Ukraiński Kulturkampf?

Niestety omamieni ksenofobią decydenci Ukraińscy nawiązując do głęboko rozbudowanej tradycji czerpania z wzorców hitlerowskiego faszyzmu chcą przesunąć granicę rusofobicznego szaleństwa na kolejny poziom nauczania swoich współobywateli nienawiści do „odwiecznego wroga – szatana północy”, czyli Rosji.

Jednym z najnowszych pomysłów jaki zrodził się w głowach złych ludzi z Kijowa to Kulturkampf w czystej postaci. O ile dotychczas lubowano się w wyłączaniu retransmisji rosyjskich kanałów telewizyjnych na terytorium Ukrainy, to właśnie wymyślono coś tak klasycznie złego, że sam stary Kanclerz Adolf by się zadziwił, albowiem o ile cenił sztukę to miał bardzo wysublimowane gusta i nie tolerował sztuki tworzonej przez podludzi – czyli np. Słowian. No a Słowianie, to wiadomo – Polacy, Rosjanie, Białorusini a także Ukraińcy, ale tego ich wódz nie chciał im przypominać do póki byli użyteczni – więc jaką kulturę mogą stworzyć Słowianie?

Prawdopodobnie do podobnych wniosków doszli geniusze ukraińskiej propagandy – sterujący decyzjami na Ukrainie, albowiem planowane jest stworzenie indeksu – listy – rosyjskich twórców i wykonawców, którzy będą mieli zakaz występowania publicznie na Ukrainie, w tym znaczeniu, że organizatorzy mają nie zapraszać gwiazd rosyjskiej estrady do występowania na terytorium Ukrainy. Podobno Rosjanie mają śpiewać dla mew na pustych plażach Krymu.

Miejmy nadzieję, że autorzy wycofają się z tego ksenofobicznego pomysłu, ponieważ nic bardziej nie jest w stanie stymulować budowy wrogości między narodami niż właśnie brak wymiany kulturowej, a zwłaszcza w przypadku jak kultura jednego narodu jest rugowana przez drugi jako gorsza, niewłaściwa, niepotrzebna.

Skwitować można to w skrócie w ten sposób, że lepiej jest śpiewać do mew na pustej plaży niż faszystom, ksenofobom i wrogom człowieczeństwa, jednakże sprawa jest bardzo poważna i ma kilka podtekstów oraz niesłychanie istotne tło kulturowe.

Co do wspólnoty kulturowej Słowian, która obejmuje w pewnej mierze, już co prawda znacznie przygaszonej ale ciągle aktualnej również nas Słowian zachodnich nie ma żadnych wątpliwości. Te same dowcipy są doskonale rozumiane w Polsce, na Białorusi, Rosji i na Ukrainie. Wszyscy podobnie rozumieją Dostojewskiego, Mickiewicza lub Szewczenkę. Wspólnota kulturowa, chociaż często kształtująca się opozycyjnie istnieje i działanie na rzecz jej zaprzepaszczenia to prawdopodobnie największa zbrodnia jakiej można obecnie próbować dokonać na duchu ukraińskiego narodu! Odcięcie Ukraińców od ich słowiańskich korzeni kulturowych to będzie zbrodnia równa zbrodni westernizacji. To się skończy porzuceniem w ogóle kultury i religii ortodoksyjnej, albowiem tak to jest w kulturze, że BARDZO ŁATWO SIĘ JĄ NISZCZY, ale trudno się ją buduje.

