Polityka

Utopia czy szansa? Demokracja bezpośrednia w Polsce (cz.3)

Referendum

Paradoksalnie, Konstytucja RP zawiera zapisy na temat referendum, które są niewiele więcej warte niż cała Konstytucja, a więc chaotyczne, niekonsekwentne i niepowiązane z polityczną praktyką.

Otóż, Konstytucja  i ustawa o referendum ogólnokrajowym wyróżniają trzy rodzaje referendum ogólnokrajowego:

  • referendum w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa (art. 125),
  • referendum w sprawie wyrażenia zgody na ratyfikację umowy międzynarodowej, na podstawie której RP przekazuje organizacji narodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach (art. 90),
  • referendum w sprawie przyjęcia ustawy zmieniającej Konstytucję RP (art. 235).
5_prof_M_Matyja_Copyrights

Dwa ostatnie mają charakter skonkretyzowany, gdyż dotyczą uchwalonej już przez Sejm i Senat ustawy oraz umowy międzynarodowej zawartej przez Radę Ministrów na ratyfikację, na którą obywatele mają wyrazić zgodę albo nie.

Spore wątpliwości budzi sformułowanie „w sprawach o szczególnym znaczeniu” (art. 125). Przedmiotem tego referendum mogą stać się sprawy jedynie o charakterze ogólnym, które nie zastępują działań właściwych organów państwowych, lecz konkretyzują późniejszą treść rozwiązań podejmowanych przez odpowiednie organy.

Co to znaczy?

 Otoz, przedmiotem tego głosowania nie może być jakakolwiek kwestia już wcześniej uregulowana. Krótko mówiąc, nie można w ramach referendum zmienić ustawy – prawo jest „święte i nienaruszalne”, nawet jakby nie miało sensu i było przestarzałe.

Poza tym to referendum, zgodnie z Konstytucją, jest fakultatywne – można je przeprowadzić, ale nie jest to konieczne. Oczywiście, obywatele nie mają na to żadnego wpływu. Wszystko zależy od dobrej woli polityków.

Przyjrzyjmy się jednak dokładniej art. 125 aktualnej Konstytucji RP (z 1997 r.).

6_prof_M_Matyja_Copyrights

Powyższy zapis konstytucyjny nie ma nic wspólnego z ideą demokracji oddolnej – przez obywateli dla obywateli.

Dlaczego?

Po pierwsze, chyba nikt w Polsce nie potrafi jednoznacznie zdefiniować „spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Dla jednego jest to wprowadzenie wspólnej waluty euro, dla drugiego zamkniecie granicy z Ukraina, dla trzeciego zakaz afer gospodarczych, a dla czwartego likwidacja korupcji itp.

Po drugie, referendum inicjowane może być tylko przez Sejm albo Prezydenta za zgodą Senatu. Uchwała referendalna jest podejmowana bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Jest to więc bariera praktycznie „nie do przejścia” – dlatego odwołanie się do instrumentu referendum na poziomie ogólnokrajowym pozostaje fikcją. Społeczeństwo może się tylko przyglądać i kibicować politykom.

Po trzecie, referendum jest tylko wówczas wiążące, jeżeli weźmie w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Ustalanie progu procentowego ogranicza demokratyczne podjęcie decyzji. Wiadomo przecież, że ktoś, kto nie idzie do urny, również głosuje, tylko że pasywnie.

Aby umożliwić suwerenowi, czyli społeczeństwu polskiemu, efektywny udział w sprawowaniu władzy, należałoby zmienić art. 90, 125 i 235 aktualnej konstytucji, które – mówiąc otwarcie – w obecnej formie nie spełniają żadnych norm demokracji bezpośredniej i nie „oddają” władzy społeczeństwu.

