Warunkiem przetrwania NATO jest amerykańska broń jądrowa w Polsce

Biorąc pod uwagę wszelkie możliwe negatywne scenariusze rozwoju sytuacji geopolitycznej w otoczeniu regionalnym naszego kraju, w tym takie zagrożenia systemowe jak zmiana polityki Niemiec na jej nazwijmy to „tradycyjny model” rozumienia koncepcji Mitteleuropy oraz niepewność, co do intencji Federacji Rosyjskiej – musimy być przygotowani na wojnę na dwóch frontach.

Jedynym sposobem na uniknięcie ziszczenia się tego negatywnego scenariusza, przy obecnym stanie technologii jest amerykańska broń jądrowa wraz ze środkami  bliskiego i średniego zasięgu w Polsce. Tylko w ten sposób nasz kraj jest w stanie odgrywać geostrategiczną rolę czynnika blokującego możliwe zbliżenie polityczne, ekonomiczne i wojskowe pomiędzy Niemcami a Rosją.

Niestety takie mamy położenie geograficzne i jeżeli Unia Europejska upadnie, wówczas Niemcy będą na siłę poszukiwać dalszych możliwości ekspansji, gwarantujących im utrzymanie wysokiego poziomu rozwoju i wysokiego poziomu życia licznej i starzejącej się populacji. Współpraca z Rosją jest dla Niemiec naturalnym kierunkiem współdziałania gospodarczego, przynoszącego i Niemcom i Rosji – zawsze bardzo duże korzyści, do pewnego momentu, w którym Niemcy chcą swoją przewagę zdyskontować…

Obecne kierunki polityki rosyjskiej ją jasne, czytelne i zrozumiałe dla każdego z wyjątkiem rządzących w Warszawie. Rosja została zmuszona do przeprowadzenia działań wzmacniających jej samoobronę, to nie Kreml prosił się o Majdan w Kijowie, to nie Kreml stosuje politykę apartheidu wobec ludności rosyjskojęzycznej w niektórych krajach bałtyckich, w końcu to nie Kreml nałożył wrogie sankcje na Europę, tylko Europa działając w jakimś stopniu pod dyktando pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami dopuściła się ataku ekonomicznego na Rosję i przeprowadzenia próby izolacji politycznej supermocarstwa. Jest oczywistym dla każdego, chyba znowu poza rządzącymi w Warszawie, że w zamian za takie traktowanie, które nie jest niczym innym jak przygotowaniem do regularnej wojny – Rosja odpowie adekwatnie, doskonale i dokładnie odpowiadając na każdy cios, jaki otrzymała. W relacjach Rosja-NATO, nie będzie już nie tylko wzajemnego zaufania, ale będzie istniał stan napięcia, wynikający z lęków krajów NATO przed rosyjskimi przygotowaniami do obrony przed ewentualną napaścią ze strony tych państw na Rosję lub jej sojusznika. Stan wzajemnego tolerowania się i braku napięcia w Europie Środkowej, stanowiącej strefę buforową pomiędzy Rosją a Europą, zastąpimy stanem prężenia muskułów i obwiniania drugiej strony o wzrost napięcia. W propagandzie kłamstwa – niektóre państwa Zachodu nie mają sobie równych. Możemy być pewni, że Rosjanie będą na to odpowiadać, ale jak, w jakiej formie i w jaki sposób oraz kiedy – tego nie wiadomo. Trzeba być strategicznie i taktycznie przygotowanym, ALBO PROWADZIĆ POLITYKĘ NORMALNYCH STOSUNKÓW I DOBROSĄSIEDZKICH RELACJI Z ROSJĄ.

