W trosce o moralność naszych kobiet w miejscach publicznych

Zrobiło się trochę cieplej i jak słoneczko przygrzeje w piękne skronie naszych białogłów natychmiast zaczynają wykazywać zachowania stadne. Nasze panie demonstrują nam różnego rodzaju okresowe mody w ubieraniu się, w zakresie obuwia, fryzur, dodatków itp. To wszystko jest stosunkowo bardzo ciekawe we wszystkich porach roku, zwłaszcza dla odwiedzających nasz kraj gości z krajów zachodnich a jeszcze bardziej islamskich. Ci pierwsi uważają nasze panie za wyjątkowo piękne, atrakcyjne i zadbane – argumentacja idzie po linii, że „te Polki to się ubierają!” Natomiast goście z krajów islamskich są porażeni, albowiem widzą niczym nieskrywaną goliznę.

My lokalna ludność tubylcza płci męskiej przyzwyczailiśmy się do tych widoków kobieta w zasadzie naga lub ubrana w anatomiczne wdzianko nikogo szczególnie nie dziwi, – ponieważ jest to standard. Natomiast, co myślą o nas nasi goście, lepiej nie wiedzieć – „Polska kraj prostytutek”?

Bardzo ciekawy jest sam mechanizm powstawania tego kulturowego fenomenu, moda wkracza do miasta i jedna kobieta po drugiej kupuje to samo, – co też zauważają sprzedawcy i uznają za modne, bo „się nosi” i w ten sposób w stosunkowo krótkim czasie mamy eksplozję mniej lub bardziej seksualnych wdzianek na ulicach.

Poraża niska moralność naszych kobiet i absolutny brak samokrytyki wobec stroju i tego jak się w nim właścicielka prezentuję – to wyraz skrajnej próżności, wręcz stylu pornograficznego. Przecież legalne rozbieranie się w miejscach publicznych przez połowę populacji to czysta patologia! Normą nie może być nagość i brak wstydu! Nie na ulicach naszych miast!

W naszych miastach panuje inwazja seksu i rozwydrzonej kobiecości! Bielizna na wierzchu należy już od lat do standardu, prześwitujący stanik, widok majtek z tyłu pleców – to normalność, powszechność, codzienność. Kobiety chodzą po ulicach prawie gołe, albo odwrotnie – zakryte, ale w sposób odzwierciedlający kształt anatomiczny – demonstrują swoje kształty ubrane w obcisłe leginsy, bezwstydnie eksponują budowę wzgórków łonowych i krągłość pośladków poprzez skrawki materiału wrzynające się wszędzie gdzie to tylko jest możliwe.

To, co obserwujemy na naszych ulicach i środkach masowej komunikacji to coś niesamowitego. Nigdzie nie można pójść bez narażenia się na atak seksualności. Mężczyźni samotni przynajmniej mogą się głupio gapić, natomiast ci przemieszczający się wspólnie ze swoimi kobietami są poddawani stałej próbie. Jednakże w tym gapieniu się jest pewna pułapka, albowiem cały czas trzeba udawać, że się ich nie widzi, a raczej tego, co prezentują. W przeciwnym wypadku dajemy im satysfakcję, której w swoim zepsuciu oczekują. Jeżeli się spojrzy tam gdzie kulturalny człowiek nie powinien spoglądać u nieznajomej kobiety w miejscu publicznym, to zostanie poniżony wzrokiem, już go mają! Kolejny zaliczony! Kolejny tryumf współczesnego wyuzdanego feminizmu! Kobiety demonstrują swoją przewagę, albowiem mają “to coś”, a prawodawstwo karne uniemożliwia dowolność korzystania z sytuacji. Jest kolejny problem z udawaniem, że się nie widzi, – ponieważ jest to wszechogarniające, to można po prostu się wywrócić. Im tylko o to chodzi, żeby zdobyć przewagę, żeby być podziwiane i żeby samemu decydować. A to, że łamią przy okazji wszelkie normy społecznego savoir vivre – to nic nie szkodzi, to się nazywa równouprawnienie! Tak nasze panie samowyrażają się poprzez ubiór.

W istocie takie kobiety w swej masie są straszne i nie należy przyjmować ich do świadomości, głównie dlatego, że ich rozbieranie się lub ubieranie jak prostytutki nic nie ma to wspólnego z estetyką! Nazywajmy rzeczy po imieniu, kobiety w ten sposób pokazują, że mają nas mężczyzn za ograniczonych, prymitywnych i wulgarnych albowiem, czemu innemu miałaby służyć ich uproszczona wizja moralności?

3 myśli na temat “W trosce o moralność naszych kobiet w miejscach publicznych

  • 29 kwietnia 2012 o 23:36
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł! Autor w moim mniemaniu właściwie uchwycił ducha tego feminizmu i “zaliczania” wpatrujących się w damskie uroki. Sposobem na to by nie uciekać jak kundelek ze spuszczonym wzrokiem może być uśmiech. Mam wrażenie, że taki uśmiechający się facet może stanowić dla pielęgnującej swych piersi w miejskim powietrzu kobiety o wiele większy problem, ze względu na nietradycyjne zachowanie. Swoją drogą czasem mam również satysfakcję z nie dawania możliwości do “zaliczenia” mojego wzroku róznym pretensjonalnym kobietkom. Ps. 1. Obserwuję, że z roku na rok panie są coraz odważniejsze w swobodnym traktowaniu odzieży.Ps. 2. Nie myślę, że wszystkie kobiety, które “lekko” się ubiorą myślą tylko o tym ile męskich oczu złapią.

    Odpowiedz
  • 30 kwietnia 2012 o 17:14
    Permalink

    A może jest coś na rzeczy z tym masowym kobiecym obnażaniem się! Po prostu zmalał sumaryczny męski popęd seksualny, ten uwarunkowany biologicznie i społecznie.
    Stąd podwyższona granica prowokacji, żeby pobudzić chłopów i wygrać odwieczną rywalizację z innymi samicami.
    Pszczoły głupieją oraz obumierają na skutek oddziaływań przeróżnych pól elektromagnetycznych oraz toksycznych mikroelementów w nawozach, to i chłopy słabną.
    Dochodzi słabość ekonomiczna singli męskich.
    Nie ryzykują poważnych związków, bo ich nie stać.
    Dlatego kobiety odpowiedziały ATAKIEM.
    Chcą wygrać i to wygrać bezwzględnie.
    Taka współczesna WALKA O OGIEŃ.
    Jeśli zostaną dobrze zamrożone plemniki, to One przetrwają. Chłopów trzeba tylko kilkunastu wyselekcjonowanych, jako dawców.

    Odpowiedz
  • 3 maja 2012 o 21:36
    Permalink

    Dobry artykuł.
    Proszę o analogiczny, wskazujący na problem poruszania się półnago na ulicach miast i przedmieść nie zawsze estetycznie wyglądających mężczyzn. Jeśli bowiem panie samowyrażają się poprzez ubiór, to panowie nader często poprzez jego częściowy brak.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.