Uprawnienia Policji a praktyka ich nadużywania – kwestie zasadnicze

Zgodnie z art. 14 ust. 3 ustawy z 6 kwietnia 1990r., o Policji: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Oznacza to, że we wszystkich działaniach – wszyscy funkcjonariusze Policji, bez względu na charakter i typ służby, doświadczenie zawodowe oraz przeznaczenie służbowe – mają bezwzględny i nieodwołalny obowiązek respektowania godności ludzkiej. Równolegle zobowiązani są do przestrzegania i ochrony praw człowieka.

Trudno jest mówić o klarownym przestrzeganiu tych zasad naczelnych działania Policji w kontaktach z obywatelami, w przypadku, gdy mamy do czynienia np. z interwencją oddziału antyterrorystycznego Policji – w celu ujęcia groźnego podejrzanego. Policjanci często mówią, że jakby chcieli „czapkować”, czyli salutować przestępcom to oznaczałoby to dla nich nie tylko utratę samego faktu zaskoczenia podczas interwencji, ale bardzo często i życia. W praktyce, zatem nasi obrońcy prawa i porządku działają zdecydowanie, czasami brutalnie – albowiem stawką jest nie tylko skuteczne wypełnienie zadania, ale też własne życie i zdrowie.

W praktyce oznacza to, że Policjant ma prawo do popełnienia błędu w trakcie działania, ale powinien się starać minimalizować represję i jej uciążliwość względem obywateli. Oczywiście źródła błędów są różne, może być nimi mylna informacja od tajnego informatora, może być złe rozeznanie, albo po prostu pomyłka np. adresu przy próbie wejścia do mieszkania – domu.

W świetle doniesień medialnych, możemy mieć wrażenie, że Polska Policja ma od jakiegoś czasu problem z wchodzeniem do domów, problem ten polega na skali i uciążliwości popełnianych błędów. Poranna wizyta oddziału antyterrorystycznego wyważającego drzwi i krępującego domowników, zanim ci w ogóle zdążą się zorientować, o co w całej sytuacji chodzi – to nadmierna i nadzwyczajna uciążliwość – a przez to jest to działanie na pograniczu poszanowania godności ludzkiej.

Powstaje pytanie czy Policja w ogóle musi przeprowadzać próby interwencji nad ranem w miejscach zamieszkania, jeżeli skutki jej pomyłek są opłakane? Czy nie można groźnych bandytów łapać jakoś inaczej? Na ulicy jak wyjdą z domu – lub rzeczywiście w domach, ale po bezsprzecznym ustaleniu mieszkania, w którym znajduje się podejrzany? Działanie metodą ad hoc, ma to ryzyko, że może po prostu komuś w majestacie prawa i procedur złamać życie.

Wszelkiego rodzaju tłumaczenia policjantów, że ktoś próbował w mniejszym lub większym stopniu stawiać opór – blokując np. drzwi nie mają znaczenia, albowiem podstawowym prawem człowieka jest prawo do ochrony miru domowego. Trudno jest domagać się od zaskoczonych akcją – groźnych ludzi w kominiarkach, że poddadzą się bez walki biegowi wypadku. Człowiek gdzie jak gdzie, ale w domu powinien mieć bezwzględne prawo do obrony. Przecież to jest druga naturalna reakcja na zagrożenie, którą stwierdzi każdy psycholog. Najpierw chcemy uciekać, ale z własnego mieszkania nie ma, dokąd i nie ma jak. W sytuacji naturalnej obrony, nie wiedząc, kto próbuje się dostać do mieszkania z zewnątrz – musimy mieć prawdo do użycia pełnej gamy środków obronnych, pułapek, zasadzek i brutalnej przemocy. Inaczej każdy bandyta przebrany w kominiarkę i mundur podobny do policyjnego – mógłby bardzo banalnie wejść do naszego domu i poderżnąć nam gardło – tylko, dlatego ponieważ na okrzyk otwierać Policja – zareagowaliśmy automatycznie.

