Polityka

W trosce o mądry nacjonalizm bez negatywnych „-izmów”

 Odradzająca się w Polsce idea narodowa ma wielu przeciwników, a przede wszystkim nie ma przywódcy. Ten mały „parteitag”, którego usilną próbę widzieliśmy przed kilkoma dniami to nic innego jak wystrzelanie się ze ślepej amunicji w powietrze. Puste deklaracje, banały, brak kompleksowej wizji spajającej klamrą całość – brak wielkiej idei – brak wielkiego przesłania. Przede wszystkim brak wroga i brak lidera, który utożsamiając w sobie całość przesłania mógłby wyrazić wielką narodową ideę oraz przeciwstawić się wrogowi. Mówienie o potrzebie wyjścia z Unii Europejskiej do póki płacą nam fundusze unijne, nawet dla skrajnych eurosceptyków powinno być podejrzane, ponieważ trzeba nie rozumieć współczesnego świata żeby wyrażać tak jednoznacznie głupie i szkodliwe dla państwa i Narodu poglądy.

Mieliśmy zatem niby-parteitag jako konglomerat różnych pokrzykiwań, bez idei, oparty jedynie na luźnych odwołaniach do historii oraz lekkiemu grożeniu tym, którym nie można grozić bo są od nas silniejsi. W tym wszystkim nie było lidera a żaden z przemawiających nie jest w stanie wyrazić samodzielnie niczego kreatywnego, nie mówiąc już o porywaniu tłumów – i to zwolenników, a co dopiero tam obojętnych i niezdecydowanych.

Żeby idea narodowa jako wartość polityczna miała rację bytu we współczesnej Polsce – tej „tu i teraz” musi mieć charakter aspiracyjny i mobilizujący a nie rozliczeniowy i wykluczający. Przecież nawet powieszenie na latarniach wszystkich dotychczas aktywnych polityków nie zmieni naszej rzeczywistości. To jedynie osłabiłoby nasz potencjał nie mówiąc już o wojnie domowej w kraju, a przecież nie o to chodzi. Poza tym idea narodowa nie może najpierw rozliczać – idea narodowa jeżeli chce mieć coś do powiedzenia musi pokazać kreację – czyli co chce osiągnąć, jakimi metodami i czym za to zapłacić (z czyich pieniędzy). Na tej podstawie może być mowa o zaproponowaniu nowocześnie podanej, aspiracyjnej w wyrazie i mobilizującej cały Naród – współczesnej idei narodowej na miarę dzisiejszej Europy i odpowiedniej dla naszych wyzwań narodowych. Trzaskając pięścią w stół po pierwsze rozboli nas w końcu ręką, po drugie będzie hałas i wywrócą się wszystkie kieliszki na stole stojące a w końcu możemy uszkodzić blat. Poza tym, jeżeli będzie uderzał ktoś cherlawy to może mu się znudzić i co wtedy? Siedzący przy stole go uspokoją albo zamkną w psychiatryku…

Jednakże wyrażenie idei narodowej przez partię polityczną (ruch polityczny) bez odwoływania się do ideologii negatywnej a w szczególności obciążonych historyczną hańbą „izmów” to nie tylko wyzwanie, ale to przede wszystkim historyczna konieczność w państwie tak dramatycznie rozwalcowanym przez obcych wyrazicieli „-izmów”.

Współczesną polską ideę narodową musi charakteryzować skrajna elastyczność ideologicznego kośćca, a zarazem nadzwyczajna staranność i uwaga w używaniu języka – czyli w wyrażaniu tejże ideologii. Jeżeli się na to nie zwraca uwagi – natychmiast mainstream utopi każdą ideę narodową w skojarzeniach z negatywnymi stereotypami, naszyje łatki na narodową flagę i całość zaszufladkuje w taki sposób, że ludzie jak nie będą rozumieli o co chodzi to przynajmniej wyśmieją sprawę, albo rzucą sloganem, że wiadomo co nie przejdzie.

Pokrzykiwaniem lub nawet wrzaskiem nie zdobywa się poparcia społecznego. To zawsze ludzi odrzuca, nawet podobieństwa plastyczne formy używanego wyrazu przez tych którym się zdaje że są wyrazicielami współczesnej idei narodowej do negatywnie konotowanych wzorców historycznych budzą odrazę i będą budzić.

