Uzbrojenie trzeba kupować i modernizować stale

Uzbrojenie trzeba kupować i modernizować stale, dotyczy to zwłaszcza krajów biednych w erze gwałtownie rozwijającej się elektroniki. Coś, co jeszcze pięć lat temu było nowoczesne, dzisiaj jest już, co najwyżej uzbrojeniem standardowym. Oczywiście prędkość starzenia się sprzętu jest weryfikowany przez jego skuteczność na polu walki, w przypadku niektórych rodzajów uzbrojenia postępuje to zaskakująco szybko, a w przypadku innych powoli, a jeszcze inne się nie starzeją w tym znaczeniu, że pomimo upływu czasu dana broń nadal jest groźna i jako taka skuteczna w swoim dziele zniszczenia.

Prawdopodobnie najbardziej długo żyjącym systemem współczesnego uzbrojenia jest samolot Boeing B-52, zdarzają się, bowiem egzemplarze, na których służyli dziadkowie, ojcowie i wnukowie – trzy pokolenia pilotów. Samolot nadal jest niezastąpiony, udźwig powoduje, że trudno jest wymyśleć coś doskonalszego. Podobnie zdarza się z czołgami, przykładowo w trakcie wojny w Bośni w latach 90-tych XX wieku, obie strony wykorzystywały przestarzały sprzęt pancerny (np. T-34), które to czołgi nie miały oczywiście żadnych szans w starciu ze swoimi współczesnymi przeciwnikami, ale to zawsze kawałek jeżdżącego pancerza, z którego można strzelać i za którym można się schować. O broni lufowej nawet nie ma, co się rozpisywać, nadal, bowiem na świecie dominuje konstrukcja mająca swój rodowód w okresie doświadczeń II Wojny Światowej.

Każdy doświadczony żołnierz z pewnością zgodzi się ze stwierdzeniem, że nowoczesność uzbrojenia nie jest czynnikiem najważniejszym. Oczywiście liczy się, żeby wojsko posiadało dużo nowoczesnych zabawek – zdolnych do zabijania przeciwnika. Ważniejsze jest natomiast, żeby uzbrojenie było skuteczne, tzn. żeby można było je używać w celach, do jakich ma służyć i przede wszystkim liczy się wyszkolenie obsługi. Przykładowo na dzień dzisiejszy – można się spotkać z opiniami, że nasze Mig-i-29-te są o wiele groźniejsze od naszych nadal nie do końca wdrożonych „supernowoczesnych” F-16-cie. Prawdopodobnie tak jest, albowiem nie ma zadania bojowego, którego wyszkolony pilot nie wykonałby na Migach. Natomiast opanowanie i wdrożenie nowego sprzętu zawsze zajmuje trochę czasu. O poprawności tej tezy świadczy fakt, że w misjach osłony nieba naszych sąsiadów – Litwinów – uczestniczą jednostki Migów, a nie F-16. Żeby było śmieszniej – to są równoważne samoloty, aczkolwiek nasze wersje F-16 z pewnością są nowocześniejsze pod względem wyposażenia i możliwości bojowych od jakichkolwiek Migów-29. Jednakże jak powiedziano – zawsze liczy się głównie człowiek i sposoby użycia sprzętu, będącego tylko narzędziem.

Nasz kraj zdobył się na nadzwyczajny wysiłek – kupując nowoczesne samoloty, które powoli się starzeją. Kupujemy do nich głównie uzbrojenie niekierowane, – czyli coś, co powinno być ostatnim stopniem użycia. Można zapytać – czy optymalnie wykorzystujemy nowe samoloty i kiedy osiągną one planowaną gotowość bojową? Ewentualnie, – dlaczego wojsko potrzebuje na to tyle czasu?

