Religia i państwo

Warunki finansowania kościołów i związków wyznaniowych z pieniędzy publicznych

 Sama idea powszechnego finansowania czegoś, czego istnienia nie wszyscy jesteśmy pewni jest dyskusyjna. Dlatego można się warunkowo zgodzić z zasadą, – jeżeli jesteś wiernym to płać, natomiast z powodów historycznych takie rozwiązanie nie powinno mieć miejsca – przez lata, bowiem Kościół dominujący utrzymywał się z haraczu od wiernych zwanego dziesięciną. Obecnie natomiast podnosi, że nabyte w okresie historycznym dobra zabrano mu czyniąc mu szkodę, w związku z tym domaga się ponownie finansowania ze środków publicznych. To coś nieprzeciętnego, aczkolwiek obecny obowiązek podatkowy na rzecz kościołów i związków wyznaniowych ma być dobrowolny, czyli chcesz – możesz płacić.

Jednakże czy to będzie oznaczało, że jeżeli obywatel, który nie będzie chciał płacić a udowodni mu się, że np. jest ochrzczonym katolikiem – zostanie ekskomunikowany? Czy też jedynie Kościół Katolicki odmówi mu prawa dostępu do niektórych świadczeń? Np. pochówku? Ewentualnie za asystę kleru zażąda dodatkowej opłaty lub opłaty zwyczajowej, ale podwyższonej o współczynnik dla niepłacących dobrowolnie?

Dotychczas jedynym uprzywilejowanym przez prawo, który może korzystać z naszych pieniędzy w formie odliczeń podatkowych były organizacje społeczne posiadające status Organizacji Pożytku Społecznego. Równolegle związki zawodowe mają prawo pobierania określonego procentu od pensji swoich członków, – ale nie od podatku! Poza tym jednym przypadkiem organizacji pozarządowych i odstępowaniem części wpływów z podatku dla własnych samorządów terytorialnych – państwo totalnie chroni swojej wyłączności podatkowej na swoim terytorium. Stąd sama idea – dopuszczenia do „tortu” organizacji odrębnej od państwa musi być dyskusyjna, albowiem poraża ekstraordynaryjna drogą, jaką to jest realizowane.

W normalnym kraju, który traktuje wszystkich równo – Kościół dominujący jak również inne związki wyznaniowe – byłyby przymusowo ustanawiane, jako osoby prawne o specyficznej strukturze, ale osoby prawne w ramach danego porządku prawnego – innymi słowy w ramach systemu państwowego. Wówczas nie byłoby problemu po uzyskaniu przywileju, jako Organizacja Pożytku Publicznego – np. Kościół Katolicki mógłby po prostu prosić wiernych o odpis aż 1% na swoją działalność! Jednakże, dlaczego tego nie zrobi i nigdy się na to nie zgodzi? Ponieważ związane z tym wymogi prawa – byłyby zbyt dokuczliwe i w sposób racjonalny wymusiłyby np. ujawnianie przez Kościół Katolicki, jako Organizację Pożytku Publicznego nie tylko swojego majątku, ale także wszystkich przepływów pieniężnych. Dlatego Kościół dominujący i inne – wykorzystują już mechanizm pożytku publicznego dla licznych swoich osób prawnych – np. fundacji. Jednakże zawsze – sami, jako instytucje nadrzędne korzystają z immunitetu wobec państwa, jaki daje konkordat lub stosowne umowy z innymi kościołami czy też związkami wyznaniowymi. W efekcie mamy taką oto sytuację, że państwo nie tylko zobowiązuje się płacić haracz za rzekomo zabrane bezprawnie mienie, które Kościół dominujący otrzymał w procesie historycznym od władców i społeczeństwa, ale dodatkowo – pozwoli mu na dzielenie własnych obywateli na płacących dobrowolnie część swojego podatku na Kościół i niepłacących. To wydarzenie bez precedensu w historii naszego państwa. W ten oso sposób kwestia indywidualnego wyznawania wiary zostaje ujednolicona z automatycznym poparciem finansowym dla struktury administracyjnej zajmującej się sprawowaniem danego kultu! Normalnie żyć i nie umierać! Polska to wspaniały kraj!

Wspaniały, ale niestety nie dla wszystkich, albowiem, jeżeli jesteś zwykłą Organizacją Pożytku Publicznego – musisz spełnić szereg wytycznych i licz się z prawie pewną kontrolą (sięgają 5%), jednakże, jeżeli jesteś kościołem lub związkiem wyznaniowym – państwo samo na tacy poda ci przywileje i przeprowadzi proces odliczania i przekazywania pieniędzy. Co z równym traktowaniem podmiotów wobec prawa? No właśnie, – jakich podmiotów? Jednej organizacji międzynarodowej – a drugiej maluczkiej – lokalnej, która chce coś robić dla ludzi tutaj! Nie ma równości, nie może być. Szkoda tylko, że w ten sposób państwo decydując się na taki model odpisów – będzie równolegle dyskryminowało setki organizacji pozarządowych, no, bo przecież nikt nie wierzy w to, że Kościół dominujący zostanie zobligowany do ujawnienia, jaki ma majątek?

Ponieważ wszystko powinno być na serio – i państwo i jego prawo – dopuśćmy możliwość płacenia przez wiernych na dowolne cele, w tym na organizację ogólną od spraw danego kultu – to nie jest problem. Jednakże powstaje pytanie, – dlaczego mają być to pieniądze zabierane państwu? Dlaczego wierni nie mogą finansować swoich datków na cele administracji od sprawowania ich kultu ze swoich pieniędzy – podobnie jak członkowie związków zawodowych? Co jest takiego ważnego w kultach religijnych, że państwo decyduje się złamać zasadę rozdziału kościołów od państwa i pozwolić na taką dobroczynność wiernych kosztem swojego budżetu.

