W kiblu w Berlinie jest napisane że Rosja zajmie Ukrainę! (cz.2)

Autorstwa Ssolbergj – Praca własna (Tekst oryginalny: „Own work,”)Aquarius.geomar.deThe map has been created with the Generic Mapping Tools: https://www.generic-mapping-tools.org/ using one or more of these public-domain datasets for the relief:ETOPO2 (topography/bathymetry): http://www.ngdc.noaa.gov/mgg/global/global.htmlGLOBE (topography): http://www.ngdc.noaa.gov/mgg/topo/gltiles.htmlSRTM (topography): http://www2.jpl.nasa.gov/srtm/বাংলা | English | Español | français | italiano | 日本語 | македонски | sicilianu | 中文 | +/−Udziela się zgody na kopiowanie, rozpowszechnianie oraz modyfikowanie tego dokumentu zgodnie z warunkami GNU Licencji Wolnej Dokumentacji, w wersji 1.2 lub nowszej opublikowanej przez Free Software Foundation; bez niezmiennych sekcji, bez treści umieszczonych na frontowej lub tylnej stronie okładki. Kopia licencji załączona jest w sekcji zatytułowanej GNU Licencja Wolnej Dokumentacji., Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5659176

Uwaga, coś takiego jak powód do przejścia w fazę gorącą konfliktu nie jest potrzebny – chodzi o cel generalny – ogólne ograniczenie potencjału jakim dysponuje Rosja. Zniszczenie jego części, rękami samych Ukraińców i Rosjan, to wystarczająca nagroda dla Zachodu. Nie chodzi już nawet o brednie, wedle których bez Ukrainy Rosja nie będzie imperium. Trzeba wyjść z ograniczeń myślenia wieku węgla i pary! To już tak nie działa, rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona i skomplikowana. Zachód chciałby mieć Rosję uwiązaną w cały szereg konfliktów w jej własnej strefie kulturowej i politycznej. W tej sposób mieliby możliwość wskazywania Chinom – Rosji, jako “łatwego” celu, który jest skonfliktowany z własnym otoczeniem, wewnętrznie słaby i nie może liczyć na wsparcie Zachodu. Wielkie marzenie Anglosasów jakim jest skonfliktowanie ze sobą Chin i Słowian, to cel generalny. Ponieważ w ten sposób odwróciliby uwagę Chin od Pacyfiku. Właśnie dlatego dla USA – Ukraina jest niesamowicie ważna, ponieważ może pomóc na trwałe podpalić Rosję.

Dla Rosji ten konflikt jest niebezpieczny tylko w sferze kulturowo-cywilizacyjnej, bo dążąc do stabilizacji postukraińskiej przestrzeni państwowej, będzie musiała podjąć szereg działań higienizacyjnych – jak np. denazyfikację i inne procesy związane z uwolnieniem ukraińskiego społeczeństwa spod władzy oligarchów i ich rzeźników. To samo w sobie będzie indukować pewien zamęt i wiele kłopotów dla wszystkich, bo chaos przy tej skali jest nie do uniknięcia. Jednak to nie jest pierwszy raz, kiedy Rosja nie ma wyjścia i musi się bronić. Testy rosyjskiej determinacji w Osetii, czy Gruzji – to nic innego, niż poligon doświadczalny, dla tego co możemy zobaczyć w nadchodzącej przyszłości. Jeżeli Rosja będzie pod presją, jeżeli zostaną przekroczone czerwone linie bezpieczeństwa, o których poszanowanie zwracał się osobiście pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, to może być tak, że Rosja nie będzie miała wyjścia. Ponieważ dopuszczenie np. do scenariusza, że na Ukrainie pojawi się siła w istocie faszystowska i ksenofobiczna – dysponująca np. brudną bombą jest zagrożeniem dla świata. Nikt, żaden przywódca, który ma możliwości ochrony swojego państwa, a pan Władimir Putin takowe ma, nie będzie chciał takiego zagrożenia tolerować.

