Polityka

Utopia czy szansa? Demokracja bezpośrednia w Polsce (cz.1)

Generalnie panuje opinia, że polski naród nie dorósł do tej formy rządzenia państwem – obywatele są niemądrzy i nie potrafią podejmować wiążących decyzji. Nie mają zielonego pojęcia o polityce i zajęci są wyłącznie konsumowaniem dóbr, wywalczonych dla nich przez tzw. władzę.

Ci „na górze” to co innego – oni mają odpowiednie kwalifikacje, doświadczenie, ponoszą odpowiedzialność za kraj i przede wszystkim zostali wybrani po to, aby sprawować władzę. Natomiast szary obywatel i podejmowanie decyzji na szczeblu państwowym? Nijak się to ma do polskiej rzeczywistości. Dlatego perspektywa wdrożenia demokracji bezpośredniej wydaje się być czystą utopią.

Ale czy na pewno? W końcu coraz więcej obywateli postrzega wizję oddolnego kierowania państwem jako szansę dla Polski. Otóż w polityce jest jak w sporcie – nie ma rzeczy niemożliwych. Pamiętamy, że jeszcze w latach 70-tych zeszłego wieku prawie nikt w Polsce nie wierzył, że wyrwiemy się z okowów komunizmu. Komunistyczne rządy, z centralnym planowaniem i szarą codziennością miały trwać już na zawsze. Okazało się jednak, że zmiana systemu, a tym samym sposobu kierowania państwem, była możliwa i stała się faktem.

Jednak w Polsce istnieje nadal problem z pojmowaniem władzy. W powszechnym wyobrażeniu władza to grupa jednostek. Należą tu wybrańcy, celebryci, powołani do decydowania o naszym szczęściu lub… nieszczęściu. A tymczasem władza to nic innego jak proces dominacji jednych nad drugimi. Na tej samej zasadzie społeczeństwo polskie mogłoby – albo nawet powinno – być władzą, bo jest suwerenem.

Dlaczego więc mniejszość ma rządzić większością, a nie na odwrót?

Krytyka aktualnie istniejącej polskiej semidemokracji, a więc połowicznej demokracji jest w Polsce na porządku dziennym, co nie powinno dziwić. Jak dotąd nie zaproponowano jednak modelu, którego wdrożenie pozwoliłoby na odejście od elitarnego i odgórnego rządzenia państwem, z uwzględnieniem roli społeczeństwa jako suwerena w procesie współrządzenia i współdecydowania o kierunku rozwoju polskiego państwa.

Copyrights prof. Mirosław Matyja

LINK do książki pt. POLSKA SEMIDEMOKRACJA: https://www.wgp.com.pl/

11 komentarzy

  1. wygląda interesująco, o książce już słyszałem.

  2. Mnie to boli

    Dobrze że wspieracie prof. Matyję

  3. “Generalnie panuje opinia, że polski naród nie dorósł do tej formy rządzenia państwem – obywatele są niemądrzy i nie potrafią podejmować wiążących decyzji.”
    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2008/08/nie_dla_bydla.jpg

    Leszek Żebrowski – Kim był Towarzysz Geremek?
    https://www.youtube.com/watch?v=q4WIwnEP8Gc

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/04/centrum-zdrady-solidarnosci/
    “W końcu coraz więcej obywateli postrzega wizję oddolnego kierowania państwem jako szansę dla Polski.”
    Taką szansą (na dziś) jest “Konfederacja”!

    Tradycyjnie już pozdrawiam Web. Józefa…

  4. Znowu bajki pisze poważny człowiek i do tego ponoć “professor”.

    Te scenariusze to nie dla Nadwiślańskiego Macondo.

    Tu musi być najpierw Reformacja … a potem 500 lat rozwoju jak w Szwajcarii.

    Czyli mamy mnóstwo czasu.

    A że w rozwoju wyprzedzi nas Burkina Faso?

    Kogo to obchodzi …

    • “Tu musi być najpierw Reformacja … ”
      TU, musimy powrócić do źródeł KONTRREFORMACJI (kard. Hozjusz) – odrzucić narośla
      tzw. oświecenia i modernizmu (nowinkarstwo) po tzw. soborze watykańskim drugim.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_trydencki
      “Rewolucje nie są od tego ażeby coś zmieniać na lepsze, one mają zadanie burzenie zastałego porządku. Pożyteczni idioci to konieczne narzędzie do dokonania rewolucji. Oni w swej naiwności wierzą, że ich czyny – chociażby najbardziej odrażające – będą służyły jakiemuś dobru. Niestety zawsze okazuje się, że jest wręcz odwrotnie.

