Widać wyraźne pęknięcia na spoistości obozu jedynie słusznej słuszności!

Było oczywistym, że erozja zwycięskiego obozu jedynie słusznej słuszności to kwestia czasu. Jednakże nikt chyba poza największymi fantastami nie spodziewałby się, że ten proces nastąpi tak szybko, że już przed końcem pierwszego kwartału rządów będzie widać pierwsze rysy. Duże rysy, na tyle znaczące, że widać je w sferze publicznej.

Przede wszystkim zawiodło miękkie podbrzusze informacyjne obozu jedynie słusznej słuszności, którego zarówno plankton jak i kilka poważnych tuz, prawdopodobnie zawiedzionych brakiem zaproponowania słodkiej synekury – zdobyło się na szczerość w przedmiocie opinii i upubliczniło własne oceny, tego co obóz jedynie słusznej słuszności czyni. Oceny były przede wszystkim krytyczne, często nawet niepozostawiające miejsca na interpretację, czy też tzw. danie powietrza itd. Co ciekawe wszystkie zostały skrzętnie odnotowane przez jeden z największych publikatorów w Polsce, należący do zagranicznego kapitału, który wsławił się „dobrym dziennikarstwem” także i na temat naszego portalu swego czasu. Dawno nie poddawano w Polsce tak dokładnej analizie wypowiedzi medialnych przedstawicieli całego środowiska politycznego, to samo w sobie stanowi istotną wartość politologiczną, jednakże komu to służy w rzeczywistości i do czego, to dopiero zobaczymy.

Drugim miejscem bardzo istotnych pęknięć jest środowisko tzw. autorytetów, różnej proweniencji profesorów i innego rodzaju osób utytułowanych naukowo, czy też środowiskowo. To istotne i liczne środowisko przysporzyło wielu zwolenników obozowi jedynie słusznej słuszności, zwłaszcza poprzez merytoryczne i rzeczowe uzasadnianie słuszności jego przekazu, obaw i wszelkich kwestii wymagających autorytatywnego wzmocnienia. To, co pokazały co najmniej dwie osoby, cenione w środowisku naukowym, będące rzeczywiście autorytetami nie tylko dla zwolenników prawicy, ale przede wszystkim głosami, których nie można nie zauważyć w naszej debacie publicznej – to w zasadzie pełna negacja z jednej strony tego wszystkiego co się stało przez te pierwsze dwa miesiące, a z drugiej cios w domniemania i kłamstwa na temat katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Za dwoma autorytetami poszła lawina mniej istotnych nazwisk, ale również istotnych, prawdopodobnie zauważono, że obóz jedynie słusznej słuszności, po prostu nie ma potencjału do sprawowania władzy i to pomimo możliwości pełnienia jej samodzielnie. Nie można się dziwić wykształconym ludziom, że nie chcą okryć się hańbą popierania obozu ludzi, którzy prawdopodobnie złamali Konstytucję i nie tylko.

W końcu najbardziej szokujące jest to, co się wydarzyło na łonie rządu, którego ministerstwa nie są zgodne, co do nazwijmy to ucieleśniania „dobrej zmiany” w Polsce. Co najmniej dwa ministerstwa poważnie skopały sztandarowe zamiary polityczne rządu, jak również w ogóle cały rząd daje sygnały, że wprowadzenie np. obiecywanej przez pana prezydenta koncepcji podwyższenia progu kwoty wolnej od podatku będzie możliwe dopiero po paru latach.

Jednakże to wszystko to i tak mało, bo dzieją się jeszcze gorsze rzeczy o znaczeniu prawie metafizycznym. Otóż najpierw słyszeliśmy o tzw. szorstkiej przyjaźni pomiędzy nazwijmy go „ojcem obozu jedynie słusznej słuszności”, a pewnym ojcem innego typu, o kogo chodzi możecie się państwo domyśleć. Gdyby tego było mało, to nagle się okazało, że są problemu z przekazaniem przez państwo kwoty 20 mln PLN na jedynie słuszną działalność, jedynie słusznego ojca innego typu w ramach prowadzonej przez niego działalności operacyjnej.

