Wojskowość

W warunkach zmiany paradygmatu bezpieczeństwa czas płynie szybciej

 Nie można udawać, że nie rozumiemy zmian w rzeczywistości. Wszystko kosztuje, zwłaszcza bezpieczeństwo. Poza wymiarem algebraicznym wydatków na bezpieczeństwo, jest jeszcze wymiar czasu. Okazuje się że Albert Einstein miał rację, czas jest względny. Czasami płynie szybciej, czasami płynie wolniej. Być może mało osób pamięta jedno z pamiętnych przemówień pana Donalda Tuska, gdzie mówił on o parszywym obliczu historii, warto do tego wrócić „Od braku wizji romantycznej do potrzeby wizji pragmatycznej u Tuska” z 15.10.2012r., [tutaj].

W naszych rozważaniach niesłychanie ważnym jest zrozumienie, że związek pomiędzy zwiększeniem wydatków, a zwiększeniem bezpieczeństwa w wyniku zwiększenia wydatków na nie. Jest logiczny, wynikowy i nie podlega żadnej dyskusji, ale w warunkach określonego paradygmatu bezpieczeństwa. Teoretycznie rozumiemy to wszyscy, nie trzeba tego w żaden sposób bardziej argumentować, po prostu jak rośnie zagrożenie – producenci więcej sobie życzą za broń. Niestety jednak w praktyce, to nie wszyscy to rozumieją, ponieważ dotychczas rządzący mieli z tym znaczny problem, gdyż haniebnie ograniczyli wydatki na obronność, pomimo deklaracji potrzeb ich zwiększania, po czym zwiększyli je o mizerne 0,05% PKB. Było to jeszcze tak niedawno, a tak jakby w jakiejś innej epoce. Czy tak wiele się zmieniło w krótkim czasie? Czy może nic się nie zmieniło? Niestety zmienił się paradygmat bezpieczeństwa regionalnego w naszym otoczeniu, do czego niestety w pewnej mierze sami się przyczyniliśmy swoją destrukcyjną polityką.

Obecnie nie możemy mieć żadnych złudzeń – bezpieczeństwo (czytaj armia i powiązane z nią struktury państwa przewidziane do reagowania na zagrożenia) kosztuje i ze względu na turbulentna sytuację międzynarodową, będzie kosztowało jeszcze więcej. Nikt nam tego nie powie prosto w oczy, ale do zmiany paradygmatu bezpieczeństwa w Europie jaki wynikła z wojny domowej na Ukrainie – za daną jednostkę pieniądza można było kupić „więcej bezpieczeństwa”, niż za taką samą jednostkę można kupić teraz po naruszeniu, ale jeszcze przed ustaleniem się nowego status quo. Nie wiadomo co się jeszcze wydarzy, jeżeli zostaną przywrócone pokojowe relacje z Federacją Rosyjską, a Ukraina będzie obliczalna (tzw. np. nie będzie potajemnie konstruować broni jądrowej), to ukształtuje się nam nowy paradygmat bezpieczeństwa zbiorowego, który będzie również oznaczał nowy poziom cen za bezpieczeństwo, a dokładniej za wszelkie wydatki na przedmioty, usługi służące i czas ludzi zajmujących się bezpieczeństwem. Jeżeli cokolwiek się wydarzy, czego nie da się przewidzieć lub czego lepiej nie przewidywać, to wówczas wartość pieniądza w stosunku do bezpieczeństwa ulegnie dramatycznej inflacji. To znaczy za tą samą jednostkę pieniądza będzie można kupić o wiele mniej bezpieczeństwa. Takie jest odwieczne prawo wojny i dlatego, ten kto oszczędza na armii w czasie pokoju jest szkodliwym idiotą i należy go izolować od wpływów na decyzje związane z bezpieczeństwem.

