Utracone…

Opętany podejrzliwością zaprzepaściłem wszystko
To, co ona chciała mi dać

Oślim uporem codziennie niszczyłem świat
Który budowała dla nas

Zaślepiony chorą zaborczością zatrułem najczystsze uczucia
Jej miłość do mnie

Owładnięty paranoiczną zazdrością każdego dnia
Szukałem najdrobniejszych dowodów zdrady

Lżyłem, wyzywałem, poniżałem ukochaną kobietę
W amoku miotałem się po mieszkaniu

Byłem ciągle zły i niezadowolony
Teraz już nawet nie pamiętam dlaczego

Nie dostrzegałem tego, jak bardzo jest smutna
Zamknięta w czterech ścianach złotej klatki

Samotna, wystraszona, zdana na moje humory
Pragnąłem jedynie żeby była

Zbyt późno zrozumiałem, iż tylko głupiec
Siłą odbiera najdroższej osobie wolność

Bezpowrotnie straciłem swoją szansę na szczęście…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.