Paradygmat rozwoju

Weto czy opcja opt-out? Dwa złe rozwiązania

 Zawetowanie reform klimatycznych w Unii Europejskiej postawi nasze państwo w sytuacji negatywnej, to znaczy zawetujemy unijny postęp, reformy, nie będziemy członkiem peletonu, odmówimy współpracy unijnej. Przy czym faktem jest, że w istniejących uwarunkowaniach – unijne pomysły są dla nas po prostu zabójcze, gdyż cena prądu wzrośnie o około 100% Jest to więc istotny problem o wielkim znaczeniu praktyczny, dodajmy problem o którym wiadomo od lat, jednak NIC NIE ZROBIONO ŻEBY MU PRZECIWDZIAŁAĆ. Bo gdzie jest działający gazoport? Jak Bardzo zaawansowane są prace nad naszymi elektrowniami jądrowymi? Oczywiście nie udało się nawet odpowiednio uregulować kwestii prawodawstwa w zakresie gazu łupkowego i energii odnawialnej. Nic nie zrobiono!

Konkretnie można nawet napisać nazwisko człowieka, który nic nie zrobił – pan Donald Tusk w trakcie swoich rządów, kiedy dysponował finansami unijnymi, mógł np. zdeterminować samorządy wojewódzkie do wspierania lokalnych programów energetycznych – od biokomponentów na elektrowniach wodnych kończąc.

Więc to nie jest tak, że się nic nie dało zrobić! W tym samym mniej więcej czasie co w Polsce rządził pan Tusk, w Niemczech pani Merkel dała zielone światło i wsparcie dla zielonej energii – dało się? Byli w stanie? Owszem, te rozwiązania nie są racjonalne finansowo w dzisiejszym rachunku mixu energetycznego, ale jeżeli do ceny za jednostkę taryfikacyjną prądu kupowaną na giełdzie energii kosztującą np. 150 lub 160 zł – trzeba będzie dopłacić około 80-130 zł z tytułu praw do emisji CO2, czyli tak naprawdę podatku od spalania węgla – to już nagle to wszystko nie jest takie bez sensu, zwłaszcza że wiatraki nie potrzebują niczego spalać, więc oszczędza się nawet na paliwie!

Nie mówi się o tym głośno, ale jeżeli zawetujemy unijną politykę klimatyczną, to skończy się to dla nas obostrzeniami w zakresie pozyskiwania funduszy unijnych, ale może to i dobrze, bo naprawdę lepiej żeby racjonalna w swojej nieracjonalności Bruksela patrzyła nam na ręce, niż żeby po prostu wydawać unijne pieniądze na rewitalizacje ryneczków w miejscowościach, które nie generują PKB lub oświetlenie obiektów sakralnych!

Jest jeszcze opcja opt-out, czyli niepopularne nie wchodzenie do zakresu danej polityki, tak jak to się nie jeden raz już działo np. w przypadku Wielkiej Brytanii w zakresie jej rabatu w składkach, czy też niektórych państw w zakresie przyjęcia wspólnej waluty. Po prostu nie wszystkie kraje unijne muszą realizować jakąś politykę, jeden lub kilka krajów może się najzwyczajniej wyłączyć. Jeżeli jednak pójdziemy tą ścieżką, to nie tylko pokażemy że się nie zreformowaliśmy i zmarnowaliśmy kilka lat – co jest prawdą, ale sami wyłączymy się z biegu spraw unijnych. W dłuższej mierze będzie to zabójcze dla naszej gospodarki, ponieważ opieranie energetyki na węglu jest przestarzałą technologią w istocie marnującą ten bezcenny surowiec.

Każde rozwiązanie jest złe, zobaczymy co wybierze pani premier Kopacz, która już zapowiedziała weto. Teoretycznie można zrozumieć argumenty zwolenników weta, albowiem lansując tą politykę i jeszcze podkręcając cele klimatyczne – Unia Europejska w ogóle nie bierze pod uwagę sytuacji właśnie takich krajów, a nawet konkretnie takiego kraju jak Polska. Jeżeli mamy iść w tym kierunku to potrzebujemy kolejnego wsparcia – w wysokości wielu miliardów Euro na elektrownie jądrowe i energetykę odnawialną. Oczywiście to tylko i wyłącznie naraziłoby nas na krytykę, albowiem Europa słusznie zapyta – na co Polacy wydają otrzymywane pieniądze, nie rozumiejąc jak ekstremalnie zacofanym pod względem gospodarczym i infrastrukturalnym jesteśmy krajem.

Mając na uwadze powyższe – prawdopodobnie najlepszą opcją będzie poparcie unijnej inicjatywy, albowiem lepiej jest być najgorszym wśród realizujących wspólną ideę niż maruderem, który popsuje wielomiliardowe interesy potężnych graczy, a zarazem uwsteczni całą Wspólnotę. Już nie raz było bowiem tak, że kraje się godziły, a następnie uroczyście nie dotrzymywały zobowiązań, czego najlepszym przykładem jest sytuacja Grecji w przypadku Euro. Godząc się na politykę klimatyczną – musimy w zamian spróbować wynegocjować trochę okresu przejściowego, trochę wsparcia bezpośredniego, gwarancję dla wsparcia technologicznego, prawo do stosowania ulg w podatkach i opłatach dla technologii innowacyjnych oraz postarać się tak skomplikować procedurę naliczania kar za emisję, żeby w praktyce to nie następowało, a nawet jak nastąpi, to żeby było maksymalnie skomplikowane dla instytucji naliczającej kary. Do tego potrzebujemy jeszcze kredytów na reformę energetyki – jeżeli to udałoby się załatwić, można po prostu opracować plan 20 letniego dojścia do stanu 75% energii z elektrowni jądrowych i energii odnawialnej a reszty z węgla, przy czym koszty kredytów muszą być tak niskie, żeby zrekompensować ewentualne kary i po kłopocie (albo tak się nam przynajmniej wydaje).

