Paradygmat rozwoju

W życiu liczą się proste rzeczy a w państwie?

 W życiu człowieka liczą się proste rzeczy. Oczekiwania naszego społeczeństwa również co do zasady są bardzo proste, albowiem ludzie nawet pomimo rozwoju cywilizacyjnego nadal żyją wokoło tych samych spraw. Cywilizacja spowodowała jedynie tyle, że pewne rzeczy są łatwiejsze, czy w ogóle dostępne, ewentualnie ryzyko systemowe jest mniejsze – jednakże co do zasady wszystkie rozwiązania generujące postęp służą człowiekowi.

Problem polega na tym, że nie formułujemy oczekiwań w sposób nadzwyczajny, nie spodziewamy się niczego cudownego w rodzaju drugiego kranu z mlekiem w każdym domu. Ludzie chcieliby od państwa przede wszystkim, żeby dochody jako przeważnie otrzymują z przeciętnej pracy wystarczały na standardowe – przeciętne warunki życia powszechnie uznawane w społeczeństwie za standard. Niestety tak nie jest, albowiem kupno nowego mieszkania graniczy z cudem i jest przywilejem zarezerwowanym dla najlepiej zarabiających.

Nie wiadomo co takiego się stało, że pracując w zwykłych pracach, w sposób zwyczajny i w ustawowym wymiarze czasu – przeciętne zarobki Polaków są niewystarczające do życia, którego treścią ma być rozwój osobisty – prokreacja, zapewnienie możliwości przetrwania sobie i kolejnemu pokoleniu. Posiadanie rodziny jest w Polsce nadzwyczajnym wyzwaniem i istotną próba dla społeczeństwa. Każdy by chciał, jednakże w szczegółach się okazuje, że jest to również przywilej zarezerwowany dla bogatych. Nawet średnie dochody nie pozwalają na swobodne zaplanowanie kolejnych kroków i organizację życia. To jest prawdziwy fenomen współczesności, jesteśmy nie tylko ofiarami „krwiożerczej” globalizacji, ale przede wszystkim niewidzialnej pięści rynku wycelowanej w nasze portfele przez rodzimych kapitalistów, podział dochodów i obciążeń publicznych jest we współczesnej Polsce skrajnie niesprawiedliwy.

Jeżeli państwo w coś – w cokolwiek wkracza, to natychmiast wszystko komplikuje. Czyni liczne rzeczy nadzwyczajnie nieosiągalnymi, często sztucznie racjonuje, ewentualnie powoduje że coś staje się sztucznie niedostępne. Czynnikiem warunkującym dostępność do dóbr oczywiście są pieniądze. Nasz problem jednak polega na tym, że w wyniku nieudolności państwa a nawet jego w istocie tymczasowości jesteśmy poszkodowani systemowo – mamy o wiele mniejsze możliwości zarobkowania i kolejne momenty startu mamy z o wiele niższego poziomu cywilizacyjnego niż otoczenie. Można powiedzieć, że z powodów historycznych mamy pod górę, przykładowo brak około miliona mieszkań w Polsce utrzymuje się stale od czasu wojny, jednakże przed wojną też nie było lepiej – po prostu standard był inny – mieszkało się nie w blokach, ale w sutenerach i komórkach. No ale zmiany społeczne jakie się dokonały nie wszystkim się podobają, są wśród nas tacy, którzy woleliby całować dziedzica w pierścień.

Zaskakujące jest w relacji państwa z obywatelami, że najprostsze sprawy – te związane z ludzką egzystencją albo w ogóle, albo prawie w ogóle nie są podejmowane przez państwo jako problem. Państwo niby leczy, niby pomaga przetrwać – dając dach nad głową, niby uczy. Jednakże to wszystko na co możemy liczyć z jego strony to tylko namiastka potrzeb i oczekiwań. Przeciwnicy socjalizmu odpowiedzą, że to bardzo dobrze – trzeba zakasać rękawy i do momentu, aż nie tak dawno państwa wpompowały w banki sporą część swojego PKB, dlatego i tylko dlatego żeby ratować status quo – trzeba było im przyznawać rację. Obecnie jak wiadomo już, że państwo jest takim samym graczem na rynku jak wszyscy inni – nie ma żadnego powodu, żeby miało pomagać tylko bogatym i to winnym katastrofy. Naprawdę nie ma powodu, dla którego państwo nie miałoby pomagać także zwykłym ludziom – może nie rozdając, albowiem wiadomo że to rozleniwia i powoduje gnuśnienie, jednakże może by tak obniżyć najuboższym podatki? Przykładowo zrezygnujmy z podatku pośredniego VAT – dlaczego państwo ma brać udział w naszej prywatnej konsumpcji? Przecież w istocie to jest gorsze od dziesięciny!