Wiele osób ogląda się bardziej na wiążące nasz kraj sojusze, niż zastanawia się czy sami możemy coś zrobić, żeby poprawić swoje bezpieczeństwo – korzystając z czasu, który nam jeszcze pozostał do ewentualnej konfrontacji zewnętrznej z kimkolwiek? Oczywiście, że możemy, zwłaszcza jeżeli chodzi o zwiększenie efektywności jednostkowej wydatkowanych pieniędzy. Chodzi o to, żeby z danej ilości wydawanych na bezpieczeństwo Złotówek, otrzymać możliwe jak największą jego ilość. Przelicza się to wprost na ilość nowoczesnego uzbrojenia, jak również ilość środków walki, części zapasowych, etatów wojskowych itd. Celowym jest koncentrowanie wydatków na tym, co daje nam możliwie największe przyrosty bezpieczeństwa, w stosunku do spodziewanych zagrożeń. Tutaj dochodzimy do obecnego programu zakupów uzbrojenia – modernizacji Wojska Polskiego, który w generalnych założeniach dobrze że w ogóle jest, jeżeli jednak podejdziemy do niego w szczegółach to pojawia się cały szereg zastrzeżeń i niejasności, o których wielokrotnie pisaliśmy, jak również i wielokrotnie wypowiadali się liczni eksperci w mediach branżowych. Podstawowy problem naszych zamiarów na modernizację potencjału Wojska Polskiego to czas, ten parametr jest nieco za bardzo rozciągnięty, ponieważ założenia programu były tworzone w warunkach poprzedniego paradygmatu bezpieczeństwa regionalnego. Niestety odchodząca władza poza pewnym przyśpieszeniem zakupu śmigłowców bojowych nie zrobiła niczego istotnego dla przyśpieszenia zakupów nowego sprzętu. Każdy wojskowy wie, że od momentu otrzymania nowego rodzaju uzbrojenia, do momentu osiągnięcia gotowości bojowej upływa zawsze trochę czasu, cudów nie ma, zwłaszcza nowoczesne uzbrojenie wymaga szkoleń. Przyjmowanie na stany etatowe jednostek NSM od norweskiego dostawcy jest typowym przykładem, jak niesłychanie ważne jest szkolenie ludzi w przypadku tak zaawansowanego uzbrojenia. To nie jest Mi-8, które nasi mechanicy znają po prostu z Ojca na Syna!

Byłoby bardzo dobrze, gdybyśmy byli w stanie wyznaczyć sobie poziom nasycenia potrzebnym sprzętem i zwiększenia stanów etatowych w Wojsku, jak również rozbudowy struktur proobronnościowych w czasie. Chodzi o to, żeby był wyznaczony pewien poziom nasycenia i rozwoju struktur, od którego można byłoby zmniejszyć nacisk na parametr czasu, jeżeli chodzi o kwestie poprawy stanu bezpieczeństwa państwa.

Jeżeli popatrzymy dzisiaj na stan uzbrojenia oraz organizację naszej armii, to nawet nie będąc ekspertem trzeba się zapytać – czy to przypadkiem nie celowo doprowadzono do takiego stanu najdelikatniej mówiąc entropii, bo przecież stanem ustalonym tego nazwać nie można? Przypomnijmy sobie co mówili najwybitniejsi dowódcy wojskowi, swego czasu hołubieni przez polityków w odpowiedzi na pytania dziennikarzy o to ile czasu moglibyśmy się bronić przed hipotetyczną inwazją ze strony Państwa Związkowego Rosji i Białorusi? Odpowiedzi chyba nie trzeba przytaczać, ale jakby się komuś zapomniało to proszę pamiętać, że miała wymiar w dniach. W DNIACH!!! Jeżeli mówimy o dniach, to na poważnie trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby poziom nasycenia o jakim mowa dwa akapity powyżej osiągnąć jak najszybciej. Proszę pamiętać, mówimy o dniach zdolności naszego państwa do obrony. Oczywiście rozumiemy, że wojska supermocarstwa jakim jest Federacja Rosyjska, wsparte wojskami uzbrojonej po zęby Białorusi to pierwsza światowa liga, jednakże to również muszą rozumieć i przeciętni obywatele i nasi polityczni decydenci. Jeżeli to nie jest argumentem, że nie można oszczędzać na Wojsku Polskim, to co ma nim być?

