Paradygmat rozwoju

Unia Europejska topi swoje smutki w Rosji

 Nie podlega wątpliwości, że Unia Europejska ma poważne problemy ze strukturą swojej gospodarki, które utrudniają prowadzenie efektywnej polityki inwestycyjnej przez przedsiębiorstwa, a zarazem wywierają bardzo złe skutki po stronie popytowej w gospodarce, zwłaszcza wśród gospodarstw domowych. W niektórych państwach doszło do wyłączenia z życia gospodarczego w sensie realnej produkcji jakichkolwiek dóbr lub usług, za które ktokolwiek chce zapłacić ich cenę – całych obszarów jak i grup społecznych. Na to nakłada się jeszcze piramida złych długów, które są niesłychanie trudne do udźwignięcia w warunkach zwijającej się gospodarki europejskiej. Mówienie, bowiem o wzroście w przypadku Europy jest po prostu śmieszne – zwłaszcza, jeżeli kryje się za tym zakup nowych luksusowych samochodów dla bogaczy na zachodzie lub budowa kanalizacji w zapadłych częściach Polski lub Rumunii, czy też poprzez hańbiące wliczanie do PKB prostytucji! To jest dopiero szkodliwy idiotyzm! Nie da się zrozumieć powodów, dla których PKB nie jest weryfikowany w kontekście zawartości usług i produktów innowacyjnych? Jednakże nie będziemy wchodzić w szczegóły – liczy się to, że upadająca Europa wlicza do swojego wzrostu gospodarczego po prostu bzdury. Źle się dzieje i wygląda to na desperację.

Jest możliwe, że ogłoszenie sankcji wobec Federacji Rosyjskiej miało na celu antycypowanie wzrostu spodziewanych kłopotów systemowych w Unii, które wystąpią z różnym ciśnieniem w poszczególnych krajach. W sytuacji kryzysu bardzo wygodne jest zawsze wskazanie okoliczności zewnętrznych i niezależnych – konflikt z Rosją, jest na tyle przerażający, że można nim zasłonić każdy problem – a nikt nie będzie się o nic pytał, zwłaszcza jeżeli pytających się można oskarżyć o „bycie agentami Putina”.

Trudno jest jednak jednoznacznie ocenić, w jakim kierunku zmierza działanie państw europejskich, albowiem poprzez politykę sankcji wobec Rosji, po prostu pozbawiają się olbrzymich korzyści z handlu z Federacją, co więcej w wyniku zdecydowanych posunięć Kremla pojawiło się ryzyko utraty przynajmniej części potencjału dotychczas otwartego na współpracę z Zachodem, na rzecz Chin i innych intensyfikowanych przez Rosję kierunków.

Stan spraw, przy praktycznie nieograniczonej hipokryzji dominującej części elit Zachodu uzasadnia hipotezę, zgodnie z którą – sztucznie wywołany konflikt gospodarczy i pompujący go konflikt polityczny z Rosją, jest dla Unii Europejskiej polisą bezpieczeństwa wobec pogarszającej się w krajach południa sytuacji gospodarczej. Wiadomo, że nikt metroseksualnych Hiszpanów lub Włochów nie ubierze w mundury i nie każe maszerować na Wschód. Jednakże bardzo łatwo można wskazać im „rosyjską agresję”, jako główną przyczynę ich biedy i braku perspektyw.

Byłoby to nawet żałośnie śmieszne, gdyby nie problem samo spełniającej się przepowiedni. To znaczy jak zwykle zwycięża hipokryzja i wielowarstwowe kłamstwo, albowiem rzeczywiście w wyniku osłabienia relacji z Rosją, unijna gospodarka będzie się wolniej rozwijać. Oczywiście można dowolnie kłamać o standardach demokratycznych, rosyjskiej inwazji i w ogóle wszystkim, co najgorsze – zawsze sprytna propaganda uzasadni dowolne kłamstwo, nie wszyscy, ale duża część poddanych działaniu propagandy niestety uwierzy, że winne są relacje z Rosją.

Im gorsza będzie sytuacja gospodarcza w Unii, tym bardziej będzie się budowało ideologię wrogości do Rosji, w rozumieniu „zły Car – otumanieni poddani”, co będzie z kolei uzasadnieniem do lansowania dysydentów nowego typu o kryminalnych korzeniach, którzy przedostali się na Zachód i plują skutecznie na swoją ojczyznę. Wszystko to natomiast prowadzi do rozbicia Unii Europejskiej i zwasalizowania jej krajów wobec pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami. Zniknie Euro, nie będzie konkurencji dla głównej waluty rezerwowej świata, która jak wiadomo nie opiera się już nawet na wierze, że coś można za nią kupić, ale na czystej fikcji.

Wnioski nie zachwycają, Unia Europejska topi swoje smutki w Rosji, co jest dla wielu bardzo wygodne, ponieważ wróg tej klasy przedstawiany, jako zagrożenie po prostu nobilituje! Prawdopodobnie przez jakiś czas takie szaleństwo potrwa, ale nie będzie trwało wiecznie, gdyż ludzie nie dadzą się oszukiwać – nie są naiwnymi baranami, to kwestia jednych, może dwóch wyborów i większość osób wrogich idei Europy niezależnej od pewnej byłej rosyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami odejdzie w niepamięć historii.

3 komentarze

  1. Świetne spojrzenie, aktualne zwłaszcza w świetle najnowszych słów niemieckiego wicekanclerza – który mówi wprost o reprezentowaniu innych interesów niż nasze własne

  2. inicjator_wzrostu

    Dobry tekst, słuszne wnioski.

    Nic dodać, nic podzielić …

  3. 🙂 🙂

    …Putin tylko się uśmiechał na konferencjach prasowych i czekał na odpowiedni moment przez tydzień. Gdy uznał że cena akcji jest wystarczjąca niska nakazał natychmiastowego zakupu aktywów, które były w rękach Amerykanów i Europejczyków! Gdy inwestorzy zachodni zorientowali się w czym rzecz było już za późno. Akcje były w rękach rosyjskich!

    Rosja skupiła w swych rekach prawie 100% aktywów tych firm, kosztem zaledwie 20 mld $.
    Teraz większość zysków z ropy i gazu pozostanie w Rosji.

    Rosja odkupiła za grosze swoje zapasy ropy i gazu warte miliardy dolarów.
    Takiej niezwykłej operacji nie widziano od czasu ustanowienia rynku akcji…

    http://www.polskiportal.net/classifieds/3852/787/putin-ogral-zachodnich-inwestoro

    Поздравляем! 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.