Niestety to był wysiłek jednorazowy, a uzbrojenie powinno dopływać do naszego kraju stale. Biorąc pod uwagę nasz potencjał ekonomiczny – zakup, co rocznie, – co najmniej 2 nowych samolotów klasy F-16 wprost od producenta – nie powinien stanowić dla nas żadnego problemu! Myśląc w ten sposób mielibyśmy ich już z 10 więcej, a to bardzo dużo, jeżeli łączna liczba wynosi 48! To nie jest kwestia jakiegoś nadzwyczajnego wysilania się intelektualnego, ale sprzęt się po prostu zużywa, może ulegać wypadkom, psuć, poza tym, jeżeli zbroimy się stopniowo – to nie wywołuje zbędnych emocji – zwłaszcza wśród polityków, którzy nie przyjmują do wiadomości cen nowego uzbrojenia. Po prostu w kontraktach długoterminowych – samolot kosztujący około 100 mln USD za sztukę – nie przeraża tak ceną, jeżeli co roku kupuje się wskazane dwa – a jak trzeba zapłacić za kilkadziesiąt! Inaczej wówczas rozkłada się finansowanie, nie trzeba się kredytować – a dostawa nowego sprzętu – umożliwia dodatkowo zawsze konfrontowanie tego, co się posiada z najnowszymi wersjami! Tego typu myślenie powinno być czymś standardowym – samolot nie jest niezniszczalny! Długo się je produkuje, a w momencie konfliktu każdy jest na wagę złota – albowiem wraz z wyszkolonym pilotem uzbrojony po zęby F-16 to niesłychanie groźna broń we współczesnej walce powietrznej. Warto mieć kilka w zapasie a co roku odtwarzać stan posiadania!

Powyższe dotyczy także innych rodzajów sprzętu, przy czym modernizacja powinna w pierwszej kolejności mieć miejsce w przypadku wyposażenia elektronicznego – ono jest najważniejsze, gdyż umożliwia największe wzmocnienie wykorzystywania sił walczących. Łatwo zrozumie to każdy, kto miał możliwość korzystać ze środków do obserwacji nocnej np. 10 lat temu a może to robić współcześnie. Chodzi po prostu o to, że przy odpowiednim wyposażeniu – widzi się dzisiaj w nocy jak w dzień! To wszystko zawdzięczamy niesłychanie drogiej elektronice! Na którą nie można żałować pieniędzy.

Reasumując – musimy zmienić filozofię podejścia. Potrzebujemy stałych dostaw uzbrojenia – nawet niewielkiej ilości, ale żeby było dostarczane stale, w najnowszych wariantach – umożliwiających nam – przynajmniej kontakt ze światową czołówką, a dodatkowo, co jest bardzo ważne – żeby ujawniało potencjał modernizacyjny innych posiadanych zasobów. W ten sposób, – jako biedni – możemy zapewnić sobie pewien rozwój i progresję – gromadząc sprzęt przez lata pokoju na wypadek ewentualnego dramatu, – kiedy bardzo będzie potrzebny. Dodatkowo należy nie szczędzić środków na modernizację tych elementów sprzętu, które starzeją się – to znaczy – tracą możliwość skutecznego działania – najszybciej ze wszystkich. Chodzi głównie o elektronikę i jej gwałtowny postęp, a przez to możliwości, jakie stwarza. Nie można tego zaniedbywać – małe uzupełnienia oraz bardzo dużo modernizacji – przy odpowiednim poziomie szkolenia możemy utrzymać doskonale wyposażoną i groźną dla przeciwnika armię.

5 myśli na temat “Uzbrojenie trzeba kupować i modernizować stale

  • 6 stycznia 2013 o 12:30
    Permalink

    po raz kolejny przy okazji tematu zbojeń powtórzę: nie ma bronić czego.

    Zawodowo obracam się w kręgach znacznie młodszych od siebie, średnio 30-40 latków.
    I wierz mi Autorze, nikt nie chce płacić na zachcianki polskiego okupanta

    Najpierw drogi, koleje, sprawne służby i urzędy, rozwój ekonomiczny i tworzenie przez państwo optymalnych warunków do organizowania stanowisk pracy i postępującego dobrobytu.

