Paradygmat rozwoju

Widmo rozpadu krąży nad Europą?

 Pan Donald Tusk miał wspaniałe i bardzo ciekawe wystąpienie na rocznicę europejskiej chadecji. Padły tam słowa, jednoznacznie świadczące o tym, że zarówno pan Przewodniczący jak i zdaje się reszta europejskich elit doskonale rozumieją na czym polega problem naszych dzisiejszych czasów i dlaczego integracja europejska oparta o bezideowość technokratycznych struktur nie mających legitymacji demokratycznej nie ma sensu.

Europa bez państw narodowych jako filarów Unii Europejskiej nie ma szans istnieć i nie ma szans przetrwać, ponieważ za dużo jest w niej prawdziwych antagonizmów i prawdziwych sprzeczności, które moglibyśmy wymieniać całymi setkami stron – żeby byt oparty tylko o konsensus i pragmatyzm mógł przetrwać.

Niestety trzeba przyznać – uderzając się w piersi, również własne, że uwierzyliśmy w to, że możliwa jest Europa oparta na wspólnocie pieniądza. Owszem, to jest możliwe do utrzymania, jednakże nie jako gwarancja interesów jednego, może dwóch lub trzech krajów. Pieniądz europejski, wspólny dla całego kontynentu, ma i może mieć tylko wtedy sens, kiedy będzie się on opłacał – dominującej części państw, mieszczących dominującą część obywateli Unii Europejskiej. O ile przypadek Grecji można uznać za wypadek przy pracy, to niestety już Hiszpania, Włochy, czy Francja to rdzeń Unii i nie ma żartów. Nie można sobie wyobrazić sytuacji w której kolejne kraje miałyby położyć modele funkcjonowania swoich społeczeństw na ołtarzu niemieckiej supremacji ekonomicznej. Euro musi być dla wszystkich, oznacza to, że kraj będący w kłopotach zasługuje na pomoc. Pomocy udziela się, jeżeli nie było kłamstw, szachrajstw i próby oszukania systemu. Niestety pod tym względem istnieją pewne poważne zastrzeżenia wobec Grecji, która dzisiaj ekstremalnie cierpi, a prawie na pewno jej społeczeństwo czekają kolejne wyrzeczenia. Byłoby im o wiele łatwiej, gdyby Unia Europejska zdecydowała się na uwspólnienie długów.

Idea uwspólnienia długów legła u podstaw Stanów Zjednoczonych, podobnie MUSI BYĆ w Europie, jeżeli ma być ona rzeczywiście wspólnotą. Wszystkie długi publiczne można uznać za dług Unii Europejskiej, a poszczególne kraje powinny mieć w nim adekwatny do swojego potencjału udział. Oczywiście najbardziej obciążyłoby to Niemcy i inne najbogatsze kraje. Jednakże to jest realny koszt jaki powinni zgodzić się ponieść, jeżeli chcą sprzedawać swoje samochody i wszystko inne co sprzedają w całej Europie – dalej na dotychczasowych zasadach. Tylko takie myślenie może spowodować, że Unia Europejska będzie czymś więcej niż klubem interesów, ponieważ oczywistym jest to, że wraz z przejęciem i spłatą długów – będzie obowiązywał zakaz zaciągania nowych. Tą kompetencję miałaby cała Unia, tzn. bez zgody głównych płatników nie byłoby możliwości zaciągania kolejnych długów. Takie podejście totalnie zmieniłoby filozofię funkcjonowania w ramach Unii Europejskiej. Kraj opuszczający Unię, musiałby oczywiście spłacić swój dług – wobec Unii.