Jedynym sposobem na aspiracyjne i mobilizujące przekazanie idei narodowej jako rzeczywistej alternatywy politycznej dla naszego społeczeństwa musi być to co zawsze, czyli ciężka praca organiczna i takie opakowanie przesłania, żeby było one polskie w treści i formie, ale niczego i nikogo w żaden sposób nie wykluczało. Inkluzywność, miłość (TAK!), przyjaźń, szacunek, poczucie wspólnoty – sąsiedzkiej, koleżeńskiej, szkolnej, rodzinnej, miejskiej, w końcu narodowej i europejskiej. Być może także słowiańskiej, jednakże to już osobny wątek na odrębne rozważania. Oznacza to przede wszystkim pragmatyczne podejście do obecnej rzeczywistości a nie chęć podpalenia jej i zrównania z ziemią.

Takie podejście otwiera możliwość udziału w politycznej rzeczywistości – nawet na zasadzie udziału dla kontestowania, aczkolwiek trzeba wówczas uważać żeby się nie ośmieszyć, nie umoczyć w niczym i nie dać uwieść – ponieważ to może pogrążyć ideę narodową na zawsze.

Potem – kropla drąży skałę. Stopniowo, krok po kroku umiejętnie odnosząc się do zagadnień – przedstawiać alternatywę. Pokazywać społeczeństwu spojrzenie z perspektywy obiektywnej, tyle wystarczy albowiem niczego bardziej nie potrzebuje nasza rzeczywistość polityczna jak obiektywizmu opierającego się oczywiście na prawdzie. W momencie jak ludzie zobaczą jak naprawdę wygląda stan państwa, do jakiego zepsucia, marnotrawstwa i upadku doprowadziły rządy różnej maści neoliberalnych specjalistów od transformacji – zrozumieją, że jedynie idea narodowa może ukarać, czy też bardziej rozliczyć winnych, zebrać wszystko uczciwie w całość i starać się najpierw ocalić ile się da a następnie rozbudować posiadany potencjał. Nic innego i nikt inny już tego nie jest w stanie Polsce zagwarantować.

W tym wszystkim takie sprawy jak przynależność do UE, przyjęcie Euro, konkordat, prawa mniejszości obyczajowych i inne zagadnienia narzucane przez obecny mainstream jako kluczowe do definiowania pola dyskusji o współczesnej Polsce – schodzą na dalszy etap. Nie ma co przeciwstawiać się Unii Europejskiej jeżeli jesteśmy od niej W PEŁNI UZALEŻNIENI. Wyjście z UE dzisiaj spowodowałoby, że tłum spaliłby siedzibę nacjonalistycznego rządu a wyrazicieli idei narodowej zlinczował – przy biernej postawie Policji. Odmowa przyjęcia Euro rodzi konkretne skutki gospodarcze, przed którymi nawet jeżeli są przypadkowe nie jesteśmy w stanie się obronić. Dlatego Euro trzeba przyjąć. Kwestie obyczajowe, konkordat? To z pewnością trzeba uporządkować, a nic bardziej nie legitymuje charakteru nowej władzy jak stosunek do tych, którzy z mocy idei mogą się jej najbardziej obawiać! Stosunki z kościołem trzeba zmienić, ponieważ nie może on mieć władzy nad państwem i Narodem – stanowi istotną przeszkodę w wyrażeniu idei narodowej, ponieważ sam nie zamierza nawet myśleć o podzieleniu się władzą.

Trzeba zaproponować Polakom normalność, ale wskazać kierunek w jakim zamierza się podjąć marsz i wyeliminować patologie, tych niestety nie brakuje. Potem trzeba utrzymać władzę przez co najmniej trzy pokolenia, żeby tylko kraj mógł sam wyrażać swój naturalny potencjał. Oznacza to 60-70 lat ciągłości władzy i status quo dla ewolucyjnych zmian. A do tego wszystkiego potrzeba dwóch cech z którymi u nas krucho – pragmatyzmu i cierpliwości no i tego wodza, o którym rozważaliśmy na początku. Bez wodza nie da się niczego wyrazić…

One Comment

  1. Cenne przemyślenia nt. nacjonalizmu.
    To groźna choroba dla narodu.
    Łatwo na nią zapaść, skutki mogą być opłakane.
    Uważajmy na nacjonalizm i te słynne “pięć palców” …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.