Tu nie ma żartów, wiadomo że każdy kto startuje w wyborach robi sobie długi wyborcze. To nie podlega najmniejszej wątpliwości, tak było, jest i będzie. Co więcej, te długi – trzeba spłacać, w taki sposób, w jaki wierzyciel sobie życzy, a nie tak jak samemu by się chciało. Jest to niewdzięczne, ale to wielka zaleta demokracji. Z powyższych względów nie można się dziwić, że partia władzy musi obdzielić różne środowiska i różne osoby synekurami i przywilejami, to jest normalne zjawisko tzw. jawnej i w zasadzie pozytywnej korupcji politycznej. Powstaje jednak pytanie, czy rządzący nie chcieli kwitować, tego co wcześniej skorzystali? Czy też tarcia, podziały i pęknięcia, jakie się właśnie uwidaczniają mają charakter oddolny i są wynikiem wielkiego błędu całego obozu jedynie słusznej słuszności, polegającego na negowaniu zastanej rzeczywistości?

Bezwzględnie można wszystko zrozumieć, przecież partia nie ma kontroli nad tym, co piszą jacyś tam publicyści. Jak również nie ma pojęcia, co powie jedna profesor, czy drugi profesor. Jednakże coś takiego jak niezgodność w obrębie rządu i to w kluczowych kwestiach politycznych, to jest szok i dowód na brak realnego przywództwa, a raczej rozejście się przywództwa o charakterze operacyjnym z tym rzeczywiście politycznym opartym na autorytecie. Można zaryzykować twierdzenie, że pan ojciec obozu jedynie słusznej słuszności po raz kolejny się pomylił w konstrukcji, którą nadał systemowi władzy.

Być może można rżnąć głupa, a nawet bezczelnie kłamać, że się nie łamie Konstytucji, najzupełniej mając ją w czterech literach. Jednakże nie da się okłamać ludzkiej natury, ludzie są chciwi, ambitni i sprytni. Jak również, nawet jak „grają w zespole” – na urzeczywistnienie się idei, to przede wszystkim zawsze grają na siebie. Nie da się pokonać natury ludzkiej, chyba, że ma się ideę jak np. Kościół, albo pieniądze jak korporacje, ewentualnie NKWD jak Józef Stalin. Jednakże nawet te przykłady dowodzą, że zawsze zdarzają się pęknięcia. Właśnie, dlatego model demokracji konsensualnej, w której mieszczą się wszyscy, poza skrajnymi skrajnościami dążącymi do jej zniszczenia jest jak na tą chwilę optymalnym modelem zarządzania systemem państwowo-społecznym. Oczywiście model oparty na autorytecie władzy może być efektywniejszy, ale posiada jedną poważną wadę, chodzi o mechanizm przekazywania władzy – zmiany lidera. To, co chce nam urządzić obóz jedynie słusznej słuszności, to coś na kształt władzy autorytarnej ze sztucznie kreowanymi autorytetami. Po prostu nie ma fizycznej możliwości, żeby to się sprawdziło, nawet jeżeli reżimowa telewizja będzie robić ludziom kleik z mózgów. Panowie i panie – przekombinowali i im szybciej odejdą, w tym mniejszej niesławie.

3 thoughts on “Widać wyraźne pęknięcia na spoistości obozu jedynie słusznej słuszności!

  • 1 lutego 2016 o 07:45
    Permalink

    Ktoś kiedyś powiedział,że człowiek rodzi się żeby umrzeć,zwracając uwagę na nieodwracalność losu,Pis wygrał żeby przegrać! Musiałby zdarzyć się cud w polityce wschodniej,a w cuda nie wierzę .Daję im 2 lata,Mykoła przyjmujesz zakład ,flaszka plus zakąska?

    Odpowiedz
  • 1 lutego 2016 o 09:19
    Permalink

    Krzyku polecam wywiad prof.Wolniewicza w dzisiejszym Onecie.POZDRAWIAM.

    Odpowiedz
    • 1 lutego 2016 o 13:42
      Permalink

      Znam (chyba) temat jaki i skutki przeprowadzonej “rozmowy”
      w pewnej tellavizji,
      z “ekspertką” d/s.smoleńskich,a także jej zakończenie.
      Wczorajszy wieczór poświęciłem kanałowi “Rossija1”,
      a konkretnie dyskusji w studio nad “rewelacjami filmowymi” BBC – wypociny dotyczą najbardziej
      “znienawidzonego człowieka świata” (jeszcze),
      “chodzącego zła”… 🙂 🙂 Вечер c Владымиром Соловьевым…

      https://www.youtube.com/watch?v=EdA7ACG2mNU

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.