W tej grze jest jeszcze Turcja, kraj z bardzo poważnymi interesami wszędzie w swoim otoczeniu. Ankara od dawna prowadzi z Rosją podwójną grę i chętnie by zrobiła bardzo wiele, żeby scenariusz destabilizacji i chaosu rozwijał się wszędzie, ponieważ w ten sposób może coś dla siebie ugrać. Zwłaszcza w swoim południowym, południowo-wschodnim otoczeniu i dla Azerbejdżanu. W tym przypadku sam fakt wejścia Turcji jako gracza do przestrzeni Rosyjskiego Świata byłoby ważnym faktem pragmatycznym, bo Turcy graliby na swoich oligarchów, wzmacniając tendencje odśrodkowe i prowadzące do wojny domowej. Następnie przez uśpienie, wygaszenie – chociażby odcięcie pomocy, mogliby grać na swoje interesy wobec Rosji lub Zachodu. Mają potencjał pozwalający im na grę regionalną, mają doświadczenie i na pewno nie będą się zastanawiać jakimi kredkami malować serca z wyrazami poparcia, tylko będą grać do swojej bramki.

Z naszej perspektywy scenariusz potencjalnego konfliktu – jakikolwiek by nie był – będzie oznaczać, że może nas czekać olbrzymia fala uchodźców z Ukrainy, z którą coś trzeba będzie zrobić. Może się okazać, że to mogą być miliony ludzi. Do tego jeszcze dochodzi kwestia zweryfikowania sojuszy w których tkwimy, nie jest niczym nadzwyczajnym już w obecnym stanie rzeczy – zweryfikować ich prawdziwość i realność. A co dopiero w sytuacji, w której na Wschodzie wybuchłaby wojna. Nasza tragedia polega jednak na tym, że elementem testowania sojuszu może być przekształcenie nas w strefę zgniotu po zderzeniu. Wszystko na co możemy liczyć, to nasze własne zasoby – minus – zdrajcy, którzy robią bardzo wiele, żeby osłabić kraj od wewnątrz. To są realia. Co się musi stać, żeby nasza klasa polityczna zrozumiała ryzyko, zanim ono się zmaterializuje?

W kiblu w Berlinie jest napisane że Rosja zajmie Ukrainę! W każdej bajce jest ziarno prawdy. Nie wiemy jeszcze co pokaże nam najbliższa przyszłość. Nie wiemy do jakiego stopnia ukraińscy oligarchowie zdecydują się utopić swój kraj w narastającym konflikcie. Już samo to, że sytuacja ciągłego zagrażania broniącym swojego prawa do życia donieckim republikom ludowym – jest dla władców w Kijowie bardzo wygodna, powinno dać Zachodowi do myślenia. Nie można się dać rozprowadzać w imię ciemnych interesów ludzi, którzy mają na uwadze głównie swój własny interes.

Nie powinniśmy ulegać panice, ani nie dać się wystawić na strzał. Obecny kryzys ma granicy z Białorusią, powinien nam uświadomić na co możemy liczyć ze strony Zachodu. Rewelacje niemieckiej prasy o planach bojowych rosyjskiego Sztabu Generalnego należy sobie włożyć między bajki, jednak pamiętajmy że w każdej bajce jest trochę prawdy. Zwłaszcza prawdy kontekstowej – po coś bowiem jedna z największych niemieckich bulwarówek taki artykuł opublikowała. Po coś, ruszyła wielka i potężna machina mendialna (tu nie ma błędu) w Niemczech, a za nimi w całym zachodnim świecie. Jeżeli to jest tylko uderzenie w nową panią Minister Spraw Zagranicznych – pani Annalena Baerbock wedle dostępnych opinii i analiz – generalnie „mało kuma”, a na pewno już nie pojmuje złożoności spraw wschodnich. Dlatego mała komplikacja na dzień dobry, dosłownie na otwarcie – jeszcze przed objęciem urzędu przez nowy gabinet – to nic innego, jak próba wewnętrznego nacisku. Przecież tak zupełnie zdroworozsądkowo patrząc, proszę się zastanowić – czy jakby Rosja naprawdę chciała stabilizować Ukrainę, czy naprawdę informowałaby o tym świat przez niemieckie bulwarówki? Może więc źródła tych wszystkich komunikatów, których rezonans służy do wewnętrznej gry ukraińskiej są w Kijowie?