      W historii świata nowożytnego mieliśmy (mamy) 5 głównych rewolucji:

      protestancka (1517) – REFORMACJA!!!!!
      francuska (1789)
      komunistyczna (1917)
      liberalna (1962-69)
      informacyjna (od 2001 – WTC)

      Każda z rewolucji podważała jakąś prawdę, głoszoną przez Kościół Chrystusowy. Dla rozjaśnienia naszych rozważań wymieńmy kilka podstawowych prawd objawionych przez Pana Boga:

      Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa i prowadzi ludzi do zbawienia poprzez nieomylne nauczanie i udzielanie sakramentów.
      Chrystus jest Synem Bożym – Bogiem – Drugą Osobą Trójcy Świętej.
      Istnieje nadrzędny byt duchowy – Bóg, który stworzył świat.
      Seks służy prokreacji
      Prawdy boże są niezmienne, gdyż Pan Bóg nie zmienia zdania
      Człowiek posiada rozum aby odróżniać dobro od zła (podstawa moralności). Istnieje prawo naturalne wszczepione w człowieka.

      Teraz przeanalizujemy sobie poszczególne rewolucje i ich stosunek do powyższych prawd:

      rewolucja protestancka podważa istnienie Kościoła ale uznaje Chrystusa za Boga oraz nie neguje prawa naturalnego
      rewolucja francuska (masońska) podważa istnienie Kościoła i boskość Chrystusa ale uznaje jeszcze samego Boga i prawo naturalne
      rewolucja komunistyczna neguje już nie tylko Kościół ale i wiarę w Boga, ma jeszcze szacunek do niektórych ważnych zasad prawa naturalnego
      rewolucja liberalna – podważa istnienie niezmiennych prawd oraz atakuje najbardziej wrażliwą sferę ludzkiego jestestwa – seksualizm. Objawiła się II Soborem Watykańskim, który zerwał z 2-tysięczną Tradycją Kościoła oraz rewolucją seksualną, obalającą dogmat o nierozłączności kopulacji z prokreacją
      rewolucja informacyjna podważa wszystkie powyższe prawdy, rzucając wyzwanie prawu naturalnemu, zdrowemu rozsądkowi i doświadczeniu ludzkości

      Rewolucja informacyjna odważyła się podważać prawdy, które na przestrzeni wieków były oczywiste nawet dla pogan:

      Homoseksualizm jest normalny – zaprzecza związkowi kopulacji z prokreacją co jest regułą w świecie przyrody ożywionej.
      Świat powstał sam z siebie – zaprzecza Stworzeniu nie mając absolutnie żadnych dowodów empirycznych.
      Dziecko w łonie matki nie jest człowiekiem – stąd bierze szaleńczy się pęd ku aborcji. Jeśli nie jest człowiekiem to kim jest? Na pewno nie częścią ciała matki gdyż ma inne DNA.
      Dziecko jest własnością państwa a nie rodziców – najlepszy przykład do działalność norweskiego Barnevernet, odbierającego dzieci rodzicom, bo nie pozwalali im oglądać TV.
      Człowiek nie ma prawa się bronić – nóż i łuk to najwyższy poziom zaawansowania technologicznego dla obywatela. Czyżby skorumpowana umysłowo władza się czegoś obawiała?
      Państwa nie mogą emitować swoich pieniędzy, muszą zlecać to „internacjonalistycznym” bankom – za kreację pieniądza z powietrza ktoś bierze sowitą prowizję, ale przecież my sami też moglibyśmy to robić ….. bez prowizji.
      Człowiek sam z siebie jest dobry i ma dobre intencje – źródło wszelkich socjalizmów i poprawności politycznych. Nie przyjmuje konieczności nawrócenia i faktu istnienia grzechu pierworodnego.
      Wszystko należy przeliczać na pieniądze – duchowa technika manipulacyjna, pozbawiająca człowieka transcendencji, infekująca go czystym materializmem.
      Wolność oznacza możliwość rozpowszechniania każdej dewiacji – wszystkie zdrowe społeczeństwa zawsze strzegły reguł moralności.
      Zwierzę jest równe człowiekowi – pogląd próbujący zrównywać status zwierzęcia i człowieka, gdy wiadomo, że zwierzę nie ma nieśmiertelnej duszy w przeciwieństwie do człowieka. Poza tym zwierzęta nigdy nie stworzą żadnej kultury gdyż nie mają rozumu. Rozum to umiejętność rozróżniania dobra od zła. Wszystko to, co czynią zwierzęta jest dobre, gdyż nie mają moralności.
      Kopulacja, jako źródło przyjemności zmysłowej jest oderwana od małżeństwa i prokreacji – teza ta stała się nieodłącznym źródłem cierpień wielu kobiet i mężczyzn, rozwodów, wybuchu plugastwa, plagi pornografii czyniącej człowieka niezdolnym do założenia rodziny, kryzysu demograficznego.
      To co widzisz nie jest tym co widzisz – przykładem jest anihilacja WTC w 2001 roku, w którym najlepszym przykładem przekrętu jest 19-minutowe proroctwo BBC zawalenia się WTC7 oraz inscenizacja smoleńska.