Wymaga to jednak wspólnego centrum podejmowania decyzji politycznych, gospodarczych i obronnych. Chodzi o to, żeby państwa unijne scedowały na Brukselę kompetencje z zakresu: polityki finansowej wraz z polityką rozwoju, polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa. W pierwszym przypadku należałoby przekazać Unii kompetencję nakładania i ściągania podatków, to Unia dostawałaby nasze podatki, w zamian, to Unia płaciłaby za nasze wydatki, które wcześniej byłyby zatwierdzane. Oczywiście do parlamentów narodowych należałaby zgoda na przekroczenie progów podatkowych – poza wyznaczone odgórnie widełki. Również Unia, decydowałaby o wewnętrznym kształcie ustroju gospodarczego, celach rozwojowych – inwestycjach. Wystarczyłoby władztwo w zakresie zatwierdzania decyzji rządu krajowego, które miałyby mieścić się we wspólnych ramach. Oczywiście każdy kraj miałby prawo weta na poziomie Unii, jednak musiałoby ono dotyczyć spraw zasadniczych, najwyższej wagi. W tym przypadku oczywiście wojna z jakimkolwiek krajem Unii, byłaby wojną z całą Unią. Właśnie dlatego trzecim elementem byłaby kwestia bezpieczeństwa. Armie narodowe byłyby dalej pod dowództwem narodowym. Jednakże planowanie zakupów uzbrojenia, wyposażenia, możliwość użycia wspólnie – oddziałów – to byłoby pod dowództwem Unii, oczywiście odpowiednio uzgodnionym wcześniej na zasadach analogicznych do NATO. Miałoby to dla nas tą olbrzymią zaletę, że raczej zbyt łatwo, nikt nie wmieszałby nas w poważną wojnę, na jednym z głównych kierunków zagrożeń dla naszego kraju, ale na pewno stale uczestniczylibyśmy w walkach na mniejszych frontach, czy też pełnili misje stabilizacyjne. Zawsze jest coś za coś! Nigdy nie ma tak, że można uniknąć kosztów.

Powyższe to niezbędne minimum, którego ukoronowaniem powinien być prawdziwy Parlament Europejski, mający prawdziwe – demokratyczne kompetencje – w tym prawdziwą kompetencję, wybierania prawdziwego Prezydenta Unii Europejskiej, który były rzeczywistym organem Unii mającym władzę analogiczną do władzy wykonawczej. Najlepszym modelem jest model francuski, z tą różnicą, że szef Komisji Europejskiej – czyli de facto premier Unii Europejskiej, powinien być zatwierdzany przez Parlament z wniosku „drugiej izby”. Drugą „izbą” powinny być rządy poszczególnych państw, czyli dzisiejsza Rada Unii Europejskiej – z mocą zatwierdzania lub nie – decyzji Parlamentu. W Parlamencie procedury głosowania już są, liczy się większość. W Radzie, jako drugiej izbie powinna panować jednomyślność co do zasady z odstępstwem dla większości krajów posiadających przewagę ludnościową w Unii, z tym zastrzeżeniem, że w jakiejkolwiek sprawie dotyczącej państwa narodowego – dany rząd może się sprzeciwić i wówczas dotyczące go postanowienia będą osobno negocjowane zgodnie z długą tradycją unijnych negocjacji wszystkiego ze wszystkimi.

Zanim powiemy coś innego, trzeba się zastanowić czy mamy alternatywę? Mówimy w warunkach realnych! Proszę pamiętać, że na neutralność nikt nam nie pozwoli. Bylibyśmy jeszcze bardziej drenowani gospodarczo, ponieważ nie mielibyśmy nawet formalnego głosu sprzeciwu. Dlatego – wsłuchując się w bardzo mądre słowa pana Donalda Tuska, trzeba się dobrze zastanowić co możemy zrobić, żeby było lepiej. Przecież dokładnie o to chodzi. Dzisiaj widmo rozpadu krąży nad Europą?

