Upadają fundamenty III RP

fot. IG

Jest powiedzenie:  „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”. Wydarzenia, które rozgrywają się na naszych oczach, można nazwać „wiórami”. To zupełne normalne, że na wydarzenia bacznie patrzymy, opiniujemy i próbujemy zrozumieć. Jednakże analizując wydarzenia pojedynczo, w oderwaniu od „drwa”, które jest „rąbane”, będzie niemożliwe zbudowanie prawdziwego obrazu rzeczywistości, w jakiej żyjemy. Zasadnicze pytanie jest o „drewno”, które jest rąbane i z którego lecą wióry. Mam na myśli wióry – wydarzenia.

W Polsce tym drewnem jest “fundament” III RP. Według mojej bardzo krótkiej definicji, III RP to umowa pomiędzy naszą nomenklaturą, w szerokim tego słowa znaczeniu, i zachodnim kapitałem. Ta umowa ma następującą postać: my, nomenklatura w dowolnej postaci, oddajemy wam, zachodniemu kapitałowi, naszą gospodarkę a wy zapewniacie nam stanowiska i dobre pensje. Tak przy okazji, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nazwał amerykańską nomenklaturę zblatowaną z elitami „deep state” i chciał prowadzić z nią wojnę.

Przez lata, solidnym „gwarantem”  umowy pomiędzy polskim „deep state” i zachodnim kapitałem były „fundusze” z Unii Europejskiej oraz dochody z produkcji półfabrykatów dla zachodniego przemysłu. Niestety, właścicielem przedsiębiorstw produkujących w Polsce półfabrykaty jest również kapitał zachodni.

Powinienem napisać, że fundusze unijne „były” gwarantem sukcesów III RP,  ponieważ w ciągu ostatnich kilku lat, Unia systematycznie traci fizyczną zdolności to bycia gwarantem niezłej egzystencję nomenklatury III RP. Ba! Bruksela powoli traci zdolność bycia gwarantem “dobrego życia” dla obywateli  większości państw zrzeszonych w Unii Europejskiej.

Pierwszą oznaki nadciągających trudności była rosnąca liczba państw unijnych uchwalających budżety z deficytem. Tak jak w pozostałych państwach unijnych, tak i w Polsce, pożyczane pieniądze nie służyły do rozwoju czy modernizacji własnych gospodarek. Nie powstawały nowe gałęzie przemysłu czy nowe przedsiębiorstwa, które dawałyby zatrudnienie młodym ludziom. I w Polsce i w Unii, pożyczane pieniądze były używane głównie na utrzymania stopy życiowej obywateli oraz zapewnianie niezłego „życia” dla elit, ich rodzin, znajomych i nomenklatury. Czyli tego, co Donald Trump nazwał „deep state” państwa amerykańskiego. Podczas pierwszej kadencji nie udało mu się zrealizować swoich zamiarów. Dlatego tak wielu czeka na wynik kolejnych prezydenckich wyborów w USA. Jedni z niecierpliwością, inni ze strachem. My też musimy się im przyglądać, ponieważ „działania” przyszłego prezydenta mogą być „mapą drogowa” dla postępowania rządów wszystkich innych pań.

Czarny „dzień” rozpoczął się dwa lata temu, kiedy przestała się rozwijać nawet gospodarka niemiecka. Rok temu w Niemczech, gospodarczej lokomotywie unijnej, zaczęła się recesja. Jednak największe uderzenie w gospodarkę światową, czyli również w unijną i polską, nastąpiło na początku 2020 roku. Pod światową ekonomią ugięły się kolana. Na naszych oczach waliła się globalizacja i rozpadały więzi ekonomiczne. Rozpoczęło się świadome łamanie ustalonych praw i reguł, a na ich miejsce ciągle nie pojawiają się nowe. Główni światowi gracze ekonomiczni, nie byli w stanie nawiązać współpracy w celu wyhamowania kryzysu. Po raz kolejny zastosowali lekarstwo w postaci dodruku ogromnej sumy pieniędzy i „rozsypywanie ich z helikoptera”. Jeszcze w czasie wakacyjnym była wielka nadzieja, że „lekarstwo” zadziała i zostaną zahamowane spadki PKB. I, że gorzej już nie będzie. My wyliczyliśmy nasz deficyt budżetowy na 109 mld złotych i również łudziliśmy się nadzieją, że to już dno i gorzej już być nie może.

Nadzieja, okazała się płonna. Zaraz potem, Światowa Organizacja Handlu i Bank Światowy zapowiedziały trwanie recesji. Co gorsza, te organizacje nie są w stanie przewidzieć jak głęboka będzie recesja, i jak długo będzie trwała.

Biorąc pod uwagę „trendy” gospodarcze opisane powyżej, jest oczywiste, że wcześniej niż później, wszystkim państwom zaczynie brakować pieniędzy. I właśnie nadciąga ten sądny dzień, kiedy również w III RP zaczyna pieniędzy brakować. Gwarant fundamentu III RP, czyli Unia Europejska również zobaczyła dno w skarbcu. W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej „brak” pieniędzy jest obserwowany, jako zanik klasy średniej. Czyli spadek procentowy obywateli żyjących na „średnim” poziomie. Nasz problem polega na tym, że polska klasa średnia jest nieliczna. A jednak będzie musiała spadać nasza stopa życiowa. Powstaje pytanie o to, czy stopa życiowa będzie spadała średnio wszystkim obywatelom, czy też tylko wybranym grupom społecznym.

Jaki są możliwe scenariusze działania obecnych elit? Opiszę dwa skrajne możliwe biegi wypadków.

Po pierwsze, obecne elity mogą prowadzić działania mające na celu uratowanie „fundamentów” III RP, w tym pozycji materialnej nomenklatury (deep state) w każdej postaci. W tym celu będą mogły próbować scenariusz, jaki jest realizowany na Ukrainie od 2014 roku do dzisiaj. Tam, pomimo znacznych trudności ekonomicznych, oligarchom udało się utrzymać władzę opierając się na paramilitarnych oddziałach, które stanęły na „straży” wysuniętej na pierwszy plan ideologii banderowskiej. W naszych warunkach może to być obrona wartości chrześcijańskich oraz Kościoła Katolickiego. Taka „obrona” mogłaby być użyta do odciągnięcie uwagi społeczeństwa od trudności gospodarczych. Innymi słowy, obrona szeroko rozumianej „chrześcijańskiej Polski” stanowiłaby zasłonę dymną dla prawdziwego celu, czyli zachowania fundamentów III RP i pozycji obecnych elit. Jednakże ostatnie protesty uliczne po wyroku TK w sprawie aborcji pokazują, że rządzący nie mogą liczyć na szerokie wsparcie ze strony hierarchii kościelnej, ani na bezwzględnie zaangażowanie się służb porządkowych po ich stronie, ponieważ służby porządkowe i polski kler nie uwierzą w powodzenia takiego przedsięwzięcia. Wszyscy widzą słabość tego rządu.

Drugi, skrajny scenariusze rozwoju wydarzeń w naszym państwie może mieć następującą postać.

Może on mieć związek z coraz głośniej tykającą bombę z opóźnionym zapłonem. Ta bomba to ogromna rzesza młodych ludzi, którzy już stają lub zaraz będą stawali przed fatalną perspektywą życiową, którą można opisać następującym stwierdzeniem: Jeszcze się nasze „życie” nie zaczęło, a już się skończyło. Mam na myśli to, że dla wielu młodych ludzi wchodzących w „życie” nie będzie ani pracy, ani tanich mieszkań. Trudniej im będzie wyjechać do pracy zagranicę, ponieważ wcześniej niż później wszystkie państwa unijne będą chroniły rynki pracy z myślą o swoich młodych bezrobotnych. Zdobywanie wiedzy i studiowanie stanie się bezcelowe. W Stanach Zjednoczonych oraz Europie Zachodniej młodzi ludzie znaleźli” schronienie” w mieszkaniach swoich rodziców. Z wyjątkiem czarnej młodzieży w Stanach, dla której fizycznie nie mam miejsca w rodzinnych domach, więc chętnie wychodzą na ulice. Prawdziwym celem ich niezadowolenia jest porządek społeczno-ekonomiczny.

U nas, demonstracje młodych ludzi, zwłaszcza kobiet, na ulicach mogą być oznaką tego, że właśnie pojawia się grupa społeczna, które przestanie akceptować fundamenty III RP, włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższy, Sejmem, konstytucją, i tym wszystkim, co z konstytucji wynika. Gdyby nie było wyroku TK, to prawdopodobnie szybko pojawiłby się inny powód, dla którego młodzi ludzie wyszliby na ulice. To nie ideologia, ale kryzys ekonomiczny może stanowić fundament gwałtownych przemian, jakich zarządzają młodzi ludzie.

Co będzie, jeżeli młodzi Polacy nie zaakceptują podążanie państwa według scenariusza ukraińskiego po 2014 roku? Mogą zacząć wymagać od tych, którzy „urządzili” się w III RP, aby „posunęli się na ławeczce i zrobili miejsce dla nich”. W przypadku niezaspokojeni ich wymagań mogą próbować, w ten czy inny sposób, zepchnąć „nomenklaturę III RP” z „ławeczki”. Wraz ze sławnymi zawołaniami na ustach: „S. dziadu”, i „Teraz k. my”.

Autor: Mikołaj Kisielewicz

35 thoughts on “Upadają fundamenty III RP

  • 31 października 2020 o 07:03
    Permalink

    Jakiś nowy Autor i bardzo dobry artykuł.

    Zobaczymy, który scenariusz będzie realizowany.

    Chaos trwa.

    Wióry to:

    Dezubekizacja – częściowo zawieszona, ale można do niej zawsze wrócić.

    LGBT – stały temat, zawsze aktualny.

    Pedofilia, celibat i homoseksualizm w dominującym kościele – czasowo zawieszone.

    Odszkodowania ze strony Niemiec za zniszczenia wojenne – zawsze aktualne.

    Zwrot wartości mienia pożydowskiego dla organizacji Żydowskich w USA – ciągle aktualny.

    “Piątka Kaczyńskiego” – hodowla futrzaków i ubój rytualny – czasowo zawieszone.