Podkreślam, że polska ustawa zasadnicza nie przewiduje instytucji referendum  obligatoryjnego/obowiązkowego. I to jest wielki błąd. Wymienione uprzednio artykuły (art. 90 i 235) wymagają zmiany. Nowy artykuł konstytucji powinien dodatkowo zostać uzupełniony zapisem obligującym władze państwowe do przeprowadzenia referendum w sprawach, które są uznane za pilne, a które nie mają podstaw konstytucyjnych (patrz art. 125).

Dodatkowo artykuł ten powinien uwzględnić wolę społeczeństwa wyrażającą się w ramach inicjatywy obywatelskiej w sprawie zmiany konstytucji i weta obywatelskiego w sprawie zmiany ustawy, o czym w dalszej części niniejszego wykładu.

Nowy zapis konstytucyjny dotyczący referendum obowiązkowego powinien brzmieć:

7_prof_M_Matyja_Copyrights

Powyższa propozycja zawiera dwa zasadnicze punkty. Na podstawie punktu 1. nowego artykułu Konstytucji władze państwowe zobligowane są do poddania pod głosowanie zaproponowanej przez nie zmiany Konstytucji RP oraz przystąpienia do organizacji zbiorowego bezpieczeństwa lub wspólnot ponadnarodowych.

Dokładniej wyjaśnić należy punkt 1 c, którym zastąpiłem niejasny zapis w art. 125 aktualnej Konstytucji RP dotyczący „spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa”.

„Sprawy uznane za pilne, które nie mają podstaw konstytucyjnych i których czas obowiązywania przekracza jeden rok”. O co tu chodzi? Weźmy konkretny przykład. Rząd polski chce zakupić broń za granicą, co jest olbrzymim przedsięwzięciem, powiązanym z wielkimi wydatkami – oczywiście z kieszeni podatnika. Nie ma tu konkretnego zapisu konstytucyjnego, a okres obowiązywania umowy kupna broni przekracza jeden rok. Broń dostarczana ma być bowiem w okresie paru lub parunastu lat. W tym wypadku Sejm i Prezydent mogą ratyfikować umowę na zakup broni, jednak w ciągu roku od ratyfikacji projekt ten powinien zostać przedstawiony do akceptacji społeczeństwu w ramach referendum.

Pytanie referendalne powinno brzmieć:

Czy jesteś za zakupem broni…..?

Odpowiedzi są jak zwykle dwie: tak albo nie. W ten sposób suweren podejmuje ostateczną i wiążącą decyzję w ogólnokrajowym i bezprogowym głosowaniu. Innym przykładami są budowa rurociągu gazowego czy stacjonowanie obcych wojsk na terenie Polski.

8_prof_M_Matyja_Copyrights

Oczywiście sformułowanie „Sprawy uznane za pilne, które nie mają podstaw konstytucyjnych i których czas obowiązywania przekracza jeden rok”, mimo że lepsze i precyzyjniejsze niż „sprawy o szczególnym znaczeniu dla państwa”, wciąż pozostawia Sejmowi pewne „pole manewru”. Kwestia definicji „spraw pilnych” może bowiem budzić wątpliwości i prowokować debaty sejmowe. Aby tego uniknąć, należałoby konkretniej zdefiniować pojecie „sprawy pilne” wyjątkowo w ustawie, bo w konstytucji nie ma na to miejsca. Jak wiadomo, ustawa zasadnicza to nie kartka na zakupy.

Natomiast zaproponowany punkt 2. nowego artykułu konstytucji odnosi się do udziału obywateli w procesie ustawodawczym. Obywatele inicjują tu działania w postaci albo inicjatywy obywatelskiej, albo weta obywatelskiego. Różnica między inicjatywą a wetem polega na tym, że ta pierwsza odnosi się do zmiany konstytucji, zaś celem weta jest zmiana ustawy. Niemniej jednak obydwa instrumenty generują głosowanie ogólnokrajowe.

9_prof_M_Matyja_Copyrights

Powyższe propozycje zmiany Konstytucji RP są warte przemyślenia i dopracowania i winny być traktowane jako bodziec do przeprowadzenia koniecznych i wręcz nieodzownych zmian dotyczących roli referendum w polskim systemie politycznego.