Przy czym trzeba być przygotowanym zarówno na możliwość zmiany wektorów polityki niemieckiej jak i wyklarowanie się metod antycypowania zagrożenia wojennego przez Federację Rosyjską w przyszłości. W praktyce musimy posiadać argumenty, które zapewnią lojalność naszych sojuszników z NATO i trwałość samego Sojuszu w jego dotychczasowym kształcie politycznym i wojskowym. Tylko amerykańska broń jądrowa, wraz ze środkami jej przenoszenia i ochrony – jest w stanie z jednej strony – demonstracyjnie pokazywać Rosji, że jesteśmy traktowani jako poważny sojusznik zamorskiego imperium, a równolegle – ciągle przypominać Niemcom, że nie ma powrotu do pewnych wektorów naturalnej w ich położeniu geograficznym i przy ich stałych potrzebach rozwojowych polityki ekspansji terytorialnej na wschód. Niemcy widzące Polskę – uzbrojoną i silnie wspieraną przez USA, nigdy nie odważą się wypowiedzieć posłuszeństwa wobec tego imperium, jak również nigdy nie zdominują Europy Środkowej. Na Zachód nie są w stanie dokonać ekspansji, ponieważ współpraca z Francją jest źródłem ich bogactwa, a francuska broń jądrowa nie jest od parady! Natomiast Wschód, to dla nich ciągle teren możliwej ekspansji, gdzie nie muszą się liczyć z nikim, oprócz państwa rosyjskiego, jako jedynego zdolnego do ich pokonania. W przypadku klasycznej polityki niemieckiej na tym kierunku – ekspansja jest bardzo opłacalna i wręcz naturalna. Bazy USA w Niemczech z czasem zostaną zlikwidowane, zresztą nie stanowią problemu i zagrożenia w przypadku rozwinięcia armii niemieckiej, to tylko cele w przyrządach celowniczych Leopardów.

Stany Zjednoczone, jeżeli chcą być wiarygodnym liderem w ogóle, gdziekolwiek na świecie, a konkretnie w Azji – to w Europie muszą zachować supremację, zarówno nad potencjalnym zagrożeniem zewnętrznym jak i możliwym „fermentem” wewnątrz NATO. Nic lepiej nie działa niż prowadzenie gry strategicznej w taki sposób, żeby poszczególni gracze – szukając strategii dopasowania się do warunków narzuconych przez największego gracza – automatycznie i a priori wykluczali scenariusze zagrań va banque – najbardziej negatywnych z punktu widzenia projektowanego systemu relacji i balansu równowagi. Do tej pory Europie wystarczało soft power i economic power. W tej chwili widać, że to może nie wystarczyć na przyszłość, zwłaszcza w przypadku zmiany generalnych warunków – jak wywróci się stolik na którym leży plansza do gry.

Amerykańska broń jądrowa w Polsce – wraz z całą infrastrukturą i silnymi naciskami na jakość i przewidywalność polskiej polityki, spowodowałaby, że nasz kraj byłby bardzo silnym gwarantem stabilności misji obronnej sojuszu na jego wschodniej flance. Tylko pod tym warunkiem, ewentualna zmiana polityki niemieckiej zostałaby ograniczona do czynników ekonomicznych, a nawet jeżeli by nastąpiła to w sposób tak ewolucyjny, że otoczenie zdążyłoby się na to przygotować i zaadaptować do nowej sytuacji.

Zmiana nastawienia strategicznego Niemiec, będzie oznaczała wyrzucenie amerykańskich baz z ich terytorium, co w praktyce będzie tożsame i jednoznaczne z geostrategiczną izolacją Polski w regionie, do którego nie ma bezpiecznego dostępu. Bałtyk jest uznawany za akwen śródlądowy, a droga powietrzna – jest nieefektywna, jak również niebezpieczna w przypadku stanu napięcia międzynarodowego lub stanu wojny. Jeżeli odpowiednio wcześnie nie zabezpieczy się amerykańskiej obecności w Europie Środkowej – konkretnie w Polsce, to później nie będzie do tego warunków, albowiem przesunięcie wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski będzie potraktowane już jako istotny ruch w grze, a takim ruchom się przeciwdziała. W tej chwili jeszcze można to zrobić, ale w dużej skali – stanowczo i w sposób totalny, tak żeby wojska USA w Polsce stanowiły bardzo silny element oddziaływania strategicznego, skutecznie zabezpieczający Wojsko Polskie przed użyciem przez potencjalnego nieprzyjaciela broni masowego rażenia.

Oczywiście kluczem warunkującym pobyt amerykańskiej broni jądrowej na polskim terytorium, musi być bezwarunkowa wymagalność zgody polskich władz państwowych na jej użycie. Wiadomo, że Amerykanie nie zgodzą się nigdy, żebyśmy to My decydowali o użyciu tego typu – ich broni, natomiast porozumienie polityczne musi uwzględniać możliwość wymogu polskiej zgody, bez której takie działanie byłoby złamaniem porozumienia o liczących się konsekwencjach politycznych.

