Polityka

W d. mam to, co dzisiaj powie premier! Wszystkich nas do Ameryki nie wpuszczą

 Co najmniej połowa blogosfery i znaczna część zarabiających na piórze dziennikarzy od jakichś dwóch miesięcy podnieca się tym, co powie dzisiaj premier, a mnie to w ogóle nie interesuje. Powiem więcej, o ile premier nie wypowie wojny Federacji Rosyjskiej a następnie nie strzeli sobie w głowę publicznie z pistoletu – niczym nie jest w stanie ani mnie, ani Ciebie szanowny czytelniku zainteresować. Dlaczego? Powód jest banalny – ten pan nie ma już niczego ciekawego do powiedzenia, czego nie mógł – jak każdy normalny człowiek powiedzieć przez ostatnie dwa miesiące, od kiedy to stale jest zapowiadane dzisiejsze przemówienie pana premiera.

O czym będzie mówił – o kolejnych pseudo i niby sukcesach swojego marnego rządu? Wolałbym żeby przeprosił społeczeństwo za to, że nieprzygotowani – bez programu i planu na kolejne cztery lata wygrali wybory, podejmując zaraz po nich demontaż systemu emerytalnego i aplikowanie mojemu umęczonemu codziennością narodowi prace do 67 lat! Niech premier łaskawie powie, dlaczego nie było o tym słowa w kampanii wyborczej?

Może w ślad za tym niebywałym sukcesem – pan premier oświeci nas, dlaczego on i jego rząd popiera podwyższanie podatku VAT od konsumpcji powszechnej, – ale nie chcą słyszeć o podatku od transakcji finansowym, który ograniczy spekulację giełdową i wprowadza go znaczna część strefy Euro z Niemcami i Francją na czele (a nawet mała Słowacja). Dlaczego coś, co z zasady zawsze jest dobre dla Niemiec – nam także jest aplikowane, ale tym razem nie jest? Czyich interesów strzeże rząd pana Tuska? Bankierów i międzynarodowych inwestorów w Warszawie – czy może tego umęczonego i ledwo dającego rade powłóczyć rano nogami do pracy narodu? Niech premier na to pytanie odpowie – liczy się przecież „tu i teraz”.

A może pan premier znajdzie chwilkę na oświecenie nas jak przeprowadza się legalne oszustwo? Ukuł ten związek frazeologiczny – wewnętrznie logicznie niemożliwy do zaakceptowania dla każdego racjonalnie myślącego człowieka na opisanie biznesu typu gdańskiego, gdzie człowiek z wyrokami mami cały naród możliwością inwestowania w złoto a jego syna – ofertą pracy.

Gdyby jeszcze tego było mało, niech powie, dlaczego nie zdepcze łba tej hydrze, która terroryzuje jego poddanych – podatkiem pogłównym zwanym bezczelnie abonamentem RTV? Przecież naród zna jego własne zdanie na temat tego podatku, dlaczego premier nie postępuje zgodnie z własnym sumieniem? Przekonaniami? Zdrowym rozsądkiem? Instynktem politycznym? Samozachowawczym? Czyich interesów znowu broni – pozwalając na praktycznie nieskończony idiotyzm zwany realizacją misji publicznej, której nikt nie widział – no chyba, że chodzi o seriale tasiemcowe do nakręcenia o zlizywaniu śmietany spod sutanny przez całą lokalną społeczność odwzorowywanego miasteczka czy też wioski. Po co ten umęczony Naród ma finansować taki gnój wlewany do jego mieszkań ze szklanych ekranów? Czy on premier nie ma wystarczającej władzy, żeby sprzeciwić się idiotyzmowi? Pytanie uzupełniające, – jeżeli on nie ma to, kto ma? Czy premier mógłby wskazać taką osobę?

