Ustawy się rodzą, a Konstytucja umiera

graf.red

Chciałem się ustosunkować do wypowiedzi osób, które negatywnie zareagowały na moje ostatnie teksty na temat potrzeby zmiany Konstytucji RP.

Szczególnie zastanowiły mnie wypowiedzi sugerujące, że nowelizacja Konstytucji nie jest konieczna, natomiast należy przestrzegać aktualnie istniejącej ustawy zasadniczej.

Tym osobom pragnę odpowiedzieć krótko i poniekąd prowokacyjnie: aktualna Konstytucja RP jest jak najbardziej przestrzegana. Może teraz ktoś się zdziwi albo zaprzeczy, ale nie będzie miał racji.

Jednym z zasadniczych problemów polskiej semidemokracji jest praktyka stosowania art. 7 polskiej Konstytucji, czyli tzw. zasada legalizmu:

„Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.”

Zgodnie z nią organy państwowe i samorządowe mogą działać tylko w taki sposób, na jaki pozwala im uchwalone prawo, a wiec m.in. ustawy. Ustawy i przypięte do nich rozporządzenia to przecież też prawo.

Problem ten dotyczy niestety nie tylko organów publicznych, ale również innych sektorów życia społecznego i gospodarczego.

Weźmy pierwszy lepszy przykład. Art. 22 Konstytucji RP mówi, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest możliwe tylko w drodze ustawy…

Poza tym, przeciwnicy nowelizacji polskiej ustawy zasadniczej powinny wziąć ją do ręki i sprawdzić, ile razy w Konstytucji występuje zapis: „Chyba że ustawa stanowi inaczej….” Zapewniam Czytelnika, że powyższy zapis występuje wiele razy.

Tak więc, Konstytucja powołuje się non stop na ustawy (i specustawy), które — jak powszechnie wiadomo, można zmieniać w parlamencie dowolnie i można je uchwalać na szybko – w dzień i w nocy, bez “ładu i składu”, nie konsultując uprzednio ze społeczeństwa. Bo i po co?

Paradoksem polskiego parlamentu jest zaś to, że dominują w nim znane nam siły partyjne, które chętnie powołują się na uchwalane przez siebie ustawy.

Czyli ustawy górują nad Konstytucją, a nad ustawami góruje partyjny parlament. Aby wyjść z tego „zaklętego koła” potrzebna jest nowa ordynacja wyborcza w Polsce, ale to już zupełnie inny, choć symbiotyczny temat.

A tymczasem produkcja ustaw idzie w Polsce pełną parą – w zgodzie z aktualną Konstytucją, która to zjawisko jak najbardziej umożliwia i wręcz prowokuje. Tak tworzone jest polskie prawo – o nadrzędności Konstytucji nad ustawami możemy chyba tylko pomarzyć.

Jestem nadal przekonany, że nowelizacja polskiej Konstytucji jest nieodzowna – nie ma to jednak nic wspólnego z przestrzeganiem lub nieprzestrzeganiem aktualnej ustawy zasadniczej, lecz z brakiem jej nadrzędnej roli w polskim systemie prawnym.

Prof. Mirosław Matyja

18 thoughts on “Ustawy się rodzą, a Konstytucja umiera

  • 5 grudnia 2020 o 06:53
    Permalink

    Mało się na tym znam, ale zdaje się że Stany Zjednoczone mają mocno ugruntowaną, żelazną konstytucję, a mimo to, ten kraj się po prostu sypie

    Natomiast Wikipedia podaje, że uczy Pan Szwajcarów demokracji. Może niech się Pan zwróci do tego portalu aby te głupoty usunęła.

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 07:14
    Permalink

    …jeszcze jedną rzecz dodam:

    W rozmowie z panem Janem Kubaniem z dnia 28 sierpnia br. powiedział Pan:

    “Ja zawsze powtarzam, należy zmienić tą przestarzałą pro-komunistyczną konstytucję, niedobrą, nieudaną konstytucję, którą ja, niestety, porównuję do kartki na zakupy”

    …i teraz, dlaczego jest to żałosne(?) Żaden szanowany profesor nie pozwoli sobie na takie babole. Pominę już nieznajomość j. polskiego, ale profesorowi wypadałoby wiedzieć, że w Polsce nigdy nie było komunizmu. To patole pod klatką blokowiska Nowej Huty mogą sobie używać zwrotu “kumuna”. A już w kontekście kartki na zakupy, to powiem Panu jedną rzecz, nie wiadomo gdzie kształcił się Pan ale na Uniwersytecie Marii Curie-Sklodowskiej w Lublinie wykładał. Otóż największy rozkwit tego uniwersytetu przypada na lata 50-te zeszłego wieku. “Kumuna”. Zatem przejada Pan dorobek PRL. Nie wstyd Panu?