Z tego kraju w ostatnich latach wyjechało około 3 mln ludzi, nie chcą wracać, ewentualnie robią to jedynie okresowo, albowiem bardzo szybko się zorientowali, że pomimo wykonywania prac prostych na zachodzie – otrzymują tam o wiele więcej, albowiem ogólny poziom rozwoju jest o wiele wyższy. Tam się łatwiej żyje, a za pensję można kupić o wiele, naprawdę o wiele więcej niż u nas, nawet jeżeli do końca życia będzie się mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu – to nie jest problem, albowiem w praktyce nie oznacza to niczego złego w cywilizowanym społeczeństwie.

Jeżeli z przyczyn zewnętrznych nie dojdzie do nadzwyczajnej zmiany stosunków, jako państwo musimy znaleźć rozwiązanie – nowy paradygmat funkcjonowania – uwzględniający zabezpieczenie socjalne losu zwykłego człowieka, nawet jeżeli oznaczałoby to sztampowe sterowanie „od kołyski do deski”. Bez tego pogrążymy się w mechanizmie powodującym nierówności społeczne, pogłębiającym podziały klasowe a w efekcie wykluczenie wypychające za granicę lub powodujące że nie rodzi się kolejne pokolenie, albowiem znacznej części społeczeństwa nie jest stać nawet na jedno dziecko.

Żeby to było możliwe najpierw musimy powiedzieć tym, którzy popsuli to państwo i zabrali nam przyjemność z życia twarde NIE. Jednakże nie – już dziękujemy. Raczej nie i wy………..e, ponieważ jeżeli nie jesteście złodziejami to w najlepszym wypadku się do niczego nie nadajecie. Społeczeństwo musi powiedzieć NIE tej klasie nieudaczników pijących z niego krew niczym kleszcze!

Nie jest przy tym prawdą, że nie ma na kogo głosować! 70% Włochów życzyłoby sobie, żeby rządziła nimi Angela Merkel – my także mamy ten wybór. Wybierzmy polityków gwarantujących polityczną integrację Polski z Unią Europejską, przyjęcie wspólnej waluty Euro i prawdziwe coś więcej – rzeczywiste dokończenie procesu transformacji. Na dzień dzisiejszy nie liczy się dla nas nic innego, nie ma ważniejszego procesu – nic innego tak naprawdę się nie liczy. Musimy ze wszystkich sił wesprzeć Unię Europejską i stanowić przykład państwa i społeczeństwa, które nie tylko bierze z Unii, ale także daje. W Unii Europejskiej wszystko jest przed nami, za nami nieszczęsna przeszłość i porażka transformacji. Jeżeli uda się to wszystko zakończyć tak szczęśliwym finałem – to naprawdę będziemy mogli mówić o sukcesie naszej państwowości i myśleć o przyszłości w kategoriach rozwoju cywilizacyjnego. Poza Unią Europejską jedynie silna autorytarna państwowość, skupiona na przetrwaniu w oparciu o własny potencjał broni masowego rażenia może być dla nas alternatywą. Jednakże lepiej jest nie myśleć o takim scenariuszu.

One Comment

  1. Jestem za propozycją Włochów!
    Niech żyje NASZA PREMIER i Kanclerz, pani Angela Merkel!
    W ten sposób przybliżamy się do propozycji Lecha Wałęsy o wspólnym państwie Niemiecko-Polskim.
    Jakie by ono nie było, byłoby bardziej wydolne niż obecna III RP.
    Trzeba już rozpoczynać tworzenie lektoratów języka niemieckiego w każdej gminie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.