Wielkie projekty infrastrukturalne są potrzebne nawet jeżeli nie mają sensu ekonomicznego (cz.4) Podsumowanie – inne potrzebne inwestycje

fot. red.

Inne potrzebne inwestycje

Wielkie projekty infrastrukturalne są potrzebne, to sposób w jaki rząd może napędzać koniunkturę, przyczyniając się do zwiększenia możliwości kreowania wartości dodanej w gospodarce. Jeżeli wielkie projekty służą powiększeniu – ram możliwej aktywności gospodarczej, zwiększeniu skali, stworzeniu nowych możliwości, to są potrzebne. Omawiane wcześniej zagadnienia, to aktualna agenda polityczna. Można z nimi dyskutować, bo mamy zupełnie inne priorytety.

Najważniejszym zagadnieniem dla naszego państwa, a zarazem największym wyzwaniem jest zapewnienie stabilnych dostaw bardzo dużej ilości energii elektrycznej w długim okresie, po możliwie najniższych kosztach i w sposób uniezależniający nas od zagranicy.

Wszelkie działania państwa ukierunkowane na zwiększenie podaży energii, stabilizację rynku, budowę naszej niezależności oraz wypełnianie zobowiązań z zakresu generalnie rozumianej troski o środowisko naturalne – są bezcenne, pożądane, potrzebne i należy im sprzyjać.

W tym zakresie trochę się dzieje. Po pierwsze są planowane poważne inwestycje w energetykę wiatrową na Bałtyku. To może mieć dla nas fundamentalne znaczenie, ponieważ planowana moc, będzie miała olbrzymie znaczenie w generalnym bilansie energetycznym. Po drugie, rząd jest za energetyką jądrową – to nieco dalszy horyzont czasowy i realnie nie zrobiono niczego w tym zakresie, co miałoby wymiar realny. Nawet włączył się poważny prywatny biznes, który potrzebuje do swojej działalności przemysłowej olbrzymie ilości taniej energii.

Nasz kraj potrzebuje co najmniej jednej dużej, a najlepiej dwóch dużych elektrowni jądrowych i należy zrobić wszystko, żeby to się zmaterializowało, bo nawet jeżeli – będzie się rozwijał sektor energetyki prosumenckiej, to jako zabezpieczenie strategiczne potrzebujemy bazy stałej podaży energii, niezależnej od jakichkolwiek zakłóceń w średniej perspektywie czasowej. To obecnie może dać tylko atom.

Po trzecie – energetyka prosumencka. Tutaj wiele się zmieniło, państwo wspiera inwestycje w instalacje generujące energię z energii słonecznej, są na to środki pomocowe i co najważniejsze – są przetarte ścieżki wpinania tych małych instalacji do sieci ogólnokrajowej. To są bezcenne inicjatywy, mające fundamentalne znaczenie w skali mikro, ponieważ dobra instalacja solarna może ograniczyć zapotrzebowanie na podgrzewanie wody użytkowej w gospodarstwie domowym o 50% w skali roku. To bardzo dużo! To są realne pieniądze i to są realne ciężarówki węgla, który nie będzie spalony w tysiącach palenisk niskiej emisji. Dodatkowo po przekroczeniu pewnej ilości, takie instalacje są w stanie wygenerować moc dodatkową, niezbędną w szczycie – pozwalającą, na ograniczenie importu energii.

Podsumowanie

Wielkie inwestycje są potrzebne. To realny sposób na stymulowanie koniunktury, co więcej to sposób na zmianę ram gospodarczych, w których funkcjonujemy. Niezwykle ważne jest ustała troska o wizerunek – inwestowanie w markę własną.

Można dyskutować, czy realizowane przez rządzących inwestycje, są na tyle istotne, potrzebne i ważne, że pomogą nam pokonać kryzys. Jest szereg innych projektów jak np. Via Carpatia, rozwój dróg regionalnych i inne, które mają kolosalne znaczenie gospodarcze, społeczne i militarne dla państwa, a nie są tak medialne jak duże projekty na których media koncentrują uwagę opinii publicznej.

Jednakże prawdziwym wyzwaniem jest energetyka i należy się dziwić, że w tym zakresie rząd nie podjął działań systemowych. Jeżeli nie jest nas stać na energetykę jądrową – bo ten program po prostu przerasta nasze możliwości, to należy postawić na energetykę lokalną. Co stoi na przeszkodzie stymulowania rozwoju biogazowni o znaczeniu gminnym, może nawet powiatowym? W ten sposób można kogenerować duże ilości energii cieplnej i elektrycznej przez cały rok, istotnie wpisując się w mix energetyczny – takie instalacje działają na Zachodzie. Dlaczego nie są możliwe u nas?