Przy czym będziemy musieli mieć świadomość, że będziemy uzależnieni energetycznie od dostawców paliwa do elektrowni jądrowych. Jednakże lepsze są takie problemy niż zanieczyszczone powietrze w naszych płucach.

Niech żyje zjednoczona, czysta i postępowa Europa! Nikomu nie wmówimy, że węgiel jest „czysty” i tu nie chodzi o argumentację i racjonalność – tu rządzą emocje, z nimi nie wygramy. No, a na marginesie – zwrócenie uwagi na co wydajemy pieniądze unijne jest całkiem rozsądnym postulatem.

6 komentarzy

  1. Polityka to brudna gra i w tej dziedzinie z braku doświadczeń i zaszczepioną nam w ciągu 25 lat nieufnością do wszystkiego i wszystkich, zawsze będziemy w …. i tu każdy wpisze co tam sobie chce bo ja w “swoją” nic nie wkładam. Wymienianie eks premiera z nazwiska sporo mówi o politycznym zabarwieniu artykułu i jakby oddala podjęte w innych artykułach myśli iż stan obecny jest konsekwencją zaniechań wszystkich poprzedników. A jak już ktoś ogarnięty się znajdzie to pewnie go zastrzelą (mamy w tym tradycję) by wodzował ktoś kto ze względu na klapy na oczach być powinien raczej koniem przy wozie z węglem a nie szefem zarządzających Najjaśniejszą.

  2. Kocham przyrodę i jestem za jej ochroną (czym różnię się od Greenpeace która zajmuje się “klimatem” na zlecenie finansjery) Muszę jednak sprostować parę bzdur. 1. CO2 nie jest gazem cieplarnianym (w odróznieniu od pary wodnej – ale na niej nie da się zarobić) – koncepcja handlu i zezwoleń CO2 to sposób na kontrolę WSZELKIEJ działalności ekonomicznej na Ziemi i o to tu chodzi. Teraz lobbyści w UE chcą zarobić na wdrażaniu drogich, zbędnych technologii, na które mają patent.
    2. pani Merkel stworzyła potężny dział gospodarki, który opierając się na inżynierii finansowej pozwala wpompowywać w niemiecką gospodarkę potężne środki finansowe “z powietrza”. W ten sposób strumień pieniędzy przepływa do realnej gospodarki, zaś produkcja wiatraczków itd jest działalnością uboczną (choć sympatyczną). My nie możemy skopiować tego patentu, bo jest to zarezerwowane dla bogatych – my zawsze mamy być zadłużeni.
    3. Elektrownie jądrowe to główny wróg kartelu finansowego (najtrudniej na nich zarobić bankierom) dlatego są i będą zwalczane przez ich agendy typu Greepeace. Istnieją doskonałe technologie, zabezpieczające środowisko w 100% – praktycznie bezodpadowe. Wiedza o tym jest skutecznie blokowana

  3. Uważam, że to pytanie do inżynierów, ile gazów cieplarnianych wydzielają rakiety wystrzelone w Syrii,Izraelu na Ukrainie itd.? o tym jakoś w mediach cicho. Jestem pewna, że inżynierowie wyliczą to z dużą dozą prawdopodobieństwa jakie spustoszenie sieją na planecie Ziemia wszelkie “wojenki” wywoływane w różnych punktach globu.Najpopularniejszy temat to wszystkiemu winni są górnicy i ten węgiel, który wydobywają. Proszę o odpowiedź na jeszcze jedno pytanie, czym ma się ogrzać uboga warstwa społeczeństwa w Polsce ?, a takich jest większość. USA, Australia, RPA wydobywają węgiel, sprzedają na całym świecie i o pretensjach do nich nie słychać, wiadomo tylko, że mają tańszy. Tańszy towar jest tak długo na rynku dopóki nie wyeliminujemy konkurencji. Oto cała tajemnica finansjery.

    • niemiecki import węgla to dwukrotność całego polskiego wydobycia – poza tym mają własne kopalnie. Co Niemcy robią z tym węglem? Spalają w elektrowniach węglowych. Ale mają mocny PR lansujący ich na zielono 🙂

      • Około 50% energii w Niemczech pochodzi z węgla, informację przeczytałam kilka/kilkanaście dni temu, energia odnawialna stanowi w Niemczech kilkanaście procent i jest najdroższą energią.

  4. Niemcy spalają najwięcej węgla w całej UE ale stać ich na PR, który czyni z nich zieloną oazę. Dziś wszystko jest ściemą: Ekologia w stylu Greenpeace to troska o klimat i poparcie dla rabunkowej gospodarki niszczącej przyrodę. Demokracja jest najlepsza w Arabii Saudyjskiej itd. Media tworzą rzeczywistość a ktoś ma tam monopol

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.