    Orzeczenie TK w sprawie aborcji – temat na czasie, bardzo emocjonalny. Wkurzenie Polskich kobiet – to gorzej niż wywołanie wojny z Rosją …

    Dostawy gazu dla Polski – koniec umowy z Rosją w 2021 roku, pozostaną dostawy skroplonego gazu z USA – taniej na pewno nie będzie.

    Kryzys finansowy i gospodarczy w Polsce i UE – zaczyna się efekt “śniegowej kuli”, a scenariuszy brak, bo PANDEMIA szaleje.

    Pandemia KORONAWIRUSA – początek armagedonu? Oby teraz był tylko szczyt epidemii w Polsce i Europie. Wszyscy się boimy zachorować.

    Jakość intelektualna i emocjonalna naszych “elit” rządzących ze stanem zdrowotnym Naczelnika Państwa – na czele. Bo to co obserwujemy – napawa lękiem.

    Brak rozsądnych scenariuszy rozwiązań “po odejściu Prezesa z Urzędu” – nikt nie wie jak dżumę zastąpić “cholerą” bo opozycja jest cieniutka i nie ma do niej zaufania, a rządząca prawica zaczyna wracać do praktyk Jaruzelskiego z lat 1980-83.

    Wprowadzony przez “dobrą zmianę” chaos zapowiada kilkuletnie zamieszanie, bo nie ma uznanych i szanowanych autorytetów w Nadwislańskim Macondo. Obie strony: rządzący i opozycja – utraciły zaufanie, a nowe “ruchy uliczne” (głównie Kobiety) – nie mają jeszcze struktur.

    Kościół zawiódł, prawica jest za słaba, a lewica zbyt awanturnicza. Nie ma centrum i autorytetów. Wszyscy uczestnicy życia politycznego zawiedli, przy silnej pomocy MENDIÓW.

    Nie zapominajmy o prowokatorach, których należy się wystrzegać w porze kryzysu.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 08:05
    Permalink

    Trochę naiwna argumentacja, jednak coś w sobie ma bo tak może się potoczyć.

    Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 09:23
    Permalink

    Szkoda, że autor nie zaznaczył co jest tego przyczyną? A to są skutki wprowadzenia w Polsce kapitalizmu i zdrady narodu, jakiego dokonał Kościół razem ze styropianem w Polsce Ludowej oraz zdrady stanu przez partyjną nomenklaturę z wojskiem na czele, które w Polsce Ludowej przysięgało wierność narodowi, a po 90-tym roku oficerowie bez honoru poszli klęczeć do Kościoła i baldachimy nosić. Młodzi to widzą i oceniają, a jak dojdą do władzy to rozliczą ostatnie pokolenia styropianu z Kościołem na czele obalając ich mity i wyrzucając to bezmózgie towarzystwo na śmietnik historii.
    Obecne skutki były do przewidzenia już w 1990 roku.

    A wkurw się rozszerza i drugi scenariusz jest możliwy, zwłaszcza, że kobiety mają już dość pomiatania nimi u “jaśnie państwa” w korporacjach i prywatnym biznesie, gdzie bywa, że muszą zaspokajać żądze seksualne właściciela, aby utrzymać pracę i rodzinę. Nastąpił powrót najczarniejszych elementów feudalizmu z II RP.

    To już poszło w eter i młodzi nie darują zniszczenia im perspektyw życiowych, prekariatu i życia bez wartości jaki im zgotowano.
    Zuzanna Wrońska – KRZYK
    https://www.youtube.com/watch?v=SPjfwHqi7ng&feature=emb_logo
    Chór Czarownic The Witches’ Choir – Twoja władza
    https://www.youtube.com/watch?v=UCYH3O_e9DI&feature=emb_logo
    Cypis – JBĆ PIS
    https://www.youtube.com/watch?v=FQq6Mwv_jpw&feature=emb_logo

    W ten sposób tworzy się alternatywna kultura i życie w Polsce. Żadna władza w czasie transformacji nie myślała perspektywicznie o młodych pokoleniach oraz o zapewnieniu godnego życia narodowi. Liczyły się dla nich tylko doraźne korzyści i służba Kościołowi oraz zachodniemu imperializmowi. Teraz zbieracie żniwo swojej indolencji umysłowej, ograniczeń poznawczych, chciwości i religijności.

    Ale mam też pocieszające informacje dla polityków styropianu i Kościoła, ten stan zgnilizny jeszcze trochę potrwa i możecie się jeszcze trochę w tym szambie pogrzebać. Potrzeba jeszcze ok. 15 lat, aby młode pokolenia się skonsolidowały wobec nowych humanistycznych i egalitarnych wartości, które was rozniosą. Kto z was dożyje tych przyszłych czasów, ze wstydu nie będzie mógł się pokazać na ulicy, takie czasy mogą dla was nadejść, jeżeli natychmiast nie zrozumiecie swoich błędów i nie naprawicie swoich win wobec młodych pokoleń.

    Na przykładzie pewnego profesora bez inteligencji, który kiedyś podobno spuszczał legitymację partyjną w kiblu oraz na przykładzie wypowiedzi i zachowania kleru, polityków prawicy i lewicy burżuazyjnej można wnioskować o poziomie intelektualnym tych styropianowo-kościelnych i burżuazyjnych “elit” w Polsce, które do takiego stanu się doprowadziły. Oni są prawdziwą hołotą, a nie kobiety i ich mężczyźni postawieni pod murem bez wyjścia zmuszeni do protestu.

    W sumie to smutny obraz już nie tylko tego profesora ale całej Polski, bo musimy zdać sobie sprawę, że ta transformacja w Polsce nie mogła się udać z takim poziomem intelektualnym i moralnym tych niby “elit”.

    Warto przytoczyć ciekawsze cytaty prawdy kobiecej napisanej prosto z mostu temu nie wybitnemu profesorowi. Jego dorobek naukowy też nie powala albo jak to w slangu młodzieżowym przyjęto doopy nie urywa.

    „Do prof. Rzeplińskiego: Wie pan, dlaczego hasło protestów jest takie krótkie i zwięzłe?”
    Byłam już zadradziecką mordą. Byłam gorszym sortem. Byłam adresatką środkowego palca posłanki Lichockiej. Teraz, bo obrońcy życia przez siebie wybranego są kreatywni, jestem barbarzynką z brodą. Satanistką. Jestem też częścią hołoty i awanturnicą. Wszystkie jesteśmy. Wszyscy. Dlatego ulica mówi: “Wypierdalać”.
    (…)
    Bo wybitny profesor mówi, że na to, co się dzieje dziś w Polsce, patrzy “z obrzydzeniem jako obywatel”, a “jako katolik – ze smutkiem”.

    Na pytanie Mazurka, który empatycznie rozumie demonstracje pod siedzibami PiS-u, ale już nie powody, dla których protestujący idą pod kościoły, odpowiada pytaniem:
    “A myśli pan, że hołota francuska zachowuje się inaczej? A hołota amerykańska jest inna?”
    Po namyśle dodaje, że może lepiej nazwać “ich” awanturnikami.
    Z wywiadu można się dowiedzieć, że owa “hołota” (setki tysięcy Polek i Polaków) eskaluje konflikt i prowadzi do anarchizacji życia. A potem profesor dodaje jeszcze, bardzo egalitarnie, że “myśmy wszyscy sparszywieli w ciągu tych pięciu lat”. Ale: “hołota” jest nie tylko na ulicach, gdzie hasłem “wypierdalać” mówi władzy, co o niej myśli, ale też w Sejmie. To inny rodzaj hołoty: polityczna.
    Konstytucjonalistę brzydzi obywatelskość. Prawo do wyrażenia swojego zdania. Do manifestowania go na ulicach. Prawo do upominania się o swoje podstawowe prawa. Brzydzi ta “hołota”. I smuci jej zachowanie.

    Hasło “wypierdalać” nie wzięło się znikąd. Grunt pod nie był mozolnie przygotowywany przez lata. “Zdradzieckimi mordami”, poleceniem pójścia “won”, “gorszym sortem” i “spieprzaj, dziadu”.
    Wściekłość kobiet nie wzięła się znikąd. Narastała przez lata, kiedy traktowano nas jak obywatelki drugiej kategorii. Tłumaczono świat, oczekując potakiwania głową. Nasze głowy nie są od potakiwania starszym panom. Ani młodszym.

    Napisy na kościołach nie wzięły się znikąd. To efekt wieloletniego zblatowania Kościoła z państwem. Efekt tańców politycznej wierchuszki u Rydzyka, kiedy do jego imperium płynęły szerokim strumieniem grube pieniądze. Efekt agitacji politycznej w kościołach i światopoglądowej na lekcjach religii w szkołach, skąd religia powinna była dawno zniknąć. Raczej: nigdy nie wchodzić. Efekt kuriozalnych wypowiedzi hierarchów, którzy wyzywają ludzi od zarazy. A może także tego, że niegdyś prezesem TK był człowiek odznaczony przez Watykan. Kto wie.

    I to jest powód do obrzydzenia, bo na smutek nie ma czasu. Może dlatego hasło protestów jest takie krótkie. “#Wypierdalać”. I dlatego, jak już trzy lata temu sugerował nam Jarosław Kaczyński, nie pójdziemy “won”.”
    https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,26460341,do-prof-rzeplinskiego-wie-pan-dlaczego-haslo-protestow-jest.html?disableRedirects=true#S.koronawirus-K.P-B.3-L.1.glowka#s=BoxWyboImg3

    Oj coś mi się zdaje, że ci obrzydliwi panowie jeszcze zatęsknią za “komuną” PRL-u i chętnie by teraz może posklejali swoje legitymacje partyjne, ale jest już za późno, bo spłynęły ze ściekami razem z ich rozumem.

    Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 11:41
    Permalink

    Obserwator Polityczny z lepszym lub gorszym skutkiem stara się analizować rzeczywistość.Ja również i jeśli powyższy tekst jest tekstem redakcyjnymi to tylko cieszy.Postawa w wielu wypadkach krakauera przypominała mi postawę Rzeplinskiego w ostatnim wywiadzie.Sytuacja jest czarno -biała i powrotu do POPISU nie będzie.Pozdro dla Miecława!

