Polityka

W Europie środkowej nic się nie dzieje!

 Czy w Europie środkowej wszyscy zmarli? Nic się nie dzieje, nie słychać niczego i nikogo. Poza ledwo funkcjonującą od rautu do uroczystej kolacji inicjatywą wyszehradzką – nic, zupełne zero, absolutny brak współpracy.

Kraje regionu nie mają nawet wspólnego stanowiska w sprawie polityki wschodniej Unii, czy też prawie zupełnie inaczej rozumieją swoje interesy gospodarcze – jak Węgrzy grający na porozumienia gazowe z Moskwą. Zresztą mniejsza o konkretne przykłady – bo konkretnej współpracy nie ma.

Nie istnieje coś takiego jak strategiczne partnerstwo krajów regionu. Słowacja zdeklasowała wszystkich dookoła przyjmując Euro, miała z tym ciężkie chwile, ale Słowacy już dzisiaj są w Unii Europejskiej na serio – czują ją w portfelach i za każdym razem jak podchodzą do bankomatów.

Mamy w zamian za to sporo napięć, wśród których słowacko – węgierska sceptyczność ogólna, żeby nie nazwać jej wrogością psuje lokalny układ. Drugi problem jest na pograniczu rumuńsko-węgierskim. No nie da się ukryć, że Węgrom wyrządzono historyczną krzywdę, wielką cenę ten Naród zapłacił i wciąż płaci w zamian za współtworzenie habsburskiego imperium. Jednakże zarówno Słowacy mają prawo do samostanowienia, jak również Rumuni – mają prawo do integralności terytorialnej swojego państwa, chociażby w rozumieniu status quo. Kwestia granic nie powinna być w Europie środkowej w ogóle poruszana, albowiem zaraz otworzymy tygiel i historia pokaże nam swoje szpetne oblicze.

Przecież będąc dalej w regionie, jeżeli tylko wyjdziemy poza Grupę Wyszehradzką, to napotykamy się od razu na problem Wojwodiny, etnicznie węgierskiej prowincji Serbii, czy też tzw. kresów, czy też szerzej całego problemu pogranicza północno-wschodnich Karpat, gdzie granice etniczne dopiero od końca wojny zostały dostosowane do granic politycznych. Mniejsza z tym – czyją szkodą, ale na tyle skutecznie że nie było problemów – do casusu nieszczęsnego Kosowa, jednakże można się pocieszać że to Bałkany. Podobnie jest w Mołdawii, problemy polityczne mogą rozsadzić ten kraj i spowodować próżnię.

To jest nasz bilans przeszłości, czy możemy się zatem dziwić, że nic się nie dzieje? Trudno, żeby Narody nawzajem nie uznające swojego prawa do tożsamości mogły współpracować bardziej niż wynika to z konieczności. Na szczęście tą koniecznością jest Unia Europejska, wymuszająca relacje wertykalnie i starająca się rozbudzać także współpracę horyzontalną. Jednakże nie ma namacalnych efektów, jeszcze niedawno Węgrzy oskarżali słowackich sąsiadów o „kradzież wody” z Dunaju, dla potrzeb wypełnienia budowanej zapory. Natura, czyli olbrzymia powódź i nadmiar wody błyskawicznie pogodziła obie strony.

Region nie ma szczęścia, mieszkające w nim Narodowości z wielu złożonych przyczyn ciągle wiele dzieli. No bo czy ktoś w Polsce wyobraża sobie bez chwili zastanowienia współpracę unijną z Ukraińcami, którzy ośmielili się opisać Lwów do UEFA w opisie historycznym jako okupowany historycznie przez Polskę? Przykładów negatywnych emocji – powodowanych ksenofobicznymi faktami jest sporo i można je stale mnożyć. W interesie wszystkich jest uzgodnienie podstawowych pryncypiów współpracy. Niestety realnie może się to odbywać tylko przez Unię Europejską, albowiem krajom brakuje chęci do współpracy, pieniędzy i niestety dobrej woli.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie jesteśmy jednym partnerem dla Unii Europejskiej, która doskonale się dogaduje w ramach bloku starych państw Unii, czy też państw płatników netto. Przywoływanie historycznych krzywd regionu budzi już co najwyżej uśmiechy politowania ze strony zachodnich partnerów – docelowo będziemy rozgrywani przeciwko sobie, stanowiąc nic więcej jak zwykłą Mitteleuropę, czyli coś co było obecne w niemieckim myśleniu od czasów Bismarcka – pomiędzy Rzeszą, czy teraz Unią właściwą a Imperium Rosyjskim, czy też ściślej jego buforem.

Nie ulega wątpliwości, że dla regionu najważniejsza politycznie jest kwestia ukraińska. Jeżeli udałoby się przyciągnąć ten potężny kraj do Unii, to bylibyśmy w ogóle w innym wymiarze, na nowo zdefiniowanej rzeczywistości. Jeżeli przy tym wszystkim uda się przezwyciężyć demony przeszłości, to może nawet uda się podnieść ogólny poziom cywilizacyjny regionu do poziomu Czech w ciągu kolejnych 30 lat pokoju.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj].

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.