Paradygmat rozwoju

Walka klas jest przytłumiona kolorowaną rzeczywistością

 Walka klas, zapomniane dzieje – Marks, Engels i Lenin – wielcy filozofowie i ideolodzy ruchu robotniczego odmieniali w swoich dziełach zagadnienie skonfliktowania stratyfikacji społecznych przez wszystkie przypadki. Tymczasem neoliberalna doktryna kłamstwa, zakryła czujność ludzi swoimi czarnymi skrzydłami, tak skutecznie że dzisiaj nędzarze – jeszcze płacą bogatym, za to że mają prawo stawać się biedniejszymi. Sytuacja jest dramatyczna, prawdopodobnie jest gorzej niż w czasach niewolnictwa w starożytności, czy też systemu feudalnego lub kolonialnego wyzysku. Dlatego ponieważ wówczas wyzyskiwany – upadlany, miał tego pełną świadomość, że jest gorszym nikim i nic nie może. Dzisiaj natomiast zawdzięczamy Rewolucji we Francji – pojęcie równości, które sprytnie wykorzystał kłamliwy neoliberalizm.

Bardzo wiele zrobiono przez ostatnie 25 lat na świecie, żeby ludzie zapomnieli o klasach społecznych i ich homogeniczności oraz pasożytnictwie klas uprzywilejowanych. Nawet Kościół Katolicki – przeciwstawiał się teologii wyzwolenia (piękna doktryna o odwiecznej walce klas – silnie zwalczana przez Kościół), służby specjalne pewnego imperium zrobiły bardzo wiele, żeby kapitalizm nie musiał ulegać woli ludu – np. w Chile, a w Europie Środkowej przeprowadzono fantastyczny eksperyment “promocji wolności” w oparciu o agenturę wpływu i wsparcie za zielone pieniądze, które w zabiedzonych społeczeństwach były wszystkim – lojalnością, życiem, dobrobytem, lepszym – innym światem.

W znacznej mierze się udało, albowiem przykładowo dzisiaj w Polsce, mało kto jest zdolny do klasowej oceny faktów i zdarzeń, nie mówiąc już nawet o zdolności do klasowej oceny pomysłów, idei i koncepcji. W zasadzie, to drugie to jest zdolność, która odróżnia partie socjalistyczne i generalnie socjalizm od zgniłych moralnie i etycznie partii socjaldemokratycznych i socjaldemokracji – jako wielkiej pomyłki ideowej prowadzącej lewicę do zniszczenia i ku zapomnieniu. Tymczasem walka klas trwa w najlepsze i ma się świetnie, jest nawet o wiele bardziej brutalna dzisiaj niż, w czasach kiedy Marks i Engels „pochylali się’ nad losem robotników, albowiem wtedy Ci ludzie doskonale zdawali sobie sprawę z tego w jakim są położeniu i jakie są tego konsekwencje – dzisiaj zbiorowe techniki ogłupiania jakie są powszechnie dostępne w publicznych środkach przekazu łagodzą odbieranie bólu codziennego świata, pozwalając ludziom na chwilę pozornego odpoczynku – przynajmniej w warstwie psychicznej. Jednakże to właśnie ta ułuda kosztuje, albowiem zakrywa prawdę, która jest porażająco brutalna i przerażająca jak ekran wyłączonego telewizora – czarna i pusta – nie ma nic dla biedaków, żeby uzyskać dostęp do medialnego narkotyku trzeba po pierwsze mieć gdzie postawić urządzenie do odbioru swojej porcji papki, po drugie mieć prąd, żeby je zasilać, a po trzecie zapłacić za prawo do odbierania sygnału przekazującego treści. Nie ma łatwo – taki lepszy bat, który w cenzurującym rzeczywistość socjalizmie  był za darmo, a dzisiaj za bat na percepcję trzeba zapłacić, przynieść go do domu (jak się takowy ma) i sobie włączyć.

