Soft Power

Upolitycznianie historii? Hasło: „Wojna z Rosją” jest dla Ukrainy wyjątkowo wygodne!

 Rada Najwyższa Ukrainy zajęła się poruszonymi przez parlament w Warszawie, kwestiami historycznymi dotyczącymi kwalifikacji zdarzeń na Wołyniu. W głosowaniu rezolucję poparło 247 z 335 obecnych na sali posiedzeń deputowanych w 450-osób parlamencie. Rezolucja została podjęta z „żalem, rozczarowaniem i głębokim zaniepokojeniem”. W rezolucji Rady najwyższej Ukrainy [tutaj], czytamy szereg trudnych słów, chociaż jak na nacjonalistyczne zapowiedzi udzielone podsumowanie polskich działań jest nadzwyczajnie pragmatyczne. Parlament Ukrainy uważa, działania strony polskiej za przejaw upolitycznienia tragicznych wydarzeń z ukraińsko-polskiej historii. Co prawda napisano coś o rzekomej szowinistycznej retoryce w Polsce jaka miała towarzyszyć przyjęciu uchwały w polskim parlamencie, jednak jak na bogactwo ukraińskiej retoryki przemysłu krzywd własnych, to w zasadzie nawet nie „liźnięto tematu”. Prawdopodobnie bardziej na użytek wewnętrzny zasłonięto się rzekomą wojną z Rosją, w trakcie której miało nastąpić podgrzanie polskiej retoryki, jako uzasadnieniem do jakże stosunkowo spokojnej reakcji – to nic innego, jak działanie wewnętrzne, ukierunkowane na krajowe tłumaczenie przyjętej retoryki powodem zewnętrznym: „Верховна Рада України звертає увагу польських депутатів, всієї польської влади та суспільства на те, що антиукраїнські дії та розпалювання антиукраїнських настроїв розгортається в момент найбільшої вразливості Української Держави, яка перебуває у стані війни з Російською Федерацією.” Trzeba przyznać, że „wojna” z Rosją, jest dla Ukrainy wyjątkowo wygodna, albowiem przydaje się praktycznie do wszystkiego. Można okłamywać własny Naród – zasłaniając powody dla których nie ma reform, ani nawet ciepłej wody lub są przerwy w dostawach prądu. Jak również można usprawiedliwić ludobójstwo w Odessie 2 maja 2014 roku i jak widzimy – przesłonić niewygodne fakty z Wołynia, które nie pasują do dzisiejszej retoryki nacjonalistycznej gloryfikującej w pewnej istotnej części wysługujących się Hitlerowi przodków! Fajna, bardzo wygodna „wojna” z Rosją – zawsze się jak widać przydaje. Jak potrzebna nowa rata kredytów z Zachodu, można ostrzelać „Gradem” jakieś osiedle w Ługańsku lub „blok-post” pod Donieckiem, licząc na odpowiedź broniących swojej wolności Powstańców, a później pokazać w telewizji tylko własną krzywdę i już jest uzasadnienie dla alternatywnej rzeczywistości. Tymczasem już kolejny rok to trwa, a w zachodnich mediach nie było ani jednego zdjęcia satelitarnego, czy lotniczego pokazującego te rosyjskie kolumny pancerne na Ukrainie!

Dalej już klasyka – chrześcijańskie pojednanie i podobne dyrdymały, przy jednoczesnym potępieniu polskiej jednostronnej działalności, która miała pogrzebać wysiłki na rzecz pojednania ostatnich dziesięcioleci. Można to skomentować tylko w ten sposób, że najwyraźniej były to pozorne wysiłki, a na pewno pozorowane przez jedną ze stron, jeżeli powiedzenie prawdy miałoby podważyć ćwierć wieku wzajemnych kontaktów. Jednak to ukraińska wizja stosunków, mają do niej prawo – wręcz to bardzo dobrze, że się odsłaniają i pokazują, co w praktyce znaczyło dla nich rzeczywiste ćwierć wieku dialogu w oczekiwaniu na refleksję!

