Polityka

Unia Europejska nie ma planu „B” na BREXIT

Unia Europejska jest dzisiaj tak słaba, tak zepsuta od wewnątrz i tak zakłamana, że nie jest w stanie stworzyć planu „B”, na wypadek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, w wyniku decyzji podjętej przez Brytyjczyków w referendum 23 czerwca.

Tymczasem sprawy naprawdę są banalne. Wszelkie najbardziej złożone kombinacje, zawsze można rozłożyć na czynniki pierwsze, po prostu określając, na czym są zbudowane. Dominująca część antyunijnej i unijno-sceptycznej retoryki, jaka ma miejsce w Wielkiej Brytanii, to wynik walki jej własnej elity o utrzymanie władzy nad społeczeństwem, które wymyka się już ze schematów sztucznie utrzymywanego podziału na dwie partie, jak również brytyjską wspólnotę narodową. Dlatego żeby uniknąć rozmów o podziale narodowego tortu, który jest tam wyjątkowo niesprawiedliwy, jak również tortu pomiędzy narodami – od pewnego czasu, szczególnie istotnie szczuto tam za pomocą mediów, głównie brukowych na tzw. unijną biurokrację, pokazując najbardziej idiotyczne przykłady unijnej głupoty i podnosząc inne kwestie. Jednym z elementów jest szczucie na tzw. bezpieczne grupy narodowe, jak np. Polacy, które nie są zakorzenione w tamtym społeczeństwie i ze względu na cechy typowe, można je prześladować bez ryzyka rasowego lub religijnego. W brytyjskiej prasie lokalnej nie przeczytacie państwo sprzeciwu przeciwko gangsterom innym religijnie, sprzedającym narkotyki dzieciom Brytyjczyków lub po prostu gwałcących ich dzieci pod pozorem nadzoru w sieci szkolnej i inne podobne przypadki, ale przeczytacie o kolejnych Polakach nielegalnie zamieszkujących w jakiejś szopie lub śpiących w samochodach. To są składowe większych procesów sterowania tamtejszą opinią publiczną, a proszę pamiętać, że skierowanie uwagi przeciwko instytucjom unijnym jest banalne, ponieważ jest automatyzm języka, nie ma bariery, która jest np. u nas. Gdyby Polacy posłuchali, o czym czasami toczą się debaty w Parlamencie Europejskim, to lepiej tego nie analizować, bo sceptycyzmu i sceptyków wobec Unii w Polsce nie brakuje.

Brytyjczycy w tym w szczególności elity polityczno-biznesowe podchodziły bardzo utylitarnie do Unii, przez lata utożsamiając ją z tzw. wspólnym rynkiem, którym Unia swego czasu bardzo długo była i który naprawdę się udał. Jednak brytyjskie interesy w Europie to interesy londyńskiego CITY, to przez jego pryzmat Londyn patrzy na Europę. To przede wszystkim inwestycje kapitałowe w Europie, jak również i nadzór właścicielski i funkcje korporacyjne, które są realizowane przez szereg podmiotów na Europę właśnie przez ich centra regionalne w Londynie. Dotyczy to głównie wielkich korporacji globalnych z USA, ale także sporo unijnego biznesu wybrało Londyn za swoją centralę, ponieważ pieniądz lubi miejsca, gdzie jest go bardzo dużo.

Problemem wewnętrznej brytyjskiej złożoności jest kwestia szkocka. Co prawda Szkoci przegrali referendum niepodległościowe, ale tamtejszy rząd i społeczeństwo jest zdecydowanie pro-unijne, istnieją tam siły zdolne do wznowienia procesów secesyjnych – właśnie w imię dołączenia do Unii Europejskiej, z której Szkoci nie chcą występować. Powód poza czysto utylitarnym jest bardzo zasadniczy – istnienie instancji odwoławczej od Londynu, jest dla ciemiężonych kulturowo i zdominowanych gospodarczo Szkotów często jedyną nadzieją na równe i sprawiedliwe traktowanie.

Sytuacja rzeczywiście jest złożona, a w swojej wieloznaczności wygląda dzisiaj tak, że Londyn za jego bezczelność i cynizm należałoby raczej ukarać, niż pozwalać mu na kolejne przywileje. Przecież premier Cameron ma absolutną świadomość, że dzisiaj przystawia Europie pistolet do głowy. Niestety nie jest to jedyny pistolet, wręcz mamy do czynienia z wycelowanymi karabinami maszynowymi oraz próbami rzucania w Europę bombami. W tej naprawdę bardzo trudnej sytuacji w jakiej jesteśmy, po dramacie Grecji, w trakcie kłopotów z nielegalnymi imigrantami, jak również pod presją innokulturowej nie zintegrowanej mniejszości, która przejawia incydentalne tendencje do zabijania Europejczyków i innych nie mniej złożonych z zewnątrz – wizja wystąpienia dużego i potężnego państwa to prawdziwy cios w genitalia Unii.