14 komentarzy do “W kiblu w Berlinie jest napisane że Rosja zajmie Ukrainę! (cz.2)

  • 6 grudnia 2021 o 09:29
    Permalink

    Mocno zaboli niektórych ten artykuł pewno znowu wam padnie serwer, zapewne przypadkowo – wiadomo 🙂

    Odpowiedz
  • 6 grudnia 2021 o 11:19
    Permalink

    Musisz to wiedzieć (1270) Warto “zmęczyć” ten odcinek aby wysłuchać końcówki
    https://www.youtube.com/watch?v=crjf5xU37rg&t=1188s
    Ps. Lewica, lewica… (post)komuniści czego życzę tym formacjom?’ A żeby” ich szlag trafił… im szybciej
    (trafi) tym lepiej dla Polaków … 🙂

    Odpowiedz
    • 6 grudnia 2021 o 15:33
      Permalink

      @krzyk58

      Właśnie Zandberg z Razem przekreślił swoją przyszłość polityczną, bo stanął po stronie dyktatury zła i burżuazyjnych interesów, a przeciw wolności. O Czarzastym nie wypada nawet wspominać, skoro nadstawił tyłka obyczajówce.

      Przymusowo to niech oni zadbają o zdrowie ludzi schorowanych, którym faktycznie wirus zagraża i żadne szczepienia im nie pomogą. Niech zadbają o wzmocnienie naturalnej odporności tych ludzi, których nieraz nie stać na drogie suplementy, którymi mogliby wzmocnić swoją odporność. Nieraz nie stać biednych na zdrowe odżywanie gwarantujące odporność organizmu. Tu jest wielka rola do spełnienia, taka pozytywna praca u podstaw.
      To już koniec marzeń o lewicy w Polsce. Może jest jakiś cień szansy w nowych ruchach lewicowych typu PRL, i innych, ale czy tam znajdziemy mądrych i świadomych ludzi? Niewiele już chyba takich zostało.

      Czy ci bezradni intelektualnie burżuazyjni lewacy są w stanie zrozumieć wolność od przymusu i wolność wyboru oraz posłuchać naprawdę mądrych ludzi z tytułami profesorskimi?:
      “Każdy ma nieograniczoną możliwość otrzymania darmowej szczepionki, więc leczenie jest dostępne. Jednak to, czy się na nie decydujemy, to powinien być nasz świadomy wybór, a nie przymus – mówi prof. Kuna”
      https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,prof–kuna–szczepienie-to-swiadomy-wybor–nie-przymus,artykul,67681249.html

      Odpowiedz
  • 6 grudnia 2021 o 15:13
    Permalink

    Właśnie ujawniono źródło tej nagonki na Rosję:
    “Bezprecedensowa akcja USA w sprawie Rosji”
    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/grozba-inwazji-rosji-na-ukraine-bezprecedensowa-akcja-usa/g0008ek,79cfc278

    Wygląda na to, że psychopaci weszli na ostatnią prostą z której nie ma powrotu i chcą nas skierować na zatracenie. Jak nie rozhuśtają nastrojów na Ukrainie i w Polsce, jak nie uda im się wywołać wojny z Rosją to w perspektywie 10-15 lat staną się trzecim światem, nic nie znaczącym kulturowo i gospodarczo wobec przewagi Chin i Rosji. Chyba nie mają wyjścia i muszę skierować Polaków i Ukraińców do walki o ich imperialne interesy.
    Pozostaje tylko apelować do rozumu Polaków i normalnych Ukraińców, aby nie dać się zmanipulować zachodnim imperialistom. Żaden Polak nigdy nie powinien podnieść broni na Rosjan, inaczej nie zasługuje na życie uratowane przez tych Rosjan od faszystowsko-nazistowskiej zagłady. O tym należy pamiętać, aby nie było za późno. Wytrzymajmy jeszcze te 10-15 lat nie dając się wykorzystać zachodniemu imperializmowi, a potem nastąpi wyzwolenie i odzyskanie suwerenności po upadku zachodu. Polacy i inne demoludy sami porzucą unię, gdy zobaczą niszczycielskie siły jakie tam będą się ujawniać.

