Polityka

W wyborach demokratycznych głosy ignorantów są równie wartościowe co głosy profesorów

 W wyborach demokratycznych głosy ignorantów są równie wartościowe, co głosy profesorów. Jeżeli oskarża się kogokolwiek o ignorancję, w tym także oskarża się ignoranta o zbieranie głosów ignorantów, to znaczy się, że taka ocena nie ma nic wspólnego z demokracją, albo w ogóle system do jakiego odnoszą się takie oceny nie jest demokratyczny.

Z pewnością ten problem percepcyjny wynika z ukrytych mechanizmów postrzegania przez spektrum filtra klasowego. Osoby wykształcone i inteligentne, wzmocnione w swoim „ego’ przez jakiś tam dorobek w życiu publicznym, są skłonne do bardziej radykalnych ocen rzeczywistości, w których nazywają obserwowane zjawiska po imieniu. To jest mądre podejście do problemu, jednakże nie można w ten sposób krzywdzić ludzi, w tym znaczeniu, żeby odbierać klasie społecznej określanej jako – ignorancji, prawa do aktywności politycznej, jak również do bycia reprezentowanym. W państwie demokratycznym – pluralizm to fundament wszelkiej wolności i sposobu rozumienia państwa w ogóle. Jeżeli mielibyśmy systemowo w jakiejkolwiek formule ograniczyć pluralizm – to lepiej od razu zmienić nazwę ustroju, żeby nie wygłupiać się z jakąś szopką zabawy w demokrację.

W nawet koślawej demokracji, w której istnieją systemowe zabezpieczenia stojące na straży przyjętego stopnia zakonserwowania systemu, które powodują że nawet poprzez wypełnienie warunków systemowych, zmiana systemu nie jest możliwa – każdy głos można, a nawet trzeba umiejętnie zagospodarować. Szczególną rolę w ich kanalizowaniu, jak również w ewoluowaniu postaw społecznych, przechodzących od skrajnych atawistycznych oczekiwań i pełnej negacji do poświęcenia dla wspólnoty oraz zrozumienia konieczności samoograniczenia – pełnią media. To dostępność do informacji, poszerzona o jej analizę, analizę możliwych skutków decyzji, w tym także zaniechań, wariantów, scenariuszy itd.. decyduje o postrzeganiu rzeczywistości przez obywateli.

Nie można mieć pretensji do systemu o to, że jest tak skonstruowany, że nie ma ani przymusu brania udziału w wyborach, ani przymusu oglądania telewizji lub czytania gazet. W związku z powyższym trzeba tak prowadzić spór polityczny oraz co jest szczególnie ważne – w standardzie – relacjonować go na tyle obiektywnie, żeby każdy – nawet mający złą wolę – skłonił się do minimum refleksji na tematy merytoryczne w danej kampanii. Może być to uproszczenie rzeczywistości wyborczej do postrzegania programów i wizji politycznych przez personalia liderów. Może być to rozwinięcie problematyki poruszanej przez poszczególne opcje polityczne, do rdzenia ich aksjologicznych fundamentów! Jednakże zawsze – ma być to dostarczanie informacji, a nie manipulowanie odbiorcami poprzez kreowanie rzeczywistości, które niestety przeważnie ma miejsce i się dzieje.

Każdy sprytny polityk, zamiast obrażać się na ignorantów, bardzo szybko zrozumie, że jest ich o wiele więcej niż profesorów. Być może to lekko zszokuje państwa czytelników, ale taką mamy rzeczywistość, ponadto – wielu z profesorów, również jest ignorantami. Poza tym, co to w ogóle znaczy być ignorantem w sprawach publicznych? Każdy ma prawo postrzegać rzeczywistość, tak jak ją jest w stanie zrozumieć. Rolą establishmentu politycznego, jest umiejętne przedstawienie oferty politycznej, która będzie te postrzegania kanalizować pod jakieś wspólne mianowniki. Nie można więc mieć do nikogo pretensji, że przez ignorancję zabiega o głosy ignorantów, chociażby dlatego – bo proszę pokazać jakikolwiek fragment merytoryczny obecnej kampanii wyborczej? Co więcej – proszę pokazać dyskusję merytoryczną nad sprawami państwa z okresu ostatnich 8-10-lat? Weszliśmy do Unii Europejskiej i koniec myślenia o kraju! Politykom przeważnie się już nie chciało wysilać na jakąkolwiek dyskusję, dialog, docieranie do społeczeństwa. Robienie zafrasowanych min w trakcie kampanii wyborczej, jeżeli przez kilka lat się siedziało w przysłowiowej puszczy, to autokreacja fikcji powiązana z próbą budowy własnego autorytetu.