      Artykuł został zainspirowany jednym z wykładów Jego Ekscelencji bp R. Williamsona.

      PS. Za symbol początku rewolucji seksualnej można uznać piosenkę „Je t’aime… moi non plus” (luty 1969) w wykonaniu żydowskiego barda Serge’a Gainbourg’a oraz jego 18 lat młodszej kochanki, potem żony, początkującej brytyjskiej aktorki Jane Birkin. Piosenka ta była zakazana w wielu krajach ze względu na zbyt erotyczny charakter.
      Utwór powstał w 1966 r. Początkowo był przeznaczony dla kochanki Gainbourge’a Brigitte Bardot ale nie zgodził się na to jej ówczesny mąż. Najbardziej kontrowersyjne są w tej piosence są dźwięki niby kobiecego orgazmu, będące w tamtym momencie historii absolutnym tabu a dziś nie robiące nawet na 16-latkach żadnego wrażenia. Upadek cywilizacji!

      Ps. Śmierć Wandei! Ludobójstwo dumą Francji
      Rewolucja francuska nie była – wbrew liberalnej propagandzie – tryumfem rozumu i humanizmu nad ciemnotą i zabobonem. W jej trakcie siły postępowe dokonały wielu aktów wymierzonej w katolików brutalnej przemocy. Świadkiem najkrwawszych wydarzeń – zaplanowanego i realizowanego systemowo ludobójstwa – była Wandea. Zapraszamy Państwa na film poświęcony tej rewolucyjnej zbrodni.

      https://www.youtube.com/watch?v=Ka3KNHyQ0Cw

      Analogiczna dokonana zbrodnia komunistów Bolszewii (oświeconych) na ‘ludzie pracującym wsi” to Tambow – https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_tambowskie

      Pro reformacji: https://www.pch24.pl/12-rzeczy–ktore-musisz-wiedziec-o-reformacji-i-lutrze,47924,i.html
      Pozdro….

  5. Wizja “oddolnego kierowania państwem” to prosta droga do chaosu.
    Doświadczyła tego pierwsza RP, gdzie obywatele ówczesnej rzeczpospolitej (czyli szlachta, 10% ogółu społeczeństwa) stworzyli sobie system prawie że demokracji bezpośredniej. Wprawdzie był król, ale coraz bardziej uzależniony od obywateli (stan szlachecki), co określały m.in. pacta conventa (zobowiązania królewskie o charakterze publicznoprawnym), a sama szlachta była formalnie równa, tj. bez żadnej struktury feudalnej. Od razu wyjaśniam, że wszystkie tytuły szlacheckie były w całości tytułami państw obcych, zwykle kupowanymi dla nadania sobie większego splendoru.
    Do czego prowadziła pierwszą RP taka demokracja? Wszyscy wiemy – do upadku wewnętrznego, a w konsekwencji również zewnętrznego.

    Czy teraz byłoby lepiej? Nie sądzę. Dlaczego? Bo brak hierarchii i tzw. władza suwerena (jako ogółu obywateli) zawsze kończą się prywatą, ideologizacją i chaosem. Pojedyncza osoba, która nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje wybory, zawsze wybiera korzyści indywidualne. Aby swoje wybory odpowiednio podeprzeć powołuje się zwykle na szczytne ideowo uzasadnienia, że skoro to jest “dobre dla mnie” to również i dla każdego. “Korzyści dla każdego” przybierają zideologizowaną postać wolności osobowych w społeczeństwie, co w formie hasłowej staje się swoistą ideologią wolności dla każdego. Jest wtedy tylko kwestią czasu, kiedy wolności osobowe zniszczą zależności społeczne i doprowadzą do chaosu społecznego, osłabienia organizacyjnego i upadku.