    Są jakieś źródła wskazujące na Pana wykształcenie? Jeśli tak, to gdzie? Poza krajem?

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 08:53
    Permalink

    ….aktualna Konstytucja RP jest jak najbardziej przestrzegana.

    Nigdy w żadnym obszarze np. (awantury imperialistyczne komunistów, polityka społeczno-socjalna późnych 90′ i na progu nowego Millenium, obecna plandemia przykładów aż nadto!) nie była przestrzegana! Zapisy sobie a życie sobie… gdyby była przestrzegana sporo znaczących postaci życia politycznego nie wykluczam ‘niektórych prezydentów” – siedziałoby w pierdlu.
    Fakt bezsporny. Jest to typowy wytwór bezbożnej (ateistycznej) lewicy laickiej pierwszej połowy 90’.

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 09:34
    Permalink

    O ile wiem, Niemcy nie mają konstytucji i żyją…..
    Amerykanie mają konstytucję, ale od 200 lat bardziej liczy się jej wykładnia, sadowa interpretacja.
    A tę odczytują ludzie.
    W konstytucji można zawrzeć wszystkie szlachetne mysli.
    Cóż z tego, skoro decydują mniej szlachetne interesy?

    Mamy mieć “społeczną gospodarkę rynkową, neutralne światopoglądowo państwo, dostęp do opieki lekarskiej, szkolnictwa.
    Jak to wygląda w PRAKTYCE, każdy widzi.

    W Polsce produkuje się rocznie 30 000 stron aktów prawnych, od 30 lat.
    I ta biegunka legislacyjna jest głównym problemem, nie konstytucja i jej przestarzałość.

    Odpowiedz
    • 5 grudnia 2020 o 14:27
      Permalink

      Rozumiem że (niemiecki) https://pl.wikipedia.org/wiki/Federalny_Urz%C4%85d_Ochrony_Konstytucji
      to taki oksymoron, istnieje sobie a muzom…
      Z tego co mi wiadomym jest, Wlk. Brytania (podobnież) nie posiada stosownego, zapisanego najważniejszego dokumentu “na bumadze”…. 🙂

      “W Polsce produkuje się rocznie 30 000 stron aktów prawnych, od 30 lat.
      I ta biegunka legislacyjna jest głównym problemem, nie konstytucja i jej przestarzałość.”

      Której “cywilizacji” TO – domena?

      Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 09:38
    Permalink

    Panie Profesorze, myślę że rozmija się Pan z prawdą, pisząc o nadrzędnej roli Ustawy wobec Konstytucji. Bo skoro w Konstytucji stoi, że Sądownictwo ma być niezawisłe, to jeżeli Ustawy w to godzą, to są z automatu niezgodne z Konstytucją…

    I jeszcze jedno, chcąc nowej Konstytucji to wypada najpierw zdecydować, czy w Polsce ma być system kanclerski czy prezydencki. A kto ma o tym zdecydować, skoro społeczeństwo zostało już beznadziejnie podzielone, a większości obywateli to i tak zupełnie nie interesuje?

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 09:45
    Permalink

    Kolejny WIELKI artykuł o NICZYM.

    Że trzeba myć zęby oraz ręce (zwłaszcza teraz w pandemii) …

    I WIELKIEMU Profesorowi wydaje się, że ZMIENI ŚWIAT – ogólnikami.

    Rozumiem redakcję OP, dlaczego zamieszcza te artykuły profesora.

    Po prostu zapełnia szpalty.

    I nic więcej.

    A co do LAWINY USTAW produkowanych, niekiedy w pośpiechu i nocą – to dlatego jest ich tak dużo i są często nowelizowane, bo są zbyt SZCZEGÓŁOWE.

    Wystarczy ogólna zasada, wytyczne i odwołanie się do zdrowego rozsądku oraz ZAUFANIE, że ludzie są RACJONALNI.

    Na przykład oczyszczalnie ścieków powinny mieć swoje ZRZUTY cieczy do rzek po oczyszczeniu z zanieczyszczeń – zawsze w górę nurtu, czyli np. w Warszawie – gdzieś na wysokości Otwocka …

    I samorządy same by już pilnowały JAKOŚCI i BEZAWARYJNOŚCI budowy oczyszczalni.

    Nie można doprowadzać do pisania zbyt szczegółowych ustaw, jak np. “O jedzeniu zupy łyżką”, choć był przed laty doktorat o takim tytule.

    I to by było na tyle.