    Odpowiedz
    • 31 października 2020 o 12:20
      Permalink

      @wlodek

      Dzięki serdeczne. Bywaj tu częściej i komentuj. A Krakauer musi też pobudzać myślenie, więc nie wszystko jest tak napisane jakbyśmy oczekiwali.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • 31 października 2020 o 15:05
      Permalink

      “POPiSu” ? Życzyłbym sobie i Państwu by już NIGDY WIĘCEJ nie było nawiązania do po-okrągłostołowej bandy czworga.
      Dominujące w ostatnich trzech dekadach polityczne kolory:

      – Czerwony i różowy, plus różne odcienie radugi…
      Normalnie rzygam eurobolszewicką, eurokołchoźniczą politpoprawnością nie tylko na scenie politycznej
      również w sferze sacrum!
      “Za długo Pan Bóg milczy za długo (euro)komunizm.” Swobodna improwizacja frazy wyjętej z wiersza ks. J. Twardowskiego.

      Odpowiedz
      • 31 października 2020 o 21:23
        Permalink

        @krzyk58

        A czarnego i purpurowego nie masz dość? Lawendowy też dominuje w twoim Kościele i co nie drażni cię to? 🙂

        A tak na serio, to nie oczekuj, że jakiś Pan Bóg będzie ingerował w ludzkie sprawy. Nie wiadomo, czy byłbyś też zadowolony z takiej ingerencji. Bo jeżeli np. by jakiś Bóg Słowiański się ujawnił i zaczął tępić wszystkich z ukrzyżowanymi umysłami to co wtedy byś zrobił?
        Tyle jest religii na świecie z monopolem na wiarę i prawdę ze swoimi własnymi dogmatami, że nie wiadomo który jest prawdziwy. Więc może sprecyzujesz o jakiego Boga ci chodzi? 🙂

        „W obliczu ogromu zła na świecie byłoby bluźnierstwem posądzać Boga o istnienie” – Tadeusz Kotarbiński.

        „Wszystkie religie oraz ich bogowie to nic innego, jak wytwór fantazji łatwowiernych i naiwnych ludzi, którzy jeszcze nie dorośli do tego, by wznieść się w rejony czystego rozumowania i wolnej myśli, opartej na nauce” – Michał Bakunin.

        Odpowiedz
      • 31 października 2020 o 23:57
        Permalink

        bbbbbb, bbbbbb-bbbbbb-bbbbbb bbbbbbb bbbbbb!!!

        Odpowiedz
        • 1 listopada 2020 o 15:14
          Permalink

          Domyślam się…co tam – moje domysły, jestem pewniak że “to ten sam” @Kazimierz Leszczyński….
          Na jakich przesłankach opieram przypuszczenia? Ano, po treści ‘domyślnego” posta . 🙂
          Jak już niektórzy komentatorzy ujmą TO, klękajcie narody…. 😇

          Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 12:00
    Permalink

    Klęska Polski zaczęła się w roku 1980 zdradą i oszustwem Solidarności za amerykańskie i watykańskie dolary. Na grabieży i wyprzedaży majątku polska straciła bezpowrotnie ponad 500 miliardów dolarów Wyhodowano elity. Pod hasłem “Teraz k…wa my” do koryta dorwała się hołota zwana elitą, która w oczach krakowskiego publicysty wygląda w taki oto sposób:

    “Elita, której należy się bać

    Ta elita wie, jakie jest pole znaczeniowe pojęcia „kultura”, ale równie dobrze potrafi zdefiniować hasło „patriotyzm”, nie mówiąc już o tym, że na ogół ma pełną jasność w rozumieniu opozycji dobro – zło.

    To jest elita, która nie zna obcych języków, która niczego nie czyta, bo nie musi, to jest elita, która wie, że nikt jej nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Ta elita ma jasność, komu przy…lić, a kogo nagrodzić ciepłym słowem oraz synekurą – w przekonaniu, że nowy wicepremier należycie to doceni, odpowiednim gestem finansowego i duchowego wsparcia.

    To jest elita młodych prawniczych skunksów z watahy Ziobry, którzy urządzają nam obecnie prawny porządek. To tej elity prominentnym reprezentantem jest magistra Przyłębska, szefowa pewnego organu, a zarazem przyszła gospodyni programu „Kuchenne rewolucje” (w TVP, oczywiście).
    Luty 2020 rok. Gest posłanki PiS Joanny Lichockiej podczas obrad nad dodatkowymi funduszami dla TVP
    To jest elita, którą z woli Narodu reprezentuje, chroni i błogosławi pan Andrzej Duda, prezydent. Marzeniem tej elity jest wylądować ostatecznie w tłustych spółkach skarbu państwa bądź na intratnych stanowiskach w państwowych instytucjach, które dają szczególną przyjemność sprawowania władzy, wszak władza to namiętność lepsza od seksu.

    Ta elita nie ma bladego pojęcia o dzieciątkach w łonie matki, skazanych na cierpienie, które przekracza wyobraźnię.

    Ta elita nie ponosi żadnej odpowiedzialności za Ziemię, bo uważa, że Polska jest centrum naszego universum, niczym jądro galaktyki.

    To jest elita, która z pełnym przekonaniem powie każdemu, że jest ideowo i katolicko czysta niczym kropla rosy na płatku koniczyny o wiosennym poranku.

    Wreszcie: to elita, której należy się bać. Zdrowo bać! Bo urządza nam ona Polskę, w której nasze dzieci niekoniecznie będą chciały żyć. To jest elita, która uznała, że może zarządzać ciałem kobiety i – co więcej – mężczyznom nic do tego!”

    Odpowiedz
    • 31 października 2020 o 12:42
      Permalink

      Kilka dosadnych opinii w uzupełnieniu:
      Prof. Andrzej Friszke o władzy PiS – „Nienawidzi się ekspertów, wiedzy, buduje się społeczeństwo antyintelektualne, antyinteligenckie i antyoświatowe”. Źródło: Przegląd nr 27/2019, s. 63.

      Prof. Marcin Król o patriotyzmie: „Patriotyzm to wspólnota ducha, a nie powtarzanie frazesów o ojczyźnie”. Przegląd nr 50/2018, s. 63.

      Prof. Marcin Król, historyk idei – „Zapanowała w naszym kraju tyrania. To jest tyrania większości, tyrania kłamców i głupców. Tego obawiali się ojcowie demokracji. PiS dla mnie uosabia w całości i niektórzy przedstawiciele PiS uosabiają zło, diabła”. Źródło: Fakty i Mity nr 1/2019, s. 4.

      Prof. Marcin Król – „Polityka uprawiana przez Kaczyńskiego jest złem wcielonym, a jednocześnie on wzywa, by ze złem walczyć. To wręcz bezczelność.” Źródło: Przegląd nr 31/2019, s. 3

      Dorota Zabłudowska, sędzia z Gdańska – „Nękają nas dyscyplinarkami, żebyśmy siedzieli cicho i wydawali wyroki po myśli władzy”. Źródło: Przegląd nr 31/2019, s. 3

      Hołownia na wybiórczej:
      „Hołownia do Kaczyńskiego ws. aborcji: Przez 40 lat życia nie spotkałem człowieka, który by tak gardził Polakami”
      (…)
      “Przypomniał, że od 1993 r. obowiązywał bardzo kruchy tzw. kompromis aborcyjny, który właśnie został złamany. Podkreślał, że jest gotowy do dyskusji z lekarzami, czy przesłanką do przerwania ciąży może być zespół Downa. Jednak – jak wyjaśniał – nikt nie ma prawa zmuszać Polek do heroizmu i do tego, by kobiety donosiły ciąże, nawet jeśli wiadomo, że „dziecko umrze zaraz po porodzie, bo pozbawione jest mózgu lub innych organów”. Dodatkowo taki heroizm nie może być egzekwowany przez policję i służby więzienne.
      Przypomniał przy tym, że równocześnie państwo tylko w niewielkim stopniu angażuje się w pomoc dla tych kobiet, które się na taki heroizm zdecydowały, i w pomoc dla niepełnosprawnych.
      “Głupia postawa niektórych biskupów”
      Hołownia stwierdził też, że ze smutkiem przyjmuje zadowolenie i radość biskupów Kościoła katolickiego po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału. Uznał, że tego rodzaju postawa jest po prostu głupia, bo ewangelizacja za pomocą policji może rodzić tylko opór.
      Jego zdaniem już teraz w referendum większość polskiego społeczeństwa opowiedziałaby się za aborcją do trzeciego miesiąca życia płodu i takie rozwiązania zapewne zostaną wprowadzone za pięć-dziesięć lat, gdy zostanie obalona obecna władza i pseudotrybunał”.

      Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 12:48
    Permalink

    Gdyby nie było wyroku TK, to prawdopodobnie nie szybko pojawiłby się inny powód, dla którego młodzi ludzie wyszliby na ulice. To ideologia, a nie kryzys ekonomiczny stanowi fundament gwałtownych przemian, jakich zadaja młodzi ludzie.!

    autor napisal (..)
    U nas, demonstracje młodych ludzi, zwłaszcza kobiet, na ulicach mogą być oznaką tego, że właśnie pojawia się grupa społeczna, które przestanie akceptować fundamenty III RP, włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższy, Sejmem, konstytucją, i tym wszystkim, co z konstytucji wynika. Gdyby nie było wyroku TK, to prawdopodobnie szybko pojawiłby się inny powód, dla którego młodzi ludzie wyszliby na ulice. To nie ideologia, ale kryzys ekonomiczny może stanowić fundament gwałtownych przemian, jakich zarządzają młodzi ludzie.

    Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 18:21
    Permalink

    Po przeczytaniu interesującego artykułu, miałbym kilka uwag do niego.
    1.
    Cytat: “III RP to umowa pomiędzy naszą nomenklaturą … i zachodnim kapitałem. Ta umowa ma następującą postać: my … oddajemy wam … naszą gospodarkę, a wy zapewniacie nam stanowiska i dobre pensje”.
    To nie całkiem tak. Była to polityczna umowa pozwalająca na dołączenie do “zachodniego świata” na warunkach rynkowych tam obowiązujących.
    Polska gospodarka nie była do tych warunków dostosowana, nie odnalazła się w nich z dnia na dzień, i dlatego w dużym stopniu padła – powód: przerosty zatrudnienia, niska efektywność produkcji i jej niski poziom techniczny, co w połączeniu z aprecjacją złotówki (względem wcześniejszego kursu czarnorynkowego) wywołało falę deficytów, niewypłacalności, a potem upadłości lub przejęć.
    Poziom życia ludności, po okresowym spadku, podniósł się i przekroczył wyraźnie poziom z czasów PRL. Było to konsekwencją wejścia na rynki zachodnie (głównie jako podwykonawca), i dopasowania do tamtych standardów przy niższych płacach. Zależności te kształtowały się w sprzężeniu zwrotnym z kursami walutowymi.
    2.
    Cytat: “Przez lata, solidnym “gwarantem” umowy … były “fundusze” z Unii Europejskiej oraz dochody z produkcji półfabrykatów dla zachodniego przemysłu”.
    Te fundusze to były dopiero po wejściu do UE, a na inne dochody niż z podwykonawstwa nie można było liczyć. Wcześniejsza polska produkcja była niekonkurencyjna, bo kupowane licencje nie były rozwijane, a własna “myśl techniczna” była raczej opóźniona o kilkanaście lat, i nie miała szans na przebicie się na rynkach. Propagandowo przekonani o własnych możliwościach, nie zdawaliśmy sobie sprawy z konkurencyjności zachodniego rynku.
    Tak naprawdę, to paść musielibyśmy wcześniej czy później, bo nie nadążaliśmy z rozwojem technicznym.
    3.
    Trudności w państwach rozwiniętych biorą się stąd, że poziom (techniczny i organizacyjny) państw rozwijających się szybko się podnosi, i stają się one coraz bardziej konkurencyjne względem państw rozwiniętych, m.in. z uwagi na niższy poziom życia i płac. To właśnie globalizacja dała szansę rozwoju państwom biedniejszym, kwestią jest tylko, że jedni umieli z tego skorzystać, a inni nie.
    Państwa rozwinięte bardzo się przed tym bronią, gdyż nie mają odwagi powiedzieć swoim społeczeństwom, że niektórzy “inni” pracują wydajniej i taniej. Żadne społeczeństwo nie chce samo zrezygnować z dotychczasowego poziomu życia, a karta wyborcza w ich ręku powoduje, że szansę na koryto mają głównie ci, co więcej obiecają.
    W sumie to problem raczej nie do rozwiązania, dlatego nasilają się walki wewnętrzne i odwracanie uwagi społeczeństw przez wmawianie różnych stanów zagrożenia.
    4.
    My jesteśmy uwieszeni “na klamce” UE. Jak się ona rozleci, to zdołujemy bardziej niż po upadku PRL. Póki co, niektórzy szukają nowej, egzotycznej “klamki”, ale taka nadzieja to przypomina raczej “podawanie brzytwy tonącemu”: wyjdziemy goli, ale pewnie w większym patriotycznym uniesieniu, i z pretensjami do całego świata, tylko nie do siebie.
    5.
    Akurat w Polsce wielkiej oligarchii nie ma, więc scenariusz ukraiński raczej nie grozi. Jakby Ukraina przystąpiła do UE, to ichnia oligarchia zaniknęłaby w dużej mierze.
    Na drugi scenariusz też raczej się nie zanosi, bo “przepaść” do bogatej części UE będzie się nadal relatywnie, chociaż powoli, zmniejszać. Dysonans u młodych nie będzie z tego powodu znaczący.
    I jeszcze a propos coraz niższego poziomu wykształcenia (studiowania) – to my sami sobie to zapewniliśmy.
    A to, że przyjdą inni rządzić, to pewne (nieśmiertelnych nie ma). Przyjdą nowi, co lepiej się wpiszą w oczekiwania społeczne. Zresztą to było widać w PRL, i teraz, m.in. na Białorusi.

    Odpowiedz
    • 31 października 2020 o 21:54
      Permalink

      @Ali

      Odniosę się tylko do pkt. 1 na szybko, bo już nie chcę mi się dyskutować z twoimi wszystkimi fałszywymi przekonaniami. Piszesz jakbyśmy dostąpili zbawienia dzięki upadkowi PRL-u i wejścia w zachodnią strefę wpływów ze sprzedażą i zniszczeniem własnego przemysłu. A to nic bardziej mylnego. Może wreszcie przeczytasz sobie “Patologię Transformacji” prof. Witolda Kieżuna oraz wiele innych publikacji i zaczniesz myśleć obiektywnie. My zostaliśmy po prostu podbici i skolonizowani. Literatury masz na ten temat całą masę.

      Twierdzisz, że:
      “Poziom życia ludności, po okresowym spadku, podniósł się i przekroczył wyraźnie poziom z czasów PRL. Było to konsekwencją wejścia na rynki zachodnie (głównie jako podwykonawca), i dopasowania do tamtych standardów przy niższych płacach. Zależności te kształtowały się w sprzężeniu zwrotnym z kursami walutowymi.” – teza jest prawdziwa dla ok. 20% polskiego społeczeństwa ustawionego na przestępczej prywatyzacji. Reszta, czyli 80% żyje bez perspektyw na poprawę i na śmieciowym jedzeniu. Takie są fakty, proszę nie fałszować rzeczywistości.

      Ja mimo, że mieszczę się z rodziną w klasie średniej, jak to nazywają, to daleko mi do komfortu życia i perspektyw jakie dawał mi PRL. Bo to w PRL dostałem kredyt na budowę domu mimo, że byłem zwyczajnym urzędnikiem administracji szczebla gminnego z niepracującą żoną i dwójką dzieci. Takie kredyty otrzymywali wtedy także koledzy robotnicy, na takich samych warunkach. Mając 27 lat miałem już własny dom i skończone studia za darmo. Dziś takiego kredytu bym nie dostał dla czteroosobowej rodziny na dom 160m2 pow. użytkowej, nawet z moimi obecnymi dochodami z różnych źródeł (etat plus zlecenia).

      Po 1990 roku nasz byt nic się praktycznie nie polepszył, spłaciliśmy kredyty zaciągnięte w PRL-u, jeździmy kilkuletnimi samochodami i mamy kłopot jak pomóc własnym dzieciom pozbawionym perspektyw na własne mieszkanie i godne życie w III RP. A pracujemy podwójnie, aby utrzymać się w tzw. klasie średniej będącej w zaniku.

      Moje dzieci na taki start życiowy w III RP nie miały już szans bez mojej pomocy. Inne dzieci mniej zamożnych rodziców będą musiały najpierw popracować ze 20 lat, czyli dojść do wyższych zarobków, aby uzyskać zdolność kredytową gdzieś między 35-40 rokiem życia, a potem czeka ich 30 lat spłacania kredytu. Nie wszystkim się to uda i większość zostanie na zawsze w klasie prekariuszy. To nazywasz postępem i podniesieniem poziomu życia w stosunku do PRL, to ma być bezpieczna ekonomicznie przyszłość? Czy nie dziwi cię stan demografii w Polsce, który wynika z prostego ekonomicznego przełożenia? Brak bezpieczeństwa ekonomicznego i perspektyw na przyszłość dla dzieci, równa się brak dzietności bardziej inteligentnych kobiet. Efekty w przyszłości będą opłakane, bo dzieci inteligencję dziedziczą głównie po matce. Okrutna prawda jest taka, że jeżeli inteligentne kobiety nie będą miały dzieci, to czeka nas idiokracja (obejrzyj sobie film pod takim tytułem).

      W Krakowie zacznie się pewnie najwcześniej, bo tam już z maczetami kibole latają po ulicach. 🙂

      Odpowiedz
      • 1 listopada 2020 o 06:09
        Permalink

        @Mieclaw,

        Piszesz z zarzutem do @Ali, ze jego “teza jest prawdziwa dla ok. 20% polskiego społeczeństwa ustawionego na przestępczej prywatyzacji. Reszta, czyli 80% żyje bez perspektyw na poprawę.”

        A ty w PRL już w wieku 27 lat byleś szczęśliwym posiadaczem niepracującej zony i własnego domu o powierzchni 160 m2. To przecież w tamtych siermiężnych czasach wręcz niebywale! Ale Gomulka tez już wtedy mercedesem jeździł. Byles niekwestionowana elita PRL. Nie wiem czy nawet 5% obywateli było wtedy posiadaczami własnych domów. Większość “młodych” jak doczekała się mieszkania przed 40-ka to uważała się za szczęśliwców. Tamte czerwone czasy na szczęście się już skończyły i to wy stare pryki sami do tego doprowadziliście. A teraz skomlicie.

        Odpowiedz
        • 4 listopada 2020 o 17:05
          Permalink

          @Michał,

          Ależ to nie było czymś nadzwyczajnym, jeżeli ktoś był pracowitym i myślącym. Oczywiście wejście w kredyt długoletni wtedy rodziło mniejsze ryzyko niż obecnie, bo wtedy gdy brałem ten kredyt jego oprocentowanie było na poziomie 3%, potem chyba w 1988-89 roku podniesiono na 6 %, a po 90-tym roku to już były kosmiczne odsetki, że nawet nie pamiętam, ale raty poszybowały w górę bardzo dużo. A i jeszcze państwo oferowało wtedy tanie kredyty dla młodych małżeństw na tzw. zagospodarowanie się, więc także skorzystałem i kupiłem sobie meble do domu oraz sprzęt AGD.

          Sądzę, że setki tysięcy Polaków skorzystało w tamtym czasie z tego egalitaryzmu Polski Ludowej. Jestem jednym z tych beneficjantów tamtego okresu. Obecnie już młodzi takich szans nie mają i jeżeli nie mają rodziców którzy im pomogą lub nie odziedziczą mieszkania w spółdzielni po rodzicach to mają życie przegrane na tzw, dorabianiu się do usranej śmierci i też mogą nigdy się nie dorobić niczego ze względu na fluktuację koniunktury w kapitalizmie. Nie liczę już negatywnych kosztów społecznych tego systemu.