Niestety w Unii nie ma na tyle silnego przywództwa, które dałoby radę przeciwstawić się partykularyzmom, jak również po prostu pokazać ludności Wielkiej Brytanii, że albo ich kraj jest w Unii i korzysta ze wspólnego rynku, albo nie jest i nie korzysta. Proszę zgadnąć, co woli CITY? Co zrobią z tym całym kapitałem? Proszę sobie wyobrazić, jakim szokiem dla nich byłoby np. wprowadzenie opodatkowania kapitałów zainwestowanych w Unii na 20% jak również nałożenie ceł na towary brytyjskie wwożone do Unii np. na 50%? I co nam zrobią? Nie podoba się, nie chcesz współuczestniczyć – to nie, nikt nikogo nie trzyma! Witaj Europo granic i ceł. Przemysł brytyjski, jaki jeszcze w tym kraju został w ciągu 3 lat wygasi produkcję. W ciągu 5 lat od wyjścia z Unii nastąpi szokowa dewaluacja Funta wobec Euro i Dolara. Nie chcą, nie muszą przynależeć. Trzymanie kogokolwiek na siłę, za cenę prostytuowania unijnych wartości, ponieważ ktoś nie chce płacić, chociaż jest bogaty – na dzieci, własnych niewolników, (co za idiotyczny powód), nie powinno mieć miejsca. Każdy powinien zrozumieć, że Unia Europejska to nie jest tylko wór do kopania i ściana do opluwania. Bo ktoś nie chce obowiązków, a chce korzyści – tak się nie da, nie ma obiadów za darmo. Dlatego właśnie jedynym rozsądnym planem „B”, jest zablokowanie granicy celnej – już w dzień po referendum, niech odczują, co to znaczy suwerenność, wolność, swoboda… Nie da się inaczej, tylko kij i marchewka – tylko w ten sposób da się regulować wszelkie procesy, nad którymi nie da się zapanować. Powinniśmy także o tym i u nas pamiętać. Brexit jest bardzo prawdopodobny.

Niestety takich polityków już nie ma w Europie, to znaczy nikt nie dba o interes wspólny – już go nie ma i Szanowni Państwo, wszystko można powiedzieć, ale nie jest temu winna ani Rosja, ani pan Władimir Putin. Sami okazaliśmy się zbyt słabi, żeby trwać. Można jeszcze mieć nadzieję, że zwycięży pragmatyzm i rozsądek Brytyjczyków…

7 komentarzy

  1. Nie ma czym się martwić. Nawet gdy Wielka Brytania wystąpi z Unii , to jedynie w połowie. Przecież zachowa swoje unijne uprawnienia rezygnując jedynie z obowiązków. Zrekompensować stratę nie będzie trudno. Są bowiem następni chętni na taki status. Choćby Ukraina czy Turcja. Tylko czy dawni założyciele EWG zechcą tam wciąż pozostawać? Bo z samymi “nowymi członkami” to już nie będzie to.

  2. Dobrze napisane – niech się brytole pie….ą!

  3. Orban wyznacza kierunek. http://www.mysl-polska.pl/795

  4. Eurokołchoz (,,UE”)to narzędzie stworzone przez USA do kontroli i dyscyplinowania jego państw [opłacanych przez USA i ,,rządzonych” przez ich marionetki] a sprawowanej przez Niemców(,,kordynator” wszystkich poczynań na Eurokołchoz to marionetka USA Merkel,która już dawno straciła poczucie rzeczywistości(vide jej obecne poczynania)i członek CFR w jednej osobie wspomagana przez kandelabrowego Tuska) Czy Polacy patrząc w wiarołomny i obłudny Zachód, jak w święty obraz, chcą podzielić los Indian Amerykańskich ? Czy skatoliczałym Polakom zostało jeszcze trochę własnego rozumu, żeby zacząć myśleć samodzielnie, a nie wierzyć w różne fałszywe proroctwa, wymyślane dla stadnych owieczek, aby je ogłupić i aby chadzali za fałszywymi pasterzami ? Stare polskie przysłowie mówi, żeby nie stać w drzwiach jak jest przeciąg. Można dodać, że tym bardziej nie warto wkładać palców między skrzydło drzwi a futrynę.I to by było na tyle…
    UZUPEŁNIENIE!!! Roczne straty Polski z tytułu przynależności do Eurokołchozu wynoszą 4 razy więcej niż kwota unijnych dotacji to jest 234 mld zł rocznie, czyli każde gospodarstwo domowe traci co roku 17,3 tys.zł… http://wolna-polska.pl/wiadomosci/czas-sie-obudzic-2016-02