Należy dodać, że przeprowadzenie referendum nie oznacza każdorazowego udawania się do lokalu wyborczego. W Szwajcarii ponad 90% głosujących oddaje swoje głosy drogą pocztową. Informacje na temat referendum i odpowiednie formularze, na których trzeba napisać z reguły tak lub nie, szwajcarscy obywatele otrzymują do domu. Wypełnienie formularza daje im poczucie spełnienia obywatelskiego obowiązku. Wspomnieć trzeba tez głosowanie elektroniczne (e-voting), które zostanie wprowadzone w Szwajcarii w niedalekiej przyszłości, a które w gminie Sobotka już teraz jest faktem. Poza tym wszelkiego rodzaju progi procentowe nie mają sensu i nie tylko przeczą idei demokracji, ale i zdrowemu rozsądkowi.

LINK do książki pt. POLSKA SEMIDEMOKRACJA: https://www.wgp.com.pl/

10 komentarzy

  1. Musisz to wiedzieć(470) Uwielbiany przez narodowców redaktor promuje jednak PO-PiS https://www.youtube.com/watch?v=TTfvtgCaK-0
    Ps. Nieodmiennie, rekomenduję P. kanał “Tomasz Gryguć”…

    Ps2. Naprawdę nie rozumiem intencji “schodów” czy też “sezamu” pod
    postacią “Please enter an answer in digits:” – każdorazowo jestem
    zmuszony ‘przeklejać na wujka gógla”… po to by uzyskać klucz i “zrozumieć” sens owego entera”! 🙂

  2. Panie profesorze, nie tylko jeden zapis, a cała konstytucja “nie ma nic wspólnego z ideą demokracji oddolnej – przez obywateli dla obywateli.” Bo to jest konstytucja przygotowana pod nowoczesną dyktaturę burżuazji, zamiast dyktatury proletariatu z PRL, czyli ludu, która też stopniowo była wypaczana i władze rad zastąpiono władzą przedstawicielską partii, a potem łatwo było już dokonać transformacji, bo ograniczono wpływ ludu na decyzje władzy. Ale tamten system z PRL i tak miał ramy ideologiczne oraz prawne, które wymuszały istnienie systemu sprawiedliwości społecznej. Obecna dyktatura burżuazji jest pozbawiona tych ram ideologicznych i w konsekwencji prawnych, dlatego można manipulować społeczeństwem i robić politykę niezgodną z interesem narodu, wręcz zagrażającą bytowi tego narodu.

    Oczywiście wnioski co do demokracji oddolnej są słuszne i czas je wprowadzić uchwalaniem zmian w Konstytucji, aby wymusić na systemie władzy liczenie się ze społeczeństwem. Ale kto to wprowadzi? Nie ma takiej siły ani woli politycznej, aby dokonano zmian. Zachodnia oligarchia pod patronatem wielkiego i małego brata nam na to nie pozwoli. A nóż wtedy Polacy doznaliby oświecenia i zaczęli myśleć, zamiast tylko się modlić. Wie pan profesor, jaki ból to sprawi okupantom ekonomicznym i religijnym? Takie wprowadzenie demokracji oddolnej? Przecież to pierwszy krok ku oświeceniu i reformacji. 🙂

  3. Zbyt długo przebywał Autor w Szwajcarii, gdzie była Reformacja.

    Stąd te “utopie” o naprawie Nadwiślańskiego Macondo.

    Amen.

  4. Czy, z Naszego (Sławiańskiego – też) punktu widzenia reformacja zachodnia schizma) zasługuje na szacunek? Po stokroć NIE!!
    Co innego Kontrreformacja…

    • No to pomnij sobie, że ta kontrreformacja skończyła się dla Polski tragicznie, bo pod władzą jezuitów i na skutek zdrady Watykanu ostatecznie doszło do utraty niepodległości, do rozbiorów Polski. Najbardziej oświecona szlachta zrozumiała to, gdy już było za późno, ale za to mamy jej dosadny i szczery przekaz historyczny z XVIII i XIX wieku komu zawdzięczamy upadek państwowości. Już ci to wiele razy cytowałem, m. in. Trentowskiego więc nie będę się powtarzał.

