W polityce Niemiec nigdy nie było, nie ma i nie będzie przypadków zwłaszcza wobec Polski

Obserwując i analizując kolejne sekwencje tego, co właśnie się dzieje na europejskiej scenie politycznej za sprawą Niemiec i podjętych przez nich decyzji z zakresów kilku ważnych polityk jak migracyjna, energetyczna, finansowa i obronna Unii Europejskiej – nie można mieć złudzeń. Tu nie ma przypadków, mogą być błędy, ale potęga Niemiec umożliwia im powodowanie, że większą część kosztów ich błędów będą ponosić inni. Dlatego w ich przypadku trzeba umieć odróżnić przypadki od błędów, te pierwsze nie zdarzają się nigdy, a drugie wówczas, kiedy opłaca się ponosić koszty określonego typu i o znanej z góry (mniej więcej) wysokości.
Trudno jest się tu doszukiwać jakiegoś ostatecznego dna, które dzisiaj jest poziomem odniesienia dla polityki niemieckiej. Od czasów zjednoczenia (w XIX w.), jest ona mniej więcej taka sama i da się ją przewidzieć. Bardziej zmieniają metody osiągania celów i rozciągają całość procesów w czasie, niż zmieniają cele – one są niezmienne. Niemcy prawdopodobnie zrozumieli, jako pierwsi, że formuła Unii Europejskiej, jako ich rynku zbytu w zamian za niewielkie transfery właśnie się wyczerpuje. Nie ma przy tym znaczenia, że to ich wina, ale sumę wszystkich strachów udało się skupić na Grecji – wszyscy uwierzyli w złych i winnych wszelkiemu złu Greków i szlachetnych Niemców, którzy jedynie troszczą się o pieniądze swoich emerytów. To poskromienie Greków, (czyli w praktyce rynków finansowych), dało Niemcom pełnie władzy w Europie, którą prawdopodobnie postanowili zdyskontować na ile się da, zanim projekt Europa w obecnym wydaniu się w pełni wyczerpie.
Musimy sobie uświadomić, że z perspektywy Niemiec upadek Unii nie jest żadnym problemem, mogą go przeprowadzić w każdej chwili na papierze, poza tym nic się nie zmieni, ponieważ wszyscy są od nich uzależnieni. Z tego względu NIC NIE RYZYKUJĄ pogrywając sobie z Polską, z którą właśnie muszą poznać nowy poziom „bólu”, we wzajemnych relacjach, stąd takie balony próbne jak ten ze strony pana Schulza. Jednakże bylibyśmy bardzo naiwni, gdybyśmy myśleli, że ich na nic więcej nie stać, niż tylko na następcze reagowanie na zmianę rządów w Polsce. Prawdopodobnie niemiecka ingerencja w nasz kraj jest o wiele głębsza. Przede wszystkim, znając ich pragmatyzm i to jak do tej pory załatwiano sprawy w Unii Europejskiej należy się bardzo zdziwić, że tak bardzo i w sposób jawny docisnęli Ewę Kopacz w kwestii przyjmowania przymusowych kwot nielegalnych imigrantów. Przecież doskonale wiedzieli, że w Polsce będą wybory, co więcej dokładnie wiedzieli, jakie są nastroje społeczne i co spotęguje lojalnościowa deklaracja pani Kopacz. Cena, jaką Platforma Obywatelska zapłaciła za kwestię imigrantów, to samodzielność rządów prawicy. Bez tego elementu – bez strachu ludzi, nie byłoby 235 prawicowych szabel w Sejmie. Nie ma możliwości, żeby Niemcy o tym nie wiedzieli, to zostało wkalkulowane i przewidziane. Naprawdę nie ma innej możliwości, chyba że założymy, że są nieracjonalni, a w całym tym postępowaniu dotyczącym uchodźców, czyli nowej taniej i pokornej siły roboczej dla niemieckiej gospodarki – nie ma żadnej nieracjonalności, wszystko jest przewidziane. Z takimi bonusami jak zdeklasowanie pozycji międzynarodowej Polski i wskazaniem naszemu nowemu rządowi jego miejsca włącznie.
Jeżeli doszło do sytuacji w której Niemcy zaczynają nas, dla swojej własnej wygody atakować, ponieważ nie spełniamy – czegoś, co w istocie i tak ma znaczenie drugoplanowe, to właśnie kwestią fundamentalną jest to, co mają Niemcy ze zdewastowania naszej pozycji. Czy będziemy potulniejsi jeżeli chodzi o negocjacje w sprawie nowej Unii? Czy będziemy milczeć w sprawie Rosji? Czy też chodzi o to, o co zawsze Niemcom chodzi w relacjach z Polską, czyli o pogłębienie naszego uzależnienia do poziomu wykluczającego swobodę akcji i decyzji w Warszawie? Nie jest przypadkiem to, że w sposób tak bezwzględny Niemcy domagają się od Polski przyjmowania niechcianych imigrantów, chociaż to samo można było osiągnąć inaczej nazywając sprawy i z pewnym przełożeniem w kalendarzu. Jednak zrobiono wiele, żeby wygrała prawica. Jeżeli jesteśmy na tyle przewidywali dla decyzji w Berlinie, to co będzie dalej? Jakie są priorytety dla Polski w najbliższym czasie? Uwaga tu zderzamy się z murem niemieckiej przewagi, wynikającym z ich potęgi – być może, z czasem będą widoczne nowe elementy scenariusza. W tej chwili to wszystko wygląda na celową destabilizację systemu, do której dopuszczono – rękami samych „tubylców”. W polityce Niemiec nigdy nie było, nie ma i nie będzie przypadków zwłaszcza wobec Polski. Jeżeli czołowi politycy niemieccy, uważają że powinniśmy wykazywać wdzięczność państwową, po prostu się podporządkowując, to znaczy że tamtejsi decydenci biznesowi uważają nas za swoją własność, bo przecież u nas zainwestowali… Ciężką sprawą jest mieć dobre stosunki z Niemcami, okazują się bardzo kosztowne!