W ostateczności, żeby nie mówić o niczym realnym, pan premier może ponownie przeprosić i wytłumaczyć się za swoich urzędników, w tym pewną kłamczuszkę, którzy nie tylko nie potrafili powkładać odpowiednich zwłok do odpowiednich trumien, ale jeszcze mieli czelność zapewniać 38 mln naród, że wszystko w sprawie, którą się zajmują jest w porządku. Ile jeszcze takich kłamstw ukrywa za sobą ta administracja? Ile jeszcze jest takich kłamliwych urzędniczek – obecnie polityków, które – którzy – potrafią w oparciu o niesprawdzone fakty zapewniać całe społeczeństwo o swojej wersji rzeczywistości, wbrew faktom, wbrew rzeczywistości. Nawet głupiego wraku samolotu nie potrafią drugi rok sprowadzić do kraju.

Ilu jest jeszcze kłamców w jego otoczeniu? Gdzie kłamią najmocniej? Niech ten premier to przynajmniej spróbuje ujawnić. Przynajmniej zrobi się naprawdę ciekawie, zwłaszcza jakby rozwinął słowa swojego ministra sprawiedliwości na temat sitwy w środowisku prawniczym. Zdaje się, bowiem tej części swojej wypowiedzi pan minister nie odwołał, a jedynie za jej niestosowność przeprosił.

Tak, więc nie mam najmniejszego zamiaru słuchać ani o sukcesie Euro 2012, ani o tym, że pewne procesy muszą się ślimaczyć, (bo nie muszą), ani o naszej prezydencji, (bo rozłożona polityka zagraniczna pokazuje, co innego), ale bardzo chętnie usłyszę, – co ten pan zamierza jeszcze dla społeczeństwa zrobić. Czy jest w ogóle cokolwiek, co może zrobić, jako premier naszego rządu – dla tego państwa i społeczeństwa – a takich spraw się sporo zebrało.

Więc nie będę wyczekiwał przed radioodbiornikiem, ani nie włączę najbardziej znienawidzonej mainstreamowej stacji telewizyjnej, – chociaż mam nawet w pracy taką możliwość, ponieważ ten pan naprawdę nie ma nic rzeczywistego do przekazania, miał już na to zresztą czas, tak – miał swój czas, ale on już minął. Pragnąć uratować wielką ideę służby dla Polski, z którą przyszedł do polityki (słynne wystąpienie trzech tenorów na platformie), powinien pomyśleć o przekazaniu steru rządów komuś ambitniejszemu – może panu Schetynie? Nie oszukujmy się, pan Tusk nie jest ani dobrym ani złym premierem, jedno jest pewne i nie ulega wątpliwości – przy niewielkim wysiłku i minimum determinacji – mógł przez 5 lat rządów zrobić dla kraju więcej! Mogliśmy być dzisiaj w innym miejscu, sama zamiana retoryki „zielonej wyspy” na apokaliptyczne straszenie nas kryzysem nikogo już nie interesuje, ponieważ ludzie wiedzą takie fakty jak to ile pieniędzy ma pan minister finansów i za żadne skarby świata nikt nie rozumie, dlaczego tak bogaty człowiek musiał załatwiać pracę swojej córce u kolegi ministra! Pomijając już kwestię załatwiania zielonej karty do USA! Chyba nikt w tej ekipie nie ma przyjaciół godnych zaufania – poza własnym kręgiem. Dlatego tym ludziom w tej konfiguracji już dziękujemy. Dla nas wszystkich zabraknie zielonych kart do USA! Naprawdę – wszystkich nas do Ameryki nie wpuszczą! To tak tytułem antycypacji ogólnego niepowodzenia, wzorem tej z września 1939…

Aha – wicepremierowi, też dziękujemy. Najlepiej jakby pan premier zabrał go ze sobą na swoją zieloną wyspę…

A na przedstawienie jakiejś szerszej wizji, strategii i koncepcji reformowania kraju – jest już po prostu za późno. Dlatego to także mnie i myślę, że nikogo nie zainteresuje. Wystarczy, że ten premier postara się jakoś wyprowadzić nasz kraj z kryzysu, szansę na przyjęcie Euro już zaprzepaścił. Więc w zasadzie, po co zajmuje nas czas swoim przemówieniem?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.