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 09:53
    Permalink

    No to teraz profesorze obnażył się pan zupełnie ze swoją indolencją intelektualną i brakami w wiedzy prawniczej. Tak się składa, że na studiach uczyłem się Prawa Konstytucyjnego u jednego z najlepszych polskich konstytucjonalistów. Napiszę więc tak – w Polsce każdy student nawet na poziomie średnio inteligentnej małpy – w III RP już tacy studiują, bo w PRL nie mieliby szans. 🙂 – wie doskonale, że żadna Konstytucja na świecie, nawet Szwajcarska nie zakreśla sztywnych ram stanowienia prawa, bo sama musiałaby stać się jednocześnie aktem wykonawczym, na podstawie którego administracja musiałaby bezpośrednio stosować prawo. Nasza Konstytucja awaryjnie pozwala na takie bezpośrednie jej stosowanie, na co teraz sądy w orzekaniu bywa, że się powołują z uwagi na zamach na praworządność jakiego dokonano w Polsce pod władzą dobrej zmiany. Każda Konstytucja będąc podstawowym źródłem prawa może określać tylko pewne idee w ramach których stanowione jest prawo wykonawcze w stosunku do ram określonych w Konstytucji, tymi aktami wykonawczymi a jednocześnie źródłami prawa są ustawy i rozporządzenia. Podobnie było w PRL w Konstytucji z 1952 roku, gdzie idee lewicowe nadawały tamtej Konstytucji cele i ramy stanowienia prawa.

    Oczywiście, jak już pisałem wcześniej pewne przepisy obecnej Konstytucji powinny być doprecyzowane, aby żaden pseudo-prawniczy kretyn i polityk nie mógł “falandyzować” prawa.

    W pana Szwajcarii jest podobnie, bo przecież jest stanowione prawo w zgodzie z celami i ramami Konstytucji, ale ona nie określa także sztywno granic stanowienia i stosowania prawa bo po prostu nie może. Żaden system polityczny i gospodarczy nie mógłby elastycznie funkcjonować i dostosowywać się do aktualnych warunków społecznych i politycznych, gdyby jakakolwiek Konstytucja zakreślała jakieś sztywne ramy prawa. To są tylko ogólne idee, które można dość elastycznie interpretować, ale bez skrajności i wbrew wiedzy naukowej, jak obecnie z orzeczeniem TK w sprawie aborcji, co jest typową “falandyzacją” prawa dla potrzeb wprowadzenia dyktatury religijnej.

    Po to po 1990 roku od razu uchwalono tzw. Małą Konstytucję a potem przygotowano obecną, aby Konstytucja z PRL nie blokowała rozwoju w Polsce kapitalizmu i o to głównie chodziło. Bo jeżeli chodzi o tzw. prawa człowieka to Konstytucja PRL również je w pełni gwarantowała i bardziej zabezpieczała niż obecna. Nie wszystko musi trafiać do zapisów Konstytucji, bo potem trudno jest zmienić, jeżeli się warunki społeczne zmieniają.

    @Grzegorzu ….

    Powołałeś się na Konstytucję amerykańską, która jest doskonałym przykładem tego, że niby określa sztywne ramy, ale jest następnie wiele od tego odstępstw poprzez różne reguły prawa federalnego i samo orzecznictwo sądów, czyli ich tzw. precedensy będące źródłem prawa jednocześnie.
    Zgadzam się z twoją krytyką profesora z brakami w wiedzy o prawie. Kto mu nadał tytuł prof.?

    Gdyby profesor miał chociaż trochę chęci to porównałby sobie, że Konstytucja z 1952 roku tak krytykowana i znienawidzona przez antykomunistów, wprowadzała zasady ochrony prawa człowieka nieznane w Konstytucji marcowej z II RP, np. wolność sumienia i wyznania, prawo do obrony. Ja na szybko tylko porównałem i to wyłapałem biorąc jeszcze stare podręczniki do ręki. Mało tego ta Konstytucja chroniła interesy ludu, obecna chroni przede wszystkim interesy władzy i kapitału, bo lud jest na wielu polach dyskryminowany, np. poprzez dowolne zmiany prawa pracy.
    Książkę można by napisać na temat tego jaka jest różnica w zabezpieczeniu praw obywateli i ludu w Konstytucji i prawie PRL z obecną Konstytucją. Na tym tle obecne Konstytucja wypada blado mimo szczytnych zapisów, także z tego powodu, że jest nieprzestrzegana. Nie realizuje się np. w pełni art. 2 Konstytucji, czyli nie urzeczywistnia się zasad sprawiedliwości społecznej, do czego ten podstawowy akt prawny zobowiązuje. Może kiedyś trafisz na jakiś artykuł prasowy z wypowiedzią prawnika, ja wiele razy coś takiego czytałem, że powołują się na art. 2 Konst. twierdząc, że Polska jest “demokratycznym państwem prawnym” i na tym koniec, bo jeszcze się nie spotkałem, żeby jakiś prawnik powoływał się na dalszą część tego przepisu, czyli “urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Możesz natomiast spotkać sie tu i ówdzie z krytyką tej części przepisu, że to pozostałość “komunistyczna” bo nie przystaje do obecnych realiów systemu III RP. Tak, nie przystaje i stoi ością w gardle wszelkiej maści liberalnym złodziejom kapitalistycznym oraz prawicy na usługach Kościoła i kapitału, bo oni nie mają zamiaru stosować się do tego zapisu Konstytucji, a tym samym uchwalać prawo, zgodne z pełną dyrektywą art. 2 Konstytucji. Obecnie tzw. zasada sprawiedliwości społecznej już nic praktycznie nie znaczy ideowo i jest masowo pomijana nawet w retoryce niby lewicy, tak naprawdę lewicy burżuazyjnej.