    Ja rozumiem, że te szczytne hasła równości, wolności indywidualnej, “demokracji oddolnej” są naprawdę wspaniałe. Ale są to rzeczy, które nie zdają praktycznego egzaminu (niczym w pierwszej RP). Owszem, są one głoszone (jako rozwiązania idealne), niekiedy częściowo i formalnie stosowane, ale w takich przypadkach i tak wpływa się innymi środkami na społeczeństwo, aby je przekonać do “właściwych zachowań” i “właściwych wyborów”. A same hasła “wolność jednostki” i “demokracja” są często wykorzystywane jako zasłona propagandowa dla różnych działań podejmowanych względem własnego społeczeństwa lub społeczeństw i państw innych, z myślą o własnych korzyściach.
    Taka jest właśnie praktyka z demokracją oddolną, czyli sposobem osłabiania społeczeństw. Podobnie jest zresztą w każdej ideologii i religii.

    Każde państwo (albo jakakolwiek inna organizacja) o deklarowanej “demokracji oddolnej”, jeśli chciało przetrwać, nigdy w praktyce same u siebie jej nie stosowały (poza warstwą ideologiczną). O równości ludzi uczył i kościół i komunizm, ale czy praktyka to potwierdzała? Akurat obie te formacje przeżywały swoje dni chwały wtedy, gdy praktyka w najwyższym stopniu nie odpowiadała głoszonej ideologii.

  6. Obawiam się, że Polakatolik nie jest przygotowany na demokrację bezpośrednią. W swej masie Polakatolik nie zrozumiał demokracji socjalistycznej, którą trudno nazwać tylko i wyłącznie dyktaturą, czy autokracją, bo jednak zasadniczo decyzję podejmowano zespołowo na różnych poziomach administracji. Dyktatorskiego czy autokratycznego stylu rządzenia było wtedy w PRL mniej, przynajmniej po okresie stalinizmu, niż obecnie w III RP, gdzie autokratycznie rządzą bossowie partii, niektórzy w porozumieniu z biskupami. System władzy w PRL był poniekąd bliżej demokracji bezpośredniej, czyli ludowej, niż obecnie w demokracji przedstawicielskiej.

    Polakatolik wolał słuchać autokratycznych dyspozycji JP II i jego wykonawców biskupów oraz zarządzających styropianem, niż np. zapisywać się do PZPR i ją zmieniać zgodnie z wolą ludu, aby poprawiać istniejący egalitarny system, aby wyeliminować jego wady. Stronił od partii traktując ją pod wpływem propagandy, jako zło wcielone, jak narzuconą władzę, chociaż od tej władzy najwięcej otrzymał po wojnie, aby prowadzić godne życie. Za to wolał się modlić na polecenie swoich wielowiekowych ciemiężycieli i poddać retoryce autokratycznych dyspozycji okupanta religijnego w celu obalenia systemu PRL. Wolał strajkować i niszczyć, podcinać gałąź na której siedział.

    Wywalczona rzekomo wolność zamieniła się w dyktaturę kapitału z jego politycznymi wykonawcami zarządzającymi autokratycznie partiami, a poprzez te partie społecznością już na poziomie lokalnym. Krytyka władzy praktycznie została wyeliminowana na poziomie lokalnym, a wolność myślenia ograniczona do minimum. Walki frakcyjne w partiach i między partiami są tylko ścieraniem się interesów prywatnych i niczemu więcej nie służą. Na pewno nie budowie jedności narodowej i gospodarki kraju. Potencjał ludzi inteligentnych jest systematycznie niszczony i eliminowany przez autokratyczny system władzy reformującej wszystko dla samej reformy.

    Z kim więc chce pan profesor budować demokrację bezpośrednią, skoro lud woli autokratyczne rządy, bo demokracji bezpośredniej nie rozumie, tak jak i nie zrozumiał demokracji socjalistycznej, p-ko której wystąpił. Zainteresowanie ideą demokracji bezpośredniej jest praktycznie minimalne. Do demokracji bezpośredniej trzeba dorosnąć, trzeba oświecenia i wykształcenia cech prawdziwego demokraty, o których w 1944 roku napisała po raz pierwszy prof. Maria Ossowska.
    http://lewicowo.pl/wzor-obywatela-w-ustroju-demokratycznym/
    Nie zdołano tych cech wykształcić w PRL-u, a wszystko co było dobrym osiągnięciem tamtego systemu – zniszczono ostatecznie w III RP.

    Reasumując – czarno to widzę, ale życzę powodzenia i oświecenia ludu.