18 myśli na temat “W polityce Niemiec nigdy nie było, nie ma i nie będzie przypadków zwłaszcza wobec Polski

  • 18 listopada 2015 o 07:39
    Permalink

    A ja nie widzę powodów do obrażania się na Niemcy. Od wielu pokoleń ich kolejne rządy robią co do nich należy: konsekwentnie troszczą się o wzmacnianie pozycji ekonomicznej i politycznej Niemiec i powiązanego z nimi dobrobytu Niemców. Potrafili swoją potęgę budować nawet wobec 70-letniej obecności okupacyjnych sił USA, którą potrafili nawet wykorzystać jako tarczę zwalniającą z wielkich kosztów utrzymywania własnej siły zbrojnej.

    Gdy zaś mają za sąsiadów i konkurentów obszary o efemerydalnej państwowości, “królestwa nierządne i zginienia bliskie”, ekstrahują zawarte w nich wartości w przekonaniu że i tak zostały by bezużytecznie zmarnowane. To nie niemiecka wina, że nasze rządy w miejsce troski o sprawy własnego państwa i narodu troszczą się to o łupy na antypodach , to o interes osobisty kosztem narodowego. To nie niemiecka wina, że jeszcze nie dostrzegliśmy potrzeby continnuum państwowości. Że bezkarnie można obalać rządy, sprzedawać suwerenność, zawłaszczać państwo dla osobistych interesów. Gdy klasyk narodowej literatury przestrzegał nas słowami: “Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy”, jego prawnuk – wysoki funkcjonariusz państwowy czyni to samo (co literacki Radziwiłł) określając ostałe szczątki naszej państwowości słynnym już słowami: “Chu…. du.. i kamieni kupa”. Nie obrażajmy się więc na Niemców, że chcą spomiędzy tych kamieni co-nieco dla siebie wyłuskać.

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 07:42
    Permalink

    A co będzie gdy jednak Niemcy dogadają się z Rosją? Co wtedy polscy rusofobii ?

    Odpowiedz
    • 18 listopada 2015 o 08:35
      Permalink

      Wydaje mi sie , ze Niemcy dogadaja sie jakos z FR, juz by to dawno zrobili, ale wujek zza wody zabrania …pwnego dnia te zakazy przestana Niemcy krepowac, gdyz jest interes do zrobienia …a Polska bedzie dalej tancowac na miotlach, jak w “Dziadach” A.Mickiewicza i wielce rozczarowana i oblupiona z przychodow z gospodarki , obrazona po uszy obudzi sie z dwiema rekami w nocniku ….

      Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 07:58
    Permalink

    Jestem tu pierwszy raz, grafika idiotyczna ale sugestywna, tekst znakomity z wielkim smakiem delektuje się nim po raz drugi.

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 08:28
    Permalink

    “Moge poczestowac cie jablkiem ?
    A skad masz ty to jablko ?
    A z Twojej Jablonki !¿¿¿ ”
    Ta krotka dykteryjka ilustruje stosunki polsko-niemiecki….
    Z Niemcami trzeba miec sie zawsze na bacznosci ?

