Więcej wieńców w wielu miejscach – sposób upamiętniania po naszemu

fot .red.

Więcej wieńców w wielu miejscach, to sposób upamiętniania po naszemu. Widząc delegacje partyjno-rządowo-telewizyjne na Placu J. Piłsudskiego pod pomnikiem Ś.p. pana Lecha Kaczyńskiego, tragicznie zmarłego Prezydenta Rzeczypospolitej. Pod pomnikiem smoleńskim na tym samym placu (obok), a do tego równolegle w krypcie wawelskiej i pod wszelkimi możliwymi tablicami i pomnikami upamiętniającymi ofiary katastrofy smoleńskiej. Można się bardzo wiele dowiedzieć o nas jako o społeczeństwie, państwie, o naszych elitach i sposobie ich myślenia.

Są społeczeństwa, które budują totemy, a są społeczeństwa które stawiają wszędzie święte figury, zawsze to to samo – idea świętych gajów, duchów leśnych, Pana w pobliskiej grocie. Na pewno jednak fenomenem jest stawianie pomników za życia, jak również – proliferacja pomników i miejsc pamięci, tego samego tragicznego wydarzenia i osób oraz okoliczności z nim związanych.

Wielkie rocznice, zwłaszcza wielkich tragedii lub powodów do radości – powinny mieć spójne, jednoznaczne i zrozumiałe dla wszystkich, a przez to jednoczące wszystkich – symbole. Jednym z elementów jest centralny punkt uroczystości. Pomnik danej sprawy, poświęcony jej bohaterom, męczennikom itd. Wówczas taki symbol wbija się w pamięć potomnych i SYMBOLIZUJE wagę danego historycznego wydarzenia. Pozostaje już z nami na wieki.

Oczywiście z okazji – okazji – bywa różnie, np. Adam Mickiewicz ma pomnik, ulicę, tablicę, szkołę – chyba w każdej miejscowości. Podobnie Karol Wojtyła, którego podobizny wszelakiego sortu – zdobią Polskę, jak długa i szeroka ze szczególnym uwzględnieniem Podhala. Z upamiętnianiem tragedii jest jednak trochę inaczej, bo o ile promowanie patrona i jego idei przez proliferowania jego wizerunku jest czymś pozytywnym, to proliferowania pamięci o tragedii jest trudne. Ponieważ pamięć o tragedii z istoty swojej natury jest bardzo trudna sama w sobie, złożona i niejednorodna. Zwłaszcza, jeżeli pamięć tragedii ma mieć wymowę wspólnotową, powinna być spięta we wspólną strukturę i usystematyzowana.

Coś takiego nie nastąpiło po katastrofie smoleńskiej. Co prawda, nie minęło jakoś dużo czasu, jak zdamy sobie sprawę z kalendarium narodowych katastrof, to ta jest świeża. Jednak sposób upamiętniania, jako rytuał powszechny i przez to sposób postrzegania danego wydarzenia, kształtują właśnie współcześni. W tym przypadku to nie nastąpiło. Być może to nie mogło nastąpić.

Mamy więc sytuację w której człowiek jako widz się gubi i nie rozumie. Mieliśmy katastrofę, zginęło wiele osób. Z jednej strony wielkiego placu ogrodzonego barierkami przeciwko demonstrantom mamy kawałek trawy przed pomnikiem, deptanej przez polityków pod gmachem Garnizonu Warszawa. Kawałek dalej mamy drugi pomnik – schody z boku, chronione przez Policję i także, za sznurem barierek. Politycy składają wieńce najpierw w jednym, potem w drugim miejscu, to filmują telewizje i idzie taki przekaz w cały kraj. Ciekawe ile osób sobie zadało pytanie, kto za to wszystko płaci? Wiadomo, że Prezydent lub premier działają państwowo, ale czy wicepremier lub ministrowie – również? Przecież upamiętnienie ma charakter państwowy, a nie resortowy?

Przykład idzie z góry. Różne środowiska polityczne mają różną marszrutę upamiętniania – państwowo-centralnie i lokalnie, „swoich” ofiar katastrofy. To trudne do zrozumienia, bo katastrofa była jedna.

Być może sprawa musi dojrzeć? Musi przestać być aktualna politycznie? Czy jątrzący się politycy nie rozumieją, że ofiary katastrofy mają rodziny, przyjaciół, bliskich, dla których wspominanie ich dramatu w sposób nazwijmy to daleki od polskiej tradycji – nie ułatwia zagojenia ran?

Zaraz po katastrofie i serii uroczystych pogrzebów, była idea jednego centralnego miejsca upamiętnienia. Wiele wskazuje na to, że to bardzo dobry pomysł. Zwłaszcza, jeżeli oficjalne uroczystości – skupiłyby się w jednym miejscu i jednym czasie. To w warstwie symbolicznej znaczyłoby bardzo wiele.

Każdy przyzwoity człowiek jest przeciwko jakiemukolwiek wykorzystywaniu wspomnień o katastrofie i jej ofiarach w bieżących sporach politycznych. Więcej, większych wieńców, kupowanych najprawdopodobniej za publiczne pieniądze – nie powoduje, że pamięć jest większa lub lepsza w znaczeniu “moja pamięć” jest większa i bardziej uprawniona, niż “twoja pamięć”. Ponieważ ułożyłem więcej, większych wieńców, do tego jeszcze odgradzając centrum Warszawy barierkami, żeby przypadkiem ktoś się nie pojawił.

Proszę powyższego felietonu nie odbierać jako krytykę, bo każdy ma prawo do pamięci i jej wyrażania. Jednak w sprawie tej tragedii wydarzyło się tyle złych – nazwijmy to – zdarzeń, że to musi zostać uporządkowane. Pamiętajmy, że tam zginęli bliscy nam ludzie, co więcej wyciągnijmy z tego wnioski. To jest chyba najtrudniejsze w naszym kraju.