Musimy zrozumieć, że ze względu na zmianę uwarunkowań w naszym otoczeniu, którym podlegamy – nastąpiła zmiana rzeczywistości naszych odniesień. Planowanie w pięciolatkach to sobie już możemy robić, ale z taką samą świadomością, że jest to planowanie w 1938 roku wielkości produkcji na rok 1940. My potrzebujemy rozwiązań opisywanych w danym roku budżetowym, tak żeby mogły się zmaterializować w następnym! Ponieważ czas przyśpieszył.

Jest jasnym dla wszystkich, że bez pełnej militaryzacji państwa i społeczeństwa (model izraelsko-pruski), nie mamy możliwości wystawić armii zdolnej do samodzielnej odpowiedzi na wyzwania stojące przed naszym krajem, we wszystkich aspektach zadań obronnych. To znaczy, nigdy nie będzie nas stać na to żeby nasze poszczególne rodzaje sił zbrojnych były równolegle na tyle silne, żeby były w stanie przejąć na siebie główne zadania obronne i z powodzeniem je wypełnić. Nie może to oznaczać, że w ogóle nie warto wydawać na armię, ponieważ i tak się nie obronimy w razie konfliktu. Konfliktów może być wiele, mogą być różne – może to być wrzesień 1939, a może to być rok 1920 lub może to być rok 1968! NIGDY NIE MOŻNA PRZYGOTOWUJĄC SIĘ DO PRZYSZŁEJ WOJNY – MYŚLEĆ KATEGORIAMI HISTORYCZNYMI. Szanowni państwo, jeżeli ktoś z was myśli, że pełnoskalowa wojna z Polską będzie wyglądała tak, jak działania w wojnie domowej na Ukrainie, ten jest w bardzo poważnym błędzie. Bardziej proszę sobie przypomnieć działania w Iraku z okresu I-szej Wojny w Zatoce, mniej więcej czegoś takiego, tylko wzmocnionego X-razy, być może nawet o komponent taktycznej broni jądrowej należy się spodziewać. Co to oznacza w praktyce, chyba każdy zrozumie. Poza tym, nie jest powiedziane, że w ciągu następnych 20-30 lat, nie odrodzi się na Zachodzie tradycyjnie pojmowane zagrożenie niemieckie, albowiem jednak działania władz tego kraju okazują się nie tylko nieprzemyślane, ale przede wszystkim nieobliczalne w skutkach.

Reasumując – w naszym położeniu geograficznym i przy wszelkich możliwych zagrożeniach, musimy zrobić wszystko, co jest możliwe, żeby w jak najkrótszym czasie – znacząco wzmocnić potencjał obronny, w tym komponencie, który da nam największą wartość nasycenia zdolnościami do odparcia najpoważniejszych zagrożeń. Następnie należy trwale dbać o obronność i programowo rozwijać armię o wszelkiego rodzaju potrzeby, jakie będą wynikać z rozwoju technologii, a tym samym pojawiania się nowych wyzwań na polu walki. Proszę pamiętać, że nie mamy żadnego wpływu na to, jak rozwija się paradygmat bezpieczeństwa regionalnego w naszym bezpośrednim i nieco dalszym otoczeniu. Tutaj byłoby dobrze, gdybyśmy mogli chociaż polegać na Sojuszu i Sojusznikach, ale wygląda to mniej więcej tak, jak zaproszenie Polski do rozmów w Mińsku. Dlatego nie można mieć złudzeń, tylko duży, wręcz gwałtowny wysiłek obronny, nadający naszej armii zdolności operacyjne w regionie, jest w stanie poprawić nasze bezpieczeństwo w sposób realny. Nie mamy alternatywy, tzn. mamy jest nią milcząca zgoda na potencjalny kolejny reset państwa. W warunkach zmiany paradygmatu bezpieczeństwa, zwiększenie bezpieczeństwa wymaga zwiększenia wydatków – a czas płynie szybciej.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

18 komentarzy

  1. Znaczy się 1 zł w czasie pokoju jest więcej wart w wydatkach na obronność niż 1 zł w warunkach zagrożenia bo producenci podnoszą ceny uzbrojenia? Logiczne, prawa podaży i popytu, rynek…

    • Co nie co w temacie wizji “pełnoskalowego konfliktu” autora. Warto przeczytać:

      http://www.polishclub.org/2013/06/08/dr-dr-konrad-dobrzynski-jerzy-jaskowski-kiedy-nas-polakow-to-czeka/

      • W Polsce obowiązująca jest wizja wojny przedstawiona w czterech pancernych.