Nikt nie ma dzisiaj monopolu na państwo, no chyba że rezygnujemy z demokracji. Wówczas rzeczywiście możemy licytować się na „jedynosłuszność”, mówić kto ma rację, w końcu kto jest prawdziwym Polakiem, a kto tylko ignorantem, którego prawem jest tylko i wyłącznie płacenie podatków.

9 komentarzy

  1. Ludzie mają wyjexxxe na te wasze wybory

    • Nie chcesz nic zmieniać to proszę nie zajmuj stanowiska. Naród ma prawo do wyboru. Uważam że to ostatnia szansa by coś zmienić według reguł. Jak nie to czas pozbyć się polityki i polityków z rzeczywistości. Zdelegalizować. Liczą się tylko ludzie, Naród, i Polska, Nasza Ojczyzna.
      I nie piszę o Narodzie jako politycznym bełkocie politycznych ignorantów którzy twierdzą że Naród to obywatelstwo. Piszę o Polach krwi.

  2. Gdańszczanin

    Zdaje się to Cimoszewicz odniósł się do wyborców mówiąc coś o ignorancji?

  3. Czy słuszne jest nazywanie demokratycznym państwa, którego rząd prowadzi politykę, której większość społeczeństwa jest przeciwna? Jaki sens mają wybory, jeśli środki masowego przekazu nie informują tylko agitują, a kandydaci nie są w żaden sposób związani przedwyborczymi obietnicami? Przecież to jawne przyzwolenie na oszustwo wyborcze.

    • krolowa bona

      Wybierac niekonwencjonalnych kandydatow, by “stara wiare” pozbawic matematycznie glosu, tu radzono nawet, by dopisac swojego kandydata na formularzu wyborczym …
      Tylko przez “trzesienie ziemi” ta “stara, zblazowana wiara” moze sie zachwiac i zaczac myslec ! Zostana ludzie w domu oznacza poklask dla wladzy i ppolityki dotychczasowej no i co wtedy sue zmieni ? NIC ! A moze da sie zapoczatkowac nowy ferment …! Kto ma wybierac polskich politykow UE czy wujek za oceanu ???

    • krolowa bona

      “Wahltag ist Zahltag” w tlumaczeniu na polski “Dzien wyboröw jest dniem zaplaty”, prosze isc i “zapkacic” za taka zgubna polityke…!!!

  4. Perfidia demokracji właśnie polega na tym że głosy
    głupców zwykle są liczniejsze,od głosu rozsądku.
    I dlatego będziemy mieli wybór pomiędzy dżumą a cholerą.
    Niejaki Adolf Hitler do władzy doszedł drogą demokratyczną
    przy poparciu większości zapobiegliwych Niemców, nie kosmitów. Obyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku!

  5. Świetny artykuł. Inną głębią percepcji dysponuje człowiek inteligentny i świadomy swojej wiedzy, który analizuje otrzymaną informację w stosunku do otaczającej go rzeczywistości, a inną człowiek prosty przyjmujący w większości dosłownie podawane mu informacje za oczywiste i prawdziwe, gdyż podstawa analizy i ocen takiego człowieka odnosi się do jego osobistych odczuć, czy korzyści.
    Stąd bierze się taka łatwość manipulowania społeczeństwem “ignorantów” przez polityków, których “nota bene” można w większości zaliczyć do “ignorantów”.
    Ponieważ ważną rzeczą w postępowaniu “ignorantów” jest to, że istnieje u nich granica odporności na dotykające ich bezpośrednio fakty, zwłaszcza negatywne, których wysoka kumulacja wywołuje agresję wobec otoczenia, można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć wybuch takiej agresji.
    Dlatego dla polityków jest taka istotna rola mediów mających za zadanie kanalizować niezadowolenie społeczne na poboczne wątki karmiąc społeczeństwo przesłodzona papką informacyjną.
    Czym to się skończy można przewidzieć na podstawie zachowania szkolonych słoni bojowych (XIX w.) w Indiach. Te karmione systematycznie masłem z cukrem na wskutek tego po pewnym okresie czasu wpadają w szal demolując i niszcząc wszystko wokół. Oby tylko nie nastąpił taki scenariusz w Polsce.

  6. Z mojego doswiadczenia wynika, ze najwiekszymi ignorantami sa profesorowie. I trudno sie dziwic, profesor zawodowy to czlowiek w Polsce najmniej wyksztalcony i najmniej oczytany.
    Smutna prawda i tylko prawda.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.