Mówiąc wprost uważają uchwałę Warszawy za reset, zupełnie nie podejmując ani istoty sprawy jaką było ludobójstwo ludności, ani nie wyrażają gotowości do wewnętrznej refleksji nad istotą sprawy na tym poziomie relacji. Właśnie chyba to jest najbardziej porażające. Ukraińcy odebrali polską uchwałę jako zarzut w swoją stronę, a jej cel zupełnie taki nie był. Zadziałali w sposób tak przewidywalny, że jest to wręcz smutne, albowiem nie ma tam żadnej wewnętrznej refleksji – żadnego szacunku, chociażby nawet dlatego bo zginęło wówczas wielu Ukraińców, zamordowanych przez rodaków, w ramach wielkiego mordowania Polaków – z wielu względów. Ponieważ pomagali sąsiadom, albo mieli otwarte porachunki, wierzytelności i inne powody – co stało się przyczyną ich zabicia.

W tym kontekście, ten brak refleksji jest po prostu żałosny. Wygląda tak, jakby Polacy sami się cięli piłami, rozrywali, przybijali noworodki na drzwiach od stodoły a potem palili swoje domy, oczywiście wcześniej kradnąc sobie samemu inwentarz i wartościowe przedmioty, które z niewiadomych powodów znalazły się w domach niczego nie rozumiejących ukraińskich sąsiadów!

Jest tam w końcu apel o dialog historyków, ale jakiś dziwny, bo pozostawiający miejsce dla osobnych interpretacji, wezwanie dla obecnych i przyszłych pokoleń naszych narodów do nie ulegania rzekomym manipulacjom itd. Jak również coś na kształt oferty o skupieniu się na konstruktywnym dialogu, zamiast na generalnie grzebaniu w historii.

Powtórzmy – całość, jak na ukraińskie możliwości retoryki krzywd własnych jest wyjątkowo spokojna, oczywiście trzeba to przyjąć jako ukraiński punkt widzenia, odpowiednio ukraszony standardowymi bajkami o wojnie z Rosją dla uzasadnienia pragmatycznego tonu przed własną opinią publiczną. O wiele ważniejsza będzie pragmatyka działania, zwykłe wymienianie się rezolucjami, czy uchwałami przez parlamenty – w istocie to tylko gesty, którym towarzyszą silne emocje. Uwaga, oczywiście należy dokładnie sprawę – tak jak chcą Ukraińcy – zbadać i naświetlić. Trzeba im w tym pomóc, żeby zmierzyli się z dramatyczną historią własnego kraju, zrozumieli, że nie byli i nie są tylko krzywdzonymi ofiarami, chociaż w istocie – te wielkie pół- i całkowite kłamstwa dotyczące Wołynia i dzisiejszych analogii z Donbasem, Odessą, czy nawet próbami podpalenia Krymu przez ukraińskich nacjonalistów – to nic innego, jak kolejne wielkie krzywdzenie Ukraińców. Skazanych na cierpienie przez własne elity, które popełniły grzech śmiertelny – wykorzystania apologetów hitlerowskiego faszyzmu w wojnie domowej, wydanej części własnego Narodu. Ukraiński problem ze zrozumieniem ludobójstwa na Wołyniu, jest kluczem do zrozumienia ludobójstwa z Odessy, gdzie spalono ludzi żywcem a potem dobijano ofiary, jak również zbrodni popełnianych w Donbasie – w imię „ukrainizacji”.

Za niedługo jak nie będzie w Kijowie chleba w piekarniach, zwykli Ukraińcy usłyszą te same hasła o „wojnie z Rosją”, które są dla rządzących oligarchów wyjątkowo wygodne. Nie muszą się tłumaczyć, że ich dzieci syte i znudzone „studiują” na Zachodzie, przeważnie jako język obcy deklarując do nauki na fakultetach – Język Rosyjski.

