Kultura

W szponach samotności II

 Pomiędzy wami

Potrafi wkraść się między dwojga kochających się ludzi. Potrafi ich rozdzielić. Wtedy też odnosi swe największe triumfy. Wtedy też zadaje swój największy ból. Bliskość drugiej osoby wzmacnia odczucie samotności. Bliskość drugiej osoby pogłębia ogarniającą nas rozpacz. Bliskość drugiej osoby, bliskość na wyciagnięcie dłoni, a tak teraz odległej, rozlewa w nas oceany tęsknoty za zwyczajną rozmową, za zwyczajnym dotykiem, za intymnością, za chwilą spokoju, za bliskością we dwoje. A wszystko to jest albo niedostępne, albo docierając do nas poprzez pryzmat samotności, szatkuje nas potokami bólu nie do zniesienia.

Tak bardzo…

1994-06-15
Łódź

Tak bardzo pragniemy
kochać
tak szaleńczo
szukamy miłości

w ciągłym zabieganiu
bez chwili spoczynku pomiędzy
upadkiem a rozczarowaniem
tak bardzo jesteśmy
miłości spragnieni

zapominamy w tym wszystkim
kochać
sil nie starcza
czasu brak a ludzie
ludzie przechodzą pomimo
tak samo złaknieni
zatopieni w chciwym poszukiwaniu

trzeba stanąć
trzeba się zatrzymać
pokochać innych
miłością obdarować
nie spodziewając się wcale
że choćby podziękuje ktokolwiek

trzeba nam pierwszemu
innych pokochać
by móc miłość napotkać potem

Adam Gabriel Grzelązka

Rano

Samotność. Budzisz się rano, otwierasz oczy a ona już zagląda ci w oczy. Już sączy w twe żyły swą truciznę. I już wiesz. Już jesteś pewien. Ten dzień będzie do niczego. Ten dzień będzie gorszy od poprzedniego. Ten dzień głęboko zajdzie ci za skórę. Ten dzień da ci popalić. A samotność? Nic, milczy. Nic nie mówi. Nie odzywa się do ciebie. Ona zawsze milczy. Ona nigdy nic nie mówi. Gdy tylko jednak pojawi się okazja, skacze ci do oczu i zagląda w nie. Przejmująco, głęboko, poniżająco. Sięga dna twej duszy. Wbija swe szpony w twe gardło. Znów cię w nim ściska. Znów boisz się odezwać, aby nie wydać z siebie tego przeraźliwego pisku. Znów czujesz suchość. Już nic ci się nie chce. Już na nic nie masz ochoty. Nawet na wyjście z łóżka. Nie masz sił na ten nadchodzący dopiero dzień. Już przegrałeś. Samotność wyssała z ciebie resztki nadziei.

Samotność zna się na wylot. Samotność wie, co najbardziej cię rani. Samotność zna wszystkie twoje słabości i nie waha się z nich korzystać. Rani do żywego, a następnie posypuje te rany solą. Nie pozwala im się zabliźnić. Rozdrapuje je. Czyha na każde twe zawahanie. Czyha na każdym rogu. Samotność jest bezlitosna. Jest nieprzewidywalna. Nadzwyczaj wytrwała w zatruwaniu ci życia. Nigdy sobie nie odpuszcza. Nie cofa się ani o krok. Samotność – twoje upokorzenie codzienne. Samotność – twoja przegrana. Samotność – twój na sercu cierń. Samotność – to ona powala cię na kolana.

Koniec przedstawienia

1995-06-16
Łódź

nagle zgasło słońce
i tylko wiatr
szumi w liściach marzeń
scena już pusta
nie pozostał ikt
trzeba odejść
usunąć się
schować w kąt
tam można płakać
lecz tak by
nie posłyszał nikt
jak nikt nie wie
że kochałem

skończyła się gra
odkryto karty
lecz znów
nie była to ta
teraz przynajmniej wiem
nie muszę już
udawać nic
pozostał tylko
gorzki smak
przegranej

Adam Gabriel Grzelązka

Niespodziewanie

Nagle, któregoś dnia, którejś chwili czujesz, wiesz, masz pewność – nie ma jej. Tak po prostu. Tak znienacka. Zniknęła. Oddaliła się. Jakby jej nigdy nie było. Jakby nie towarzyszyła ci wytrwale tyle czasu. Może tylko na moment. Na kilka chwil. A może na wiele dni, miesięcy, lat. Nigdy się tego nie dowiesz. Nie pozostawiła żadnych informacji. Była, tłamsiła cię, niewoliła, niszczyła ci życie. Szargała nerwy. Podstawiała nogę. Pozbawiała snu. Odbierała apetyt. Niweczyła wszelkie wysiłki. A teraz jej nie ma. A teraz odeszła. A teraz stałą się wielką nieobecną.