      Najwyższy czas, aby w Polsce wreszcie doszło do prawdziwej reformacji ideowej i oświecenia narodu. A dzięki filmom “Kler” i “Tylko nie mów nikomu” maski zaczynają opadać a naród przeglądać na oczy. Nawet światli księża chcą wreszcie coś zmienić i wrócić do prawdziwych wartości chrześcijańskich, co jest godne poparcia.
      Polecam opinię ks. Isakowicza-Zalewskiego:
      “Prymas Polski Wojciech Polak zaznaczył, że pieniądze z funduszu nie będą przeznaczane na odszkodowania dla osób, które zostały wykorzystane seksualnie przez księży. Mają pokrywać m.in. koszt pomocy psychologicznej. Ten pomysł nie spodobał się ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu.
      “Fundusz? Najpierw likwidacja luksusowych rezydencji abp. Juliusza Paetza, który molestował kleryków, i b. prymasa Józefa Kowalczyka, który to tuszował. Niech obaj zamieszkają w domu emerytów, a zaoszczędzone kwoty dać na cele charytatywne” – pisze na Facebooku duchowny.
      I dodaje: “To samo dotyczy ks. kard. St. Dziwisza, b. metropolity krakowskiego, który wraz z włoskim ‘kamerdynerem’, wyświęconym w dziwny sposób na diakona, zajmuje całą kamienicę w centrum Krakowa. To są ogromne koszty utrzymania, a jego poprzednik, ks. kard. Fr. Macharski na emeryturze mieszkał skromnie w klasztorze”.
      https://wiadomosci.wp.pl/ks-tadeusz-isakowicz-zaleski-zlikwidowac-luksusowe-rezydencje-biskupow-6382243598792833a
      No aż mi szczęka opadła, jak przeczytałem to dziś. Zapomniał jeszcze podać niejakiego Głódzia, jako kandydata do umieszczenia w domu dla emerytów, a jego emeryturę przeznaczyć na cele charytatywne, na ten fundusz wsparcia dla ofiar, to byłoby najbardziej sprawiedliwe.

      No i co ciekawe. Optymizmem napawa postawa Rosjan protestujących p-ko budowie Cerkwi:
      “Trwają burzliwe protesty w Jekaterinburgu, rosyjskim mieście na Uralu, przeciwko planowanej budowie cerkwi. (…)
      Budowę cerkwi wstrzymano do momentu przeprowadzenia w mieście badania opinii mieszkańców.”
      https://strajk.eu/rosja-aresztowania-za-protesty-przeciwko-budowie-cerkwi-ale-inwestycje-wstrzymano/
      Tak trzymać Rosjanie, jeżeli nie chcecie żyć pod religijną okupacją.

      • “Optymizmem napawa postawa Rosjan protestujących p-ko budowie Cerkwi:”
        Śledzę, od kilku dni…z niesmakiem!
        Optymizmem?
        Raczej (moim zdaniem) pesymizmem wieje – niczym z Zachodu …
        Intieresno, dlaczego nie było protestów “rosjan” (z małej bukwy) gdy
        np. w Moskwie budowano wielki meczet, czy “inne synagogi”. 🙂
        TOO, skoordynowana akcja…
        U szatana chrześcijanie (katolicy i prawowierni) w niełasce – sekt
        protestanckich nie biorę pod uwagę.
        Ps. CZY ‘rachunków” nie idzie zapisać w słowiańskim języku?