          Zanim jednak zdecydowałem się na budowę domu zapisałem się do spółdzielni i nawet jako partyjny miałem określony przybliżony czas oczekiwania 7-8 lat. Co prawda miałem propozycje wyjazdu na Śląsk i mieszkanie zakładowe od ręki, ale nie bardzo chciałem się wyprowadzać ze swoich rodzinnych stron. Czas oczekiwania był dość długi, za wynajęcie mieszkania też trzeba było płacić więc wolałem kupić działkę i postawić dom na wsi, bo uznaliśmy z żoną, że czekać przyjdzie nam za długo a wcześniej sami sobie poradzimy. W sumie dobrze zrobiliśmy, bo to były lata 80-te, a potem nastała transformacja i mieszkania spółdzielczego już byśmy nigdy nie dostali, wszystko padło i przestano przecież budować.

          W PRL tylko nygusy, pijaki i skrajnie bezmyślne osoby chcące sobie żyć wygodnie czekali na mannę z nieba, bo komuniści muszą dać, takie było przeświadczenie u niektórych. Dlatego wygodnie sobie bimbali i czekali na mieszkania, niektórzy się nigdy nie doczekali bo system PRL padł i na szczęście teraz już każdy może sam sobie zapracować i dorobić akcjonariuszy banków kupując mieszkanie na kredyt, bo już za praktycznie darmo nigdzie nie dostanie żadnego lokalu mieszkalnego, jak kiedyś w spółdzielniach. Ludzie zamiast komunistom pomniki stawiać z tego powodu, to chodzą się modlą za przeklętych po Kościołach. No taki stan umysłu.

          Podajesz 5 % właścicieli domów? Mylisz się i to grubo, sądzę że było to dużo dużo więcej, nie licząc nawet rolników indywidualnych. Musisz być naprawdę młody skoro nie pamiętasz. Ale praktycznie w każdym mieście miałeś tereny przeznaczone w planie zagospodarowania przestrzennego na indywidualne budownictwo mieszkaniowe, mój starszy kolega w mieście ówczesnym wojewódzkim dostał działkę 5 arową na takim osiedlu, na której postawił sobie dom już w latach 70-tych. Praktycznie przez cały okres PRL-u w miastach wyznaczano osiedla dla spółdzielni, czyli bloków z wielkiej płyty i osiedla dla domków jednorodzinnych. W każdym praktycznie większym mieście są takie stare osiedla domków jednorodzinnych, weź popatrz u siebie na mapę miasta, jeżeli mieszkasz w mieście a zapewne takie osiedla jeszcze z lat 60-tych tam znajdziesz. Natomiast w miejscowościach gminnych to była norma, bo bloki rzadko stawiano, chyba że w PGR-ach. Przykładowo w mojej rodzinnej miejscowości, wszyscy nauczyciele, lekarze, pracownicy gminy, mieli własne domy, a rolnikami nie byli. Słynne piętrówki chyba znasz, większość w latach 60-70 takie budowała, albo mniejsze zwykłe domki ok 100 m2 pow. użytkowej. I na wszystko państwo dawało kredyty. Cała Polska wieś i małe miasteczka stoją indywidualnym budownictwem mieszkaniowym, gdzie własne domy do była podstawa i praktycznie norma.
          Oj słabo chyba znasz Polskę. Ja oceniam, że oprósz rolników mogło być to nawet ok. 15-20 %, a z rolnikami nawet ok 30-40 %. Wiadomo, że większość Polaków z uwagi na wielki postęp cywilizacyjny w PRL, industrializację i budowę przemysłu przeszła ze wsi do miast i zamieszkała w blokach. Przykład Nowej Huty jest doskonały. Ale nie zapominajmy, że cała Polska wieś, małe miasteczka i miejscowości gminne to praktycznie własne domki.

          Odpowiedz
      • 1 listopada 2020 o 09:09
        Permalink

        “W Krakowie zacznie się pewnie najwcześniej, bo tam już z maczetami kibole latają po ulicach.”

        Gdybyś wy/słuchał linkowane filmiki z prof. Panarinem, nie pisałbyś takich kocopałów…
        albo: słuchasz i nic nie rozumiesz z tego co do ciebie – mówi się, naprawdę odnoszę
        takie wrażenie że jesteś człekokształtnym, zaprogramowanym robotem w kierunku tego co było
        jest i zawsze będzie ‘złe i chore” po obu stronach barykady….. nie przeczę , że nie było plusów dodatnich

        A,aaa ty Rebelię – czytał? A?!

        Rebelia. Kościół katolicki i kulturowa rewolucja to książka o ostatecznym cywilizacyjnym starciu między Kościołem katolickim a Oświeceniem – wojnie rozgrywającej się na naszych oczach od przeszło sześćdziesięciu lat. Atak wrogów Kościoła, według E. Michaela Jonesa, skupił się na trzech głównych obszarach: edukacji; publicznej promocji nieprzyzwoitości; demontażu pojęć takich, jak tradycyjny model rodziny i seksualności. Autor ukazuje, jak doszło do stworzenia nowej wywrotowej broni – ideologii kontrolowanego rozbudzania libido, która, w myśl jej twórców, ma doprowadzić ostatecznie do powszechnej laicyzacji. Książka jest dobrą analizą negatywnej roli, jaką w tej wojnie odegrały świeckie sądy, kościelne uczelnie oraz owoce, które przyniósł światu Sobór Watykański II.

        Jones opisuje przebieg katolickich bitew z mediami i ośrodkami kultury masowej, zwłaszcza z Hollywood, ujawnia także źródła i scenariusze rebelii, która przeniosła się na łono samego Kościoła. Fundament, na którym opiera się działająca w Kościele piąta kolumna, to według autora książki tzw. amerykanizm – ideologia próbująca pogodzić mistyczne Ciało Chrystusa na ziemi z koncepcją idealnego, liberalnego państwa, którym miałyby być Stany Zjednoczone Ameryki. Idea ta, potępiona jeszcze przez papieża Leona XIII w Testem Benevolentiae Nostrae, wróciła niepostrzeżenie po Soborze Watykańskim II, ukradkiem zaabsorbowana przez rzymskokatolickie magisterium, stała się powodem jego niebezpiecznego rozdwojenia.

        E. Michael Jones (ur. 1948), amerykański pisarz, wykładowca, komentator, wydawca periodyku „Culture Wars”. W swoich publikacjach demaskuje nowoczesne ideologie, które pod hasłami emancypacji i wyzwolenia usiłują wprowadzić nowy rodzaj totalitarnej kontroli. W Polsce ukazały się jego książki: Libido dominandi, Zdeprawowani moderniści, Jałowy pieniądz oraz Gwiazda i krzyż.

        ttps://lubimyczytac.pl/ksiazka/4899260/rebelia-kosciol-katolicki-i-rewolucja-kulturowa

        Odpowiedz
      • 1 listopada 2020 o 09:13
        Permalink

        @Miecław (31 października 2020 o 21:54)
        Cytat: “Piszesz jakbyśmy dostąpili zbawienia dzięki upadkowi PRL-u i wejścia w zachodnią strefę wpływów ze sprzedażą i zniszczeniem własnego przemysłu”.
        Odpowiadam.
        System gospodarczy PRL był niereformowalny, i wcześniej czy później, upaść musiał. Gdyby upadł wcześniej, byłoby lepiej. Zresztą do takiego wniosku doszli też ówcześni rządzący (nie tylko w Polsce), bo żadne ich posunięcia ekonomiczne nie dawały dobrych wyników. Historia pokazuje wyraźnie, że im dłużej trwał ten system, to zacofanie techniczne stawało się coraz większe, a dystans do państw zachodu malał jedynie w ujęciu ilościowym. Było: więcej węgla, więcej stali, więcej przemysłu ciężkiego, a przy tym jednocześnie coraz więcej braków, kartki i kolejki prawie po wszystko (materiały budowlane, żywność, a nawet pościele i dywany). Im dłużej to trwało, tym było gorzej.

        W zasadzie było to wynikiem braku rzeczywistego zainteresowania rozwojem. Jak utknęliśmy w przemyśle ciężkim, bo w czasach klasyków systemu dawało to największe zwroty, to tam już zostaliśmy. Tymczasem świat się systematycznie zmieniał, i górnictwo czy przemysł ciężki przestały być najbardziej dochodowe. W rezultacie wypadliśmy poza światowe standardy rozwoju, a nie mając nowoczesnego przetwórstwa nie byliśmy konkurencyjni na rynkach. Więc nadal mogliśmy jedynie sprzedawać coraz więcej tańszych kopalin i produktów rolnych, a więc zupełnie nic nowoczesnego – powoli stawaliśmy się trzecim światem.
        Najpierw traciliśmy dystans do Hiszpanii, Korei, potem do Chin, które zorientowały się dość wcześnie, że żadne “wielkie skoki” nie pomogą, a trzeba zmienić system gospodarczy. Bo rozdawnictwem pieniędzy za bezsensowną pracę daleko się nie zajedzie. A mieliśmy wówczas dobrą demografię, głównie dzięki wsi, która prędzej czy później również by się załamała (środki antykoncepcyjne z czasem dotarłyby i tam).

        Też mam znajomego, który u schyłku PRL wybudował się za 30- lub 40-letni kredyt, a spłacił go nagle wkrótce po transformacji. Nie była to jednak zasługa dawnego systemu, lecz wynik bałaganu i inflacji w początkach nowego systemu (kredytów nie zwaloryzowano). Ktoś inny w sumie za to zapłacił – pewnie cała reszta, co nie była zakredytowana. Taki bałagan i szczęśliwe trafy się zdarzają przy niekontrolowanych przemianach. Znajomy był zatem raczej beneficjentem czasu transformacji, a nie starego czy nowego systemu gospodarczego.

        Czy uważasz, że zdobywanie talonu na Fiat 126p świadczyło o zdrowej ekonomii. Samochody zachodnie, nawet starsze, kosztowały fortunę na ówczesne czasy. Z kolei produkcja aut (poza wczesnym okresem PRL) opierała się na zachodnich licencjach (Fiat 125p, Fiat 126p, Jelcz, Berliet), a tym raczej “nie dało się” podbić rynków światowych (poza RWPG i trzecim światem). Więc skąd dewizy? – tylko za kopaliny (węgiel, miedź, siarka) i płody rolne – prosta droga do trzeciego świata lub upadku. Nawet zwykłe dżinsy w Pewexie kosztowały ponad 10 USD przy zarobkach około 20 USD. I to miało zapewnić tę świetlaną przyszłość?