    Aczkolwiek warto odnotować, że chyba ta lewica burżuazyjna posłuchała moich uwag napisanych tu kiedyś, że 7 listopada powinien stać się dla lewicy konkurencyjnym świętem wobec prawicowego 11 listopada, bo lud swoje prawa zawdzięcza tamtej inicjatywie rządu Daszyńskiego a nie Radzie Regencyjnej i namoszczonemu przez nią Piłsudskiemu.
    “Lewica uczciła rocznicę powstania rządu Ignacego Daszyńskiego. „To PPS był w centrum walki o niepodległość””
    https://strajk.eu/lewica-uczcila-rocznice-powstania-rzadu-ignacego-daszynskiego-to-pps-byl-w-centrum-walki-o-niepodleglosc/

    Także moje gratulacje panie Czarzasty i reszta, może wreszcie zaczniecie myśleć po proletariacku, a nie burżuazyjnemu. Czas najwyższy.

    Na koniec powtarzam jak mantrę. Żadna Konstytucja nie zabezpieczy nas przed łamaniem prawa przez polityków i kapitał. Demokracja to kultura społeczna i prawna. Brak tej kultury na wysokim poziomie równa się brak demokracji lub co najmniej kulawa i wypaczona demokracja, a z taką właśnie w Polsce mamy do czynienia.

    Odpowiedz
    • 5 grudnia 2020 o 14:25
      Permalink

      Panie @Miecławie, z pewnością teraz będę się posiłkował tym pełnym brzmieniem art. 2
      Ja też nie sądzę, aby dziś w tych trudnych czasach, ktoś próbował podważyć w dyskusji sprawiedliwość społeczną. No dobrze, podważy Bolek i Lolek mieszkający gdzieś na Kajmanach z opasłym kontem, ale oni ni stanowią większości.

      Wie Pan, znalazłem jednak informacje gdzie kształcił się pan prof. Matyja. To Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Zawsze wszystkich psioczącym na PRL udzielam jednej konkretnej rady:

      “Miej chłopie jaja, jedź na uczelnię i zwróć całą kasę za Twoje kształcenie” – to powinno być podstawą zanim człowiek weźmie się za krytykę. Sprawa oczywista i prosta. Biorę kasę i oddaję. Tego wymaga ten zakichany honor, który powinien dotyczyć ludzi mających więcej niż mały wpływ na losy Polski. Tym bardziej, że prof. w ’89 wziął i s….. z Polski. I stamtąd naucza jak żyć. To jest po prostu bezczelne. Bo że głupie nauczać mądry naród demokracji, to chyba każdy widzi. No ale rozumiem, że każdy cyrk musi mieć swojego klowna. Tylko dlaczego jak zwykle made in Poland?

      Panie profesorze, wsiadaj Pan w samolot i oddaj Pan kasę za utrzymanie. Łącznie z opieką prenatalną i perinatalną, za kształcenie a potem leczenie. Proszę oddać mi dług, bo trochę zbiednieliśmy i potrzebujemy gotówki. Jakby tak Pan mógł mnie zacytować na tych światowych uczelniach i posłuchać, co takiego oni mają do powiedzenia w tej sprawie. Np Szwajcarów prosze spytać, dobrze?

      i jeszcze odnośnie ostatniego akapitu pana Miecława. Otóż wszystko zaczyna się z chwilą pasowania na ucznia. Nie żaden Bóg, ani żadni bogowie, bo my SAMI się lepimy i kształtujemy. Kulawo jest w nowym systemie z szacunkiem do drugiego człowieka więc i szanować sprawiedliwości społecznej nie będziemy potrafić. No nie ma po prostu takiej opcji.