    Wypada podkreślić to o czym niewielu ma pojęcie – w samo sedno Panie Krakauer, tak to wygląda:
    “Wielkie marzenie Anglosasów jakim jest skonfliktowanie ze sobą Chin i Słowian, to cel generalny.”
    – kiedyś pisałem już, że my Słowianie powinniśmy zjednoczyć swoje plemiona narodowe w jednym wspólnym interesie celem przetrwania Anglosasko-Niemieckiego imperializmu oraz zawrzeć sojusz z Chinami, aby uratować nasz świat przed kulturową zagładą.

    Odpowiedz
    • 6 grudnia 2021 o 18:42
      Permalink

      Tak samo myślę, Miecławie. Ale niestety, jesteśmy w mniejszości, bo uwolnić otaczające nas umysły od głupoty, to nowe tytaniczne zadanie. Ale upadek der “polnischen Wirtschaft” wielu ludziom w naszym kraju potworzy oczy. Lecz to zadanie następnych pokoleń – zacząć od nowa, poprawić błędy przodków jak to zrobiła Polska Ludowa. A za 50 lat powtórka głupoty. Bo ona jest nieśmiertelna.

      Odpowiedz
  • 6 grudnia 2021 o 15:33
    Permalink

    Po co koncentracja wojska na granicy z innym państwem? Przed udzieleniem odpowiedzi na pytanie, warto zadać sobie trud i spojrzeć na „wydarzenie” z pewnej odległości w przestrzeni i na tle biegu najnowszej historii.
    Mówiąc górnolotnie, wszystko wskazuje na to, że z przyczyn geopolitycznych znowu potrzebna jest gorąca wojna na obrzeżach pewnego państwa. Przez wieki świat nie wymyślił lepszego sposobu na wybrnięcie z sytuacji, kiedy przeogromne liczba problemów gospodarczych, finansowych, społecznych itp., jednocześnie zwalają mu się na głowę. Tyle, że w tym przypadku cel wydaje się być zupełnie innym. Pewni gracze na arenie naszego globu przeszli do fazy zachęcania innych do wystąpienia w roli mięsa armatniego. Sami, jako pierwsi do udziału w wojnach już się nie pchają.
    Ostatnio takimi chętnymi do udziału w żelaznej kąpieli okazały się dwa państwa kaukaskie, Armenia i Azerbejdżan. To drugie państwo, za pieniądze uzyskane ze sprzedaży ropy, uzbroiło się w samoloty bezzałogowe i zniszczyło prawie cały ciężki sprzęt wojskowy Ormian, często, zanim ten zdążył przybyć na linię frontu. Jeden z sąsiadów obu walczących stron, zresztą członek NATO, aż piszczał z ochoty na myśl o czynny udział w konflikcie. I to pomimo tego, a może właśnie, dlatego, że gospodarczo cienko przędzie, o czym może świadczyć spadająca z roku na rok wartość jego waluty spada. Wszystko „zepsuł” potencjalny koalicjant Armenii, mam na myśli państwo silne już nie tylko w regionie. Państwo to pozostało obojętne na wezwania i zachęty do czynnego udziału w konflikcie. Pozostała na uboczu do momentu, kiedy obie walczące strony zdały sobie sprawę, że dały się, jak to mówiono w czasach mojej młodości, wpuścić w kanał. Również stosunkowo silny wojskowo południowy sąsiad obu walczących stron zachował zimną krew. Podciągnął pod ich granice oddziały pancerne, ale jakby tchnięty przeczuciem na tym zakończył i nie wziął udziału w konflikcie.
    Zniszczonego sprzętu wojskowego nie jest szkoda, ponieważ w dzisiejszych czasach to tylko utrata pieniędzy. Szkoda tysięcy Ormian, którzy w patriotycznym zrywie rzucili się do walki o cele, które można było osiągnąć na drodze negocjacji pokojowych. Podsumowując, wstrzemięźliwe zachowanie się potencjalnego obrońcy Ormian oraz ich południowego sąsiada spowodowało, że konflikt, który miał potencjał rozwinięcia się przynajmniej w konflikt regionalny, stał się konfliktem wyłącznie lokalnym. A jako konflikt lokalny nie był w stanie wpłynąć kojąco ani na ekonomiczne i finansowe problemy świata zachodniego, ani na opinię silnych sąsiadów, ponieważ nie wzięli czynnego udziału w wojnie.