Dobrze, że rząd chce prowadzić duże inwestycje infrastrukturalne, w tym chce dbać o nasz wizerunek. Ważne, żeby to co planuje, było działaniem planowanym, zamierzonym i służyło – jako infrastruktura – dobru publicznemu. O szczegółach można dyskutować, jednak sama idea jest potrzebna i zasługuje na uznanie.

11 thoughts on “Wielkie projekty infrastrukturalne są potrzebne nawet jeżeli nie mają sensu ekonomicznego (cz.4) Podsumowanie – inne potrzebne inwestycje

  • 7 czerwca 2020 o 10:01
    Permalink

    Dobra i ciekawa seria, oczywiście rozumiem dlaczego to musiało się ukazać… Takie mamy czasy…

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2020 o 11:54
    Permalink

    Zgoda co do zaspokajania krajowych potrzeb na energię, a tu nie uciekniemy od elektrowni jądrowych, co najmniej dwóch.

    Mogą to zrobić albo Francuzi (64% energetyki Francji to elektrownie jądrowe), albo Amerykanie.

    Znając obecne ukierunkowania rządzących, stawiałbym na Amerykanów – co znowu nas wyizoluje z Europy.

    Ale elektrownie jądrowe muszą zacząć powstawać JUŻ i za 8-10 lat dawać prąd, co zmniejszy nasz “ślad węglowy” i związane z tym opłaty unijne.

    No bo z Unii nie wystąpimy …

    Co do innych wielkich projektów infrastrukturalnych, to też muszą być robione z głową i tzw. dowiązanie infrastrukturalne musi uwzględnione w kosztach całości przedsięwzięcia oraz CZASIE realizacji całości.

    Przekop Mierzei Wiślanej, nawet niech kosztuje 2 mld złotych, ale skoro ma być dla żeglugi do Elbląga i innych porcików na Zalewie Wiślanym – to należy przewidzieć POGŁĘBIANIE torów wodnych.

    Już powinna ruszyć produkcja pogłębiarek w stoczniach, a na ten temat cisza.

    Skończy się na przecięciu wstęgi dla podróży kajakiem z nowego kanału do Elbląga, a potem szybka umowa z Holendrami na szybkie uruchomienie pogłębień kanałów żeglugowych – oczywiście w trybie bezprzetargowym, bo to bardzo pilne będzie.

    Amerykanie przyzwyczajeni do zaopatrywania “morzem” swoich wojsk (stacjonujących na wschód od Elbląga), wymuszą bardzo szybką realizację tych pogłębień.

    A statki 4000-5000 ton już są zapewne projektowane, bo tylko taki tonaż będzie tam mógł pływać.

    I wówczas okaże się, jak dobrym pomysłem Pana Prezesa był ten przekop, bo pozwala omijać ruch okrętów NATO – cieśninę Piławską.

    Drugim problemem będzie rozwój infrastruktury komunikacyjnej wokół planowanego Centralnego Lotniska (CPK) w Baranowie.

    Skoro to ma być tam tak dobre i nowoczesne lotnisko, to drogi i koleje już muszą tam zacząć powstawać, żeby nie było widoków setek pasażerów ciągnących walizki przez chaszcze i doły od płyty supernowoczesnego lotniska – do jakiejś cywilizowanej drogi,
    gdzie na pasażerów – będą czekały rodziny w specjalnie zakupionych na tę okazję SUV-ach …

    Tak więc rozwój jest dobry, tylko rozwój KOMPLEKSOWY.

    Z tym w Naszym Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo nie jest najlepiej, zwłaszcza że to są wszystko przedsięwzięcia realizowane za pieniądze z budżetu państwa i nadzorowane przez Urzędników Naszej Jakże Umęczonej Ojczyzny.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2020 o 12:24
    Permalink

    Ciekawe ile potrzeba ciężarówek węgla aby wyprodukować i dowieźć wiatrak na miejsce, a potem go obsługiwać.

    …tak z 8 lat temu byłem chyba pionierem, kiedy pytałem o problem zerowego wiatru za łopatami wirnika. Nikt wówczas mnie nie rozumiał. Dziś pojawiają się pierwsze opracowania naukowe na ten temat. Wizualnie i estetycznie wiatrak jest kompletną porażką i to kolejny problem.