Przecież w wyniku tej konstrukcji – okaże się, że osoby niepłacące na swój kościół lub związek wyznaniowy o wiele bardziej przyczyniają się do utrzymania państwa – wszelkich przejawów jego działalności, natomiast wierzący – płacący – będą dla państwa mniej dochodowi, albowiem zdecydują o przekazywaniu części pieniędzy przez państwo na rzecz organizacji i administracji popieranego kultu. Ponownie zadajmy pytanie, co z równością obywateli wobec prawa?

Jeżeli jednak ma to tak funkcjonować – i państwo przekazuje kościołom i związkom wyznaniowym część swoich dochodów podatkowych to w zamian za to powinno przynajmniej, – jako minimum otrzymać informację zwrotną, – na co te pieniądze zostały przeznaczone i jaki dały efekt. Po drugie, – ponieważ bez wątpienia będą to pieniądze publiczne – kościoły i związki wyznaniowe powinny zacząć przestrzegać prawa zamówień publicznych przy wszelkich wydatkach finansowanych z tych środków! Jak inaczej zapewnić społeczeństwo o prawidłowości ich wydatkowania? Po trzecie wreszcie, – ponieważ przynajmniej Kościół katolicki odejdzie w ten sposób oficjalnie od zasady – darmo dostaliście – darmo dawajcie – to powinien być zobowiązany do wywieszania oficjalnych cenników za swoje usługi, – z których płacący podatek powinni być zwolnieni, natomiast inni mieć stawki odpowiednio owskaźnikowane. Natomiast uporczywie niepłacących – należy wykluczać, albowiem nie popierają swojej korporacji.

Równolegle zgodnie z doktryną, a raczej jej ziemską wykładnią – przynajmniej Kościół Katolicki nie powinien pobierać pieniędzy od np. rozwodników, osób żyjących w konkubinacie, używających prezerwatyw, itp. No, bo jak się godzi od pozostających de facto poza kościołem przyjmować pieniądze? No a na koniec pozostaje problem wierzących, ale niepraktykujących – prawdziwej zmory Kościoła Katolickiego! Co z nimi? Czy pozwolić na to, że płacenie podatku po prostu zweryfikuje ilość wiernych, jako najlepszy test zaufania do Kościoła instytucjonalnego od 1000 lat w tym kraju?

Ciekawie się zrobiło, a będzie jeszcze ciekawiej jak wyniki wpłat wezmą na warsztat socjologowie – można tylko mieć nadzieję, że to będzie od jakiegoś poziomu np. parafii jawne i każdy będzie mógł zobaczyć ile osób w danej parafii płaci a ile nie płaci – wybierając, jako rzeczywistego odbiorcę tego, co ziemskie swoje państwo, albowiem to jego wizerunek widnieje na banknotach…

3 komentarze

  1. Właśnie ta sytuacja (i wiele innych również!) pokazuje wyraźnie, że logika (a raczej jej brak) systemu prawnego, podatkowego, jak także cała organizacja państwa polskiego – wszystko to, jest na poziomie afrykańskiego bantustanu!

    Polska to kraj Trzeciego Świata, o typowej postkolonialnej specyfice. Kraj rządzony przez kacyków, eksploatowany przez zagraniczne koncerny, które cały zysk transferują do siebie i nie płacą na miejscu żadnych podatków. Miejscowa ludność robi za współczesnych niewolników (o ile w ogóle zdobędzie jakąś pracę!), albo masowo emigruje i utrzymuje pozostałe na miejscu rodziny pieniędzmi zarabianymi w pocie czoła gdzie indziej, itd., itd…

    Wracając do tematu – wszystkie odjazdy, upodobania, hobby itp., religijne, czy nie, powinny być utrzymywane i opłacane wyłącznie przez samych zainteresowanych (wyznawców, pasjonatów etc.)! Państwo powinno stać jedynie na straży obowiązującego prawa, to wszystko…

  2. Po prostu teraz na Kolędzie trzeba będzie przedstawić Księdzu PIT z odpisem na KK.
    Inaczej grozić będzie EKSKOMUNIKA.
    W celu uzyskania zgody na pochówek na katolickim cmentarzu (innych nie ma!) – trzeba będzie te zaświadczenia o przelaniu prawie 1% podatku – trzymać kilkanaście lat.
    Aż do śmierci!
    Amen.

    • Marceliński

      Z tym “po kolędzie” to jakby mniejsze “zagrożenie”. Potoczna obserwacja wskazuje, że jakby coraz mniej ludzi “przyjmuje” księdza, przynajmniej w miastach. Jedni boją/wstydzą się pokazywania swojego bogactwa, drudzy – swojej biedy, a jeszcze inni zapomnieli pacierza.
      Gorzej z tym pochówkiem, bo choć coraz więcej jest cmentarzy komunalnych, to celebra dominująca niezmienna.
      Ale przecież instytucja kościoła, to przedsięwzięcie przede wszystkim biznesowe specjalizujące się w handlu.
      Coś za coś. A przecież jakże pięknie byłoby, gdyby wszystkie posługi pasterskie były typu open access – “otwartego dostępu” – swobodne niczym nie ograniczone “udostępnianie” Boga dla wszystkich, bez wyjątku, pragnących takiego spotkania. A ewentualne pradawne “co łaska” – tyle, ile ktoś może, zechce dać – zostało w praktyce traktowane literalnie. Tym bardziej, jak przypomina ks. prałat dr Paweł Deskur z Poznania.
      że prawo kanoniczne nie wspomina o obowiązku opłat za sakramenty kościelne. Jest to wyłącznie sprawa uznaniowa.
      PS
      I znowu, niestety wzrośnie liczba kosztownej administracji dla obsługi tego O.5%

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.