Walka z pogłębiającymi się nierównościami społecznymi wyzwaniem dla zachodu

Prezydent Barack Obama postuluje podwyższenie kwoty płacy minimalnej do 10,10 USD za godzinę pracy w USA. To jest około 34 zł za godzinę pracy. My nadal zarabiamy o wiele mniej, w Europie zachodniej płacą więcej. Czy to coś w istocie oznacza? Czy to jest propozycja istotna dla gospodarki Stanów Zjednoczonych, a poprzez przełożenie amerykańskich zakupów na cały świat? Prawdopodobnie tak, mogłoby to oznaczać małą rewolucję w skali amerykańskich zwyczajów zakupowych, albowiem odnotowano by znaczne podwyższenie siły nabywczej najniżej zarabiających Amerykanów (i tamtejszych gastarbeiterów), którzy w tej chwili mogą liczyć na 7,5 USD za godzinę pracy. Podwyżka ma dotyczyć najpierw zatrudnionych przy kontraktach federalnych, a z czasem zacząć obowiązywać w całej gospodarce. To wielki i ważny krok Baracka Obamy w niwelowaniu nierówności społecznych pomiędzy różnymi grupami dochodowymi w amerykańskiej gospodarce.

Przez lata luzowania ilościowego wpompowano do gospodarki góry pieniędzy, skorzystali na tym głównie spekulanci i inni przestępcy w białych kołnierzykach, którzy napychając swoje sejfy pieniędzmi – nie byli w stanie, nie są i nie będą – generować wzrostu popytu podnoszącego amerykańską gospodarkę z kolan. Wielu Amerykanów straciło domy, na które być może nie zasługiwali – patrząc ich miarą, jednakże koszt społeczny tego kryzysu jaki zapłacili to przerażające widmo nieszczęścia będące skutkiem neoliberalnego zaczadzenia umysłów. Sprawa jest banalna – jeżeli rząd drukuje pieniądze dla wielkich i bogatych – dlaczego nie może zrobić tego samego w spłacie kredytów hipotecznych zwykłych ludzi? O takie rzeczy przestraszeni przez policyjno-wojskowe państwo wszechwiedzących służb specjalnych – zwykli Amerykanie baliby się nawet zapytać. Jednak to jest możliwe – ich rząd pomagał wielkim firmom motoryzacyjnym, turbo-gigantowi ubezpieczeniowemu, bankom, skupował obligacje od funduszy inwestycyjnych – wszystko, tylko nie pomoc zwykłym rodzinom, wszystko w interesie kapitalizmu dolarowego, opartego na kreacji wartości przez targany spekulacjami rynek.

Niestety zło z Ameryki rozlało się po całym świecie i my także tego doświadczyliśmy. Na domiar złego nie mamy aż tak elastycznej gospodarki jak amerykańska, a wysokość naszych zasiłków jest po prostu głodowa. Kraje biedniejsze i bardziej prymitywne gospodarczo straciły o wiele więcej niż kraje zaawansowane, można nawet przypuszczać że to właśnie te kraje będą ostatecznymi zwycięzcami nowego ładu – globalizacji opartej na amerykańskiej energii niekonwencjonalnej, przez którą należy spodziewać się prawdziwej rewolucji i zmiany stosunków w wielu kwestiach, niekoniecznie ściśle powiązanych z cenami ropy i gazu.

Jeżeli Ameryce rzeczywiście uda się odbudować przemysł, w taki sposób że połączy swoją dominację technologiczną z ilością produkcji adekwatną do swojego potencjału – to USA, będą potęgą nowego typu, post industrialnym mocarstwem opierającym się na racjonalnie dobieranych składowych gospodarki specjalizującej się w szeregu nisz jednocześnie. Odbiorcy będą mieli możliwość kupić – super zaawansowany i pewny produkt amerykański, podobny – ale nieco droższy produkt europejski, może nieco bardziej innowacyjny ale jeszcze droższy produkt japoński lub masówkę chińską, która stopniowo będzie poprawiała swoją jakość, ale z czasem będzie coraz trudniej dostępna. O wszystkim zadecydują spadające koszty energii w USA, rosnące w Europie i Japonii oraz wzrost kosztów ochrony środowiska w Chinach, gdzie w niektórych rejonach kraju, nawet dla władz jest oczywistym, że trzeba coś zrobić na rzecz czystości powietrza, ponieważ nie mają szans na zdrowe dzieci i to nie jest kwestia chodzenia w maseczkach do pracy tylko ogólnego stanu środowiska.

