieć niczego pozytywnego, poza tym, że Jezus także za nich zginął na krzyżu.

Niestety jednak tego typu osoby – niestety z Polski – rzekomo były widziane na wschodzie Ukrainy, gdzie ochoczo fotografują się razem z bohaterskimi bojownikami tamtejszego ruchu oporu.

Te wilki o łysej skórze – zyskują na tym, że podają się Słowian i Polaków, jednakże to w wielu przypadkach najgorszy rodzaj istoty ludzkiej, który nie zasługuje na pełnię przymiotu człowieczeństwa. Nie może być, bowiem tolerancji dla faszyzmu i nazizmu, zwłaszcza tam gdzie walczy się z faszystami i nazistami, którzy bardzo umiejętnie zawładnęli umysłami wielu Ukraińców doprowadzając do wojny domowej w tym kraju.

Tymczasem prawdopodobnie kilku lub kilkunastu sprytnych przedstawicieli środowisk faszyzujących i para-nazistowskich, (bo żaden nawet najgłupszy Polak po prostu nie może być nazistą) – przedostało się na wschód Ukrainy (lub za Polaków przedstawiono osoby mówiące po polsku) – robiąc sensację z pobytu – skutecznie wpraszając się w łaski potrzebujących wsparcia gospodarzy. Niestety jednak – to są wilki – uwaga – nie wszyscy, albowiem, co najmniej kilka osób, o których wiadomo z przekazów wolnych mediów w Polsce, że tam są obecni to prawdziwi patrioci, rzetelnie relacjonujący dramat mieszkańców wschodu Ukrainy.

Niestety wdarły się tam także wilki. Prowokacja jest do tego stopnia czytelna, że to musi być szyte grubymi nićmi przez jakieś struktury posiadające możliwości i wpływy, ponieważ człowiek mający w Polsce od lat aktywną stronę internetową wychwalającą aryjskość itd., nagle stoi z emblematem innego typu w ręku na zdjęciu obok bojowników w jednym z miast broniących się przez ukraińską armią i oddziałami radykałów. Wiadomo, że być może lokalni bojownicy po prostu nie mają czasu sprawdzić w Internecie, kim jest indywiduum, jakie nagle się do nich zgłasza, ale powinni wyrażać większą ostrożność. Ponieważ trudno sobie wyobrazić nawet skandal, jakim byłoby wykorzystanie wizyty – faszystów z Polski wśród bojowników o wolność! To pełne zaprzeczenie propagandowe dotychczasowego przekazu, faszyści są tam, bowiem tylko po jednej stronie!

Sama koncepcja internacjonalistycznej pomocy, w tym wzięcia udziału w walkach w obcych formacjach zbrojnych jest w Polsce zakazana przez prawo. Obywatel Polski nie może bez zgody władz państwowych służyć w obcych formacjach militarnych, – chociaż ten obowiązek jest powszechnie łamany przez setki tysięcy obywateli mających podwójne obywatelstwo, to jednakże obowiązuje.

Nie można tolerować sytuacji, że ktoś jedzie w rejon walk, jako dziennikarz, a na miejscu bierze broń do ręki albo w sposób jednoznaczny opowiada się po jednej ze stron! To zaprzeczenie wszelkim standardom dziennikarstwa, poza tym wchodzą pytania o prowokację i współpracę sami państwo wiecie, z kim. Tak się po prostu nie robi, albo się jedzie, jako dziennikarz – nawet subiektywnie przedstawiający obraz pola walki z jednej strony – to nie grzech, to może być nawet cenne, jeżeli jest jawnie anonsowane lub materiał jest przygotowany w taki sposób, że każdy może łatwo zrozumieć przesłanie. Natomiast wykluczone są działania kombinowane – nie można pogodzić aparatu, kamery i karabinu!

Niestety nie brakuje młodych awanturników, którzy chcą żerując na cudzym nieszczęściu – po prostu sobie postrzelać. Państwo powinno takie przypadki ścigać, tak żeby osoby, które pojechały za granicę zabijać w ramach prywatnej inicjatywy – zostały osądzone za popełnione przestępstwa – chyba, że SYTUACJA ICH DO TEGO ZMUSIŁA, w tym znaczeniu, że musieli walczyć w obronie życia własnego lub niesprawiedliwie krzywdzonych ludzi, wobec których krzywdy nie mogli być obojętni. Z doniesień medialnych wynika, że tacy dzielni Polacy także tam prawdopodobnie są. Nie wiadomo, czy walczą, czy jedynie biernie wspierają morale obrońców – liczy się wsparcie, chociaż tak nie wielu. Jednakże zawsze trzeba uważać na wilki, wilki o łysej skórze mogą być wszędzie.

Uwaga – powyższy felieton ma charakter analizy spekulatywnej – nie jest oparty na potwierdzonych faktach, jednakże tematyka której dotyczy już przedarła się do mainstreamu, znajduje bogate zilustrowanie w blogosferze i wolnych mediach. Dlatego zdecydowaliśmy się poddać analizie – hipotetycznie możliwe przypadki.