A dziś jesteś od niej wolny. Odeszła bez pożegnania. Nie, żebyś tęsknił. Nie żebyś chciał jej powrotu. Nie, żeby ci z nie było dobrze bez niej. Nic z tych ręczy. Mimo że odeszła tak sobie, bez pożegnania, bez słowa, bynajmniej za nią nie tęsknisz. Bynajmniej nie odczuwasz jej braku. Przeciwnie – raduje cię ten nowy stan. Nie spodziewałeś się już, że to jeszcze może nastąpić. Nie spodziewałeś się, że nadejdzie ów dzień, w którym samotności przy tobie nie będzie. Jesteś wolny. W końcu jesteś wolny. Znów jesteś wolny. Czujesz się lekki. Kajdany samotności gdzieś zniknęły. Wciąż jeszcze twoje rany krwawią, ale wydają się w końcu zabliźniać. Wkrótce zdołają zniknąć. Nieważne, kiedy ona wróci. Nieistotne, jaki numer wywinie następnym razem. Teraz jej nie ma. Trzeba to wykorzystać. W końcu można odetchnąć pełną piersią. Można nareszcie odetchnąć. Można nareszcie żyć pełnią życia. To twoja chwila. To twój moment. Wykorzystaj to. Nie przegap okazji. Zacznij działać. Do dzieła. Już. Teraz. Tutaj. Ty.

Zamieszkałaś

1995-06-13
Łódź
Ani Dąbrowskiej

w moim sercu
ono już jest Twoje
iskrą radości
wybuchasz o poranku
tęczą pożegnania
znikasz o zachodzie
blask Twoich oczu
towarzyszy mi w nocy
gwiazdy one
szczęśliwe

czekam znów
na Ciebie
jesteś moim słońcem
Twoje słowa
poruszają struny
mojej duszy
a ona mi śpiewa
piękną pieśń
o Tobie

Adam Gabriel Grzelązka

Miłość wyzwala

Samotność jest pożywką dla poezji. Pożywką cierpką w przełknięciu. Pożywką, która staje w gardle. Sprawia, że gdy piszesz, krwawią ci dłonie. Krwawi ci serce. Każde słowo rodzi się w cierpieniu. Jest ostre niczym cierń. Tnie niczym odłamek szkła. Bywa jednak, że poezja staje się katharsis. Przynosi mimo wszystko ulgę. Mimo wszystko staje się walką zwycięską. Potrafi nawet wyzwolić. A jeśli nie, to chociaż przynosi orzeźwienie, oczyszczenie, wytchnienie. Przynosi zrozumienie. Pozwala nazwać uczucia, które tobą targają. Tak samo jest z czytaniem poezji. Przenosi ona w inny świat. Pozwala na moment zapomnieć o sobie. Daje zrozumienie, że nie tylko mnie to dotyczy. Że nie tylko mnie to spotyka. Niewielka to pociecha, ale wystarczająca na tu i teraz.

Ciekawa rzecz. Wiersz, ten sam wiersz, czytany w chwili, gdy gdy tarmosi cię samotność, jest wierszem innym, niż gdy czytasz go wówczas, gdyś od niej wolny. Zmienia się nasza percepcja. Zmienia się nasza wrażliwość. Zmienia się nasze widzenie świata. Podobnie jest, gdy kochasz, gdy owłada tobą miłość. ten sam wiersz, a jakby trzy różne światy poetyckie. Ten sam wiersz, a całkiem odmienne historie. ten sam wiersz, a towarzyszą mu inne uczucia. ten sam wiersz, a innyś ty.

Twoje drobne dłonie

1995-06-15
Łódź
Ani Dąbrowskiej

szukają schronienia
w mojej niepozornej dłoni
lecz gdy spoczniesz chwilę
znów mi się wymykasz
tęsknię za ciepłem
Twego palca co
trzymał mój palec
w słodkiej uwięzi

dłoń moja
Twej szuka dłoni
spotykają się
w połowie mostu
co jak włos cienki
porozumienia
nas jeszcze
na dwoje dzieli
w tym morzu miłości
które się wokół nas
rozlewa

Adam Gabriel Grzelązka

Miłość w przeciwieństwie do samotności, wyzwala. Miłość w przeciwieństwie do samotności uskrzydla. Miłość w przeciwieństwie do samotności – uszczęśliwia. Miłość czyni cię lepszym. Miłość czyni cię piękniejszym. Miłość czyni cię w pełni sobą. Miłość nadaje życiu wspaniały, niepowtarzalny smak. I jest najlepszym, najpewniejszym lekarstwem na samotność.

Poznań, 2013.97.03
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Czyli dobrze się stało, że Autor już nie mieszka w Łodzi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.