  5. …Takich polityków już nie ma w Europie.. Z prostego powodu, nikt już nie jest zainteresowany Unią Europejską. Unia jest teraz tylko narzędziem do walki o swoje partykularne interesy, Cameron nie jest wyjątkiem. UE dzisiaj jest fikcją. Taką samą fikcją u swojego kresu była Rzeczpospolita, gdzie każdy wyszarpywał z ciała Rzeczpospolitej swój kawałek sukna. Moim zdaniem jest to normalna kolej rzeczy dla wielonarodowych struktur jakie się od czasu do czasu tworzą w Europie. I na to zjawisko nie pomoże nawet masowy najazd obcych osadników, który ma za zadanie stopić tą wielonarodową Europę w jednolitą masę. Nic z tego. Europa przeżyła już niejeden taki najazd, granice się zmieniały, słabe narody znikały a podział, jak wańka-wstańka, odnawiał się.

  6. ciekawy jest artykuł niejakiego Narymunta na Neon24.pl. Nie ze wszystkim facet ma rację, bo zdrady wobec Polski zawsze miały swą przyczynę w zdradzie sąsiadów przez Polskę, oraz nie bardzo on wie, co naprawdę dzieje sie w Syrii. Ale napisał ciekawie. polecam, bo o.p. rozczarował mnie dzisiaj.

  7. nie rozumiem o co chodzi?? Angole ZAWSZE się kierowały SWOIM interesem i utrzymywanie ich za wszelką cenę w EU jest kompletnie bez sensu. Tak samo zresztą jak innych krajów. Wiadomo było od dawna,że Blair “wpuścił” do UK polskich migrantów – EKONOMICZNYCH UCHODŹCÓW – pomimo, że jego rząd miał w ręce RZĄDOWE (UK) opracowanie, mówiące że UK tego “nie łyknie”. Dzisiaj Angole próbują się wymigać bo też wiedzą, że problemu Uchodźców “nie łykną”. De Gaulle wiedział dobrze dlaczego bronił Europy przed przyjęciem do “EU” za swoich czasów. Wiedział dobrze, że to koń trojański IMPERIALIZMU USA!!
    A generalnie co to jest “EU”?? Przecież to struktura IDIOTYCZNA, NIESPRAWNA, NIEFEKTYWNA, etc zmajstrowana tylko po to aby……No właśnie PO CO EU ZOSTAŁO ZMAJSTROWANE to wie dzisiaj tylko EU BIUROKRACJA (ECommission, European Council, EUParliament, no i wreszcie cała masa “biurokratów” państw członkowskich ŻYJĄCYCH z EU: dziennikarze, ekspercie, ex-politycy, etc, etc). Angole zrobią swoje i koniec. A EU – w obecnej postaci – będzie bronić NATO, US, Soros, Tusk, !! Z jedną drobną różnicą: KASA z EU SIĘ SKOŃCZYŁA (a na pewno nie będzie jej dla Polski bo trzeba “gasić” pożary na Ukrainie, w Turcji/Syrii/,,,,A jeżeli się komukolwiek między Bugiem a Odrą/Nysą wydaje, że coś “ugrają”, to co najwyżej obecność NATO w Polsce (za co zresztą zapłacimy) bo Polska jest między Niemcami a…..UKRAINĄ a Ukraina jest ważniejsza dla “EU” niż Polska. Jeżeli komukolwiek się wydaje w Polsce, że Polska dostanie jakieś pieniądze za “straty II WW” to niech się puknie w ŁEB. NIE MA I NIE BĘDZIE TEJ KASY a jeżeli już to prędzej Polska komuś zapłaci (np. kredyt 4 mld PLN dla Ukrainy i ciekaw jestem jak my odzyskamy tą kasę bo znając ‘talenty’ tej jaczejki jaka dzisiaj rządzi Ukrainą – a Kaczor tak “ślicznie” się prezentował na Majdanie z Kliczką!! – to raczej nie sądzę aby tą kasę oddali).
    Całuję rączki i padam do nóżek. Sugeruję zejść na ziemię i zająć się sobą (tzn. Polską-Polakami) niże uprawiać “politykę zagraniczną”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.