3 komentarze

  1. Drogi Autorze! Przyznaję, że z pewna dozą zażenowania czytałem informacje podawane przez tego “dziennikarza”, któremu o dziwo (!!!!) dodatkowo zrobił reklamę Onet poprzez wywiad…
    Przyznaję, że dziwne jest to iż na miejscu są inni polscy dziennikarze a może też “dziennikarze” i z tej strony jest pełne embargo informacyjne. Brak wiadomości jakichkolwiek. Jednakowoż dobrze się stało że mamy stamtąd wydaje mi się że dość obiektywnie sformuowane opisy tego co się tam dzieje. Tak samo jak Pana, zraziła mnie flaga organizacji która wysłała tam tego “dziennikarza” na tle barykady i flag Samozwańczej Republiki. Możliwe że jest to jakaś prowokacja, z której nawet sobie nie zdaje sprawy młody dziennikarz i działacz…
    Daleki jestem od myślenia kategoriami tej organizacji.
    Nie mniej jednak rozumiem iż musi istnieć “odrobina nacjonalizmu”, z tym że ja to rozumiem jako “lokalny patriotyzm”. Ja sam jestem “nacjonalistą” tak rozumianym – czyli lokalnym patriotą – mego miasta, okolicy, województwa, kraju. W Azji, Afryce, Ameryce staję się patriotą europejskim – mozna mnie nazwac “europejskim nacjonalistą” :))))
    Na innej planecie stałbym się może “ziemskim patriotą” czy “nacjonalistą z Terry” ….

  2. Czytałem tekst “z rana”,sądziłem ze jestem (jeszcze)
    niedospany…
    na pewno bardzo dużo żła na tzw.Ukrainę
    wprowadzili LUDZIE LEWICY POLSKIEJ od co najmniej 2004r.
    zresztą wspólnie i w porozumieniu z własnymi
    przeciwnikami politycznymi.
    Panu B.jeśli pracuje zgodnie z własnym sumieniem,
    należy się SZACUNEK .Odwala kawał dobrej roboty,
    tzw.”ludzie lewicy”, widzieliśmy kojarzymy głównie
    z Majdanem(tyle lat, nie twierdzę, ze nalewali
    benzynę do butelek po wódce, wcześniej wypitych)…
    Tak ich zapamiętamy…

    …” Na tym tle trochę niepokojąco brzmią deklaracje pana ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, że Polska nie wysłała na Ukrainę żadnych „szwadronów śmierci”(…)
    Tak czy owak, deklaracja pana ministra Sienkiewicza nie pozostawia wątpliwości; zza parawanu demokratycznej retoryki wyłania się wizerunek III Rzeczypospolitej jako groźnej organizacji przestępczej. Może nawet najgroźniejszej – bo stwarzającej wrażenie jakoby działała w tzw. ”majestacie prawa”. Samobójcza śmierć pani Krystyny Chojnackiej z Kartuz, która nie wytrzymała zorganizowanej presji tego gangu, jest kolejnym dzwonkiem alarmowym. Bezpieczniackie watahy zarówno stare, jak i nowego chowu, przez 24 lata, zdołały ukształtować III RP na swój odrażający obraz i podobieństwo.”

    “A kto pide z nami, bude hroszi maty”.

    http://www.michalkiewicz.pl

  3. Zgadzam się z bohaterem wojny w Czeczeni , byłym żołnierzem SPECNAZ-u kpt. Walentynem Tabacznym, iż ciąży na nas wszystkich grzech zaniechania za brak reakcji na dokonywane przez kijowską ,faszystowską juntę na naszych oczach i przy naszym , w tym światowej opinii publicznej przyzwoleniu aktach ludobójstwa na własnym narodzie i Rosjanach tam żyjących /Słowianach/ i że przyszedł czas, by przestać udawać, że się nic nie stało i milczeć i zacząć działać. Tak nam nakazuje nasze sumienie i instynkt samozachowawczy. To nasze szekspirowskie „Być, albo nie być” . Oto jego list do prezydenta Rosji Władymira Putina:

    Przejmujący list byłego żołnierza Specnazu, bohatera wojny w Czeczenii, kpt. Walentyna Tabacznego do prezydenta Rosji Władymira Putina :

    Panie Prezydencie ! Wydajcie rozkaz !!!

    Jestem prostym rosyjskim człowiekiem
    Jestem żołnierzem Rosji
    I ja nie mogę milczeć !!!
    Ile jeszcze setek i tysięcy trzeba zastrzelić
    Z haubic i dużego kalibru możdżieży
    Z samolotów helikopterów rakietami
    Kasetowymi bombami
    Takich nieszczęśliwych cywilnych ludzi – jak ta
    Umierająca kobieta- która prosi
    Pomóżcie chłopaki !!!
    I chyba nie dla siebie
    I tych, którzy są blisko
    Lecz tych, którzy są na górze:
    Zaprzestańcie rokowania z faszystami o zasrany gaz
    Pluję na trzy miliardy dolarów , które są winni faszyści
    W Rosji gazu za tryliony dolarów
    …………………………………..
    Rosja to wielki kraj , a nie cyganka na bazarze
    Pluję na widok NATO
    Jutro eurointegratorzy będą bombardować opinię na temat praw człowieka
    Że nie pójdą na wojnę z Rosją
    To blef – sprawdź naszą siłą Panie Prezydencie!!
    Towarzyszu głównodowodzący !!!
    Armia i Specnaz czeka na rozkaz !!
    Miliony mężczyzn – żołnierzy czekają na rozkaz !!!
    …………………………………………………….

    Panie Prezydencie
    Podejmijcie arbitralną decyzję
    Jesteśmy winni przez zaniechanie
    Zabijania naszych matek, dzieci i sióstr
    Oddaje pamięć
    Dziesiątkom milionom Żołnierzy radzieckich oswobodzicieli
    Trzymaj się narodzie
    Trzymaj się Rosjo
    Panie Prezydencie !!!
    Wydajcie rozkaz
    Jutro może być za późno !!!

    https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t1.0-9/10395840_1617988481760702_6631319533470497159_n.jpg

    https://www.facebook.com/profile.php?id=100003905217711

    Usłyszane w “sieci”.
    Prezydent Rosji jest między “młotem a kowadłem”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.