  7. krolowa bona

    “…w latach 70-tych nikt nie wierzyl, ze wyrwiemy sie z okowow komunizmu…”
    What ? Jakiego komunizmu ja sie pytam ?
    Komunizmu w Polsce nigdy nie bylo, wlasnosc srodkow produkcji byla mieszana, podobnie jak to bylo we Francji, wielkie przedsiebiorstwa byly panstwowe, istniala wszelaka wlasnosc spoldzielcza w prawie wszystkich sektorach od produkcyjnego poprzez sektor rolniczy, budowlany,.mieszkaniowy, wydawniczy itd., itd oraz wlasnosc prywatna od wytworczej /produkcyjnej / poprzez rzemieslicza az do artystycznej…wszystkie organy panstwowe opieraly sie na skoidyfikowanym prawie stanowionym z niezawislym sadownictwem i wybieranymi lawnikami, byly takze komisje do spraw wykroczen oraz rozjemcze jako instacje “ludowego”sadownictwa podstawowego, w piwszechnych i wolnych wyborach wybierano poslow di sejmu i czlonkow wojewodzkich, miejskich i gminnych rad narodowych i kazdy, pelnoletni obywatel mogl kandydowac…co to za niedorzecznosci…czy siedziala niby to w polskich urzedach i instytucjach sowiecka junta wojskowa ? Wrecz nie mam sily po raz setny tego na lamach OP wyluszczac…
    “Komunistyczne” bytowanie opisuje biblia…
    Proby komunizmu to byly.podczas rewolucji francuskiej np. w Metz,.nastepnie probowano ich w rolniczych przedsiebiorstwach zwanych “kibuzami” w Israelu, gdzie kazdy wykonywal w /g przypadajacego rotacyjnie dyzuru prace na roli, w ogrodzie, w kuchni czy w administracji, w szkole czy w przedszkolu czy w zarzadzie lub w ksiegowosci lub magazynie itd.
    Prawie wszystkie sekty religijne wstystko jedno gdzie, czy to w Japoni czy w Usa czy w Europie byly komunami i wszyscy ze wszystkimi musieli “icowac” nie wylaczajac dzieci…..obecnie wychodza na swiatlo dzienne te tragiczne historie, wielu domaga sie odszkodowan, wiele tragedii nie da sie zniwelowac…
    W Chile byla niemiecka, niezwykle sekta religijna niejakiego Schaefera “Colonia Dignidad”, gdzie ludzi do niej pod roznymi pretekstami ( pracy, emigracji…”czystej wiary i ctystego zycia”…) werbowano i tam znecano sie fizycznie i psychicznie w najokrutnieszy sposob nad wszyskimi, w tym malymi dziecmi i mlodzieza, takze seksulnie w okrutny sposob, pozbawiono odzywiania i wody, maltretowano praca az do wyczerpania a niemiecki ambasador w Chile oraz rzad federalny byl zachwycony, ze w Chile “propaguje sie” jezyk niemiecki i tradycje muzyczne / ludowe piosenki i stroje, gdyz ten “guru” Schärfer zapraszal regularnie niemieckich ambasadorow i delegacje z Niemiec na rozne akademie i wieczorki kultury “niemieckej”, dawal rozne subwencje…i nikomu nie wierzono , zreszta nikt z pustkowia nie mogl sie z tamtad wydostac, dopiero jak “guru” Schäffer zmarl wyszlo co to byla za sekta i forma skrajnego komunizmu z sadysta dyktatorem, wyzwoleni ludzie, dzis juz starszawi i wyniszczeni, chorzy i bez grosza pieniedzy staraja sie o odszkodowania od rzadu niemirckuego, ktory “Colonie Dygnidad” wspieral….

    Sekta Mansona/ Usa kolektywnie zamordowala znajdujaca sie w zaawansowanej ciezy, pierwsza zone rezysera Polanskiego….

    Rosja sowiecka dazyla do komunizmu ale go nie osiagnela…
    W Chinach Mao Tse Tung wywolal po okropnych czasach absolutnego cesarstwa rewolucje kulturalna i zmierzal do komunizmu, co jednak mu sie nie udalo….prosze trzymac sie tu scisle faktow i prosze nie siac tu wrogiej propagandy…z jakims komunizmem, ktory nigdy , nawet na godzine nawet w Polsce nie zaistnial….
    Mlodzi ludzie, urodzeni po ok.1980 roku to wierza w te brednie i opowiadaja rozmaite brednie i dyrdymaly i przy tym wcale to nie jest smieszne….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.