Kultura

W stronę słowa II

Decyzja

Ale zakochanie się w poezji nie czyni nas jeszcze poetami. Trzeba dokonać kroku naprzód. Przekroczyć próg bierności. Przejść na drugą stronę lustra. Stać się z odbiorcy dawcą. Współtworzyć ją aktywnie, a nie jedynie pochłaniać, odbierać, sycić się nią. Nie żeby pochłanianie poezji było czynnością na wskroś bierną. Karmienie się poezją też wymaga wysiłku i zaangażowania. Też wymaga aktywnego podejścia. Wymaga świadomie ukierunkowanego wysiłku. No i ubogaca. Poszerza horyzonty. Szlifuje wrażliwość. Pozwala nasycić głód słowa. Napełnia nas słowami, które potem możemy przetworzyć we własne wiersze. Poezja pokazuje nam, jak można spoglądać na świat. Jak o czytać. Jak go poznawać. Jak go doświadczać.

Jednak pisanie jest czymś więcej niż tylko karmieniem się poezją. Tu zachodzi odwrotny kierunek. Poezja u wielbiciela jest wchłaniana. Wnika do środka. U poety jest wydalana (nienajlepsze słowo), wypływa z jego wnętrza. Roztacza się wokół niego niczym woń. Idąc tym tokiem rozumowania można powiedzieć, że twoja poezja jest taka, jakie jest twoje wnętrze, jakim jesteś ty sam w sobie samym. Daje to do zastanowienia. Są bowiem poezje wyraziste, piękne, wonne, rześkie. Ale i są nijakie, niewyraźne, brzydkie, smrodliwe, mdłe. Hm…

Z jednej strony można powiedzieć, że poetą jest ktoś kto napisał choć jeden wiersz. Inna sprawa, czy to już czy jeszcze nie jest wiersz. Kwestia jakości jest bardzo płynna i trudna do określenia. Z drugiej strony jednak napisanie jednego wiersza to nieco za mało. Zatem, aby być poetą, trzeba pisać. Po prostu pisać. Zatem poetą zostaje się na podstawie podjętych decyzji. Tak, chcę być poetą. Tak, chcę pisać wiersze. I poprzez wcielenie tych decyzji w życie. A wiec pisanie. Mniej lub bardziej regularne. Poezja jest urzeczywistnieniem marzeń o pisaniu.

Fascynują mnie słowa

2008-08-13
Poznań

smakuję je – dotykam sercem – pulsują życiem
zaglądam im w oczy do głębi samego siebie
wącham niczym poranną łąkę wiosną
nasłuchuję ich tajemnego szeptu – zrozumieć próbuję

fascynują mnie słowa
ich gra wewnętrzna
nastroje jakie niosą
delikatna ich melodia

fascynują mnie słowa – próbuję się nimi bawić
dobierać w sposób taki by wyrażały
porzucam te niechciane które by mówiły
zbyt wiele które zagłuszają ciszę

wciąż jednak jest ich nazbyt wiele
przelewają się we mnie
mówię nimi tak niewiele mając
do powiedzenia – powracam do ciszy

fascynują mnie słowa – ciągły ich niedosyt
sprawia że noce nieprzespane
dnie niespokojne – wciąż szukam
jak wypowiedzieć myśl ulotną

jak poznać którymi wypowiedzieć
a które przemilczeć – odsiewam plewy
ziarna szukając – w dłoni pozostaje niewiele tak
powiedzieć chciałem – a wyszło mi bla bla bla

słów zbyt wiele słów nieodpowiednich
treść umyka spod pióra
pozostaje głód słowa
karmię się poezją głodnym pozostając na wieki

może miast pisać lepiej abym milczał
może tak byłoby lepiej – jednak nie potrafię
muszę słowa czerpać z siebie
by zrozumieć kim jestem

lub chociaż kim zostać usiłuję
dokąd podążam jakimi
kroczę ścieżkami
gdzie błędy moje

fascynują mnie słowa – bez nich
byłem nazbyt ubogi
z nimi czuję z nimi słyszę
z nimi widzę – z nimi jestem istnieję

fascynują mnie słowa – dopełniają mój dzień
gdy ich nie ma – niespokojnie rozglądam się
wyruszam na nocne łowy porankiem spoglądam
na jaśniejące niebo – potrzebuję ich

fascynuje mnie ich niepokój – nie potrafią
we mnie spokojnie wysiedzieć
gdy przychodzi pora – nawet ta zupełnie
piszę wiersza stawiając znaki

fascynują mnie słowa – dają tyle możliwości
stawania się wciąż od nowa
potrafi a dać tyle radości
potrafią łzy osuszyć

czynią świat piękniejszym – otwierają oczy
dostrzec możesz piękno odczuć miłość
odnaleźć nadzieję doświadczyć Boga
On dał nam Słowo nad słowy

wciąż uczę się ich kunsztu poprzez sztukę niemówienia
słów niepotrzebnych takich co gmatwają
prostą prawdę wiersza słów które gdy nieobecne
czynią go pięknym sprawiają że mówi do serca

tak wiele mam do powiedzenia
tak bardzo pragnę by ktoś posłyszał
głos jaki z siebie wydobywam
tonę w słowach o sobie

któż chciałby tego ciągle słuchać
cóż kiedy nie potrafię pisać o tym
czego w sercu nie noszę
czego we mnie pierwej pragnieniem nie ma

fascynują mnie słowa – moc w nich zawarta
wewnętrzna siła milczenia nieobecności
która przemawia gdy wiersze czytasz
fascynują mnie słowa – spróbuj je pokochać

wieczna pogoń za niedoścignioną mową
która zapewni wieczne trwanie
przerwie zasłonę milczenia
sprawi iż się stanę wiecznością na ustach twoich

Adam Gabriel Grzelązka

Akt woli

Gdy zaczynamy coś robić, gdy się w to angażujemy, gdy czynimy to regularnie, no i świadomie, zamierzenie, zaczynamy się w tym czymś rozwijać. W poezji jest podobnie. Poezja polega na pisaniu. Na ciągłym ponawianiu decyzji: tak, teraz napiszę wiersz. Pisanie jest aktem świadomym. Jest aktem woli wcielonym w czyn. Angażuje nas. Wcześniej czy później zaczynamy poszukiwać nowych dróg, sposobów. Zaczynamy świadomie kontrolować to, w jaki sposób piszemy. Po jakimś czasie, niekrótkim bynajmniej, okrojonym wysiłkiem, trudem, poszukiwaniami, błądzeniem i wieloma błędami, dochodzimy do takiego momentu, że pisanie poezji staje się dla nas drugą naturą. Jest niczym oddychanie. Czynimy je bezwiednie. Nieomal nieświadomie. bardziej zaczynamy się wówczas skupiać nad tym, o czym, niż jak piszemy. Jeśli włożymy w to wystarczająco wiele świadomego wysiłku i czasu, koniec końców osiągniemy sobie właściwy stopień mistrzostwa. Będziemy w tym perfekcyjni. Będziemy się wyróżniać od innych ludzi. Także spośród innych poetów. Rzecz w tym, aby się cały czas rozwijać. Inaczej pozostaniemy na etapie wierszokletów. Inaczej będziemy jedynie grafomanami. Nierozkwitniętym pąkiem, który usechł miast stać się pięknym kwiatem, którym zachwyci się świat.

Poznań, 2015.01.04
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Nie muszę chcieć być poetą, żeby lubić poezję.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.