Polityka

Usypiajmy! Ekstremalne rozważania o polityce społecznej

 Przez media przemknęła lotem błyskawicy wypowiedź rzekomo wysokiej przedstawicielki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w przedmiocie zasadności zwiększenia obciążeń składkowych względem osób nieposiadających dzieci – względem osób dzieci posiadających. Ten mechanizm miałby równoważyć trud, jaki osoby wychowujące dzieci przyjęły na siebie w społeczeństwie, analogicznie do sytuacji, w której zarabiający więcej płacą większe podatki, albowiem bardziej korzystają na przywilejach życia w naszym społeczeństwie.

Abstrahując od osoby, która coś takiego jak powyższe sformułowała i od szczegółów tejże wypowiedzi – warto się przyjrzeć problemowi polityki społecznej i przyrostu naturalnego, albowiem, jeżeli w debacie publicznej pojawiają się głosy tak skrajnie debilne, – przy czym podkreślmy nie ma znaczenia czyjego autorstwa jak również nie mają znaczenia szczegóły wypowiedzi – liczy się tylko generalna zasada – złamanie zasady równości – to znaczy się, że coś mocno jest nie tak z naszym społeczeństwem.

Nie będziemy się tutaj pastwili nad osobą, która była autorką tego pomysłu, albowiem to nie ma znaczenia. Ewentualne wnioski powinni wyciągnąć jej przełożeni, gdyż za publiczne nawoływanie do łamania Konstytucji powinno się po prostu być sprowadzanym na ziemię. Liczy się samo zjawisko, – kto tak naprawdę ma utrzymywać państwo i na nie płacić oraz jakie są obowiązki i prawa obywatela.

Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w jakiejś wspólnocie, która funkcjonuje na wielu równoległych – najczęściej przenikających się i wchodzących bez przerwy w interakcję poziomach. Państwo, samorząd, firma, szkoła, uczelnia, stowarzyszenia, rodziny, kościoły i inne struktury dają nam różnego rodzaju możliwości – tworzą przywileje i wymagają ofiar. W wyniku procesów cywilizacyjnych, kiedy to władca przestał karać nas śmiercią za złe zachowanie – doszliśmy do etapu, w którym jako nadrzędna wspólnota narodowa – stowarzyszona z innymi jej podobnymi – uznajemy za obowiązujący pewien katalog praw człowieka, przynależnych mu z samego faktu bycia człowiekiem. Jest to np. wolność osobista, wolność słowa i swoboda wypowiedzi, zakaz stosowania tortur przez władze publiczne itd. Jednym z tych wszystkich praw jest bardzo ważne stwierdzenie, że wszyscy jesteśmy wobec prawa – czytaj państwa – czytaj wobec siebie równi w prawach i obowiązkach. Oczywiście wpisano to do Konstytucji np. w inwokacji „równi w prawach i powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”, jak również w art. 32 stwierdzono wprost: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że co prawda mamy te same powinności i te same prawa, jednakże nigdzie nie jest napisane, że naszą powinnością jest dokonanie zapłodnienia lub poddanie się zapłodnieniu, jak również poród i wychowywanie dziecka lub dzieci. Posiadanie dzieci jest naturalnym przyrodzonym prawem człowieka wynikającym z jego wolności i godności – a nie jakąś postacią zbiorowej fermy regulowanej statystyką np. Zakładu Ubezpieczeń Społecznych! Ponieważ nikt nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny, także osoby posiadające lub nieposiadające dzieci, czy też próbujące je posiadać, jak również niepróbujące – nie mogą być z powodu braku lub odniesienia skutku dyskryminowane. Jednakże mogą być premiowane, jeżeli ten skutek się powiedzie, co nasze państwo czyni – premiując podatkowo małżeństwa, otaczając kobiety w ciąży ochroną jak również same dzieci. To wspaniałe i niezwykle potrzebne inicjatywy, na które nieposiadający dzieci członkowie społeczeństwa się godzą w ramach ogólnego współżycia zgodnie z zasadami współżycia społecznego – płacąc podatki, które idą na wychowanie cudzych dzieci.

