Ekonomia

Wielka reforma podatkowa pobudzi gospodarkę?

 Jesteśmy w klinczu, powoli wyczerpują się mechanizmy polityki pieniężnej, opowiadania rządu o stymulowaniu gospodarki wirtualnymi pieniędzmi wyczarowanymi z wnętrza naszej gospodarki, po tym jak skończyły mu się fundusze unijne i beztrosko przejadł (naszymi ustami) składki w OFE to bujda na resorach. Jedynym liczącym się czynnikiem, który mógłby podnieść obecnie naszą gospodarkę i pchnąć ją do przodu mógłby być eksport, jednakże struktura naszej gospodarki jest taka jaka jest i generalnie – głównie z powodów administracyjnych wykazuje ona małą dynamikę. Przykładowo ilu jest w państwa otoczeniu biznesmenów, którzy są gotowi rzucić wszystko – powierzyć prowadzenie firmy żonie, synowi, zięciowi a sami pojechać za ostatnie wolne pieniądze szukać szans eksportowych do Singapuru, Dubaju, Hong Kongu? Mówimy tutaj o szaleństwie, albowiem z reguły dla małych i średnich firm wyjazd właściciela na urlop oznacza dramatyczny spadek obrotów. Tylko pańskie oko konia tuczy! A o funduszach na ubezpieczenie eksportu to lepiej nie mówić, żeby zbytnio nie pogrążać już w krytyce tego rządu, bo jeszcze upadnie albo przegra wybory i będzie nas czekała czarna noc.

W każdym bądź razie ponieważ nie jesteśmy w stanie na poważnie pobudzić eksportu – wysyłając towar za granicę, wszystko co możemy efektywnie zrobić to próbować pobudzić popyt wewnętrzny, zarazem dając ludziom ulgę ponieważ mniej zamożna część społeczeństwa ledwo dyszy i nie daje sobie rady z obsługą zobowiązań.

Oznacza to konieczność sięgnięcia po politykę fiskalną, albowiem rząd nie posiada wolnej górki z gotówką umożliwiającej rozdanie każdemu chętnemu po kilkanaście tysięcy złotych. To nie jest możliwe, dlatego potrzebne są zmiany – z jednej strony ostro ograniczające wydatki – w tym w szczególności cięcie przywilejów socjalnych i emerytalnych dla uprawnionych w systemach specjalnych a z drugiej strony trzeba się zastanowić nad nową koncepcją opodatkowania społeczeństwa i gospodarki, albowiem dalsze podwyższanie stawki VAT przy malejącej konsumpcji to duszenie gospodarki i wydawanie wyroków głodowych na ludzi. Czas uświadomić sobie potrzebę reform strukturalnych.

Szkoda, że odpowiednio wcześniej przynajmniej koncepcji reform nie przygotowano – to wielkie zaprzepaszczenie szans tego rządu na wybawienie społeczeństwa i państwa z kryzysu, gdybyśmy bowiem od jakiegoś już czasu mieli przedstawioną koncepcję generalną zmieniającą system podatkowy i przedstawiającą korzyści z ponoszenia dodatkowych obciążeń, to akurat właśnie teraz w trakcie kryzysu – okazałoby się, że taki „plan Tuska-Rostowskiego”, byłby traktowany jako pakiet doskonale pomyślanych antykryzysowych reform zmieniających strukturę systemu państwowego w jego najczulszych miejscach – finansach. Tymczasem rząd był w stanie zafundować nam tylko podwyżkę VAT oraz finansowy bat na samorządy w postaci „reguły wydatkowej”. Efekty – ludzie mniej kupują, bo mają mniej pieniędzy a uzależniony od podatków pośrednich budżet się nie domyka, ponieważ mniej kupują – siada gospodarka, gdyby tego było mało – samorządy – najwięksi inwestorzy w kraju nie mogą się zapożyczać nawet na wkłady własne do środków unijnych jeżeli przekraczają kryteria. Wniosek: rząd może i ma szczytne intencje, ale nie patrzy na gospodarkę całościowo – prowadząc politykę „para-rabunkową” starając się wyrwać ludziom co się da a w dodatku spłaca swój deficyt spętaniem rąk samorządowcom.

Warto ponownie przypomnieć, że pan minister Rostowski był przeciwny wprowadzeniu przez Polskę podatku od transakcji finansowych – wprowadzanego przez grupę państw posiadających Euro jako walutę! Jednakże tego już nie wypada nawet komentować, po prostu „bliższa ciału koszula”.

Więc pozostaje nam czekać na cud gospodarczy i zwiększenie eksportu, który napędzi nam koniunkturę. Może rząd zdecyduje się na jakieś pośrednie reformy, jednakże „szału” nie będzie ponieważ idą wybory i uderzenie w jakikolwiek socjal obecnie równa się strata kolejnych grup elektoratu. No chyba, żeby sprytny premier Tusk zdecydował się na równoległe referendum w sprawie reform (cięć socjalnych). Uzbrojony w takie pozwolenie społeczne mógłby nie tylko wygrać wybory ale i rozpocząć kolejną kadencję w aureoli męża opatrznościowego, który nie tylko okazał się najwyższej klasy politycznym mistrzostwem – skutecznie blokując opozycji drogę do władzy, ale jeszcze w odpowiednim momencie zdobył niekwestionowane i łamiące wszelkie tabu przyzwolenie społeczne na przeprowadzenie systemowych reform w kraju. Tymczasem jeszcze trzeba pomyśleć jak nie zapłacić rachunku za „67”!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twenty − 15 =