        • Nie napawa to pesymizmem?, wręcz przeciwnie to jest optymistyczne właśnie, bo to oznacza, że Rosjanie w większości pozostali myślącym narodem i nie chcą ponownej instalacji systemu feudalnego, a ten idzie w parze z instalacją religii, także prawosławnej. Jak Cerekwia mogła rodzinę carską zrobić świętymi? Przecież to żywy powrót do feudalizmu, a Rosjanie zapewne pamiętają, jaki system niewolniczy i okrutny zgotowali im carowie, a religia to legitymizowała. Ubolewają nad śmiercią rodziny carskiej, ale nikt z cerkwi nie ubolewa nad ofiarami polityki carów. Ot i cała paranoja tych religii destrukcyjnych. Czas przejść na wyższy poziom człowieczeństwa bez religijnych i feudalnych zaszłości. Brawo Rosjanie z Jekaterinburga.

          Co do meczetu w Moskwie, też się dziwię i uważam to za duży błąd władz, no ale pewnie taka była polityczna konieczność, aby “kupić” sobie spokój tej społeczności muzułmańskiej i odciągnąć ją od wpływów fanatyków inspirowanych wiadomo przez kogo. Protestów nie było bo duże miasta są bardziej opanowane przez prądy innokulturowe i zachodnie mody, a i społeczność jest mniej skonsolidowana, więc takie są skutki. Natomiast pesymizmem napawa fakt, iż w Rosji także nie brakuje wręcz fanatyków religijnych. Podobnie jak u nas.

          • …Я думаю, уже в ближайшее время следует ожидать переноса майданных технологий в крупные российские города, а также усиления американского давления на государства Евразийского экономического союза. … Siergiej Głazjew
            Miecławie, jeśli jesteś ZA – no TO trzymasz słuszny kurs (lewacko – neotrockistowski). Byle dokopać… ?
            Ps. Co dobre szybo się kończy, zmuszony byłem zatrudnić ‘wujka gógla”=5.

          • @krzyk58. 19 maja 2019 at 11:44

            Ja trzymam kurs lewicowo-egalitarny, czyli wywodzący się ze Słowiańskiej kultury, z ich Zadrug, z pierwotnej Słowiańskiej wartości egalitaryzmu. Kroniki już cytowałem, więc nie będę powtarzał. Jest on także bliski prawdziwej nauce społecznej Jezusa, ale co oczywiste przeciwny do polityki i interesów katoprawicy.

            Ostatnio szokująco o katoprawicy napisał Lasecki na xportal.pl.
            Nie ze wszystkim się zgadzam, ale widać, że nawet konserwatyści mają dość płycizny intelektualnej Polakatolików. Polecam całość, ale pewne wyborne smaczki cytuję, co by ci nie umknęły uwadze.:-)