      Odpowiedz
      • 5 grudnia 2020 o 15:58
        Permalink

        @Grzegorz …
        Nigdy o tym Uniwersytecie nie słyszałem, więc chyba nawet w PRL-u był mało znaczącą uczelnią, a dziś w rankingach dołuje. Więc nie dziwię się, że jego absolwenci są tak słabi.
        http://ranking.perspektywy.pl/2016/ranking-uczelni-akademickich
        http://ranking.perspektywy.pl/2020/ranking/ranking-uczelni-akademickich
        Oczywiście takie rankingi jeszcze o niczym specjalnie nie świadczą, bo zawsze są wyjątki od reguły i ktoś może skończyć słabą uczelnię, a odnieść wielki sukces i być mądrym człowiekiem.
        Ale ten przypadek chyba do takich nie należy. Przecież to są podstawy prawoznawstwa realizowane na wielu różnych kierunkach, a poza tym można sobie po prostu uzupełnić wiedzę w ramach samokształcenia.

        Przecież nawet zwykły człowiek rozumie, że Konstytucja to są tylko pewne podstawowe zasady, a reszta musi być uregulowana w ustawach, a że tyle ich politycy produkują to już wynika z innych przyczyn. Czasami politycy zamiast psuć prawo w sejmie i regulować wszystko jak leci bo sądzą, że da się wszystko prawnie uregulować, to są w błędzie, bo życie i tak się toczy alternatywnie do tego prawa. Oni może więcej powinni pić w tym sejmie, to i normalne myślenie by im wróciło, gdy już ich mózgi się oczyszczą z tych złogów i błędnych wyobrażeń o prawie, jako antidotum na wszystko. 🙂 Ile oni już zniszczyli dobrze funkcjonujących struktur w Polsce przez nadmiar regulacji, w tym właśnie zawód nauczyciela.
        A co ciekawe w PRL partia potrafiła docenić mądre rady naukowców i rezygnowała z nadmiaru regulacji.

        Właśnie odnalazłem ze złości kopię artykułu z Dziennika Gazety Prawnej z 31.10.2013 roku pt. “Regres w sądownictwie. Za komuny było lepiej” autorstwa Ewy Radlińskiej i Piotra Szymaniaka. Oczywiście możesz wpisywać do wyszukiwarki w necie i za chiny nie wyskoczy, bo wiadomo cenzura działa i nie można prawdy ludziom publikować. Ale do rzeczy – autorzy podają tam mądre przykłady jak popsuto w Polsce prawo i jak się obniżył poziom intelektualny prawników. Powołują się tam m.in. na wypowiedzi różnych prawników, a w tym prof. Ewy Łętowskiej, którą sobie bardzo cenię za mądrość jako prawnika i pierwszego RPO.

        A więc cytuję jej słowa z tego artykułu:
        “Jeżeli się patrzy na współczesne orzecznictwo, uderza jedno: zanik umiejętności dogmatycznych w posługiwaniu się prawem – mówi prof. Ewa Łętowska . – Mamy do czynienia z zasmucającym sformatowaniem umysłów, z zanikiem umiejętności posługiwania się klasycznymi rozumowaniami prawniczymi, regułami kolizyjnymi, bardziej finezyjnymi metodami wykładni. Dawniej prawnicy potrafili sensowniej rozumować i systematyzować prawo. Dziś chcą mieć zapisane wszystko wprost w ustawie. Twierdzą, że jeśli czegoś nie zapisano, to jest luka. I że trzeba wszystko “normatywnie doprecyzować”. A tak się nie da. Tego żaden ustawodawca nie jest w stanie zrobić – wyjaśnia.”

        I taka jest prawda, że w III RP otwarto studia dla bałwanów, a potem mamy takie efekty z niszczeniem prawa i praworządności. Na różne stanowiska i aplikacje prawnicze przyjmowano osoby o wątpliwej wiedzy, za to z odpowiednimi kontaktami i to się zaczęło głównie w III RP, bo w PRL zwykle załatwiano takim “swoim” inne ciepłe posadki na mniej wymagających stanowiskach, co by wstydu nie było. Już w latach 90-tych o tym pisano krytycznie w prasie. W PRL gdziekolwiek na studia, nawet zaoczne trzeba było zdać egzamin wstępny o bardzo wygórowanych wymaganiach. Na wielu kierunkach był pisemny jako pierwszy odsiew a potem jeszcze ustny. Pamiętam, jak na ponad 500 do 800 osób startujących na moim kierunku (nie pamiętam ile tego było) po egzaminach pisemnych została połowa a po ustnych ponad 100 do 150 chyba, z czego po pierwszym roku odleciała 1/3. Ja byłem wśród tej około setki osób co skończyli studia.