Nic nie poradzimy na brak woli ze strony Ukrainy do pojednania, a nie ma mowy o pojednaniu, jeżeli Oni nie będą chcieli pochylić się z refleksją nad własną historią. Z naszej strony zrobiliśmy naprawdę bardzo wiele, żeby doprowadzić do pojednania. Dzisiaj w Polsce nikt rozsądny nie ma nic przeciwko Ukrainie, ani Ukraińcom. Wręcz przeciwnie – skala przyjęcia tych ludzi w Polsce, wskazuje że możemy wspólnie funkcjonować, jednak żeby to miało sens, nie może być karmione krzywdą jednej ze stron. Uwaga – powtórzmy ponownie – ukraińskich cierpień i krzywd nikt w Polsce nie neguje. Jednak biorąc pod uwagę absolutny brak woli refleksji po stronie ukraińskiej, nie da się tego stanu utrzymać, tak jak został ustawiony olbrzymim wysiłkiem przez nasze elity – w tym Jana Pawła II, który apelował o przebaczenie i pojednanie. Nikt, niczego innego w Polsce do tej pory nie oczekiwał. Co przyniesie nam jutro? Bez względu na trend, pełną winę za to, że pojednanie pomiędzy naszymi narodami okazało się pozorne ponosi strona ukraińska, która nie była zdolna lub nie chciała dostrzec szansy w historii wynikającej z polskiego otwarcia i rzeczywistych wewnętrznych rozliczeń historycznych, w których kwestia ukraińska była jedną z bardziej wymagających części. Jak mogli nie dostrzec polskiej propozycji? 25 lat czekaliśmy, 25 lat ciągłych wyrazów poparcia, pomocy, dążenia do pojednania i współpracy. Tymczasem Oni zamknęli się w ciemnych i smutnych zakamarkach własnego nacjonalizmu, z którym nie tylko nie byli w stanie się rozliczyć, ale który afirmują dzisiaj na nowe polityczne pola – nowych konfliktów wewnętrznych i zewnętrznego. Ktoś z tamtej strony nie tylko nie chce pojednania i porozumienia, a nawet normalności. Dzisiaj wyraźnie to widać, jak pozorne były nasze starania ostatniego ćwierćwiecza. Polityka wobec Ukrainy na przyszłość musi ulec zmianie, jednak nie miejmy pretensji do wszystkich Ukraińców jako Narodu, są okłamani przez własne elity, straszeni przez bandy nacjonalistyczno-faszystowskie i drenowani przez międzynarodowy element kryminalno-bandycki. Dzisiaj na Ukrainie nie ma wolności, poza Donbasem, który dzięki nieskończonemu poświęceniu bohaterskich Powstańców – broni honoru reszty, jakże zmanipulowanego i okłamanego nieszczęśliwego kraju. Miejmy nadzieję, że Ukraińcy się przebudzą, podadzą dłonie swoim Braciom i Siostrom, jakże dzielnie upominającym się o godność i prawdę, a później pokonają tą hydrę nacjonalizmu karmionego papką histerycznej nienawiści dla dobra własnej przyszłości i nas wszystkich. Dialog z ludźmi zniewolonymi, zaszczutymi i zmuszonymi do posłuszeństwa przez strach jest niemożliwy i nie ma sensu, do póki w ich kraju nie będzie można swobodnie mówić w takim języku, jakiego człowieka nauczyli Matka i Ojciec.

2 komentarze

  1. Hmmm! “Tak tu cicho o zmierzchu….” ?

    KOMENTARZE STRACILIŚMY. PRZEPRASZAMY NIE MAMY NA TO WPŁYWU. WEB. JÓZ.

    • @krzyk58
      &.
      @WEB.JOZ.
      A moze sie z uwagi na te nadzwyczajne okolicznosci czytelnicy i komentatorzy zmobilizuja i skresla komentarz raz jeszcze….tak to lyso wyglada i przykro i autorowi i redakcji ……hmmm ?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.