    Może ja opisze na przykładzie kolejny problem. Niech się grono nie obrazi prostotą. Proszę sobie wyobrazić kuchnię domową z dostępem do:

    – ryżu
    – ziemniaków
    – makaronu
    – sera
    – szynki

    Zrównoważone korzystanie z tego dobrostanu wyczerpuje jednocześnie w równym stopniu każdy zapas w tym samym stopniu co korzystanie np tylko z ryżu. Problem w tym, że jak korzystamy tylko z tego pierwszego, to zostawiamy po sobie tylko resztę.
    Zatem jak oddamy się bez reszty w atom, to go zużyjemy. Ziemia ma tu także ograniczenie. Podniesiemy więc emisję substancji szkodliwych naszym pokoleniom ponieważ zostanie im już tylko gaz i węgiel. Potem zużyjemy gaz, bo będzie miał dobry pijar. Na koniec zostanie sam węgiel a potem zużyjemy wszystkie drzewa.
    Ale nas już nie będzie od 3 pokoleń.

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2020 o 13:40
    Permalink

    Kiedyś zadałem sobie trud wyszukania danych na temat OPŁACALNOSCI energetyki niekonwencjonalnej.
    Na dzień dzisiejszy, bez dopłat, nie ma racji bytu.
    Nie spina się ekonomicznie.
    Na pewno masowość spowoduje potanienie prądu otrzymanego w ten sposób, ale stopień uzależnienia od pogody i awaryjność tak skomplikowanego układu, co minutę generującego prąd o zmiennej mocy, stawia tą ścieżkę pod znakiem zapytania, jeżeli chodzi o przemysł.

    Gdzieś było nawet wyliczenie śladu węglowego wiatraka.
    Wydobycie i przetworzenie surowców zużytych na jego wykonanie, znacząco przekracza obniżenie emisji CO2 na jednostkę energii uzyskanej w inny sposób.
    Ale, kto by tam liczył, skoro jest to bilionowa RELIGIA….

    Europa zarzyna swój własny przemysł, podwyzaszając koszty działalności firm wytwórczych do skali najwyższej na świecie.
    Prymat ideologii nad ekonomią.
    Azja nie wyprodukuje dla nas wszystkiego, tym bardziej za kwity dłużne.
    Kredytowanie świata zachodniego będzie miało w ciągu kilku lat swój kres.
    I co wtedy?

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2020 o 16:04
    Permalink

    Odpowiedź na pytanie komu się atom nie opłaca jest więc prosta: nie opłaca się działającym w paradygmacie neoliberalnego kapitalizmu „rynkom”. Nic zresztą nie obrazuje tego lepiej niż sprawa sądowa, którą zdominowana przez liberalnych Zielonych Austria wytoczyła Wielkiej Brytanii twierdząc, że budowa elektrowni Hinkley Point C … obniży ceny energii na europejskim rynku.

    W takiej sytuacji argumentowanie, że atom się „nie opłaca” to demagogia: sami, działając w logice neoliberalnej gospodarki, uczyniliśmy go „nieopłacalnym” pozwalając na deregulację rynków i rozmontowując wspierające energetykę jądrową mechanizmy.
    https://polishbrief.pl/news/4745/jak_chlopcy_z_chicago_prawie_nas_ugotowali_opinia
    =============

    BARDZO interesujący wykład…..
    Interesy „rynków finansowych” ponad wszystko?

    Odpowiedz
    • 8 czerwca 2020 o 18:35
      Permalink

      Przeczytałem wpis i linkowany artykuł – jest on jest tendencyjny.
      Koszty budowy i eksploatacji elektrowni atomowych są wyższe, niż się tam podaje.
      Cechą szczególną elektrowni atomowej w stosunku do tradycyjnej jest, że koszt inwestycji jest znacznie większy, natomiast koszt eksploatacji – znacznie mniejszy. Dużo zależy od zakładanego czasu funkcjonowania takiej elektrowni. Ostatnio (teoretycznie) zakłada się, że to 60 lat, ale rzeczywistość jest inna: około 40 lat. Widać jak łatwo jest manipulować kosztami rozkładając je na liczbę lat. Trzymając się rzeczywistości łatwo pokazać, że opłacalność elektrowni może być jednak wyraźnie niższa (1.5 razy).

      Ale są bardziej znaczące czynniki, które pogarszają opłacalność elektrowni atomowych:
      – po okresie eksploatacji elektrownia musi być “włączona” ponad 100 lat, a to też kosztuje,
      – ubezpieczenie, lub koszty naprawy potencjalnych szkód w wyniku awarii – jeśli PGE to uwzględni, “pójdzie z torbami” (pozostaje liczyć na cudze pieniądze, tj. podatników).
      O ile pamiętam, w UE nie można dofinansować budowy elektrowni atomowej, jedynie zwykłe i OZE.