        Nie może więc dziwić niski poziom sądownictwa i zawodów prawniczych w Polsce, ale nie tylko ich, bo dotyczy to tak samo innych dziedzin i kierunków. Zachód zaimplementował nam kulturę głupoty także na poziomie szkolnictwa wyższego, o nauczycielstwie i pedagogice nie wspominając.
        Nie wiem, czy się zdołamy z tego podnieść na wyższy poziom. Smutne ale prawdziwe.

        Odpowiedz
        • 5 grudnia 2020 o 17:01
          Permalink

          Chyba dobrym przykładem przesuwania mniej zdolnych było Kolegium. Odpowiednikiem w medycynie był felczer? Polska Ludowa wdrażała bardzo ciekawe rozwiązania.

          Podobnie było z cenzurą. Kiedyś narzekaliśmy, (bardziej WY), ale moim zdaniem, i pewnie nie tylko moim, przynosiła dużo pożytku. Teraz młodzi artyści, poeci, reżyserzy, scenarzyści, dziennikarze itd. tworzą i nie są pewni jaki ich czeka los po publikacji. Brak tu opiekuna/szefa, który wskazałby poprawki, ostrzegł o konsekwencjach. Natomiast z tego co wiem, na uczelniach istniała wolność. Dziś Brrrrunnnonn tej obecnej wolności z wykładów na swojej …elni nie p….żył. Uznany za jakiegoś ba….ytę, spity przez paru chłopaków…. dalej nic nie mówię…. “Sont” K…..rowy, parę lat, a potem na 20 dni przed wy…..ściem odchodzi z tego św….ta. (autocenzura)

          Wolność.

          Odpowiedz
        • 5 grudnia 2020 o 18:29
          Permalink

          ………..wie doskonale, że żadna Konstytucja na świecie, nawet Szwajcarska nie zakreśla sztywnych ram stanowienia prawa, bo sama musiałaby stać się jednocześnie aktem wykonawczym, na podstawie którego administracja musiałaby bezpośrednio stosować prawo.

          Bzdury powielasz ciemnemu ludowi. 🙂 ZAKREŚLA. Jeśli nie miałaby mieć stalowych ram a tylko gumowe (pacz: szaleństwa płaskoziemców okołocovidowych) to po co komu taka Ustawa?
          Przekroczenie skutkuje Trybunałem (przynajmniej w teorii) w poważnym państwie b. często
          plutonem egzekucyjnym w drastycznych przypadkach…

          “Także moje gratulacje panie Czarzasty i reszta, może wreszcie zaczniecie myśleć po proletariacku, a nie burżuazyjnemu.

          🤣

          Miecławie (globalny) komunizm nie przejdzie, tym bardziej w Polsce – kwesta czasu jest kiedy
          Donald Fredowicz Trump ogłosi że chowamy do wora ów globalny (komunistyczny) projekt,
          a wór do jeziora ( które najgłębsze jest w Ameryce?) . Neokomunistyczny PiS będzie miał/o problem…
          Zapytam czy chciałbyś żyć w prawdziwym tym razem (nowym) komunizmie 2.0. ??
          Brrrrrrr!

          …… z uwagi na zamach na praworządność jakiego dokonano w Polsce pod władzą dobrej zmiany. 🙂
          A to było tak… przyganiał garbaty – kulawemu. A, swoją drogą,dedukujesz już jak nastojaszczij “koziarz”. 🙂

          http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2020/12/wojska-zbieraja-sie-wokol-trumpa-podczas-gdy-zaczyna-sie-ostateczna-rozgrywka/

          http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2020/12/poza-orwellem-and-huxleyem-odwazny-nowy-swiat-czyli-obowiazkowe-szczepionki-i-paszporty-cyfrowe/

          Odpowiedz
          • 6 grudnia 2020 o 00:01
            Permalink

            @krzyk58

            Chłopie, jaki globalny komunizm? Ciebie to już naprawdę pogięło. Ty się lepiej martw, aby nie zapanował globalny korporacjonizm z faszyzmem w tle. Miejmy tylko nadzieję, że Rosja i Chiny do tego nie dopuszczą. Zaś komunizm nie ma prawa już zaistnieć w warunkach kultury głupoty i totalnego zniewolenia świadomości mas ideologią burżuazyjną. To już przeszłość i możesz sobie tylko pomarzyć o powrocie w Polsce do “komuny”.:-)

      • 5 grudnia 2020 o 16:40
        Permalink

        @Grzegorzu ..

        Udało mi się trafić na link cytatu okrężną drogą, działa tylko trzeba wykupić dostęp.
        Ale te cytaty też są istotne:
        „Państwo prawne jest tylko figurą stylistyczną, o wiele mniej mającą wspólnego z rzeczywistością niż demokracja socjalistyczna”.