Najważniejsze w reindustrializacji jest to, że to najskuteczniejsza metoda walki z nierównościami społecznymi. Co prawda współczesny przemysł – oparty na robotyzacji, elektronice i automatyzacji wszystkiego, włącznie z procedurami logistycznymi – nie potrzebuje tak wielu ludzi jak do tej pory w bezpośredniej produkcji, jednakże bardzo często wymaga więcej osób w zakresie obsługi, serwisu i ustawiania całej potężnej maszynerii, która się na niego składa. Ameryka potrzebuje zrobić mały krok, żeby ponownie setki tysięcy ludzi mogły znaleźć pracę prostą i nie wymagającą szczególnych kwalifikacji, a jedynie odpowiedniego przyuczenia na stanowisku lub podczas kursu, co w przypadku większości prostych zadań jest wystarczające do obsługi inteligentnych urządzeń.

Jeżeli rzeczywiście Amerykanie się na to zdobędą, a taniejąca energia w Ojczyźnie powinna zachęcić tamtejszych potentatów do działania na własnym rynku – będziemy mieli do czynienia z najciekawszą z rewolucji społecznych od początków ery przemysłowej na zachodzie, albowiem znowu zostaną stworzone warunki do rozwoju amerykańskiej klasy średniej. Dalej jest tylko wzrost popytu konsumpcyjnego i już gospodarka kręci się sama…

7 myśli na temat “Walka z pogłębiającymi się nierównościami społecznymi wyzwaniem dla zachodu

  • 30 stycznia 2014 o 21:37
    Permalink

    Kraj pomiędzy dwoma oceanami, możemy się umówić, że nawet mocarstwo a jednak na równi pochyłej. I właśnie najbardziej mnie cieszy ta równia pochyła.

    Odpowiedz
      • 31 stycznia 2014 o 19:06
        Permalink

        Pomijając spory merytoryczne…@senior,
        czy juz ktoś ci (piszę per ty), dał do zrozumienia, ze zachowałes się jak przyslowiowy burak i grubianin – to nie ten ton rozmowy, pomyliles co najmniej miejsca i czasy, to nie “budka z piwem’ na peryferiach, a piszacy to nie menele twego pokroju.
        Gdybyś miał to coś, co nazywamy HONOREM – winien jestes PRZEPROSIN, o ile moga i będą przyjete.
        Na pewno “nie kumasz”, Po tresci komentarzy @wieczorynka , sadze że obraziłeś, ć…u, kobietę.
        Rada od”mojej skromnej osoby” – WSTYDZ sie , jeśli jeszcze nie utraciłeś poczucia przyzwoitości.
        Rada na przyszłośc, jesli nie wiesz jak się zachowac – zachowaj się przyzwoicie. To az tyle i tylko tyle.

        Odpowiedz
      • 31 stycznia 2014 o 20:16
        Permalink

        … patrz pan, złamas pospolity usiłuje kreować się na arbitra elegancji w pretensjach… a prostych tekstów nie rozumie…
        Господа и дамы, вы дураки, правда?
        У вас в самом деле не хватает мозгов, чтобы понять такую простую вещь, да?