To nie może tak działać! Dlatego wejścia przymusowe – szturmowanie mieszkań i domów to ostateczna ostateczność, jeżeli Policjanci dokonują takich działań ad hoc, bez przygotowania i rozeznania, bez pełnej pewności – powinni ponosić konsekwencje z natychmiastowym wydaleniem ze służby – osoby decydującej o szturmie, albowiem oczywistym jest, że sami szturmujący nie są niczemu winni – narażają się i wykonują swoją prace najlepiej jak potrafią – winę ponosi ten, na którego rozkaz działają. Tu nie może być prawa do pomyłki, jeden błąd – koniec kariery, bez prawa do emerytury – stawką jest bezpieczeństwo i życie obywateli, a także spokój publiczny, ludzie nie mogą się bać spać we własnych domach – albowiem szturm, może się zdarzyć każdemu. I co nam z przeprosin, jeżeli mamy szok, zniszczone sprzęty, złamany życiorys, uszczerbek na zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Jeżeli przy okazji omyłkowego zatrzymania ujawnia się bestialskie i sprzeczne z ustawą i regulaminem zachowanie Policjantów – w formie np. kopania leżącego, uderzania czyjąś głową o ścianę lub podłogę – to nie ma tłumaczenia. I nie powinno być dla oprawców w mundurach żadnej litości. Mają prawo użyć broni ostrej, pałki, powalić ofiarę na ziemię, – ale nie mają prawa się pastwić i znęcać. Tego typu przypadki powinny skutkować natychmiastowym zwolnieniem z Policji i aresztowaniem zwyrodnialców. Jeżeli nasi politycy tego nie zrozumieją, że eliminacja tego typu osób z szeregów służb siłowych jest w najwyższym interesie państwa, to w efekcie doprowadzą do pełnego upadku autorytetu Policji. Skutki takiej polityki mogą być dramatyczne.

Nie może być przyzwolenia w demokratycznym kraju na bezkarność funkcjonariuszy – w tak ewidentny sposób naruszających prawo. Coś takiego jak pomyłka – mieszkania, – jeżeli zdarza się dwa razy w trakcie jednej akcji – nie kwalifikuje się w żadnej mierze do jakiegokolwiek wytłumaczenia. Nie ma mowy o dwóch błędach w tym samym miejscu i czasie w tej samej sprawie. Osoby odpowiedzialne za organizację takiej akcji powinny natychmiast stracić pracę i uprawnienia emerytalne, albowiem nie zasługują na miano obrońców prawa – takich błędów nie ma prawa być, a państwo, jeżeli chce żeby obywatele zachowali spokój społeczny – nie powinno ich tolerować.

Procedury odszkodowawcze – powinny być natychmiastowe i bezapelacyjne. Sądy powinny w takich sprawach działać od ręki – umożliwiając poszkodowanym uzyskanie wyroku w ciągu maksymalnie 72 godzin od złożenia pozwu. Tutaj na szali jest autorytet państwa! I to na najczulszej linii, – bo zaufania obywateli do jego struktur i służb. Nie można sobie pozwolić na długotrwałe procedury – albo skandaliczną walkę o obniżenie odszkodowania przez prawników policji z poszkodowanymi, których np. nie stać na adwokata.

Minister Spraw Wewnętrznych mógłby wykazać się minimum dobrej woli i wszelkie tego typu sytuacje rozpatrywać osobiście, natychmiastowo i bezpośrednio po wypadku – ofiarując poszkodowanym sowite odszkodowanie, oraz wszelką pomoc materialną, lecznicza, organizacyjną i psychologiczną. Musimy mieć świadomość, że takie pomyłki będą się zdarzać. Ale tylko od naszego państwa zależy jak naprawi wyrządzone szkody, inaczej odpłacimy się politykom w wyborach.

Jedna myśl na temat “Uprawnienia Policji a praktyka ich nadużywania – kwestie zasadnicze

  • 22 marca 2012 o 11:10
    Permalink

    To co się stało było przerażające, dla zwykłych ludzi to szok i dramat.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.