11 komentarzy

  1. Joachim Brudziński

    Wszystko fajnie, tylko o 10 lat za późno 🙁

  2. Nie można debatować o klombach róż, gdy zawalił się dach.

  3. 50-parolatek

    Tak, pomysł i wnioski słuszne, tylko… nierealne.
    Szanowny autor rozważa i proponuje, skądinąd bardzo logicznie, utworzenie nowego, europejskiego porządku. Praktycznie, pełnych struktur nowego państwa pod nazwą Unia Europejska. Państwa złożonego z poszczególnych Narodów UE z takimi prawno-finansowo-decyzyjnymi procedurami, że w praktyce byłby to jeden organizm.
    Przy takim rozwiązaniu, odpowiedzialność za jakąkolwiek zmianę, problem, kryzys, zadłużenie itd., itp. bespośrednio spadłaby na “europejski rząd”, a konsekwencje tego obciążałyby KAżDEGO co najmniej po równo, a w praktyce najsilniejszych/najbogatszych najwięcej.
    A to jest nie możliwe!
    Przecież w tej całej “Unii” nie o to chodzi, by pomagać, czy ratować słabszych i stanowić jeden, europejski mechanizm, tylko o to, by jak najmniejszym nakładem tych słabszych WYKORZYSTAć, a najlepiej PRZEJąć!
    Nie po to kombinuje się z dodrukiem dolków, czy euraków, a potem dopłatami, czy “ratującymi” kredytami, by rzeczywiście pomóc którejś ze słabszych gospodarek, tylko po to, by w krótkim czasie silniejsi mogli przejąć to co jest atrakcyjne.
    Pod pięknym hasłem “reform i prywatyzacji”.
    Już kiedyś tam wspominałem o mechanizmach “kredytowania”, czy “dofinansowywania” tak przemyślnie zrobionych, że praktycznie kredytobiorca nie ma jakichkolwiek szans wywiązać się z zobowiązań.
    Ale myślę, że ten temat jest już każdemu znany.
    Tak na marginesie, moim zdaniem, jeśli faktycznie, banki i instytucje finansowe EU chciałyby rzetelnie komuś pomóc, to oprocentowania tych transzy “pomocowych” byłyby na poziomie inflacji. Plus ewentualnie koszty obsługi kredytów. Tak jednak nie jest.
    Ktoś, kto nie potrafi utrzymać bilansu na zerowym poziomie przy dotychczasowych dochodach i rozchodach najczęściej nie jest w stanie dwukrotnie ich zwiększyć (dochodów), by móc obsługiwać dodatkowo nie dość, że sumę kredytu, to jeszcze odsetki z tego wynikłe.
    I na tym bazują “silniejsi”, więc w imię czego mieli, by nie dość, że rezygnować z przejmowania co atrakcyjniejszych rzeczy (np. dotychczas państwowa komunikacja, telekomunikacja, elektrownie itd.), to godzić się jeszcze na straty własne?
    Czy tylko w imię przyszłej “miłości” Niemców do Polaków, czy Francuzów ?
    Pozdrawiam

    • krolowa bona

      @50-parolatek
      A to rzeczywista analiza UE , wlasciwie sprawozdanie z patalogicznej sekcji zwlok po samobojstwie czy mordzie grupy bandziorow… a ta szajka dziala z rozeznaniem czynu, z premedytacja …..

  4. czas pokaże czy Unia bedzie funkcjonowac czy bedzie na amerykanskim pasku,zycie pokaxuje i dowodzi,ze tak bedzie gra toczy sie dalej ,,falszywa flaga,,w co graja Niemcy? Dla nas to nic dobrego tu nie ma juz zadnej altetnatywy bo czas na rozwiazania gospodarcze powoli sie konczy moze teraz na silowe rozwiazania?Ale po co? Blew Davida Camerona czy to bedzie brexit czy banka mydlana aby Anglia mogla ugrac wiecej od UE.
    Narazie zadnych
    gwaltownych ruchow nie bedzie do wyborow w US.
    Ameryka jesli wierzyc wszystkim wieszczą ma probl z ChRL na tym bedzie sie skupiac a UE prawdopodobnie zlapie troche oddechu.
    Sankcje przeciw Rosji zostana zlagodzone no a jakos powoli sie znudza Krymem no i niewiadomo jak sie to potoczy a armia europejska to pulapka dla Polski no a Niemcy kombinuja jak wyzwolic się od amerykanskiej smyczy dla nich zatarg USA vs Chiny to dobra wiadomosc i beda mialy wiecej swobody ale na polu militarnym ale czy tak bedzie to zobacxymy co bedzie dalej a gra toczy sie dalej.UE jako monolit moze podjac probe reform a wszystko jest przed nami.