Ponieważ paradygmat pracy i zatrudnienia w systemie postindustrialnym zmierza do pełnego podporządkowania człowieka pod procedury, jeżeli w ogóle chce się pracować – nie ma miejsca na nic innego niż to, co powszechnie proponuje doktryna współczesnego kapitalizmu. Jeżeli się chce prowadzić dialog – uczestnicząc w gospodarce z innymi, należy dopuścić uniformizację, bez względu na to jak by nie była ona dehumanizująca i wroga człowiekowi jako jednostce autonomicznej, wolnej i z przyrodzoną godnością. Liczy się tylko i wyłącznie wynik finansowy. Wszystkie działania lub zaniechania mają być mu podporządkowane – nie zarabiasz, nie istniejesz, nie masz prawa do występowania w strukturze. W szczególności rozkłada naszą cywilizację przesunięcie tego typu myślenia także na życie polityczne i społeczne, są wśród nas pożyteczni idioci, dla których idea „państwa jako nocnego stróża” to super-model, który rozwiązuje wszystkie problemy, ale jakoś nie jest stosowany nigdzie na świecie, a w spacyfikowanej przez własną policję i drukującej puste pieniądze super-ojczyźnie nowoczesnej wolności na pewno nie.

Wyzwaniem dla współczesnej myśli socjalistycznej jest przywrócenie człowiekowi godności poprzez wskazanie mu konsekwencji współczesnej stratyfikacji klasowej, jaka cementuje system rządzący społeczeństwem. Idee zbutwiałej i przegniłej moralnie socjaldemokracji kończą się przełykaniem mizerii z ogórka!

Niech żyje walka klas, niech żyje (chociaż wielu chciałoby żeby zdechła)!

4 komentarze

  1. Podstawowe zadanie dla socjalistów na dziś to:
    1) Utworzenie własnej telewizji, takiej socjalistycznej wersji “Trwam”, która atrakcyjnym programem przyciągnie rzesze ludzi,

    2) Uświadomienie tym ludziom, że walka klas trwa w najlepsze oraz pokazanie scenariuszy dokąd obecna Polska zaprowadzi ich oraz ich dzieci, jakie plany względem społeczeństwa ma warstwa rządząca.

  2. inicjator_wzrostu

    Dopóki nie zaczną umierać z głodu i chłodu, a nie braku nowego SMARTFONA i torebki – żadna fraza o WALCE KLAS się nie przebije. Biedniejący PREKARIUSZE będą dopłacać do kosztów utrzymania swojej pracy, ale długo będą szczęśliwi, że MAJĄ PRACĘ …
    Musi się gwałtownie i raptownie im pogorszyć, wtedy się przebudzą.

  3. Neoliberalna doktryna kłamstwa najpierw zakryła czujność społeczeństwa, następnie zastraszyła społeczeństwo i zlikwidowała społeczeństwo obywatelskie. Trudno w takiej sytuacji o walkę klasową. Iskierką nadziei jest powstawanie ruchów społecznych w dużych miastach. Jestem przeciwniczką wszelkich rewolucji i zwolenniczką dialogu choć jak podpowiada życie o dialog jest najtrudniej.

  4. Przypomnę, że w przeciwieństwie do obecnych oszustów i zasłużonych aktorów polskiej sceny politycznej, lewica jako siła polityczna wiedziała co robić jeszcze w latach 1960-tych.

    Antyfaszystowskie radykalne organizacje lewicowe takie jak RAF, BR, AD, ETA, IRA, PKK, FATA itp. wiedziały że należy uderzyć ekonomicznie a jeżeli trzeba, zastraszyć fizycznie mordercze elity oligarchów jako element formalnej, jawnej polityki, metodami zaczerpniętymi właśnie z partii politycznych demokratycznego zachodu, tak jak to robił ZSRR po wojnie, bo groźba lub jak się okazało przemoc to jedyny język oligarchowie rozumieją.

    Rezultatem tego było załamanie się zysku oligarchów i bezprecedensowe podniesienie stopy życiowej klasy robotniczej na zachodzie. To właśnie to spowodowało że zachodnia lewica popierała ZSRR a nie tylko ideologiczne motywy.

    Niestety, ci prawdziwi lewicowi ideowcy, bohaterowie ludzi pracy miast i wsi w zachodniej Europie, nie zorientowali się że zostali zdradzeni przez część kierownictwa KPZR a także zachodnio europejskich komunistów oraz przez zachodnie związki zawodowe które bezpośrednio finansowały radykalny ruch lewicowy.

    W końcu zostawieni na pastwę losu, zostali bestialsko zamordowani uwiezieni lub przeszli na stronę wroga. Dzieki temu transformacja Europy wschodniej mogła być kontynuowana, i uwieńczona fuzją oligarchii wschodu i zachodu Europy w końcu lat osiemdziesiątych przy blogosławieństwie kardynałów z P2.

    Młodzi lewicowcy mogą być dumni z pięknych tradycji ruchu lewicowego.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.