        “System prawny zatracił umiejętność samoporządkowania… A przecież stosunkowo nie tak dawno prof. Adam Strzembosz, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, zapowiadał, że środowisko sędziowskie dokona samooczyszczenia.
        Ba, niespełna 10 lat po rozpoczęciu tzw. transformacji ustrojowej na łamach Rzeczpospolitej obwieścił triumfalnie:
        Prawdziwie niezależne. mocne swoim autorytetem i strukturą sądownictwo stanowi istotną przeszkodę, gdyby ktokolwiek i pod jakimkolwiek pozorem próbował wrócić chociażby do systemu autorytarnego.
        (Rzeczpospolita z 20.09 1998 r.)

        Słowa Strzembosza sprzed 15 lat jedynie śmieszą.
        Na podstawowym poziomie.
        Gdy jednak sięgnąć głębiej, obnażają bez reszty naiwność decydentów z najważniejszych lat transformacji. A to z kolei przeraża, bo budzi podejrzenie, że ta „naiwność” była wyrafinowaną grą ze społeczeństwem, w wyniku której nad Wisłą doszło do zniewolenia Narodu na skalę nieznaną w Europie.
        Poza okupacją.”
        http://3obieg.pl/upadek-2

        Artykuł z GP – WEB. JÓZ. PROSZĘ ZROBIĆ WYJĄTEK DLA TEGO LINKU, ale jest on zawarty też w tym powyżej, dlatego na niego trafiłem.
        https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/743017,wymiar-sprawiedliwosci-regres-w-sadownictwie-za-komuny-bylo-lepiej.html#komentarze

        Warto przeczytać całość, aby zrozumieć choćby to co obecnie robią z praworządnością i prawem. Różnice w stosunku do PRL są doskonale widoczne.

        Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 20:04
    Permalink

    Pewną egzemplifikacją problemu, jest Ustawa Wilczka.
    Pierwotnie, składała się z 54 artykułów i 14 stron.
    Po nowelizacjach, rozrosła się do 240 stron i mnożenia przepisów uszczegóławiających.
    W każdej jurysdykcji urzedu skarbowego, poszczególne przepisy były interpretowane inaczej.

    Ten kto ma dostęp do bazy LEX, mógłby rozwinąć temat.
    Ile tysięcy nowelizacji, interpretacji zawiera ta ustawa.
    Dla przeciętnego przedsiębiorcy, nie do przejścia temat ze względu na obszerność, sprzeczności i czas.

    Jedynymi wygranymi sa wielkie korporacje i ich prawnicze działy.
    Żaden US nie zadrze z wielkimi, ale zedrze z małych…..bezwzględnie.
    Od tego zależy premia….

    Odpowiedz
  • 5 grudnia 2020 o 21:29
    Permalink

    Przeczytałem wpisy pod artykułem.
    Okazuje się, że to istna skarbnica wiedzy o Polakach, którzy z pozycji niekiedy ideologicznych, walczyli o godność tych biednych i tych “zwykłych” obywateli. Często (niekiedy słusznie) odwoływali się do czasów PRL i tam panujących (przynajmniej formalnie lub oficjalnie) stosunków. Przypominam sobie uwagi, że każdy “ten zwykły” człowiek to istota, której należał się szacunek itp., a obecnie tego brak.
    A co tu mamy? Z wpisów okazuje się, że jak się nie jest biednym nieudacznikiem, to szacunku do “tego kogoś” być nie może. Czy to reinkarnacja dawnej ideologicznej wiary, która tu panowała, i którą kiedyś wbijano wszystkim do głów? (Trochę to przypomina nagonkę na “białych” ze strony niektórych “nie-białych”).
    Można odnieść wrażenie, że ktokolwiek (nawet gdyby pochodził z warstw uboższych) osiągnął jakiś sukces, staje się zwykłym kombinatorem, względem którego nie ma się merytorycznych uwag odnośnie jego artykułu, ale za to ma uwagi ad personam. I wypowiadają to Ci tak bardzo szanujący drugiego człowieka, i wspierający ideologię za tym stojącą.
    Doszukiwanie się potwierdzenia swoich krytycznych uwag w tym, jaką uczelnię ktoś skończył, jest nie na miejscu.
    Ja wiem dobrze jak sporządza się rankingi uczelni w ramach ich certyfikacji, za czym potem stoją dotacje dla nich. Ktoś to przecież prawie “społecznie” robi. 🙂
    A skoro przytacza się jakieś gazetowe hierarchie, to może warto zastąpić je światowymi rankingami. Można się wówczas przekonać, czy uczelnie szwajcarskie, angielskie, amerykańskie, meksykańskie lub indyjskie, są gorsze czy lepsze od polskich, i dlaczego. Może “prawda was odmieni”? 🙂