        Odpowiedz
        • 31 stycznia 2014 o 20:31
          Permalink

          Panowie, wiemy że jesteście świadomi i odpowiedzialni ale odpuście sobie – jesteście w końcu czytelnikami Obserwatora Politycznego, a to chyba co nieco zobowiązuje prawda? Jak zorganizujemy spotkanie darczyńców i sympatyków to jak was posadzić? Dystans, zdrowie, odpoczynek – emocje zero, agresja zero. Pozdrawiam Webmaster Józef

          Odpowiedz
  • 31 stycznia 2014 o 09:42
    Permalink

    Cheeee…., cheeee…,
    – “elastyczność gospodarki” Krowolandu polega na tym, iż w jednym miejscu wywoła się lokalny konflikcik militarny, gdzie indziej podjudzi się dwa sąsiedzkie Narody, żyjące dotychczas w zgodzie i symbiozie przeciwko sobie, a jeszcze w innym miejscu wprowadzi się (naturalnie militarnymi środkami!) “demokracyjkę”.
    Oczywiście, wszystko robi się wspólnie z “sojusznikami”, t.j. wszystkie sojusznicze kraje militaria kupują, a tylko Krowiarze je produkują…
    To raz…, a co do stanu przemysłu w samym Krowolandzie, to nie licząc kilku modernizacji ostatnich lat, cały ich przemysł bazuje jeszcze na latach 60-70-ych. Do nowoczesnych zaliczane są fabryki budowane w latach 80-ych!
    Ich przemysł jest najbardziej energochłonnym przemysłem!
    Tak na marginesie, Krowoland zużywa najwięcej energii na Swiecie. 250 mln obywateli zużywa 1/4 całkowitego zużycia na Ziemi…!!!
    W przeliczeniu “na głowę”, to najwięksi marnotrawcy na Swiecie. To był właśnie powód, dlaczego Krowopasy nie chciały przyjąć ustaleń o redukcji CO2 w Kioto.
    Oczywiście, posiadają nowoczesne technologie. Tylko, że przemysł ten nie znajduje się w Stanach. Są to nowoczesne zakłady, najczęściej nie przez nich budowane, ulokowane w różnych rejonach Swiata. Krowiarze, poprzez swoje machlojki dolarowo-koniunkturalne, doprowadzali inwestorów do krachu, by potem przejmować za “grosze” upadające firmy.
    De facto, właścicielami tego przemysłu nie jest Krowoland, tylko Korporacje, których lokalizacja jest co prawda obecnie w Stanach, ale podatki, jeśli w ogóle są odprowadzane, to na pewno nie trafią do Krowiarzy.
    A tym bardziej na jakieś “durne” cele socjalne…!
    Krowiaże, by zmodernizować swój przemysł rodzimy i dorównać światowym (europejskim) standartom musieliby praktycznie większość budować od nowa.
    Znaleźli jednak lepszy sposób, po co budować, gdy można zawrzeć z durnymi Europejczykami kilka dogodnych umów o współpracy gospodarczej (w toku!), poprowadzić odpowiednio koniunkturę poszczególnych branż (wywołać kryzysy), a w odpowiednim momencie dodrukować zielonego badziewia i… bezproblemowo poprzejmować nowoczesny przemysł europejski.
    By fakty te nie przedostały się do świadomości poszczególnych społeczeństw, z jednej strony redukuje się ogólny poziom wykształcenia nowych pokoleń, a z drugiej, poprzez opanowane w większości przez Krowiaży środki masowego przekazu tworzy się “kierunek rozwoju” mas “tematami zastępczymi” i sztucznie tworzonymi problemami.
    Abstrachując od zagadnień socjologicznych, a wracając do spraw przemysłu, co się tyczy chińskich produktów i ich jakości, to chciałem tylko nadmienić, iż, w obecnym układzie Chińczycy MUSZą wytwarzać krótkotrwałe produkty.
    I to wcale tak nie jest, że nie potrafią robić innych. Oni po prostu, by móc importować żywność (ich tereny rolnicze nie są w stanie pokryć obecnego zapotrzebowania), muszą eksportować. I to produkty krótkotrwałe.
    Jedno, co podoba mi się w chińskim narodzie, to to, iż w ich sytuacji, by poszerzyć swoją życiową przestrzeń, nie sięgają do rozwiązań militarnych, tylko zaczynają kolonizować niewykorzystywane obszary Afryki.
    Co na pewno wyjdzie na dobre całej Ludzkości

    Odpowiedz
  • 31 stycznia 2014 o 14:49
    Permalink

    ONI tj. Yankesi są jak pasożyty, bogacą się na krwi, pocie i łzach innych .
    Co do treści p. komentarza – pełna zgoda. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.