    Tyle, że jednorazowe fiasko nie zniechęca fachowców od „wojennej” roboty do poszukiwania nowej okazji do sprowokowania gorącego konfliktu. Przecież oprócz nieudanych przedsięwzięć zanotowano również „sukcesy” na tym polu. Kiedyś takim sukcesem było wywołanie zbrojnego konfliktu, również na Kaukazie. Młody przywódca niewielkiego państwa uwierzył w zapewnienie, że nadarza się unikalna okazja do rozgrywki z silniejszym, ale nieprzygotowanym do wojny przeciwnikiem. Przeliczył się sromotnie. Dla niego skończyło się to tak, że przez lata tułał się po świecie, nie bardzo mogąc znaleźć sobie miejsce, aż na koniec dobrowolnie zgłosił się do więzienia i to we własnym kraju. Dla zwycięzców wygrana zwaliła na głowę napiętnowanie i morze krytyki ze strony państw zachodu. I to był sukces zachodu.
    Pojawienie się na granicy z Ukrainą tysięcy rosyjskich żołnierzy nie jest przypadkowe. Gdyby rzeczywiście był planowany atak na słabszego sąsiada, to koncentracja wojsk byłaby prowadzona w sposób nadzwyczaj dyskretny. Prawdopodobnie żołnierze byliby przetransportowani nad granicę lub bezpośrednio na obszar atakowanego państwa, tuż przed zaplanowanym atakiem, albo w czasie ataku. Tymczasem obserwujemy demonstracyjne prezentowanie przez silne wojskowo państwo swojego potencjału militarnego. Musi być ku temu ważna przyczyna, o której można tylko się domyślić.
    Moja opinia jest taka, że silniejsze państwo podejrzewa, że „ktoś” chce zachęcać do rozpoczęcia działań wojennych słabszego sąsiada, którego elity są zdesperowane brakiem surowców energetycznych przed nadchodzącą zimą. Celem ataku może być enklawa słabego państwa, o nie do końca ustalonym statusie „prawnym”. Otwartym pozostaje pytaniem, czy większe państwo zdecydowałoby się na interwencję wojskową w przypadku rozpoczęcia działań zbrojnych przez słabsze państwo, przeciwko wspomnianej enklawie. Potencjał wojskowy słabszego państwa uległ znacznemu wzmocnieniu w ostatnim czasie, a prawie wszyscy oficerowie są wyszkoleni według najnowszych wzorców NATO. Militarnie silniejsze państwo wygra, ale na kolejne lata postawi się pod pręgierzem sankcji, potępienia i izolacji ze strony pastw zachodnich. Bardzo prawdopodobne, że właśnie taki cel postawili sobie zachodni partnerzy państwa słabszego. Tyle, że nie ma pewności, że początkowo lokalna wojna nie przekształci się w wojnę o szerokim zasięgu terytorialnym. Według mojej opinii koncentracja wojsk na granicy jest sygnałem ostrzegawczym wysłany częściowo do młodego prezydenta i jego otoczenia. Również jest to przesłanie skierowane do szeregowych żołnierzy, żeby uprzedzić ich o żelaznej kąpieli, do jaką mogą być wysłani. Jest znacznie ostrzejszym sygnałem ostrzegawczym dla dowódców wojskowych, którym przypadłaby rola wydawania rozkazów i ich mocodawców. W tym miejscu warto przypomnieć fragment nowej doktryny wojskowej silnego pań, w której zapisano, że ośrodki „decyzyjne” potencjalnego przeciwnika również będą atakowane. W przekazach medialnych unika się jasnego określenia gdzie „ośrodki” decyzyjne potencjalnego konfliktu mogą być zlokalizowane.
    Podsumowując, wielcy gracze doprowadzili w tej partii szachów do pata. Należy oczekiwać, że przyjdzie im spotkać się przy zielonym stoliku i ustalić sposób na zakończenie, jednak (dzieki Bogu) pokojowej konfrontacji.