      Obecnie koszt samej budowy elektrowni atomowej o mocy 3000 MW to około 12 mld.
      Rosjanie budują udzielając jednocześnie dużych kredytów, reszta nie.
      Francuzi (dawna Areva, teraz EdF) i Niemcy (Siemens) budują w Finlandii nowoczesną elektrownię z ponad 10-letnim opóźnieniem (Siemens odpowiadał za część konwencjonalną, swoje skończył, zostali Francuzi).
      Amerykańskie firmy: Westinghouse (Toshiba się tego pozbyła na rzecz funduszu kanadyjskiego) oraz GE (a właściwie Hitachi-GE) ledwo przędą.
      Są jeszcze Koreańczycy i Chińczycy.
      Sądząc jednak po znanych preferencjach Naczelnego Dywersyfikatora (teraz Uniezależnieniowca), mimo krygowania się i “badania” wielu ofert, wybór Amerykanów jest raczej przesądzony. Czyli wyjdziemy na tym, jak na LNG, tj. “wspaniale!” (z patriotycznym uniesieniem). 🙂

      Odpowiedz
      • 8 czerwca 2020 o 21:36
        Permalink

        W swoim powyższym wpisie nie podałem nazwy waluty: “… to około 12 mld.”.
        Powinno być: “… to około 12 mld. euro”.

        Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 16:25
    Permalink

    Może się odniosę . Jakie “źrodła lokalne” Autorze ? Chyba takie jak w “Gwiezdnym pyle” . To jest CHORY nacisk świrów + cwaniaków .

    Świry to najbardziej odjechani zieloni ( uwaga , nie kwestionuję tragicznego (!) zatrucia mórz np. plastikiem )

    Cwaniacy to “stara UE ” produkująca osprzęt wiatrakowy i po części fotowoltaikę – np. Niemcy .

    Atom ma najlepszy Rosja , ale “wicie rozumicie” nie wchodzi w grę .
    Poza tym jest drogi w budowie i utylizacji materiału promieniotwórczego .

    Wiatraki i fotowoltaikę możemy sobie w d… wsadzić . Nie ma u nas ani wiatru , ani słońca . Pamiętam zimowy miesiąc całkiem bez wiatru i słońca !!! I co ? Zdychamy z zimna ?

    Poza tym MUSZĄ być normalne elektrownie na taki dil “wujowy” – brak słońca i wiatru . Dotychczas 1 X w wietrzny majowy dzień BEZ PRACY wiatraki zapewniły Niemcom 100 % zapotrzebowania . A normalne elektrownie cieplne oczywiście działały .

    Polska ich NIE PRODUKUJE ! NIE PRODUKUJE ! Natomiast od lat miała piękną energetykę węglową ! Będzie musiała kupować wiatraki od Niemców czy Holendrów … a i tak ZDECHNIE !!!

    Teraz k…a BOMBA , Japończycy otworzyli / otwierają KILKA elektrowni WĘGLOWYCH z max. ograniczeniem spalin . Proste !

    Dalej – jak jesteśmy manipulowani ( Autor też ) . Otóż po lockdownie cowidowym , kiedy świat STANĄŁ , przeczytałem :
    a: CO2 obniżył się o 8 %
    b:CO2 obniżył się o 16 %
    c: i tu UWAGA , jakaś świrowata organizacja ( nie pomnę nazwy ) napisała o PIKU CO2 w 2020 r. Rozumiecie coś ? Ergo – najlepiej popełnić zbiorowe samobójstwo . Skoro świat STANĄŁ , a ci pi…lą !

    Wyjście jest jedno – rewolucja związana z eliminacją łajdaków eko !

    Przypominam moje dawne proste wyliczenie . Proszę o zakwestionowanie , jak coś nie kaman .

    Łódź , w której mieszkam ma moc zapotrzebowaną 2 tys. MW .
    z tego ok. 1600 MW ogrzewanie
    400 MW elektryczność .

    Każdy wiatrak z demobilu z DE ma moc ca. 1 MW w SZCZYCIE . Szczytów prawie nie ma w Polsce . To coś jak orgazm .

    Liczymy dalej – 2000 MW wymaga 2000 wiatraków w ORGAZMIE !!!

    Pokażcie mi ŁAJDAKA i DURNIA , który zamknie EC w Łodzi i postawi na jej terenie 2000 wiatraków wraz z połączeniem kablami i jakąś koncepcją wpięcia tego do CO !

    Żałuję , że nie jestem choćby Stalinem ! Idioci wiatrakowi już by siedzieli na Kołymie ! Albo gorzej !

    Abstrahując od nierealności technicznej pomysłu , pomyślcie – MACIE 2000 WIATRAKÓW w zasięgu wzroku . I ten SZUM , i to MIGOTANIE , i te setki zamordowanych ptaków !

    KOŁYMA ! pzdr.

    Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 16:31
    Permalink

    Jeszcze jedno – wieża wiatraka ma ca. 100 m wys. z łopatami w górze ok. 160 m ! Zabić , zakopać !

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.