      • @Bior. To własnie, ta wizja, to jak myślą o potencjalnej wojnie decydenci jest przerażające w swojej głupocie. To jest również klucz do zrozumienia. Oni nie myślą o zorganizowaniu obrony tylko od razu o wojnie. Tylko że wojna ma zawsze jakiś cel. Grabież, zdobycie zasobów czy ziemi (również grabież), obalenie rządu i ustanowienie nowego – przychylnego (wasalnego?) gwarantującego profity (grabież zalegalizowana). Wojna na zniszczenie nie ma żadnego wymiernego celu a masowe użycie broni jądrowej, nawet taktycznej to już bardzo wymyślne (i bolesne) samobójstwo.

      • @szary, 05.11’2015,20:33
        Komentator @szary ujal sedno sprawy, pokazal te “piete ahilessa” w prowadzeniu wojaczki w glowie …pytanie zasadnicze po co taka wojne prowadzic ?
        Odnosze wrazenie, ze te peregrynacje wojenne w Polsce maja sluzyc dowartosciowaniu sie……ludzie maja kompleks nizszosci, czy jakby czuja sie za malo”zachodni” i zaczynaja wojaczke palcem po mapie i w krainie klockow lego i rzuca sie do stop wujka zza wody …it’d, it’d a Polsce winno chodzic glownie o obrone ich granic i tych 2,5 tys. gmin, o ktorych @szary mowil….
        Prowadzenie wojen zaczepnych i to w imieniu mocarst ???? WHAT ???
        Przysposobienie Obronne dla wszystkich obyeateli, nawet dzieci mlodszych w przedszkolach, np. wiele panstw, w ktorych sa czeste trzesienia ziemi np.w Turcji ceicza z maluchami regularnie jak maja sie w wypadku trzesienia ziemi zachowywac, gdzie i jak sie chronic, dotrzec do zbiornikow z woda i…i…widzialam takie szkolenie …
        W Niemczech cwicza w szkolach, jak sie zachowywac, gdy “amok”=ktos wkroczy do szkoly / klasy i zaczyna szrzelsc do nauczycieli.i uczniow ..,tu, jak podobnie i w Usa bylo juz bardzo duzo takich incydentow z bronia i mnostwem zabitych …
        Na wypadek wojny kazdy musi wiedziec co i jak, nawet ludzie starsi czy inwalidzi …kto komu ma pomagac, jak chronic ujecie wody itd., it’d, gdyz ludzie wpadajac w panike to i sami siebie dewastuja, gnita …
        Ja mialam cos od 6 klasy szkoly podstawowej przedmiot z cwiczeniami i nawet panowie z wojska przychidzili nam wykladac, pokazywac i nas sprawdzac cmy umiemy np. zakladanie masek przeciw broni ABC, zabezpieczenie ujev wody, zapiegi po napromieniowaniu, co robic z ludzmi po uzyciu broni “C” itd.
        Pani mgr. pielegniarstwa w stopniu wojskowym i lekarz wojskowy szkolili nas w “szkoleniu sanitarno-wojskowym”, konkretnie, rozne przypadki, b.dokladnie co i.jak, i.jak organizowac szpital polowy w czasie wojny …
        Czego tego nie ma ? A zamiast sa wycieczki konsumeckie po ciuchy w akcjach przeceny ..,to caly temat, ktorym sie teraz rodacy zajmuja ..,czytalam o tym x-razy, choc nie w OP …trzeba by od czegos zaczac, najlepiej od siebie samego …i wprowadzic obowiazkowe szkolenia przysposobienia obronnego dla kazdego ..,to ma konkretny sens …

  2. Amerykański złom,niepewne sojusze,rusofobia oto rezultat rządów styropianu.

  3. Dzień Dobry
    Wszystko to bardzo ładnie i pięknie. Proszę jednak o realny powód “pełnoskalowej wojna z Polską” i jak by miała ona wyglądać? Prościej: W JAKIM CELU? Bez tego cała reszta wygląda jak manipulowanie strachem celem wyłudzenia pieniędzy. WYŁUDZENIA. A to już jest karalne.