        Miecławie, przyjmij proszę do wiadomości, że bez osobistego zainteresowania zyskiem (właścicieli i pracowników), żadne działania wymuszane administracyjnie nie przyniosą rozwoju, a w konsekwencji nie doprowadzą do żadnego dobrobytu, a mogą jedynie zagwarantować powolne osuwanie się, aż do czasu utraty cierpliwości przez ludzi produkujących rzeczy zacofane, na które nie ma popytu na rynkach światowych. Dawny system gospodarczy miał uzasadnienie jedynie administracyjne, był rozliczany ilościowo (nawet im ciężej, tym lepiej), a brak konkurencji powodował, że zakłady, jak się konkurencja pojawiła, to nie były do niej przygotowane i padały – świat konkurencji jest bezwzględny. Proszę popatrzeć jak kraje zachodu też teraz jej nie wytrzymują, a ludzie nie przyjmują do wiadomości, że najlepsze czasy to już były.

        Odpowiedz
        • 1 listopada 2020 o 11:46
          Permalink

          Motoryzację mieliśmy na licencji, ale fach do cholery w ręku. Przemiany doprowadziły do spustoszenia naszych umiejętności. Wprawdzie odkurzacz poskładać dziś potrafimy, ale zaprojektować bryłę, kanały, przewidzieć zachodzące wewnątrz maszyny procesy, zaplanować odprowadzenie ciepła, to dla nas czarna magia.
          Co rusz powstaje nowy projekt polskiej Syreny, Warszawy, Maluszka. I został jeszcze jakiś Edek czy Wojciech którzy wnuczkom przekazują wiedzę i te chłopaki w garażu męczą się niemiłosiernie wyklepując polskie marzenie. Potem światu zostaje ogłoszony nowy samochód. No ok, czasem piękny. I….. to by było na tyle. Projekt ląduje w szufladzie bo nagle się okazuje, że:

          – można robić karoserię w Niemczech, koszt 25 tys.
          – można silnik brać od VW – koszt 40 tys.
          – elektronika u Chińczyków – koszt 10 tys.
          – inne koszty 30 tys.

          I tych dwóch kolesi co wcześniej wyklepali projekt w Garażu sprawdza czy sprzedadzą średnie auto za ponad 130 tys. zł. I wychodzi im, że…..nie. Wracają więc do garażu, otwierają wódkę i mówią:

          – Tomku, j****ć to! Zdrowie!

          Tak więc judzeni wiecznie historyczną racją z kosami ustawionymi na sztorc, nie kalkulujemy nic a nic, serce dla nas jest ważniejsze. Możemy próbować podrzucać kosy by wkręcały się w śmigła samolotów. Tyle, że to nie tędy droga. Z kolei można byłoby się pokusić o cwaniactwo, przebiegłość i w Królestwie wykorzystać sąsiadów do podszkolenia. Kłamać im jak z nut i zapewniać o lojalności i oddaniu (tak się bogacą przecież kraje). Takie rzeczy są do zrobienia. Uzbrojeni w wiedzę moglibyśmy porzucić ich tworząc własne gospodarstwo polskie. Na to z kolei nie pozwala nam purpura. Ale teraz i wtedy zawsze jakieś zakichane powstania robimy.
          Co ciekawe, odpowiednikiem w tych czasach jest UE, która wręczyła nam wiedzę i jakieś normy. Zachowujemy się standardowo. Buntujemy się w połowie drogi. Żeby więc krytykować wiedzę, najpierw trzeba posiadać najmniej taką samą. Tutaj decydująca jest cierpliwość. Znajomy kiedyś słusznie zauważył, że analogicznie dobrym przykładem jest tu PKiN w Warszawie. Chcesz go burzyć? Zbuduj najpierw coś równie potężnego i trwałego z ofertą w środku nie do przeskoczenia.

          No ale dobra, stało się, mieliśmy wojny i 14-to latków w okopach. I teraz z pozycji kraju słabego po wojnie nie mogło być inaczej jak utworzyć tu Polskę Ludową z systemem socjalistycznym. Potrzeba było grupowego szkolenia z pomoca wschodu. Wschód pominął niestety wpajanie Polakowi szacunku do wiedzy i umiejętności. Szybko więc, kuszeni jak zwykle racją (błyskotkami) dajemy się wypędzić na ulicę i w krótkim czasie kraj doprowadzamy do ruiny mentalnej. I ponownie zabrakło nam cierpliwości.

          Dla nas jednak ważniejsze jest serce, intuicja, gościnność i honor. A my chcemy tymi cechami obdarować umysły ścisłe, najlepiej w kościele.
          Mam więc propozycję. Postarajmy się na uniwersytetach udowodnić jakoś, wspólnie z naukowcami, że te cechy owinięte flagą zbudują nam auto, statek kosmiczny, czy elektrownie. Mogę osobiście posłużyć jako pomoc naukowa. Zbudujcie wielką pustą halę z monitoringiem albo chociaż z trybunami, zainstalujcie potężne oświetlenie, w ścianach wszelkiego rodzaju gniazdka. Zasiądźcie na trybunach, wrzućcie od cholery gotówki i mnie obserwujcie.

          Gwarantuję Wam, moi drodzy, że może nie w pierwszej chwili, nie w pierwszej godzinie, ani 2 czy 3, ale już po południu z tych pieniędzy stworzę na tej wielkiej podłodze zaj***sty…..wiersz.

          Noż k***, nie da się.

          pozdrawiam

          Odpowiedz
        • 3 listopada 2020 o 10:13
          Permalink

          Nie rozumiem skąd to przekonanie że system w PRL był inny niz ten dzisiaj. Jest to slogan propagandowy, stosowany do walki z blokiem sowieckim, nic wiecej. To tylko inne rozłożenie akcentów jak chodzi o styl zarządzania w przedsiębiorstwach, a na poziomie makro przesunięcie środków z konsumpcji indywidualnej na inwestycje i świadome stymulowanie rozwoju. Efekt był bardzo widoczny, a tempo wzrostu gospodarki niespotykane. Zrealizowane w PRLu tezy leżą u podstaw współczesnych polityk zarówno w Chinach jak i w USA i w UE. Realnym problemem i przyczyną wskazanych przez Alego niedogodności życia codziennego była agresywna i restrykcyjna polityka handlowa stosowana wobec umownego PRLu przez państwa i instytucje Zachodu. Gdyby nie ona, dostępność technologii, kapitału, a co za tym idzie towarów była by co najmniej taka jak dzisiaj.

          Odpowiedz
          • 4 listopada 2020 o 16:17
            Permalink

            @jakub

            Dokładnie tak było. Przecież chodziło o rozwalenie systemu socjalistycznego przez zachód, bo zagrażał ich interesom i to im się udało, dzięki hybrydowej wojnie gospodarczej.

            @Ali

            System PRL, byłby reformowalny, gdyby posiadał ludzki potencjał egalitarny.
            Nie system socjalistyczny jest winien destrukcji gospodarki a zachodni i wewnętrzny sabotaż oraz wrogowie z dawnych klas posiadających a także zidiociałej inteligencji bez inteligencji. Oni wszyscy nie potrafili uświadomić sobie strategii zachodniego imperializmu, aby temu przeciwdziałać, a i nie byli zainteresowani aby tamten system egalitarny utrzymać.

            Zysk nie rodzi postępu kulturowego i dobrostanu społecznego. Może zechciej się przejechać po małych miejscowościach z dala od ośrodków miejskich i wypoczynkowych i popatrz co się zmieniło w stosunku do PRL-u? O ile jesteś w odpowiednim wieku to powinieneś od razu ujrzeć na własne oczy zniszczenie gospodarki i kultury Polski lokalnej. No ale trzeba patrzeć z innej perspektywy i zrozumieć, że za to zniszczenie naszego potencjału odpowiada narzucony nam i przyjęty do realizacji system liberalnego kapitalizmu. Analiz i publikacji w temacie jest cała masa, więc wystarczy poszperać w internecie. Nie tak dawno Bieleckie liberał ubolewał, że coś poszło nie tak, że można było pewne rzeczy zrobić inaczej, ale kto mógł mu przemówić do rozumu jeszcze 25 lat temu, jak i całemu styropianowi?
            Dlatego my już przegraliśmy, bo nie poszliśmy drogą Rosji, Chin, czy takiej Białorusi chociażby.

            Ja mógłbym nadal jeździć Polonezem, Fiatem itd. technologicznie nawet zacofanym, jeżeli tylko Polska mogłaby się rozwijać samodzielnie i nie tracić swojego potencjału, który miała. To co piszesz, to nic innego jak poddanie się bez walki zachodniemu imperializmowi, na zasadzie, a co my mogliśmy zrobić? Naprawdę dużo mogliśmy zrobić, gdyby nie te miliony otumanionych ludzi ze styropianu i tyleż bezmyślnych katolików słuchających kleru, zamiast myślących wspólnotowo i egalitarnie.

            Tamto zadłużenie Polski, nawet w końcówce PRL-u to był pikuś w porównaniu do obecnie istniejącego, a skala zniszczenia kultury oraz gospodarki jest nieporównywalna. Więc my nie zostaliśmy zbawieni, tylko podbici i pokonani. Takie są fakty.

            W jednym mogę się tylko zgodzić. Że z takim potencjałem narodu, który nie zrozumiał dobrodziejstwa socjalizmu, w obliczu zagrożenia być może nawet i militarnych akcji przeciwko Polsce ze strony NATO, jak w Jugosławii, faktycznie może nie było innego wyjścia bo władze PRL się poddały, część PZPR zdradziła, inni ten beton nie miał siły przebicia (byłem po ich stronie) wobec skali manipulacji ze strony zachodnich imperialistów i zaimplementowania chciwości w Polakach. Na efekty nie przyszło długo czekać, ale było już za późno na odbudowę socjalizmu.