Dochodzimy do stwierdzenia, że dziecko jest pochodną czyichś zachowań. Zachowania te są z natury poznane i nie ma potrzeby ich opisywać, liczy się skutek, jakim jest dziecko. Dziecko wiadomo, że wymaga opieki i zmienia całokształt życia osobników, którzy się na nie zdecydowali w stopniu rewolucyjnym. Rodzi znaczne zmiany i wywołuje koszty. Nie będziemy rozpatrywać tych zmian i rewolucji na wszystkich możliwych polach społecznych, ekonomicznych, itd., podejdźmy do kwestii posiadania dziecka – tylko i wyłącznie od strony odpowiedzialności człowieka za własny los.

Otóż, jeżeli przez chwilkę zastanowimy się nad wolnością jednostki dojdziemy do wniosku, że zdecydowanie się na dziecko w sposób dramatyczny tą wolność ograniczy. Jest to koszt, jaki płaci się za fakt posiadania dzieci. W zamian za to ma się szansę odnoszenia korzyści na starość, jeżeli się je wcześniej dobrze wychowa i zajmą się starszym rodzicem. Jest tutaj coś za coś, kwestia klasycznego wyboru. Odpowiedzialność za swój los musi, zatem zawierać w sobie także odpowiedzialność za los dziecka, co oznacza, że „tworzenie” dzieci nie powinno być przypadkowe – poddane losowi. Stąd prosty wniosek, że w ramach pól wyboru decyzji życiowych – człowiek – może nie czuć się na tyle odpowiedzialny lub zdolny np. finansowo żeby udźwignąć ciężar posiadania dziecka!

Stąd wniosek dla państwa, że nie można nakładać na ludzi obowiązku posiadania dzieci, albowiem mogą się zdarzyć wypadki – np. zdrowotne, posiadanie dzieci wykluczające! Czy też ewentualnie czyniące ich posiadanie tak ryzykownym, że dana jednostka w ramach swojej odpowiedzialności za państwo nie jest w stanie przyjąć na siebie tego obowiązku i związanych z nim ciężarów.

Wniosek z powyższych rozważań jest następujący, – jeżeli ktoś jest tak ekstremalnym idiotą i debilem, że wydaje mu się, że wolno zmienić Polskę w fermę rozpłodową a Polki w rozpłodowe nośniki rodne – to należy ustanowić prawo umożliwiające usypianie takich osobników. To jest najprostsze rozwiązanie problemu tego typu dylematów, zgłaszanych przez niektórych osobników. Jeżeli bowiem ktoś jest w swojej percepcji tak niesłychanie prosty, że swoimi debilnymi pomysłami odziera ludzi z godności i ich segreguje nie powinien mieć prawa do przywileju życia w naszym społeczeństwie. Humanitarne i zgodne z prawem – usypianie farmakologiczne – uwaga – nie mówimy o uśmiercaniu, ale o usypianiu! Albowiem, jeżeli troglodytom wolno mieszać pojęcia i nadawać im inne niż powszechnie obowiązujące znaczenia – a zwłaszcza je relatywizować, to nam też wolno. Dlatego właśnie mówmy o usypianiu osób niebezpiecznych z ewentualnym ryzykiem powikłań w postaci śmierci, ale oczywiście, co do tego nie ma pewnych badań i wiarygodnych statystyk, więc śmiało powinno się usypiać!

Tym oto sposobem możemy ogłosić nasz wkład w politykę społeczną i eugenikę! Precz z idiotami w życiu publicznym!

One Comment

  1. Autorze!
    Jak śmiesz podważać jedynie słuszne ustalenia ZUS.
    Przecież ta osoba z ZUS ma na pewno wyższe wykształcenie i wie co mówi.
    Bilans się im PO PROSTU nie zgadza.
    A o ustawach norymberskich i Lebesraumie nie doczytała, bo ekonomię studiowała na UEK zapewne. I to tego pod kierunkiem być może samego Profesora Hausnera …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.