    Nakładów (teoretycznych) na Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej mamy dość. Według budżetowej teorii ludzie są właściwie opłacani, stosownie do służby w stanie pokoju, a i w stanie wojny liczby te oraz prawo im towarzyszące gwarantują że jak ktoś za Ojczyznę nie chce umierać to chociaż za pieniądze (o ile życie etycznie da się wycenić). Na twardą technikę kwoty są niemałe i na programy badawcze i mnóstwo innych rzeczy. Tylko jakoś efektów za dużo nie ma. Bo jedyne czego w tym wszystkim brak to realizmu, racjonalizmu, pragmatyzmu i merytorycznych argumentów bo naciąganie tezy do rzekomych słów Alberta Einsteina zostawia co najmniej niesmak w ustach a na pewno wiąże się z reakcją określaną jako “facepalm”. Chwilowo pominę fakt że to zupełne niezrozumienie tego co opisał Albert Einstein.

    Wyjdźmy od zapisanej w teorii praktyki. Praktycznie Rzeczpospolita terytorialnie podzielona jest w określony sposób. Opisuje to teoretycznie dokument zwany Konstytucją. Taką terytorialną jednostką jest… gmina (Art. 164 Konstytucji RP). Cała reszta może być zmieniana (zwykła większością głosów w sejmie). Gmin w Rzeczpospolitej jest prawie 2500. Na terenie każdej żyją ludzie. Zwykli ludzie.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/10/POLSKA_mapa_gminy.png

    To proszę teraz obronić ludzi, ziemię, infrastrukturę, ujęcia wody, armią w której (na lądzie) aktywnych (nie za biurkami i ćwiczących) jest może 25 tys żołnierzy (w tym 2500 “specjalsów”), armią która do dyspozycji ma ze 250 czołgów (cała reszta nie jest żadną rezerwą tylko ze względu na wiek – złomem), 75 samolotów (w części już po pierwszym zawale i reanimacji) i blaszane wysokie wywrotne ciężarówki zwane KTO znacząco mniejszej niż przytoczona liczba gmin. Wyliczeń nie przeprowadzę bo to matematyka na poziomie klas 1-3 Szkoły Podstawowej. Proszę za tą całą życzeniową górę kasy z udziałem armii (nie będzie dwa razy większej zgodnie z życzeniowym podejściem autora w poprzednich artykułach) obronić tych wszystkich ludzi, ich ziemię i dobra oraz wszelkie dobra Rzeczpospolitej. Życzę powodzenia. Szczerze bo to nie zabawa na papierze ale jak Nas autor straszny “pełnoskalowa wojna” w której stawką jest ŻYCIE.

    Żadna najbardziej niewyobrażalna góra kasy nie załatwi sprawy a już na pewno nie z podejściem kupmy u kogoś (oczywiście za granicą a co? przecież to “zagraniczne” to musi być lepsze) bo to podejście zwykłego konsumenta, zjadacza chleba. Dla mnie nie ma sprawy. Nawet coś bym kupił ale tylko od tego który WŁASNE PAŃSTWO ochronił środkami które chcemy kupić. Bo z całym szacunkiem dla reszty sprzętów to nie służyły one do OBRONY tylko do AGRESJI!

    2,5 tys. gmin. Zgodnie z dotychczasowymi wizjami autora na gminę maksymalnie 50 żołnierzy i może drugie tyle jakieś tam OT. Coś ok. połowy z nich bez broni a ci co z bronią to amunicji mają może na dzień lub dwa obrony. Zwykłej OPL i PPANC w zasadzie brak.