    Nie ma chleba to nie ma ojczyzny. Ta prowizorka o nazwie RP zaczyna być bardzo nużąca dla większości .

    Kiboli w kamasze i do Afganu, Mocher na cmentarze, młodzi chcący mieć dzieci na emigrację, za kilka lat Niemcy zaczną rękami tych ktorzy tu zostaną rekultywować ziemie słowiańskie pomiędzy Odrą i Bugiem, tworząc największy rezerwat leśny w Europie

    Jeżeli mowa o bronieniu przed czymkolwiek to Polaków przed Polską

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2013 o 13:48
    Permalink

    @Mariusz jest ekstremistą w woim pacyfizmie.
    Coś do odganiania niechcianych samolotów mieć musimy i tu ma rację @Autor. Udział w produkcji uzbrojenia do F-16, gdyby mądrze podpisano umowę offsetową – to już by dziś dało pierwsze działające systemy. Tylko o tym trzeba było myśleć przed laty, jak Turcy przed wprowadzaniem F-16.
    Obu Panów pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 6 stycznia 2013 o 15:18
      Permalink

      @oświecony

      w żadnym wypadku nie jestem pacyfistą, bardziej realistą.

      Jestem z pokolenia które wyznaje że najpierw się strzela do Niemca, potem do Ruskiego, w myśl zasady że najpierw obowiązek a potem przyjemność

      No ale ostatecznie stawiam na potęgę ekonomii a nie ilość czołgów. Państwo które nie radzi sobie z elementarnymi sprawami cywilnymi niech nawet nie próbuje swoich sił w militariach

      Niemcy i Japończycy wyciągnęli wnioski z 2 wojny i zamiast armii używają pieniędzy. Cała pomysłowość idzie nie w programy zbrojeniowe tylko w zarabianie i pomnażanie dobra.

      Owszem, militaria sie produkują, ale dokladnie tak samo jak samochody czy odkurzacze. Zawsze mozna jakimś dzikim plemionom sprzedać a zysk przeznaczyć na kolejneggo luksusowego mercedesa

      Już bylo przerabiane że silni, zwarci , gotowi, że nie oddamy guzika i że jesteśmy potęgą. Skończyło się w Zaleszczykach. A z całą świadomością twierdzę że 2 RP byla o kilka kategorii silniejsza od obecnej 3/4 RP

      Zadam pytanie: po co Polska ma niby mieć rozbudowaną armię , po co pomysły z bronia atomową, flotą podwodną itd??? Kompleksy narodowe wychodzą i nieumiejętność prowadzenia jakiejkolwiek sensownej polityki zagranicznej.

      Od 23 lat Polacy sie dąsaja na wszystkich a potem dziwią że ich się lekceważy

      Tak, trzeba najpierw coś mieć żeby tego bronić

      Odpowiedz
      • 6 stycznia 2013 o 20:43
        Permalink

        W zasadzie się z Panem zgadzam.
        Jakoś tak pochopnie Pana oceniłem.
        Dobry Rosjanin to … Rosjanin.
        Dobry Niemiec to … Niemiec.
        Pod powyższymi frazami moglibyśmy się podpisać chyba obaj, a w miejsce kropek wpiszmy ZNIKNIĘTY albo ZNEUTRALIZOWANY, bo tak się to dziś eufemistycznie to nazywa …
        Pozdrawiam serdecznie.

        Odpowiedz
  • 23 stycznia 2013 o 00:01
    Permalink

    …. uzbrojenie nie zużywa się od leżenia w magazynach! Aby własnej armii sprzedać po sensownej cenie na przykład tylko dwa najnowocześniejsze samolociki trzeba osiem takich sprzedać innym! To samo dotyczy okręcików, czołgów, … butów i mundurów też! Na bojowe zużycie tego co zgromadziliśmy w magazynach się nie zanosi więc po co kupować i budować następne… magazyny!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.