W obecnym stanie technologii nie ma innego sposobu na to, żeby zagwarantować biologiczno-terytorialne przetrwanie naszej państwowości na tym terytorium, w przypadku zmiany czynników oddziaływania strategicznego.

Oczywiście na ziszczenie się takiego sposobu myślenia mamy w Polsce mniejsze szanse niż na samodzielną misję załogową na Marsa i jego terraformowanie. Nie jesteśmy dla USA partnerem, a zarazem w ich interesie wcale nie jest stabilizacja Europy i inwestowanie w Polsce. Prawdziwe interesy Amerykanie mają w Azji i Arktyce, w obu przypadkach mają do wyboru, albo ryzykowną rywalizację z Rosją, co zwiększa prawdopodobieństwo ich przegranej lub braku podjęcia ryzyka gry o pełną stawkę, albo jakąś formę porozumienia, która umożliwi powstrzymywanie ewentualnego szaleństwa jakie mogłoby się rozpętać w Azji. Polska nie jest im do niczego w rachunku strategicznym potrzebna, ponieważ wzmocniłaby Europę, stanowiącą strategiczną konkurencję ekonomiczną wobec USA. A nic bardziej nie utrwali amerykańskiej potęgi niż kontrolowana wojna w Europie. Wówczas będzie można zapomnieć o Euro i w ogóle czymkolwiek wspólnym, wszyscy którzy pozostaną w Europie bojąc się Niemiec i Rosji – staną się potulnymi klientami Waszyngtonu przyjmując pozycję małych pieseczków wpatrzonych wielkimi łzawiącymi oczami w powiewający Gwiaździsty Sztandar.

8 myśli na temat “Warunkiem przetrwania NATO jest amerykańska broń jądrowa w Polsce

  • 19 lutego 2015 o 05:42
    Permalink

    Technicznie to nie ma sensu.
    Dzisiaj broń jądrowa nie musi stacjonować w Polsce, są inne sposoby jej przenoszenia.
    Usytuowanie jej w Polsce – to dodatkowy pretekst dla propagandzistów strony przeciwnej, że u ich granic szykują się na nich …
    No bo jak można tej broni użyć obronne, nikogo nie zabijając?
    Poza tym taka broń jest w obcych rękach, z czego nic dobrego dla Polski nie wyniknie.

    Odpowiedz
  • 19 lutego 2015 o 08:18
    Permalink

    Kompletna bzdura,jest to nam potrzebne jak umarłemu kadzidło/Brawo Putin iOrban,polacyiUSA dalej z wizami.

    Odpowiedz
  • 19 lutego 2015 o 08:37
    Permalink

    To chyba zarty. Z calym szacunkiem dla autora, ale niestety jego poglady dotyczace obrony kraju sa dosyc przerazajace.
    W zadnym wypadku nie moge sie z tym zgodzic.

    Odpowiedz
  • 19 lutego 2015 o 09:13
    Permalink

    Moim zadaniem przedstawiona propozycja to idiotyzm. Powody są następujące:
    – amerykanie jak będą chcieli to i tak umieszczą broń atomową w Polsce bez naszej zgody ( tak jak było z Wielką Brytanią, gdzie o umieszczeniu tej broni na jej terytorium wcześniej wiedzieli Rosjanie niż rząd brytyjski);
    – umieszczenie tej broni na terenie Polski oznacza około 30 mln. ofiar ( przypomnę że Sikorski pokazał mapy Układu Warszawskiego na których prognozowano skalę uderzenia NATO na Polskę i jego skutki. Było tam, o ile dobrze pamiętam, 8 mln ofiar śmiertelnych i 20 mln rannych);
    – moim zadaniem już w tej chwili można przewidzieć: Waszczykowski ( Redzikowo / Słupsk), Siemoniak ( Szczecin, Łask, Krzesiny / Poznań).

    Odpowiedz
  • 19 lutego 2015 o 10:25
    Permalink

    Autor ma rację, w celu przetrwania NATO to jest potrzebne, ale z naszego punktu widzenia – trudno ocenić, to zależy czy użyją przeciwko nam broni jądrowej czy nie?