    Odpowiedz
    • 5 grudnia 2020 o 23:19
      Permalink

      Z mojej strony jest ad personam lecz w kontekście wypowiedzi profesora w temacie nasiąkniętym stereotypami tworzonymi głównie przez wątpliwe środowiska, naiwne, przekupne i głupie. Te same środowiska, które dziś żrą się w budynku parlamentu i poza nim.
      Do artykułu komentarze odnoszą się dość wyraźnie. Do tego bardzo przecież obszernie. Co tu więcej dodawać.
      I jak obdarzać szacunkiem człowieka, który konstytucję polską porównuje do listy na zakupy? W dodatku z migracji.

      Poniżej rachunek bankowy Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Panie profesorze, proszę oddać kasę z dwóch powodów:

      1. Psioczy Pan na swój kraj.
      2. Wyemigrował stąd z wiedzą zdobytą tutaj za darmo, wywiózł ją po prostu.

      Roczny koszt utrzymania studenta w tych czasach i w szkole ekonomicznej wynosi około 9 tys. zł.(To nie dużo dla Pana. Proszę porównać z kosztami w Szwajcarii).
      My wywaliliśmy te pieniądze w błoto z racji Pana wyjazdu/ucieczki. Proszę więc wpłacić 50 tys. PLN na rachunek krakowskiej uczelni:

      09 2490 0005 0000 4530 8510 4422

      Liceum damy w prezencie.

      dziękuję

      Odpowiedz
    • 5 grudnia 2020 o 23:54
      Permalink

      @Ali

      Czytaj moje posty uważniej. Przecież napisałem, że do rankingów zawsze można mieć wątpliwości a ukończenie mniej znanej uczelni o niczym nie świadczy, jeżeli tylko absolwent potrafi wykorzystać swój potencjał. Ale ten przypadek wydaje się szczególny, bo jak można popełniać tak podstawowe błędy w rozumieniu prawa konstytucyjnego? Ja też nie kończyłem prestiżowych uczelni.

      Co do światowych rankingów również można mieć wątpliwości. Nie są one dla nas zbyt obiektywne, bo one uwzględniają tylko kryteria, które zachód sobie kiedyś wypracował. Jest jeszcze jeden problem, że zachodni naukowcy nie sięgają praktycznie w ogóle po publikacje, które nie są wydane w j. angielskim w ich periodykach. Możemy mieć najlepsze pomysły i rozwiązania, ale jak nie są opublikowane po angielsku to jakby ich nie było. To jest właśnie ich imperializm. Pocieszające jest tylko to, jak mówił mi znajomy profesor, że jak ktoś ogarnia ich naukę to widzi, jak w wielu dziedzinach są oni do tyłu w stosunku do nas, a głównie do Rosjan i Chińczyków. Mam kilka przykładów z mojej psychologii, gdzie nasi naukowcy ich wyprzedzają, ale oni mają to gdzieś. Przykład prof. Strelau i jego monumentalnych badań nad różnicami indywidualnymi ludzi. Potężna monografia wydana w Polsce nie ma szansy na opublikowanie na zachodzie, bo jest za obszerna. Profesor mówił o tym jakiś czas temu gdzieś w wywiadzie. Może się coś zmieniło w temacie, ale wątpię. Pewne nowoczesne badania w psychologii były prowadzone u nas już przed wojną nt. pamięci. Ale wyniki tych badań nie istnieją w świadomości zachodnich psychologów, bo dla nich odkrywcą jest niejaka prof. Loftus, która obszerne badania podobne zrobiła dopiero w latach 70-tych XX wieku. W stanach uchodzi ona za autorytet i odkrywcę, a tak nie jest, bo u nas zrobiono to już w latach 30-tych.

      Tylko UW i UJ chyba się tam mieszczą gdzieś powyżej 400, jak kiedyś czytałem. No ale skoro u nas nakłady na naukę są mikre, a pensje głodowe, jak wynika z ostatniego chyba Przeglądu, jakiś naukowiec się tam wypowiadał, to nie można się dziwić, że nobli u nas mało i patentów także.

      Godność i szacunek są podobno niezbywalne, problem w tym że są deptane. Kiedy bardziej, czy w PRL, czy obecnie to jest kwestia perspektywy i wiedzy oraz osobistych doświadczeń.
      Radzę dobrze przeczytać Konstytucję PRL z 1952 roku i porównać ją z Konstytucją marcową z 1921 roku oraz obecną obowiązującą z 1997 roku. Może to być bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie. 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.