7 myśli na temat “Więcej wieńców w wielu miejscach – sposób upamiętniania po naszemu

  • 15 kwietnia 2021 o 05:20
    Permalink

    Nie ma co przesadzać z tą oceną “pomnikomanii” w Nadwiślańskim Macondo.

    Na Wyspie Wielkanocnej było gorzej …

    Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2021 o 08:11
    Permalink

    Odważny artykuł też się zastanawiałem czy te kilkaset wieńców jakie oficjalnie położono (rząd + wojewodowie) to jest dobra alokacja pieniędzy w okresie takiej tragedii jak teraz. Nie można zapalić jednego znicza centralnie ? Mieć symbolu? Druga sprawa warto brać wzór z nacji, która kładzie kamienie a nie kwiaty 🙂

    Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2021 o 09:24
    Permalink

    Panie Krakauer proszę nie mieszać do tego co się obecnie dzieje dawnej słowiańskiej kultury duchowej. To dwa przeciwstawne światy. Pomiędzy światem wyższej słowiańskiej kultury duchowej i szacunku dla praw natury oraz przyrody w świecie, gdy nie było jeszcze takiego postępu naukowego a obecnym światem nikczemności i manipulacji politycznej pod religijnym szyldem jest kolosalna różnica. Święte gaje to nie tylko miejsca oddawania czci słowiańskim Bogom i siłom (duchom) natury (przyrody), to miejsca spotkań i narad, to miejsca duchowych porad, to wreszcie miejsca władzy plemiennej oraz sądownictwa. Źródła dziejopisarstwa mówią o tym że przestępców sądzono w świętych gajach, a sędzia Słowiański był sprawiedliwy i łagodny w wyrokowaniu.

    A cóż mamy dziś? Na świętych miejscach słowiańskich gajów w większości stoją okupacyjne Kościoły sprawujące politykę władzy nad duszami w interesie swoim i kapitału, a nie narodu. Wszelkie porównania kulturowe są tu więc nieuprawnione.

    A co do meritum, może zabrzmi to nieludzko, ale ta katastrofa była zbawienna dla prawicy kościółkowej, bo na tym nieszczęściu zdobyli twardy elektorat manipulując faktami. To co obserwujemy to stan “bez umysłu” pewnej części społeczeństwa polskiego, która fuksem wyniosła do władzy nikczemnych ludzi. Miejmy nadzieję, że ten stan długo nie potrwa i większość społeczeństwa się ogarnie, pójdzie na wybory i pogoni to styropianowe towarzystwo na śmietnik historii.
    Nie można z szacunku do ofiar robić kabaretu i politycznej hucpy, nie można na trupach zdobywać władzy.
    https://demotywatory.pl/szukaj?q=gdy+z+wielkiej+narodowej+tragedii
    https://demotywatory.pl/szukaj?q=po+11+latach+w+ko%C5%84cu+znamy+prawd%C4%99&where=wszystkie&type=kazdy&when=inf&size=max&sort=date

    Ze sceny politycznej powinny w Polsce zejść wszystkie partie, które w okresie transformacji po 1990 roku doprowadziły do takiego stanu w Polsce, że mamy takie katastrofy na skutek nieodpowiedzialnego postępowania polityków, którzy rozwalili już chyba wszystko co dobrze działało w PRL. A lotnictwo działało dobrze i profesjonalnie, to co z nim zrobiono woła o pomstę do nieba.

    Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2021 o 10:35
    Permalink

    Sprawa jest prosta jak konstrukcja parasola – jest budowany kult LK wzorowany na kulcie JPII. Kult polegający na pisaniu historii na nowo, a więc praktycznie od 1989 roku, gdzie to LK najpierw wywalczył nam niepodległość, a później jako genialny strateg i wizjoner, będąc już Prezydentem wiódł nas ku świetlanej przyszłości. Na nieszczęście dla Polski nasi wrogowie uknuli niecny spisek na życie Prezydenta Tysiąclecia, który zginął bohatersko będąc do końca na posterunku. Za co należy mu się zresztą w przyszłości wyniesienie na ołtarze. Aby ten kult utrwalić, to nie wystarczy zmienić podręczniki do historii, ale należy w każdym mieście wybudować co najmniej jeden pomnik bohatera, no i nazwać kilka ulic, rond i szkół Jego imieniem.
    I tyle w temacie.

    Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2021 o 22:48
    Permalink

    Jestem fffff z tej katastrofy. Ktoś, kto mnie nie lubił, w niej zginął. Jak lecisz na cmentarz, to lądujesz na cmentarzu. Szukasz usprawiedliwienia dla nienawisci, to bóg cię pokara.

    Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2021 o 22:55
    Permalink

    Panie Krakauer, nic nie będzie z wyciszania! Chyba, po śmierci JK i upadku PiSu . Jak wreszcie ( kiedy?) skończy się cyrk smoleński na którym wyjechał JK, a Gazeta Polska urosła w siłę, to tzw. Ruscy oddadzą nam wrak . Co prawda nasze błoto polityczne, w tym Pinokio, stwierdził onegdaj , że gdyby Ruscy byli uczciwi , to wrak by oddali, co jest jawnym kłamstwem , bo do zakończenia niekończącego się “śledztwa” musi być w Rosji.

    Ale w końcu wrak PRZYBYWA ! Kojarzycie co się się będzie działo!?

    Msze, mowy powitalne itp. , potem jakieś MAUZOLEUM ( daję głowę ) . Część części wraku zawiśnie na ołtarzach . Będzie się działo jeszcze dłuuuugo !

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.