    Odpowiedz
    • 6 grudnia 2021 o 17:55
      Permalink

      @Mikołaj ” Wszystko „zepsuł” potencjalny koalicjant Armenii, mam na myśli państwo silne już nie tylko w regionie.”
      Wielkie jest serce (i umysł) “potencjalnego koalicjanta” który pomimo szalejącej ‘tam” – w tej republice zakaukaskiej” rusofobii i to nie tylko w ośrodku prezydenckim, przyjął w gorącym czasie propozycje rozjemcy …

      Odpowiedz
  • 6 grudnia 2021 o 18:56
    Permalink

    Ja jednak sądzę, że Rosji nie uda wyjść się z tej sytuacji bez użycia siły. Przy czym wcale nie musi być ona okazana na Ukrainie. Tam wystarczą naloty rakiet i ofensywa powstańców z Donbasu. należy zbombić stanowiska dddddi dddddw Europie plus ddddd dddd i dddd.
    przeciwko Rosji toczy się wojna od trzydziestu lat, a te ddddd ruskie elity tego nie pojmują. To wskutek ich wewnętrznych nacisków do tej pory Rosja nie uporała się z problemem. Jeśli dalej Ławrow zamiast Szojgu, to przegrają w myśl zasady: jeżeli masz do wyboru wojnę lub hańbę i wybierzesz hańbę, to będziesz mieć i wojnę i hańbę. Hańba oznacza przegraną w infowar.
    Putin to tylko człowiek, ma córkę, co mieszka w Amsterdamie. I on nazywa się Putin a nie Stalin.

    Odpowiedz
    • 6 grudnia 2021 o 21:59
      Permalink

      @daniel. Jak zawsze (no, prawie) w toczkę!. Dziś już nie mam czasu, na pisanie i repliki, jest zbyt za późno
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • 7 grudnia 2021 o 08:37
      Permalink

      @daniel. “Один из таких людей, тот, кого можно цитировать по многим вопросам, это Иосиф Виссарионович Сталин. Попалось мне недавно на глаза его высказывание, произнесённое им более 70 лет назад, но актуальное по сей день. Высказывание Сталина показывает нам, насколько отличаются понятия о демократии у представителей западной цивилизации и жителей постсоветского пространства. До встречи с Рузвельтом, Сталин думал что демократия, это власть народа. Но Рузвельт разъяснил ему, что демократия – это власть АМЕРИКАНСКОГО народа. Маленькая, но очень точная ремарка.”

      https://ic.pics.livejournal.com/russiancommun/66141190/211940/211940_900.jpg

      Odpowiedz
  • 6 grudnia 2021 o 20:43
    Permalink

    @ Krzyk58
    Właśnie nastroje (anty silne państwo) elit i ludności cywilnej Armenii mogły stanowić podstawę do przypuszczenia, że będzie to „zachętą” dla silnego państwa do interwencji po stronie Ormian, aby w ten sposób osłabić te nastroje, jeżeli nie zmienić radykalnie ich kierunek (na pro silne państwo). Tyle, że od pewnego czasu elity silnego państwa coraz rzadziej zachowują się w sposób typowy dla Czerwonego Kapturka czy Sierotki Marysi. Przeciwnie, czasami z uśmiechem na twarzy, innym razem z kamienną twarzą, od pewnego czasu prowadza grę geopolityczną jak zawodowy gracz w pokera.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.