Sterujący decyzjami na Ukrainie oskarżają Rosjan o to, że tamtejsi ludzie kultury poparli w listach otwartych i licznych wypowiedziach rosyjskie władze państwowe i ich politykę wobec Ukrainy, a nawet że co niektórzy odważyli się wytknąć swoim braciom na Ukrainie – nacjonalizm zmierzający w stronę faszystowskiej rusofobii. To rzecz niebywała, albowiem to mniej więcej tak, jakby mieć pretensje do kwiatów, że otwierają się w stronę słońca lub do drzew, że szumią tak jak im wiatr nakazuje. Jak można od obywateli innego kraju domagać się popierania własnej ksenofobii skierowanej przeciwko nim i ich krajowi? Przecież to jest postulat graniczny, w którym ktoś z zewnątrz oczekiwałby, że Rosjanie odrzucą własne wartości i staną po ich stronie, zupełnie milcząc na temat zbrodni, zabójstw, palenia żywcem i pacyfikacji, które się właśnie dokonują lub mają być dokonane – właśnie na Rosjanach. Powtórzmy to jest postulat graniczny, na granicy wartości – czy rosyjscy artyści powinni sami się biczować, dlatego ponieważ ich Parlament zdecydował się przyjąć akces Krymu, albo dlatego bo rosyjscy bohaterowie – synowie ziemi ukraińskiej walczą z przeważającym przeciwnikiem o prawo do życia i mówienia po rosyjsku na Ukrainie dla siebie i swoich dzieci?

Poczekajmy na tą listę nieproszonych gości na Ukrainie, niech sterujący decyzjami na Ukrainie się ośmieszą swoją rusofobią i nienawiścią adresowaną już jak widać zbiorowo. Tym szybciej i tym pełniej Rosjanie zrozumieją, co się na Ukrainie dzieje i co to oznacza nienawiść, podobna do tej, której doświadczyli ich ojcowie i dziadkowie w latach ostatniej wojny.

Przeraża to, jak bardzo „komuś” zależy na tym, żeby poróżnić ze sobą oba wielkie słowiańskie narody! Rosja jest atakowana gospodarczo, militarnie, finansowo, medialnie, a do tego jeszcze dochodzi Kulturkampf jako podstępny cios w plecy, gdzie wcale celem nie jest ograniczenie dochodów rosyjskich artystów, ale trwałe odcięcie dwóch narodów. Dzięki któremu będzie można prezentować Rosję jako kraj wrogi i obcy – odrębny kulturowo. Czyli kłamać, ciągle kłamać, kłamać rano, kłamać przed południem, kłamać w południe, kłamać po południu, kłamać wieczorem, kłamać przez całą noc i kolejnego dnia znowu – budować rzeczywistość równoległą na kłamstwach.

Trzeba będzie z nieskrywaną ciekawością się temu procesowi Kulturkampfu przyglądać, ponieważ to co sobie ustalą demiurdzy zła z Kijowa to jedno, natomiast to, co wybiorą ludzie to drugie. Poczekajmy, aż jakiś kolejny geniusz będzie chciał zamknąć na Ukrainie wejścia w rosyjski Internet…

Tak już zupełnie na marginesie, przypomina się pewna żałosna sytuacja z początku okupacji Iraku po zajęciu tego kraju przez wojska sami państwo wiecie kogo (i niestety Polski też). Mianowicie – geniusze i stratedzy od PR-u rzekomo znający się na tamtejszych uwarunkowaniach kulturowych zaproponowali zmianę flagi irackiej na nową. Wszystko wskazuje na to, że zakaz występów rosyjskich artystów na Ukrainie – jest właśnie tego samego gatunku.

Jedna myśl na temat “Ukraiński Kulturkampf?

  • 6 sierpnia 2014 o 07:46
    Permalink

    Bardzo wielu uznanych artystów Rosji ma pochodzenie ukraińskie .Co z nimi? Ukrainka Sofia Rotaru jest “narodnym atristom” Rosji tak jak i Maxim piosenkarka rockowa. Czy ktoś w Kijowie o tym pomyślał, nie sądzę. Jaczejka kijowska zaślepiona nienawiścią do bratniego narodu , sterowana z Białego Domu jeszcze nie takich nieodwracalnych szkód narobi. Media europejskie są coraz bardziej krytyczne wobec Ukrainy i sankcji przeciw Rosji np. wczorajszy Spiegel podliczył ile będzie kosztować Niemców i niemieckie firmy wprowadzenie sankcji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.