    Odpowiedz
  • 19 lutego 2015 o 11:54
    Permalink

    Wyrażony w artykule pogląd brzmi dramatycznie. Sprowadza się on do tego, że lud zamieszkujący obszar geograficzny ograniczony: Bałtykiem, Bugiem, Sanem, Tatrami, Karkonoszami, Nysą i Odrą; jest niezdolny do ułożenia sąsiedzkich stosunków: gospodarczych, kulturalnych, politycznych i wojskowych. Jest przy tym niezdolny do stworzenia stabilnego państwa reprezentującego jego narodowe interesy w sposób nie budzący agresywnego sprzeciwu krajów sąsiednich. Stąd musi być nieustannie podbijany bądź przyjąć rolę nędznych załogantów niezatapialnego lotniskowca USS “Poland” z którego Zamorskie Imperium prowadzić będzie swoje podboje. Sytuacja ta jest szczególnie niebezpieczna dla Polaków, bowiem to ten lotniskowiec, a nie terytorium Zamorskiego Imperium będzie pierwszym celem masowego uderzenia jądrowego napadanego kraju. Wygląda więc to na próbę przedłużenia (niesuwerennej) państwowości kosztem biologicznego poświęcenia narodu. Ja osobiście z dwojga złego wybieram życie w podbitym państwie wasalskim, do czego zresztą już nasi przodkowie przywykli. No chyba że jako naród staniemy się zdolni do czynów o których napisałem na wstępie. Obawiam się że cechy które wytykali nam posiadacze nawiększych umysłów w dziejach Europy są naszemu narodowi biologicznie przypisane.
    Niestety, niewiele w naszej historii dorobku naukowego, kulturalnego czy politycznego. Nasza historia to, przegrane wojny i powstania. Gdy w nowożytnej Europie budowano pierwsze elektrownie i doskonalono systemy bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, w feudalnej Polsce utrzymywano pańszczyznę, palono czarownice na stosach i organizowano kolejne przegrane powstania. Nawet dzisiaj, w ostatnim ćwierćwieczu, gdy żyjemy z pożyczek i wyprzedaży dorobku dwóch pokoleń, ideałem patriotycznego wychowania jest znalezienie sobie wroga i sposobienie się do cudzej wojny. Gdzież tu miejsce dla etosu: pracy, nauki czy narodowej kultury. Jesteśmy niestety od dzieciństwa wychowywani na amerykańskich najemników i służbę w domach zamożnych Europejczyków. Odbywa się to przy antyrosyjskich fanfarach utwierdzających nas w przeświadczeniu o niższości Słowian i ambicjach zasłużenia na choćby germańską obrożę. To taka nasza polska “murzyńskość”.

    Któż z nas pamięta że nasza narodowa duma Konstytucja 3. Maja przyjęta została nie sejmową większością ,lecz podstępem. Że skala nieprawości rosła jeszcze dwa wieki od czasu gdy J. Kochanowski wołał: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość ma miejsce, ale wszytko złotem kupić trzeba!”
    Dziś dajemy światu dowód że nasze “ekstraktywne i represyjne państwo” przestało być ostoją, stając się jedynie ciężarem dla narodu. Miał rację Talleyrand gdy pisał o naszych przodkach “Polacy jako naród są nie do wytrzymania. Nie da się z nimi nic zrobić oprócz bałaganu. Żeby ich zjednać wystarczy im pochlebiać i okazywać wzgardę Rosjanom. Nie są zdolni aby mieć trwały ustrój. Gdyby odzyskali niepodległość, anarchia wróciłaby niechybnie, tym szybciej, im więcej wolności. Siła do poszanowania ich własnego państwa musi przyjść z zewnątrz. Pogrąży się w anarchii i znowu zostanie podbita, poniekąd dla własnego dobra.”
    Dzisiaj już doszliśmy do tego miejsca że złego słowa nie powiem o potomkach Targowiczan zmierzających do restytucji ziem zachodnich i północnych do Niemiec, czy wschodnich do Rosji. Gospodarka upada, kultura zanika, młodzież emigruje a ci co zostają boją się rodzić dzieci na polską niedolę. Niestety „Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.”

    Odpowiedz
  • 17 marca 2017 o 10:43
    Permalink

    Minęło trochę czasu i okazuje się, że Autor niestety trafnie przewidział kierunki zmian i możliwości. Pozdrawiam, Yomanenko

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.