Ekonomia

Wdowi grosz

 Zaczęło się ujadanie psów, w mediach pojawiają się różnorodne komunikaty, które niczym groźne pomruknięcia przypominają o końcu starych dobrych czasów. Najnowszym hitem mediów jest wypłacanie emerytur wdowom i wdowcom, co kosztuje kulejący ZUS około 4 mld złotych rocznie. Wedle doniesień, świadczenia te otrzymują już 50 latkowie, przez co wychodzą z rynku pracy, dodatkowo zmniejszając sumę przychodów sektora budżetowego. Cierpi na tym “zdrowa” część społeczeństwa, dla której każde świadczenie dla “świętych krów” oznacza podwyższanie podatków.

Faktycznie żyjemy w czasach, gdy stacje benzynowe zamieniają się w obsługiwane przez prywatnych przedsiębiorców punkty poboru podatku akcyzowego i podatku VAT, do których o dziwo, tak zaradni Polacy udają się pokornie z własnej i nieprzymuszonej woli. Generalny poziom kosztów funkcjonowania w przestrzeni przekracza dochody przeciętnych ludzi, czyniąc niemożliwym np. nabycie własnego mieszkania w dużym mieście lub domu w miasteczku. Pozostałości przywilejów socjalnych po PRL oraz błędy systemowe ostatnich 22 lat wolnej Polski, kosztują obecnie, co roku około 80 mld zł deficytu z tytułu zobowiązań Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Dłużej to w ten sposób nie może funkcjonować, po prostu budżet tego nie wytrzyma. Nie ma już za bardzo, kogo drenować z pieniędzy.

Co ciekawe premier, nadal jest nieobecny w mediach. Podobno przygotowuje swoje wystąpienie na otwarcie nowego parlamentu, gdzie ma przedstawić – zgodnie z oczekiwaniami nową wizję nowej Polski, na nowe czasy – kryzysu i oszczędności. Być może takie pojęcia jak “wdowi grosz”, to tzw. balon próbny mający na celu sprawdzenie słupkowej reakcji społeczeństwa, co w mediach będą pisać i jak się ludzie do tych nowych regulacji odniosą? Byłoby to możliwe i prawdopodobne, co więcej wskazywałoby, że w państwie naszym istnieje jakiekolwiek planowanie. A to już wartość sama w sobie. Ktoś myśli, ktoś czuwa, ktoś planuje, ktoś rozlicza i są efekty.

Sama idea obcięcia rent socjalnych w wymiarze dla wdów i wdowców jest sprawiedliwa społecznie, tego typu świadczenie nie powinno być przyznawane dłużej niż przez 3 miesiące, umożliwiające osobie dotychczas pozostającej na utrzymaniu członka rodziny – zmianę swojego życia na inne tory. Dłuższe okresy, lub przyznawanie tego typu świadczeń na stałe to kpina z pracującej części społeczeństwa, albowiem z przywileju robi się normę. Jakby poszukać, można by znaleźć więcej tego typu przywilejów socjalnych, które nie wytrzymują krytyki. Rolnicy, górnicy, mundurowi, sędziowie i prokuratorzy – to grupy branżowe, którym można łatwo ściąć przywileje wprowadzając ich świadczenia do powszechnego systemu emerytalnego, zamieniając pensje netto w brutto. Z łatwością można wstrzymać na jakiś czas indeksację rent i emerytur. Było by to kolejne kilka miliardów złotych, których nie trzeba by pożyczać.

Reasumując, to, co się powoli w mediach objawia to nowa strategia naszego rządu, można ją nazwać metodą “ściubania”, tutaj urwać 140 mln na podwyżkach dla sędziów i prokuratorów, tam 4 mld na wdowach i wdowcach, tam 1 mld na becikowym, ewentualnie zlikwidować kilka ulg, lokaty “antybelkowe” i “wyściubie” się z 10 mld złotych z przywilejów, które mają znaczenie jedynie dla wybranych grup społecznych, lub trudno je obronić przed publiczną krytyką. Jeżeli natomiast rząd zdecyduje się na ruszenie tak wypasionych świętych krów jak KRUS lub zlikwiduje fikcję darmowej edukacji, wprowadzi częściową odpłatność w służbę zdrowia i np. ruszy ulgi podatkowe dla przedsiębiorców inwestujących w Specjalnych Strefach ekonomicznych, to bardzo łatwo uda się zlikwidować cały deficyt budżetowy, bez niepotrzebnych zwolnień.

Miejmy nadzieję, że pan Tusk wybierze strategię małych kroków, wspierając się zarazem tam gdzie trzeba i gdzie domaga się tego rzeczywistość – głębokimi reformami. Ma możliwość koalicyjną z ruchem Palikota, lub z SLD a to bardzo wiele. Nie jest zdany na dyktat partii interesu klasowego, troszczącej się jedynie o agrarną i pseudo agrarną część społeczeństwa.

3 komentarze

  1. stefanmi@o2.pl

    Witam!
    To co przeczytałem napawa mnie strachem. Pan Autor tekstu chyba sam nie wie co pisze. Zaraz to udowodnię. Mąż pracuje 40 lat w przedsiębiorstwie a jego żona nie pracuje – zajmuje się dziećmi i domem. Mąż zarabia powiedzmy 5000 zł netto co miesiąc Zakład Utylizacji Składek (tzw ZUS) pobiera ok 2500 zł składek. Przez 40 lat pan mąż zgromadził 1.200.000 zł składek nie licząc odsetek. Załużmy, że mąż umiera w pierwszym miesiącu po przejściu na emeryturę a żona zgodnie z postulatem z artykułu otrzymuje emeryturę męża tylko przez 3 miesiące te 5000 zł/miesiąc czyli otrzyma 15.000 zł. Z tego wynika, że państwo zainkasuje za pana męża 1.185.000 zł. To jest ta sprawiedliwość? Dla kogo mają iść te pieniądze – może na lumpa z pod budki z piwem, który przez całe życie nic nie robił, a może na utrzymanie lokali gminnych, w których nikt czynszu nie płaci? A co z prawem dziedziczenia jeśli Państwo byli małżeństwem to majątek męża jest własnością żony i ich potomków, czyż nie?

    • stefanmi@o2.pl

      Sorki za błąd: Załóżmy

      • Autor ma zdecydowaną rację to komentator się myli, co państwo obchodzi że pan X zniewolił zonę i zrobił z niej kucharkę przez całe życie, jemu wychowała dzieci i jemu prasowała. on pracował i płacił należne podatki w tym składki na ZUS (trafnie pan rozszyfrował skrót) Jeżeli umarł, miał po prostu pecha. Nie jest to powód, dla którego społeczeństwo ma utrzymywać osobę która poświęciła dla niego życie. mogła być samodzielna, albo żądać zabezpieczenia – czyli mąż mógł za nią opłacać składki.
        proszę pamiętać że w ZUS nic się dla nikogo nie odkłada te wpłaty to jedynie uprawnienie do czerpania dochodów z przyszłych składek kolejnych składkowiczów jak samemu już się nie bezie można wpłacać.
        Koniec św. krów ! Weźcie się ludzie do roboty !!!!!!!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.