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 10:52
    Permalink

    W kwestii stosunków polsko niemieckich ,królowa bona winna awansować na Głównego Doradcę,tylko kogo? Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 18 listopada 2015 o 21:17
      Permalink

      @krzyk58, mam wątpliwości czy podawać na tacy publicznie tego rodzaju informacje. Jak kiedyś wspomniałem, aby wygrać należy przestrzegać dwóch zasad: pierwsza to nie mówić wszystkiego co się wie.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 13:58
    Permalink

    Niemcy nie działają przypadkowo, a koszty błędów mogą przerzucić na innych.Raczej nie 🙂 tzn. mogą ale z konsekwencjami dla siebie. Fakty ! Taki rzut oka, na początku XX wieku granica państwa niemieckiego przebiegała niedaleko np. Suwałk czy Kalisza.W skład tego państwa wchodziła Alzacja i Lotaryngia. Piękny kraj prawda ? A 50 lat póżniej na zachód od Szczecina i Zielonej Góry. bez Alzacji. To miara błędów popełnianych przez niemców. “Niemiecka buta”, to odwieczny schemat ich działania. Dlatego poniżali premiera Orbana, ale też zablokowali sobie możliwość prawidłowej reakcji na problem, bo musieli by przyznać mu rację. Nie widzę racjonalnych działań kanclerz Niemiec.

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2015 o 16:46
    Permalink

    ludzie, kiedy wreszcie nastąpi OPAMIĘTANIE między Bugiem a Odrą/Nysą. Mają Niemcy prawo dbać o swoje interesy (jak USA, Izrael, Chiny, UK, Rosja, etc, ect). MAJĄ I TO JEST ICH ZAPLUTY OBOWIĄZEK każdego.
    TAK SAMO ZAPLUTYM OBOWIĄZKIEM RPjakiśtamnumer jest dbanie o INTERESY RPjakiśtamnumer i obywateli MIĘDZY BUGIEM a ODRĄ/NYSĄ.
    Ale jak się populacja między Bugiem a Odrą/Nysą karmi czy to “koncepcją jagiellońską” czy “Polska od morza do morza” czy “Piłsudski jako zbawca ojczyzna” to czym to się różni od “wciągania Gruzji/Ukrainy/Białorusi” do Europy? Niczym i w każdym przypadku OBYWATELE RPjakiśtamnumer zapłacą. Ale konkretnie, swoimi podatkami. A to, że przy okazji kilku przytuli “kilka złotych” to już inna sprawa.
    Dla mnie “luksus”, że Pisiory są u “wadzy” polega na tym, że z całą pewnością nie wybiorą “emigracji jako szansa” (to pani Komorowska, kiedy jej facio był prezydentem) jak Sikorski, Tusk, etc,etc.
    Żadnemu z tej paczki Pisowej nikt nie “zaoferuje” roboty na Harvard University jak Sikorskiemu czy Sierakowskiemu, czy Klichowi i Koziejowi w IZPOL czy Onyszkiewiczowi w Partnerstwie Atlantyckim nie mówiąc o fuchach w World Bank czy CEPA czy IMF.
    A co zrobią. Nie wiem. Wie ktoś? Nikt,

    Odpowiedz
    • 18 listopada 2015 o 18:57
      Permalink

      rozumiem, że gdyby Hitler nie przegrał wojny to ogólnie wszystko w porządku, dbał o niemieckie interesy tylko za wiele srok jednocześnie za ogon ciągnął, dbanie o interesy swojego kraju nie może być robione kosztem innych, bo to się nazywa imperializm i kolonializm, a to z kolei rodzi poczucie megalomanii z jednej i krzywdy z drugiej strony, proste jak cep

      Odpowiedz
      • 18 listopada 2015 o 22:33
        Permalink

        #kelly: ŚWIETNIE, dla normalnych społeczeństw historia jest przyczynkiem do NAUKI I WYCIĄGANIA WNIOSKÓW.
        Dlatego to co piszesz jest ABS prawdziwe i tylko uprzejma prośba: PRZEKONAJ TO MATOLSTWO między Bugiem a Odrą/Nysą żeby wyciągnęło wnioski.

        PS. Zawsze mnie bawiło, jak byle mente captus z chwilą wybrania na jakikolwiek stołek (prezio, poseł, senator. profesor, docent, gienerał, etc) JEST ALFĄ I OMEGĄ cały czas dowodząc swoimi wypowiedziami-działaniami jakim kretynem pozostaje.

        Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 07:31
      Permalink

      Dzień Dobry
      @YUZEK
      Harvard jest mocno przereklamowany.
      Ja rozumiem że wzorem folksdojcza próbujesz wmówić Polkom i Polakom że zagraniczne, obce jest lepsze. Pogratulować, tylko co Ty właściwie tu robisz?
      A Niemcom zawsze można ndddddddd tak jak folksdojczom. To w końcu Polski interes Narodowy ccccccc Niemców xxxx xxx xxxx.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 19 listopada 2015 o 18:12
        Permalink

        #szary: Oczywiście, że Harvard jest mocno przereklamowany i klucz jest prosty: “nasz universytet” – “nie nasz universytet” i Harvard jest “nasz”.Tak samo jak London School of Economics!!! I odsyłam do Tony Judt: Rozważania o wieku XX. Co do reszty ZUPELNIE SIĘ Z TOBĄ NIE ZGADZAM a szczególnie z przymiotnikiem “Narodowy” (mamy Kaszubów, górale to Wołosi, Ślązacy to Ślązacy, a poza tym mamy Czechów, Orawian, etc i TAK JEST PRZEZ CAŁĄ EUROPĘ, AZJĘ, AFRYKĘ, obie AMERYKI) i prowadzi to do niczego. Dlatego sugeruję stosować INTERES OBYWATELI.
        A uczyć się warto od WSZYSTKICH. Czepianie się Niemców, Czechów, Żydów, Muzułmanów, Chinoli jest bez sensu bo każdy z tych “narodów” ma swoje bardzo cenne doświadczenia.

        Odpowiedz
      • 19 listopada 2015 o 23:20
        Permalink

        @YUZEK
        Beletrystyka w wymiarze jednostkowej projekcji i twierdzenia kogoś tam to fajna rzecz jako beletrystyka ale dowód na jakiekolwiek twierdzenie żaden.
        Co większy głupek, ekspert samozwaniec, zaczyna doszukiwać się Narodu w coraz mniejszych społecznościach. Kim doprawdy był Tony Judt to można sobie przeczytać. A że głupków słuchaczy ma dużo to i z czasem może stać się dla tej rzeszy głupków jakimś guru. Wystarczy by świetnie znał się na manipulacji (albo miał naturalny dar do tworzenia kłamstw)
        Za chwilę będą Narody 15 zakola Wisły albo 17 kilometra Bałtyku. Podaje Inne niż popłuczyny pomorskie po Krzyżakach korzenie Kaszubów. I nie myl przymiotników Narodowy (od Naród) z narodowościowy (od narodowość) bo to nadużycie. Ja rozumiem że ćpuny, pięknoduchy i V kolumna wiadomo czyja, chcą Polaków przedefiniować z Narodu do grupy obywateli zamieszkałych w Polsce, ziemiach tymczasowo przez nich zarządzanych ale to się nie uda. Polska i Polacy mają swoją historię, swoje korzenie, swoją tożsamość, swoją państwowość. Naród jest związany z państwowością. Może nie jest nim w chwili powstania ale tworzy go, jego tożsamość, historia.
        Nie myl tedy nazw społeczności, z nazwami etnicznymi czy genetycznym powinowactwem. To różne pojęcia. To że jakiś zaćpany idiota twierdzi że jest inaczej oznacza dokładnie tylko tyle że on tak twierdzi.
        Ordynarnie ujmując, rzygam już ekspertami w rodzaju poetów wypowiadających się o polityce, urzędników o wojnie, ćpunów o stosunkach międzynarodowych, czy cywili co prochu w życiu nie wąchali o realiach wojny.
        Pozdrawiam
        Dobrej Nocy

        Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 19:01
    Permalink

    Dobre i przenikliwe.

    O ile ktoś to w Berlinie czyta, to mógłby nam podesłać ten tekst przetłumaczony na niemiecki.

    Gen autodestrukcji widzę w niby pragmatycznych Niemcach.

    Nawet do upadku zmierzają w perfekcyjny sposób ….

    Odpowiedz
    • 20 listopada 2015 o 05:39
      Permalink

      Tak oni wszystko robia perfejcyjnie az do perwersji !!!

      Odpowiedz
  • 22 listopada 2015 o 19:57
    Permalink

    Niemcy nie mają wobec nas żadnych złudzeń, najlepiej dla nich, jakby nas nie było

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.