    To teraz proste liczby. 2500 gmin. 100 osób gotowych do obrony. Potrzeby? 2,5 mln sztuk broni długiej. Amunicja? co najmniej 100 szt. na 1 szt broni (i drugie tyle na szkolenie). 500 mln szt. amunicji. Policzyć koszty? Nawet nie napisałem o czołgach i samolotach, rakietach i okrętach (a te a przynajmniej OP armia mieć powinna, takie stosowne do Bałtyku). Nie napisałem o obronie przeciwlotniczej czy środkach przeciwpancernych. I nie napisałem że ludziom trzeba płacić. Za gotowość w czas pokoju i za nadstawianie piersi w czasie wojny. Beczka bez dna. Żeby beczka. Cały ocean bez dna. Ocean ułudy.

    Sama obrona to kosztowny “biznes” a wydawanie na środki agresji zupełnie mija się z celem. Na obronę należy przeznaczać środki i wydawać je racjonalnie. Ale najpierw ta obrona musi być zaplanowana. Na środki ofensywne jakoś tak nie wiem po co bo tylko skończony głupiec myśli że można zakończyć wojnę atakując przeciwnika militarnie. To właśnie prowadzi do wojny i wojny totalnej. Bo jeśli ktoś szykuje się do wojny to nie po to by jej nie zacząć i utrzymywać pokój bo to doprowadzi kraj do zapaści.

    Naszym zadaniem jest przygotowywać się do obrony. Tak potrzebujemy dużych struktur OT, potrzebujemy co najmniej 2,5 mln broni rozproszonej po kraju, co najmniej 500 mln szt. amunicji do niej, co najmniej 10 tys. szt. ręcznych środków ppanc i co najmniej tyle samo środków plot. co najmniej 10000 lufowych środków ppanc/plot. Do tego wszystkiego ma być przeszkolona OT.

    A do reszty wystarczy może 25 tys. zawodowych żołnierzy naprawdę doskonale wyszkolonych którzy zajmą się NDR-ami, setką samolotów i kilkunastoma małymi OP z rakietami. I zajmą się OPL i OPR średniego i dalekiego zasięgu.
    Jeśli wprowadzić do wszystkiego kwoty widać jak wiele potrzeba na OBRONĘ ale tylko by ją ZBUDOWAĆ. Utrzymywanie w czasie pokoju WIELKIEJ ARMII jest po prostu głupie. W końcu chcemy by na naszej ziemi był już zawsze Pokój?

    Pozdrawiam serdecznie
    Udanego dnia

    • Panie ” szary ” to może lepiej uzbroić naszą armię w łuki i strzały . Dzisiaj karabiny i pistolety się nie liczą a rakiety i antyrakiety a kto tego nie rozumie ten ma problem .

      • Jak rozumiem ppanc, plot, OP z rakietami, OPL i OPR dalekiego i średniego zasięgu pan w komentarzu nie dostrzegł? Mhmmm…

    • A logistyka, ciepłe jedzenie, leki, ubrania, higiena, spanie, łączność … i to wszystko w chaosie wojny bez prądu, paliwa itp. Skala wyzwań porażająca.

      • Słusznie przytoczone. Pisałem o tego rodzaju zagrożeniach w komentarzach do poprzednich artykułów. Stąd konsekwentnie promuję koncepcję rozproszenia nie tylko sił ale i zasobów. To istotnie obniża ilość problemów i koszty związane z logistyką a skala zarządzania (2,5 tys gmin) nie jest tak wielka by utrudniała koordynacje na poziomie centralnym czy zadaniową poprzez armię zawodową traktując siły w obszarze gminy ja kompanię wspierane przez OC na poziomie gminy. Na poziomie wojewódzkim nie ma to sensu przy obecnej konfiguracji. Miałoby to sens gdyby województw było jak przy poprzednim podziale 49, a uwzględniając obecną strukturę 50, gdzie Warszawa była by traktowana odrębnie. Oczywiście promowana koncepcja dotyczy wciąż OT (wspieranej przez OC i szkolonej przez SZ) a nie Armii.
        Pozdrawiam