            Na początku transformacji faktycznie niektórzy kredyty wzięte w PRL-u bardzo szybko pospłacali, ale tylko ci, którzy się ustawili w biznesie, wtedy było ich stać, no i państwo wykupywało część odsetek, które poszybowały w górę. Rzucono ludziom koło ratunkowe, ale nie wszyscy zdołali je podnieść. Ja nie miałem z czego spłacić kredytu, aby skorzystać z ulg jakie państwo oferowało, musiałbym sprzedać dom i zostać z niczym, bez dachu nad głową, więc trzeba było się męczyć. Ale nadpłacałem kredyt. A potem jak już większość spłaciłem to i tak kuźwa musiałem się przenieść w inny region Polski i sprzedać dom. Zyskałem mniej niż ci co wykupili mieszkania spółdzielcze na własność, kiedyś robiłem z kolegą porównanie jego zysków i moich. Ale nie wszystkim się udało.
            Mój kolega robotnik po 90-tym roku sprzedał swój dom w stanie surowym, bo nie zdążył go skończyć, a nie było stać go na spłatę kredytu po utracie pracy. Wyszedł na zero, czyli spłacił kredyt, ale domu i działki się pozbył i nadal nie ma perspektyw mieszkając u kątem z teściami. Drugi kolega miał mniejszy kredyt więc jakoś go spłacał, ale nie wykończył całego domu i dopiero udało mu się to zrobić jakieś 5 lat temu, już razem z dorosłymi synami, z którymi mieszka. Ja spłacałem normalnie, bo pracy nie straciłem, dorabiałem na drugim etacie, żona poszła do pracy także i jakoś udało nam się dom zachować. Na podobnej zasadzie “sprywatyzowano” mieszkania spółdzielcze, które można było za bezcen wykupić. Rzucono to Polakom na odczepne, aby nie protestowali przeciwko prywatyzacji przedsiębiorstw. Czyli tak naprawdę Polacy dostali ochłapy na transformacji, a zabrano im miejsca pracy i zniszczono istniejący potencjał przemysłowy.

            @Ali – pamiętaj o jednym, że w analizach strategicznych dla kraju, nie możesz brać pod uwagę tylko czubka własnego nosa i własnego interesu, bo jak kraj zostanie podbity i zniszczony to twój interes też może się szybko skończyć. Byt określa świadomość to fakt, ale dla polityków ta prawda powinna być zakazana, bo liczy się byt i interes całego narodu, a nie własny lub własnej grupy społecznej.

  • 31 października 2020 o 18:29
    Permalink

    “Zwraca uwagę to, że państwo, które z jednej strony wprowadza nader surowe restrykcje, nie wykazuje żadnych oznak politycznej woli i odwagi, by wymusić ich przestrzeganie. Nie mówię o obywatelach, którzy zapomnieli założyć maseczki, bo takich zbrodniarzy gania nawet pięć radiowozów jednocześnie, 🤣 ale tu państwo abdykuje (komuna na ‘dole i na górze”, z przydomkiem euro, euro…). Ta abdykacja wytwarza polityczną próżnię, w którą na razie wchodzi młodzież licealna i łobuzeria, ale tylko patrzeć, jak ku cichej radości naszych niemieckich przyjaciół, wypełni ją „Antifa”.
    (…)
    Nie ma już jednolitego narodu polskiego i to nie tylko dlatego, że historyczny naród polski od 1944 roku został zmuszony do dzielenia terytorium państwowego z polskojęzyczną wspólnotą rozbójniczą, która dochowała się licznego potomstwa, ale również dlatego, że w ciągu ostatnich 30 system edukacyjny ukształtował część młodzieży, która uwierzyła, że zwierzęta są jak ludzie, z czego a contrario wynika wniosek, że ludzie są jak zwierzęta. Jest to zatem stan mentalny całkowicie zgodny z tezami „Talmudu” żydowskiego, więc nie da się ukryć, że przechwytująca rząd dusz żydokomuna, odniosła w Polsce wielki sukces.

    https://marucha.wordpress.com/2020/10/30/imprezujemy/#more-8807

    Link nieźle współgra ze stwierdzeniem p. Michalkiewicza, mam na myśli tych co to latem 44′, “prijechali podczepieni na ruskich tankach” – TO, notatka służbowa radzieckiego oficera, polskiego pochodzenia.
    “Warto przypominać o tym jak polski żywioł zmagał się z niechęcią sekciarskich kręgów w Armii Polskiej gen. Berlinga. Przytaczam fragmenty notatki służbowej radzieckiego oficera polskiego pochodzenia majora Władysława Sokołowskiego (syna Iwana). Fragmenty są zaczerpnięte ze zbioru „Polska-ZSRR. Struktury podległości. Dokumenty WKP(b) 1944-1949” wydanego w Warszawie w 1995 roku przez Instytut Studiów Politycznych PAN oraz Stowarzyszenie Współpracy Polska-Wschód, a dotowanego przez… Fundację Batorego… 🥴, 🙂 Job…. 🙂

    Ciekawe jest to, że pojawiają się tutaj nazwiska prominentnych późniejszych działaczy frakcji puławian w PZPR – Romana Zambrowskiego (późniejszego członka KC PZPR), Mieczysława Mietkowskiego (wiceministra bezpieczeństwa publicznego) i Antoniego Alstera (wiceministra spraw wewnętrznych). [Czyli rzyd w rzyda – admin]

    https://marucha.wordpress.com/2020/10/26/zydzi-w-armii-zygmunta-berlinga/

    Nuu co w tym wszystkim jest interesno? A no, TO że nikt z ‘przenikliwych” obserwatorów politycznych”
    na to nie wpadł” i TU nie zalinkował. Nuuu, nie podejrzewam (nawet) że obserwatorzy to zstępne pokolenia rodzin ubeckich i żydokomuny…zresztą ten proces jest też w Rossiańskich me(n)diach dominujący, tamtejsi komuniści (sorosiata, komuchy-trockisty, klintonity – “niczego nie widzą” i zgodnie potępjają A.G. Łukaszenkę, gdyż jedzą z tej samej łyżki ( i miski) co polskojęzyczne komuchy (zstępni żydokomuny) karmieni przez AMERYKAŃSKĄ BOLSZEWIĘ (TROCKISTOWSKĄ) made in USA, i w Polsce i w Rosji – brzmi, no nie?
    Myślę że Trump da radę i rozgoni ‘nowych komunistów”, pomimo że – on’że nie jest z mojej bajki, ale jak to mówią elokwentni Polacy, na bezrybiu i rak – ryba! 🙂

    Link: Игорь Панарин: Мировая политика #1093. Дестабилизация Польши и Украины
    https://www.youtube.com/watch?v=jk0RTsnNcDY&t=187s

    KRONIKI ZARAZY: TO czego boisz się usłyszeć https://www.youtube.com/watch?v=85ChT_YlDfU&t=1809s
    “…….Jak się umiera na raka a piszą ‘skovyt” to jest oszustwo,jak się jest seniorem i umiera po szczepieniu a mówią że w tym wieku się zdarza,to jest morderstwo………..”
    Protestujące kUBiety & UBywatele, i ich pokłonniki na pewno nie kupią mojej (?) narracji…

    Ps. W sumie to dobrze że jadą po eurolewackim PiSie, gdyż oni nigdy nie byli z mojej bajki podobnie
    jak ‘obóz zdrady i zaprzaństwa, o postkomunistach, lewactwie już nawet nie wspominam, czy
    o , “obrotowych chytrych chłopach” .

    Odpowiedz
  • 31 października 2020 o 21:19
    Permalink

    Artykuł Redakcji przedstawia 2 “suwerenne” scenariusze rozwoju sytuacji wewnętrznej w naszym kraju, rozpatrując plany i motywy aktorów wewnętrznych i ich zagranicznych mocodawców. Gdyby tylko one wchodziły w rachubę, byłoby jeszcze bardzo miło. Jednak bardzo realny jest scenariusz o wiele bardziej bolesny – zewnętrzna interwencja, powrót do tradycyjnego układu sił pomiędzy wielkimi narodami w Europie. Szczególnie w sytuacji kiedy aktualny światowy suweren, który jakoby jest tego co jest gwarantem osuwa się w coraz bardziej namacalny kryzys wewnętrzny, z którego nie widać wyjścia…

    Odpowiedz
  • 1 listopada 2020 o 10:27
    Permalink

    Trudno było też wyobrazić sobie większy strzał w stopę niż słowa Marty Lempart, szefowej warszawskiego „Strajku Kobiet”, skierowane do Szymona Hołowni. Nakazanie mu, aby „wypie…..” było kolejnym strzałem w stopę organizatorów. Wszak Hołownia jako prezenter telewizji dla wielkomiejskiej elity ma wśród niej spory posłuch. Tym bardziej mając w pamięci świeżą prezydencką kampanię, po której otrzymał kilkanaście procent głosów od wspomnianych „Fajnopolaków”.

    Prawdziwym crème de la crème jest jednak wywiad „Dziennika Gazety Prawnej” z prof. Andrzejem Rzeplińskim. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego przez ostatnie pięć lat widniał na sztandarach organizatorów wszelkich antyrządowych protestów. Tymczasem postanowił nazwać protestujących inspirowaną z zagranicy „hołotą”, bronić domu Kaczyńskiego oraz skrytykował atakowanie obiektów kościelnych.

    Tak naprawdę to dopiero początek. Z każdym dniem protestujący będą kompromitować się coraz bardziej, zaś ich demonstracje przejmą całkowicie gimbusy wykrzykujące „j…ć PiS” oraz wariatki ze „Strajku Kobiet”. Po raz kolejny okazuje się, że lewicy i liberałom wystarczy po prostu dać swobodnie mówić.

    https://marucha.wordpress.com/2020/10/31/wystarczy-dac-im-mowic/

    Liderka kobiecych protestów jest też współautorką współautorką ustawy o języku migowym. Poza działalnością społeczno-polityczno-awanturniczą Marta Lempart prowadzi firmę budowlaną. Mieszka we Wrocławiu ze swoją dziewczyną Natalią i dwoma psami: Bajką i Fraszką.