            A więc:
            “Ronald Lasecki: Polakatolik wobec ekologii”
            (…)
            “Zamierzam zająć się twardogłowym (i antropocentrycznym w rzeczywistości) antyekologizmem katoprawicy, bliższym zresztą niż nauczaniu Kościoła katolickiego (a szczególnie Jego obecnego Papieża) prawicowo-liberalnej propagandzie „reaganomiki” i różnych protestanckich „teleewangelistów” z USA, dobudowujących do niej oprawę teologiczną. Przywołuje się w tej narracji słowa z Biblii o „panowaniu” człowieka nad przyrodą, interpretując je jako prawo do zrobienia z nią czegokolwiek – choćby nawet zupełnego jej zniszczenia lub doszczętnego wyjałowienia. Tworzy się też ontologiczną przepaść między człowiekiem a przyrodą, zarazem przyrodę ożywioną zrównując z nieożywioną, czy wręcz z ludzkimi artefaktami, tak więc np. zwierzęta z pieniędzmi.
            Jest to oczywiście podejście zupełnie skrzywione przez z anglosaską i na sposób liberalny rozumianą „prawicowość”. Chrześcijaństwo rzeczywiście bliższe jest antropocentryzmowi niż kosmocentryczne pogaństwo, jednak szczególnie na gruncie katolicyzmu w ostatnich latach (jednak nie w oderwaniu od tradycji myśli katolickiej w ogóle) rozwinięto stosunek do przyrody bardziej organiczny niż w kręgach zamerykanizowanej mentalnie wolnorynkowej prawicy.
            (…)
            Polski katolik-prawicowiec wykazuje tu zresztą jaskrawą obłudę, bowiem będąc „obrońcą życia poczętego” równocześnie jest zazwyczaj wolnorynkowcem i proamerykańskim „jastrzębiem”, wyśmiewającym każdą próbę socjalnego i ekonomicznego zabezpieczenia macierzyństwa i rodzicielstwa oraz popierającym każdą agresję USA i ich wasali przeciw „muzułmańskiej dziczy” lub innym ludom akurat napiętnowanym w telewizji jako „wrogowie wolnego świata”.
            Polski katolik biadoli nad śmiercią kilkudziesięciu rocznie osób na prenatalnym etapie życia, nie przeszkadza mu jednak śmierć setek i tysięcy ludzi już urodzonych, ginących niemal codziennie od zachodnich bomb, kul i pocisków oraz w konsekwencji działania zachodnich koncernów na całym świecie. Polakatolik najczęściej agresje takie wręcz entuzjastycznie popiera, a co bardziej sfanatyzowani publicyści bluźnierczo wręcz przyrównują tchórzliwe bombardowania jankesów do średniowiecznych wypraw krzyżowych.
            Katoprawicowa moralna obłuda pozwalająca polakatolikowi być obojętnym lub nawet entuzjastycznym wobec zabijania „dużych” ludzi, za to lać krokodyle łzy nad zabijaniem „małych” (tzn. nienarodzonych jeszcze) ludzi bije po oczach. Oczywiście mordowania dzieci w łonie matek też nie można lekceważyć, „dlatego że nie uporaliśmy się jeszcze z wojnami na świecie”, albo że „nie pokonaliśmy jeszcze głodu i nędzy na świecie”, jak chce lewica. Ważny jest każdy człowiek – i ten „duży” (już narodzony), i ten „mały” (jeszcze nie narodzony).
            (…)
            Polski katoprawicowiec żyje mentalnie w epoce cywilizacji komiksowej i telewizyjnej, przedstawimy wobec tego poniżej specjalnie dla niego przygotowany graficzny schemat katolickiej ontologii antropocentrycznej i katolickiej ontologii kosmocentrycznej. Ta druga bliższa jest stanowi naszej dzisiejszej wiedzy o przyrodzie i miejscu człowieka w Kosmosie oraz wobec Boga. Człowiek jest częścią przyrody: nie stoi ponad nią, ale jest zaledwie jednym z jej elementów. Przyroda bez człowieka mogłaby bez problemu nadal istnieć. Człowiek bez przyrody istnieć nie mógłby.
            Powtarzane często przez polakatolika demagogiczne pytanie, którym szantażować próbuje swych oponentów, mianowicie „czy ważniejszy jest człowiek, czy przyroda?” zwyczajnie nie ma sensu, gdyż człowiek poza przyrodą jest niemożliwy – jesteśmy częścią przyrody, podlegamy jej prawom i jest nam ona konieczna do życia. Prawidłowo postawione pytanie, to pytanie o porządek w naturze – rozpoznanie właściwej hierarchii i organicznych współzależności oraz powiązań pomiędzy poszczególnymi współtworzącymi ją elementami. Ten organiczny porządek negują liberalizm, kapitalizm i zbudowana na nich utylitarystyczna i pragmatyczna cywilizacja amerykańska.
            (…)
            Polakatolik tego nie rozumie, bo mózg ma wyżarty przez kreskówki o Kaczorze Donaldzie i Shreku, chipsy, Hollywood i coca-colę. Jeśli Kościół katolicki w Polsce nie zrobi porządku z katoprawicowym polakatolikiem, to przekształci się w religijny dodatek do wielkiego biznesu, jak protestantyzm w USA, moralnie uzasadniający kapitalistyczną chciwość i naftowe odwierty w rezerwatach przyrody. Gdy przyjrzeć się głównym katoprawicowym środowiskom w Polsce, już zresztą ewolucję w tym kierunku widać.”
            Ronald Lasecki
            http://xportal.pl/?p=34618