  5. Euro wprowdzono po to, by słabsze ekonomicznie kraje nie mogły bronić się poprzez dewaluację swej waluty a BYŁY ZMUSZONE DO WYPRZEDAWANIA SWEGO MAJĄTKU.
    Tak, tak – euro działa bez pudła

    • krolowa bona

      @rob
      Pan “ujal”, ja probowalam to x-razy tlumaczyc na lamach OP, ale nawet krakauer nie chcial rozumiec, co to wogole jest to €uro i po co te walute wprowadzono przy tych olbrzbymich dysproporcjach gospodarczych poszczegolnych panstw czlonkowskich UE i do tego kompletnie ze wspolna waluta ale bez wspolnej polityki gospodarczej i finansowej oraz wspolnych praw wynikajac z ubezpieczen spolecznych np. na wypadek bezrobocia, choroby, emerytury i renty itd., itd. W wyniku wprowadzenia €uro dzieje sie tak, jak@rob napisal panstwa niezamozne nie moga zdewaluowac swojej waluty, wiec majac mniej pieniedzy “daja” ludziom mniej, tzn. w praktyce zabieraja im swiadczenia zdrowotne, emerytalne, fundusze na szkolnictwo, badania naukowe itd., czy wielmozna publika zrozumiala teraz po komentarzu @rob, co to jest €uro i co ta waluta o sztywnym, “policyjnym” kursie powoduje …..

      • 50-parolatek

        Wprowadzenie EUR miało jeszcze jeden, bardziej ukryty, ale bardzo istotny cel, a mianowicie, wywołanie… INFLACJI.
        Wprowadzenie ukrytej inflacji i ściągnięcie nadmiaru “pustego” pieniądza. Pieniądza wytworzonego przez różne międzynarodowe giełdowe przekręty, “finansowe bańki”, kredyty i obligacje bez pokrycia itd. itp.. Wszystko to odbyło się kosztem szarego obywatela, tzn. kosztem SPOŁECZEńSTWA EU.
        Przy okazji “zredukowano” medianę dochodów i zamożności społeczeństw.
        Zależnie od kraju, miało to różny procentowy wymiar. Na przykładzie Niemiec była to ok. 50% inflacja.
        Cała ta “operacja” przeprowadzona została w bardzo inteligentny sposób, bo rozłożono ją w czasie.
        Dla przeciętnego obywatela EU praktycznie nie do zauważenia, czy ujęcia.
        Przebiegło to w bardzo prosty sposób. Faktycznie, po wprowadzeniu EUR ceny w większości przypadków zredukowano stosownie do kursu własnej waluty do nowego EUR. W Niemczech było to, o ile dobrze pamiętam 1 EUR = 1,81 DM, t.j ok 50%. I odpowiednio do “kursu” redukowano ceny.
        Zapewne przypomina sobie Szanowna Pani te medialne cyrki z porównywaniem i kontrolą cen w ALDI, czy innych popularnych marketach. W tak prosty socjotechniczny sposób Społeczeństwo zostało “uspokojone”.
        Z drugiej strony, zarobki, gaże i inne dochody również zostały zredukowane do tego kursu. Stanowiły więc ok 50% tego, co liczono w starej walucie.
        I tutaj jest pies pogrzebany!
        W przeciągu następnych lat ceny (nieznacznie, ale ciągle) rosły, by dzisiaj osiągnąć pułap cen w starej walucie (DM).
        W przeciwieństwie do zarobków, które tylko w nieznacznym stopniu i w nie wszystkich branżach się podniosły.
        W taki to “miekki”, czy, jak kto woli “soft” sposób na koszt szarego obywatela i podatnika “podratowano” na jeszcze kilka lat europejską gospodarkę (prawie w każdym kraju UE w którym wprowadzono EUR).
        Prawdopodobnie, gdyby nie ten zabieg “ukrytej inflacji”, o wiele wcześniej doszłoby do obecnego kryzysu gospodarczego.