    O tych właśnie psach mówiła w jednym z wywiadów : „traktujemy je jak nasze córeczki”. W tej samej rozmowie z GW, zapytana o dzieci, odpowiada: ” Nie mam instynktu. Potwornie mnie nudzą. (…) Byłyśmy niedawno na wakacjach w hotelu, gdzie nie przyjmuje się rodzin z dziećmi. Nikt nie biegał z lodami między leżakami, nikt nie wrzeszczał w basenie. Ludzie byli tak szczęśliwi, że jest cicho, że rozmawiali ze sobą szeptem i nie gadali przez telefon.”

    https://brulion24.pl/kim-jest-marta-lempart-lesbijka-nie-lubi-dzieci-ma-wlasna-firme/

    W nocy z wtorku na środę „banda czworga” przegłosowała ustawę, która wprowadza szereg ciekawych rozwiązań – m.in. otwiera furtkę dla przymusowych szczepień, z czego na pewno zza grobu cieszy się dr Mengele – a także zwalnia medyków z odpowiedzialności za wszystkie błędy w czasie stanu epidemii, jeżeli tylko będą mogli się powołać na stan wyższej konieczności, czyli zwalczanie bezobjawowego wirusa.

    Przeciw głosowała jedynie Konfederacja.

    Oczekujemy na dalsze kroki – np. zmuszanie ludzi do jedzenia wegańskich obrzydlistw pod groźbą rozstrzelania.

    “gajowymarucha”

    Odpowiedz
    • 1 listopada 2020 o 14:00
      Permalink

      @krzyk58

      To największa wpadka wizerunkowa prawicy zjednoczonej i Kościoła, obnażyli się ze swoimi planami i agresją wobec narodu. Po tych protestach mają już zjazd na kanapę poza parlamentem. Właśnie to sobie zafundowali, jeżeli powstaną nowe ruchy społecznopolityczne. Mało tego oni te ruchy już zdeterminowali. Prezesa i spółkę czeka ośla karna ławka, bo jak można przegrać swoje szanse na naprawę Rzeczypospolitej przez swój fanatyzm i dyktatorskie plany. To nici z marzeń o byciu zbawcą narodu. To koniec.
      Trzeba być wyjątkowym dyletantem, aby nie dostrzegać skutków takich działań i nie zauważyć postępu ludzkości. Nawet starsze pokolenia mają już przeciwko sobie. Gdy opozycja dobrze to rozegra, to znikając ze sceny politycznej. Nawet PO-PSL nie zanotowało tylu wpadek wizerunkowych.

      Odpowiedz
      • 1 listopada 2020 o 15:07
        Permalink

        Polacy jakich dowodów Wam jeszcze trzeba na niszczrnie Polski przez obecnie rządzących?
        https://www.youtube.com/watch?v=HcU66Q9ZqD8

        Musisz to wiedzieć (944) Panie Ministrze! Już nawet w grze w warcaby trzeba bardziej przewidywać
        https://www.youtube.com/watch?v=vdXxLlZelbM&t=1419s
        ————————————————————————————
        @Miecław. Jak nie potrafisz logicznie myśleć, to przynajmniej – markuj! 🙂 .. Ech! Przytoczę (tobie) znaną frazę M. Twaina pasuje jak ulał do treści posta z godz. 14:00. “Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.” ☺️ Tylko na Boga, nie imputuj mi że jestem
        pisiorem… 🙂 “Gdy opozycja dobrze to rozegra…” W sensie, TO tylko motłoch i hołota, niewart splunięcia…

        Odpowiedz
        • 1 listopada 2020 o 18:38
          Permalink

          @krzyk58

          No cieszę się, że rozwiałem twoje wątpliwości co do mojej głupoty. 🙂
          A tak na serio to nie odwracaj problemu. Tu nie ma co markować, pomyśl logicznie choć raz, kto jest tą prawdziwą hołotą, do tego faszystowską? Bo kim trzeba być, aby robić zamach na prawa człowieka, na prawo natury? Tylko hołota nie myśli o skutkach swoich działań. Od jutra może już być dla nich tylko gorzej jeżeli się nie opanują i nie zaczną myśleć pro-narodowo. Sądzili, że rzucą jakieś 500+ i 13 emerytury i będą mieli kupionych wyborców, a następnie hulaj dusza piekła nie ma, można będzie narzucać swoje wypaczone wartości całemu narodowi, chociaż nie ma się bezwzględnie większościowego mandatu do rządzenia? A to wielka pomyłka. Polacy oczywiście się cieszą z tego wsparcia finansowego, ale praw swoich nie sprzedadzą za judaszowe srebrniki. Trzeba naprawdę mieć umysł prawiczka, aby sądzić, że w Polsce w XXI wieku coś takiego przejdzie.
          Jeżeli tego prawicowego pędu do średniowiecza naród nie zastopuje, to następnym krokiem już chyba będą tylko procesy czarownic i walka z herezją.
          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4486
          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2121/q,Walka.Kosciola.Katolickiego.z.herezjami.w.XII.XIII
          Teraz kler straszy katolików, że udział w protestach jest grzechem, nie sądzisz, że w XXI wieku trąci to myszką? 🙂 Oni tak na serio?

          A co do opozycji, to twoje wątpliwości mogą być słuszne, bo to także aspołeczna hołota, która myśli tylko o tym jak zarobić, a nie jak służyć krajowi i jego odbudowie po armagedonie transformacji.
          https://pl.sputniknews.com/polityka/2020110113295034-liderzy-konfederacji-wyplacili-sobie-wysokie-pensje-bylibysmy-idiotami-gdybysmy-tego-nie-zrobili-sputnik/

          Odpowiedz
          • 1 listopada 2020 o 21:36
            Permalink

            @Miecław.
            To nie ja (tak twierdzę) to M.Twain, na którego zresztą niejednokrotnie powoływałeś się
            w wygodnych dla ciebie okolicznościach (przyrody). 🙂

          • 1 listopada 2020 o 21:41
            Permalink

            „Niewola”

            W państwie totalitarnym
            Wolność
            Nie będzie nam odebrana
            Nagle
            Z dnia na dzień
            Z wtorku na środę
            Będą nam jej skąpić powoli
            Zabierać po kawałku
            (Czasem nawet oddawać
            Ale zawsze mniej, niż zabrano)
            Codziennie po trochę
            W ilościach niezauważalnych
            Aż pewnego dnia
            Po kilku lub kilkunastu latach
            Zbudzimy się w niewoli
            Ale nie będziemy o tym wiedzieli
            Będziemy przekonani
            Że tak być powinno
            Bo tak było zawsze

            Ps. Możesz śmiało zapytać kto, kiedy, i jak (to akurat jest wyłuszczone).

          • 2 listopada 2020 o 08:40
            Permalink

            @krzyk58

            Dobra, dobra już się nie wymiguj i nie spędzaj na twórce tego aforyzmu. Skoro go używasz to masz powód, podobnie jak ja. No ale wiesz, że ja się nie obrażam więc spoko. 🙂 Każdy człowiek jest głupcem w jakiejś dziedzinie, której sobie jego mózg dostatecznie nie przyswoił, no takie to są już okoliczności naszej przyrody.

            A co do wiersza – trafny, idealnie pasuje do naszej transformacji III RP. W PRL wmówiono ludziom otumanionym religią, że walczą o wolność od komunizmu, czyli od systemu który zagwarantował im godne życie (trzeba być naprawdę głupcem, żeby zniszczyć podstawy i źródła swojego godnego życia i normalnej egzystencji), a dostali w pakiecie niewolę stopniowo narzucaną. Miejmy tylko nadzieję, że doszli już do ściany i totalnej dyktatury nie uda im się zainstalować przy pomocy Kościoła, dzięki któremu zniszczono PRL.

  • 1 listopada 2020 o 15:17
    Permalink

    Co to za uproszczenia? : ” oligarchom udało się utrzymać władzę opierając się na paramilitarnych oddziałach, które stanęły na „straży” wysuniętej na pierwszy plan ideologii banderowskiej.”

    To nie ma sensu. W zalozeniu rewolucji bylo tez ukrócenie oligarchii, ale de facto owe powstanie nigdy nie satnowilo dla niej zagrozenia. Oligarchia zawsze sie miala dobrze i nie ptorzebowala zadnej protekcji przed gniewem ludu.
    Byla pewna sytuacja kiedy jeden z oligarchów, pan Kołomojski ( zadeklarowany Żyd i obywatel tegoż kraju) stworzyl taka bojowke w celu obrony Dniepropietrowska przed prwokacjami lub wtargnieciem kogos z ‘Republik’. Bron jest wszechobecna bo kraj jest w stanie jakim jest + ma ogromne zapasy starej broni + toczy wojne, wiec nie trzeba specjalnie tego finansowac.
    Poza tym jesli argumentem na finansowanie czy jakakolwik inna pomoc oligarchii dla skrajnej prawicy ma byc jej nietykalnosc. To zwykly brak rozeznania. Mianowicie, która władza, jacy ludzie wymiotą bojówkarzy na margines którzy zatrzymali pochód Ruskiego-Mira w czasie totalnej deorganizacji wojska? Chcąc nie chcąc wielu z nich to bohaterowie broniacy granic i nikt nie odwazy sie ich tknąć!

    Odpowiedz
    • 1 listopada 2020 o 17:54
      Permalink

      “Mianowicie, która władza, jacy ludzie wymiotą bojówkarzy na margines którzy zatrzymali pochód Ruskiego-Mira”
      Ja, tam wole – https://russkiymir.ru/publications/279707/ jakoś mi nie po drodze z prounijnymi
      (czytaj:proniemieckimi) proatlantyckimi, zstępnymi morderców naszych dziadów, (na 300-sta parę sposobów) piszę te słowa w wigilię Dnia Zadusznego… (DZIADY). Kto zapomniał, nie chce pamiętać, ten parszywa świnia, renegat i kanalia (antypolska). Amen. Nie chce być inaczej.

      A i marsze bestiality w np. Kijowie czy Lwowie nie napawają mnie szacunkiem do nieludzi…
      a, i pogardzam tymi co (niepomni) wrzeszczą “slava ukraini”, czy coraz głośniej i bezczelniej nucą pod (parchatym) nosem w Polsce bandycki hymn… Ой, у лузі червона калина похилилася, чогось наша славна Україна зажурилася…it.dalyj… вот так!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.