            Zajdziesz tam waćpan ciekawy schemat antropocentryzmu katolickiego w porównaniu ze schematem kosmocentryzmu, gdzie człowiek jest elementem przyrody. Nie do końca jest to zgodne z moim pojmowaniem kosmocentryzmu, w którym nie ma miejsca dla boga, jako panującego nad przyrodą i człowiekiem. To przyroda i jej prawa fizyczne jest tym “boskim” elementem świata a człowiek jego częścią. No ale i tak chwała Laseckiemu za tak dosadną krytykę, natomiast on sam jeszcze się nie wyzwolił z boskich fantazmatów. Ale już wiele kuma, co najważniejsze. 🙂

          • Że też Wy, Miecławie musicie stać tam gdzie stoją
            ‘podonki” – jak ująłby b. kom. “wlodek”, oczywiście
            akurat użytej formy nie zastosowałby w kierunku twojej osoby (jak ja, niegodny, TO czynię), no BO, piszesz
            “Brawo Rosjanie z Jekaterinburga.” Na pewno masz na myśli nie tyle protestujących, o obrońcach WIARY, i ZASAD już nawet nie wspominam ( to nie u ciebie europejskiego bolszewika… 🙂 ) co tzw. “aktyw”. Czy TY w tym
            momencie wyłączyłeś myślenie? O logice nie wspominam! 🙂 Złóż (sobie) do kupy całe kalendarium
            z uwzględnieniem opcji politycznych merostwa aktualnego i byłego (nazwiska, kontakty, stanowiska…) “goroda” Jekaterinburg. Napiszę,
            ony tam ‘brzydko bawią się” a ‘inaczej” inteligentni –
            ( w Polsce) przyklaskują. Woot… a ty poniał o czym JA piszę? Idę
            o zakład na butelkę “Vistuli”, że “ni ch*a” ! Czytać,
            myśleć, dedukować, dokształcać się Damy i Gospoda,
            bez oglądania się na “szkoły i uniwersytety” gdzie
            normalnej młodzieży robią wodę z mózgó. 🙂
            (Mniej będzie piramidalnych bzdur nie tylko w życiu ale i przy “wyborach”, jak również w komentarzach…)
            “В екатеринбургской истории есть два ключевых момента. Первый — у нас отчётливо стали ненавидеть церковь. Не её представителей даже, а церковь как таковую. Раньше они говорили, что этот поп плохой и тот тоже. Теперь перекинулись на всю церковь. Дальше они скажут, что плоха сама вера, (SKĄD, Q*VA MY TO ZNAJEM w POŁSZI??? – JEWROSOJUZIE??? она неправильная, а верить надо вот так. Желательно — по западным образцам. Православие раздражает. Потому что она основа русского, его фундамент и замес. Без него никак. Потому, если нарисовался повод — нападай.

            И момент второй — психиатрический. Я не просто верю — я знаю, — что среди протестующих есть масса достойных и порядочных людей. Их там, правда, хватает. Но сколько же там и откровенно бесноватых? Присмотритесь. Всякий раз, когда начинается заварушка — они появляются из своих нор и орут, точно свиньи, мчащиеся к пропасти.

            Преувеличиваю? Let it be, как сказал бы сэр Пол. Но вы присмотритесь — они рядом с вами. Глядите им в глаза. Чувствуйте их запахи. Этим людям плевать на сквер, плевать на свободы, плевать на человека — им важно ненавидеть и уничтожать, в них сидит инстинкт разрушения.
            Tak’że “Miecławie zanim cośtam zapodasz, “puknij
            sie w czerep” – nie zawadzi… 🙂
            “Достойный и порядочный не будет идти против Церкви, прежде всего потому, что он понимает, что такое Церковь.”
            Amen, mam na uwadze też Katolicyzm… ten prawdziwy a nie moderowany, oświecony!!
            Cywilizację Łacińską…..

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.