Polityka

W kwestiach strategicznych musi być dialog albo dominacja dominującego samca

 To nie jest normalne, że nasi politycy nie omawiają i nie uzgadniają między sobą kwestii strategicznych. Jest to prawdopodobnie jeden z najbardziej szkodliwych zwyczajów, dla jakości sprawowanej władzy i dla Polski w ogóle. Podziały polityczne w demokracji nie uzasadniają ostracyzmu – wykluczenia. Ani większość, ani mniejszość nie może stawiać na politycznym piedestale – wykluczenia przeciwników, odbierając im prawo do wypowiadania się.

Oczywiście nasz dramat polega na tym, że opozycja bredzi głupoty i oskarża rządzących od współudział w mordzie politycznym! Czy w takich warunkach można domagać się dyskusji i współdziałania, w tym uzgodnień najważniejszych kwestii?

Nie tylko można, ale trzeba. Jeżeli nie ma innego sposobu, trzeba w Konstytucji wpisać obowiązek regularnych spotkań polityków z prezydium Sejmu, liderów partii politycznych – przynajmniej czołówki politycznej na protokołowanych spotkaniach w wąskim gronie, gdzie panowie i panie – mieliby okazję wygarnąć sobie od serca to, co im tam zalega i uwiera.

Są w państwie sprawy wymagające uzgodnień, w tym znaczeniu, że nie mogą podlegać negacji przez uczestniczących w demokracji przeciwników politycznych, gdyż ze względu na swoje znaczenie systemowe mają bardzo duży wpływ na życie ludzi, funkcjonowanie instytucji, biznesu i oczywiście państwa. Co więcej szczególnie liczą się te sprawy, które mają rzutowanie międzynarodowe. Tutaj ze względu na problem obecnego ministra działowego jest oczywista trudność, jednakże nie może być rzeczy niemożliwych.

Przede wszystkim politycy muszą – albo się pozamykać w więzieniach, albo przestać na tyle nienawidzić, żeby mogli przynajmniej wysłuchiwać swoje bezpośrednie komunikaty i na nie wzajemnie – rozdzielani przez prowadzącego dyskusję – odpowiadać. Problem polega na tym, że chyba rzeczywiście lider opozycji ma taki zamiar, w kontekście więzienia dla obecnie rządzących – i proszę spróbować być tu mądrym.

Wiadomo przy tym, że dialog instytucjonalny, protokołowany jest zawsze sztuczny. Jednakże w naszych realiach – totalnej nienawiści, w zasadzie nie bójmy się tego powiedzieć – krawędzi wojny domowej, na której w warstwie mentalnej się znajdujemy – stworzenie warunków, w których „wrogowie” musieliby się tolerować we wspólnym pomieszczeniu to już coś.

Oczywiście za niestawienie się i niepodjęcie dyskusji powinny być sankcje. Sankcje, żeby wywierały skutek wyprzedzająco-ostrzegawczy muszą być srogie i nieuchronne. Po prostu – za unikanie dyskusji, z wyjątkiem sytuacji potwierdzonej leczeniem w zakładzie zamkniętym powinna grozić eksmisja z pełnionych funkcji z odbieraniem godności parlamentarnej włącznie.

Warto pomyśleć o jakiejś formule instytucjonalizacji takiego forum dyskusyjnego. Być może coś poprzez rozszerzenie Rady Gabinetowej byłoby ciałem odpowiednio wystarczającej rangi – pod bezpośrednim zwierzchnictwem prezydenta państwa, po prostu nie da się wyżej.

Tymczasem przygotowujemy się do wyborów, w zasadzie kilku wyborów w trakcie których przeczołgamy kluczowe sprawy strategiczne dla państwa przez morze błota, brudu i syfu, najczęściej odrzucając kwestie istotne na margines, ponieważ wymagają podejmowania trudnych decyzji, często bezalternatywnych wyborów. Warto przed czekającym nas maratonem, w którym naprawdę się zatracimy – przynajmniej „oznaczyć zapachowo”, te sprawy których nie można popsuć, ośmieszyć, sprowadzić do absurdu lub z nienawiści – używać ich do łajania przeciwnika politycznego. Jeżeli tego nie zrobimy, to będziemy znowu odrobinę ubożsi i nie będzie takich granic, gdyż w istocie o wyznaczanie granic tu chodzi, których przekroczenie nie miałoby znaczenia dla poszanowania zasad systemu.

Jeżeli więc mamy funkcjonować w takich warunkach, w których hydra atakuje system, nie mamy innego wyjścia i należy uznać przeprowadzenie obrony systemowej za uzasadnioną. Nawet, jeżeli oznaczałoby to przymusowe badania psychiatryczne i więzienie za nieujawnione pożyczki – dla przedstawicieli opozycji, to trzeba to robić, ponieważ ci panowie i te panie nie zgodzili się na żadne zasady, a skoro nie ma zasad – niech się dzieje, niech zwycięży totalny atawizm – a wygra dominujący samiec.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.