        By być rzetelnym, trzeba przyznać, że jest kilka krajów w których wprowadzenie EUR wywołało pozytywny efekt. Przynajmniej dla gospodarek tych krajów (jak się to ma w relacjach normalnych obywateli, tego po prostu nie wiem).
        Są to kraje byłego “Bloku Wsch” w których wprowadzenie EUR nastąpiło stosunkowo wcześnie (np. Słowacja, Litwa, bodaj że Estonia, Łotwa). Przy starej walucie ogólne dochody ich gospodarek były na niższym poziomie, niż po wprowadzeniu EUR.
        Naturalną koleją rzeczy, po wprowadzeniu EUR ceny na towary i usługi (eksportowe) dostosowały się do zachodniego poziomu, co ogólnie podniosło wartość tych gospodarek.
        Nastąpiło to “na koszt” Zachodu, ale były to tak małe dla niego “straty”, że prawdopodobnie dla zachodnich finansistów planujących tę EURopejską “inflację” nie stanowiło to wielkiego finansowego “zagrożenia” i “zezwolono” na zmianę waluty.

      • krolowa bona

        @50-parolatek
        Tak, wywod Pana o ukrytej inflancji zgadza sie , wielkie koncerny zredukowaly matematycznie po wprowadzeniu € swoje dlugi, oplaty za licencje, za “puste”/ bez pokrycia ani w pieniadzu ani w towatach / obligacje / papiery wartosciowe, pensje zredukowano o polowe do tego € otworzylo wielkie horyzonty dla derywatow i “dividenden stripping” gdyz “przesuwanie” pieniedzy na rynkach finansowych swiata odbywa sie w 2 -3 walutach:$, € i w ¥, przy czym € jest silne, bo opiewa na cala UE, tak kapitalizm wprowadzil sie w turbo, w sekundach digitalnie dokonywane sa fantastyczne transakcje bez pokrycia ale o olbrzymich nominalach, to ma efekt, ze realnych pieniedzy jest mniej i dochody przecietnych obywateli np. w Niemczech obecnie to zaledwie 30 -20% tego, co bylo za DM plus wszystkie oszczednosci tj. ubrzpieczenia emerytalne , “ksiazeczli mieszkaniowe” , jak je wogole jeszcze ktos ma stracily na wartosci, nie ma dopisow % /przyrost za oszczedzanie /, lecz traca /”topnieja ” / te wklady o te inflacje , razem strate za inflacje i brak dopisow % jest to czesto 10% i wiecej rocznie i tak to ktos kupil sobie prywatna emeryture, ktora mu topnieje automatycznie….taka “zjezdzalnia” jak na

        basenie, wpada sie w wode i mozna sie zaraz lutopic…
        Co do Litwy, Lotwy, Estoni to ich gospodarka jest tak bardzo mala i wylacznie istnieje dzieki kontaktom gospodatczym z Rosja, sankcje UE w stosunku do Rosji bardzo te 3 panstwa dotknrly, ludnosc cywilna to znajduje sie w nedzy, wiele osob powrocilo do atawistycznych forn zycia: lowia ryby ba swoich 1000 i jednej wyspach, zbieraja jagody i grzyby i ziola w lasach…hoduja, kto mize pare krolikow i pate kur dla jajek… cos 40 -80 % ludnosci na emygracji zarobkowej ( praktycznie duming dla i innych pracownikow na kontynencie ), przesmutny los maja seniorzy ba Litwie, Lotwie i Estoni, sa pozostawirni sami sobie, bez pienuedzy i bez pomocy medycznej . ..nie wiem czy wogole mozna tu mowic o korzysciach po wstapieniu do UE…. gdyz za tzw Zw. Radz. mial tam wielkie inwestycje przemyslowe porty i magazxny portowe wiekich rozmiarow na cala azje i Australie, takze inne galezie przemydlu teraz tam nir ma zadnego przemyslu …wegetacja, strach i nienawisc do Rosjj…

  6. MY WIEMY PANI PREZYDENT MARINE LEPEN –JEST WIELKIM PREZYDENTEM FRANCJI !!!!!! KOCHAMY JĄ ===PRECZ Z UNIĄ EUROPY! W 2016 ROK!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.