Polityka

W ostateczności powinniśmy wybrać neutralność?

 Obecny konflikt na Ukrainie i sytuacja międzynarodowa, która się wokół niego wytworzyła dobitnie pokazuje w jak niebezpiecznym miejscu z punktu widzenia geopolityki leży nasz kraj, oczywiście nie trzeba o tym nikomu przypominać, ponieważ dla każdego kto zna historię jest to jasne i czytelne, jednakże niektórzy twierdzili, że historia się skończyła a My jesteśmy bezpieczni w sojuszach zachodnich. Właśnie widać, że historia ma się jak najlepiej, a bezpieczeństwo w sojuszach zachodnich mamy względne, w tym znaczeniu na ile jesteśmy buforem.

Politycy muszą uświadomić ludziom, że ewentualny konflikt NATO z Federacją Rosyjską, będzie się toczył głównie na naszym terytorium oraz ewentualnie na terytorium Białorusi. Terytorium Litwy, Obwodu Kaliningradzkiego oraz Łotwy i Estonii ma znaczenie wtórne, w istocie zupełnie nie liczy się na mapie strategicznej Europy centralnej. To Polska jest kluczem do regionu, a panowanie nad naszym terytorium oznacza możliwość swobody manewru i na Wschód i na Zachód, warto pamiętać że stanowiliśmy zaplecze wyjściowe dla dwóch wielkich kampanii – Napoleona i Hitlera. Do dzisiaj nic się nie zmieniło, Polska jest bramą na Wschód i na Zachód.

Poprzez wejście w sojusz z Zachodem zdecydowaliśmy się na odwrócenie sytuacji, która istniała na kontynencie od 1945 roku. Nasze trudne do obrony, ale idealne do przygotowania ataku na drugą stronę terytorium zostało buforem Zachodu. Jest więc oczywistym, że w razie zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, w przypadku prawdziwej wojny – Rosjanie zrobią wszystko, a mają do tego poważne siły i umiejętności, żeby toczyła się ona na naszym terytorium.

Wojna zawsze oznacza zniszczenia i straty. Poza tym w naszym przypadku zajęcie terytorium przez nieprzyjaciela jest równe z utratą niepodległości, w tym znaczeniu, że rząd traci władztwo nad terytorium oraz nad ludźmi. Następuje koniec państwowości – jak to się już zdarzało. Powstaje więc pytanie, czy w takich warunkach – jest w naszym interesie funkcjonowanie w ramach agresywnego sojuszu wojskowego, który traktuje nas jako własny kapitał (bufor), nie dostarczając w zamian adekwatnego wsparcia na rzecz realnego bezpieczeństwa w takim poziomie jaki byłby niezbędny do zabezpieczenia naszego terytorium przed ewentualnymi zakusami nieprzyjaciela?

Alternatywą jest neutralność. Jednakże wiąże się ona z ryzykiem ataku której ze stron, położonych na głównych kierunkach zagrożeń, w przypadku w którym nastąpiłoby jej pogwałcenie. Wówczas bylibyśmy zdani tylko na samych siebie, bez cienia szansy na pomoc kogoś z zewnątrz. Trudno jest ocenić, na ile mniejsze byłoby prawdopodobieństwo wybuchu wojny na osi Wschód – Zachód w ogóle, gdybyśmy nie byli państwem buforowym, zaangażowanym w jeden z bloków. Jednakże czynnikiem, który przesądzałby wówczas o naszym bezpieczeństwie byłby własny potencjał obronny. Jego elementem koniecznym byłaby broń masowego rażenia, wspierana: silną, nowoczesną i dobrze uzbrojoną armią profesjonalistów i dużymi rezerwami, gotowymi do mobilizacji. Bez tego Polska byłaby bardzo łatwym do zdobycia poligonem doświadczalnym.

Argumentem przemawiającym za rozważeniem koncepcji neutralności powinno być przeanalizowanie obecnej sytuacji, w której jak się okazuje – również możemy polegać głównie na własnej sile, albowiem w doktrynie wojskowości obowiązuje teoria o krótkiej i szybkiej wojnie, która miażdży przeciwnika i dezorganizuje jego możliwości prowadzenia wojny. Wedle wskazań naszych emerytowanych wojskowych w wysokich stopniach, nasz opór potrwa efektywnie 3 lub kilka dni, potem albo wkroczą Sojusznicy, albo – no właśnie, przemilczmy. Powstaje pytanie – czym konkretnie różni się ten stan w którym jesteśmy od stanu neutralności, przecież i tak musimy de facto obronić się sami, potem licząc na sojuszniczą pomoc.

Tłumacząc to na język zwykłych spraw ludzkich – trzeba mieć świadomość, że oznacza to nieuchronność zniszczeń wojennych, która implikuje potrzebę antycypowania tych zdarzeń. W naszym interesie jest bowiem – uniknięcie wojny, a nie branie w niej udziały, ponieważ nawet bycie po zwycięskiej stronie nic nie zmienia, ponieważ tu nie chodzi o udział w wojnie tylko o uniknięcie jej i jej skutków. To jest wyzwanie strategiczne przed jakim stoi nasz kraj.

Dzisiaj będąc w NATO mamy gwarancje bezpieczeństwa, jednakże musimy mieć świadomość, że w razie zagrożenia nasze bezpieczeństwo jest tylko i wyłącznie funkcją chęci do udziału w wojnie innych członków Sojuszu.

2 komentarze

  1. Nie mamy szans na takie myślenie

  2. panie Józefie BRAWO.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.