      • Tak, @szary pisal o teorii rozproszenia i to w b.fachowy sposob. Rozproszenie ma b.dobre efekty skutecznosci, przeciwnik sie z czym takim zazwyczaj nie liczy ,poprzez ciagle zaskoczenia moze slabnic jego sila …
        Prawdziwy klopot, o ktorym ja bardzo dokladnie pisalam, lecz sluzby specjalne mi tego nie przepuscily a @szary wspominal o. tym cos 4 -5 dni temu …LUDZIE, PIERWSZE CO ZOSTANIE PRZEZ WROGA ZNISZCZONE BEDZIE DOSTEP DO PRADU …KOMPUTERY, GPS

    • c.d.
      AparatyGPS, Komorki , wogole klasyczne telefony i 100 innych rzeczy wogole nie bedzie funkcjonowac, a obecnie ludzie bez GPS zaraz nie wiedza, gdzie sa ??? Wogole bez Komutera i Smartphona nie wiefza, jak sie wode gotuje …to nas zgubi …,trzeba koniecznie miec na wszyskto alternatywe i proste narzedzia, jak mlotki.i siekiery, wiadra, lniane przescieradla i caly ten “prymitywny jarmark roznosci” bedzie potrzebny, by przetrwac i sie bronic …
      Znawcy tematu mowia, ze wylaczenie na 7 – 10 dni GPS, anten do odbioru sygnalow z satelit do funkcjonowania komorek doprowadzilo by do upadku IS ( Panstwa Islamskiego ) i wojny w Syrii, nawet nie potrzeba by wylaczac internetu ..,wylaczy sie internet, to zakonczenie tych haniebnych starc bylo by prawie natychmiastowe… maja to teraz panstwa i wojska wogole fale “radiowe”, by sie porizumieeac bez komorek, podejmiesc decyzje samemu a nie przez komputery i internet ..,koniec naszej digitalnej cywilizacji i tych jej wojen, moze byc szybszy niz my nawet myslimy, przy czym przy tej okazji z naszego tu klubu tez byly by w oka mgnieniu nici …ale mysle liryka i publicystyka papierowa przetrwa ….

  4. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

    Może najlepszą obroną jest atak? Róbmy to co robi Obama w Europie, wzniecajmy konflikty pomiędzy ich stanami. Będzie to trudne ale ploty w internet można puszczać przecież masowo a głupi amerykanie uwierzą i spanikują a wiadomo, że głupich jest dużo. Zresztą wszędzie, tam może ten odsetek jest trochę większy. Wykorzystajmy ich broń i walczmy nią. Jak zaczną mieć większe problemy u siebie to i ciężko będzie im siać prowokacje za wodami. Przecież wszyscy tu się zgadzamy, że Ameryka to demon i wylęgarnia zła, chciwości, bezwzględności i braku szacunku.

  5. “Jeżeli popatrzymy dzisiaj na stan uzbrojenia oraz organizację naszej armii, to nawet nie będąc ekspertem trzeba się zapytać – czy to przypadkiem nie celowo doprowadzono do takiego stanu najdelikatniej mówiąc entropii, bo przecież stanem ustalonym tego nazwać nie można?”
    – patrz. kolejne rozbiory RP, a szczególnie redukcję ilościową ówczesnych wojsk…

  6. Armand Szwarceneger

    Bardzo przenikliwe myślenie. Kim jest autor? Dlaczego się ukrywa pod pseudonimem?

  7. Teraz podobno walczymy miedzy sobą. Oczywiście tak nie jest ale ONI twierdzą ze jest. Nie warto sobie zaprzątać tym głowy.

  8. Doskonały artykuł!

    Przebija z niego prawdziwa troska o Polskie Państwo.

    Gadaniem i żałosnymi spotkaniami w “Bukaresztach” – nie wzmocni się zaniedbanej obronności kraju.

    Kto lansował tezę, że 100 000 armia wystarczy?

    Człowiek żyje, jego Promotor – też.

    Politycy to łyknęli. bo dla zaspokojenia ich “zabaw żołnierzykami” – wystarczyłoby 20 000 ludzi, paręnaście czołgów i parę samolotów, oraz dużo trotylu i benzyny do pozoracji wybuchów na poligonach.

    Mamy to co mamy, ale czasu już nie.

    Gratuluję Autorowi doskonałego wyczucia chwili, a mamy akurat historyczną chwilę …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.