Soft Power

Ukraina zaczyna czuć presję Unii Europejskiej „na serio”?

 Doniesienia jednej z bardzo poważnych zachodnich gazet prawdopodobnie świadczą o rozpoczęciu presji Unii Europejskiej na Ukrainę „na serio”. Chodzi o to, żeby Kijów realnie zaczął wypełniać ostatnie porozumienie z Mińska, do czego się nie śpieszy, prawdopodobnie licząc na kolejne rozwiązanie wojskowe, o którym w ostatnich dniach mówił pan premier Jaceniuk. Oczywiście, to powstańcy Donbasu mieliby znowu atakować pokojowo nastawionych wojskowych ukraińskich, jednakże już od dłuższego czasu wiadomo, co są warte słowa ukraińskiego rządu chociażby w kwestii niezamykania własnej przestrzeni powietrznej nad terenami działań wojennych, które sam wszczyna.

W każdym bądź razie istnieją poważne przesłanki, żeby stwierdzić, że Ukraina jest pod pewnym naciskiem Zachodu, w tym znaczeniu, że lawirowanie i udawanie dla Kijowa się kończy, Zachód domaga się skrócenia dystansu, jeżeli chodzi o ustalenia z Mińska. Nikt nie kwestionuje faktu, że na Wschodzie Ukrainy nadal zdarza się wymiana ognia, jak również częste są różnego rodzaju utarczki, jednakże te wydarzenia nie mogą prowadzić do ponownej eskalacji konfliktu, na co prawdopodobnie liczyła Ukraina.

Dla wszystkich było oczywistym, że szczyt Ukraińsko-Unijny, nie może się dziać pod dyktando wystrzałów dział na Wschodzie, już nikt nie da się nabrać na ukraińskie powoływanie się na powstańcze prowokacje i parcie do wojny „tych z Donbasu”. Warto zwrócić uwagę, że nikt na poważnie już nawet nie odważa się sugerować, że na Ukrainie są jakieś, jakiekolwiek rosyjskie wojska! Zachód prawdopodobnie domaga się od strony ukraińskiej twardej deklaracji popartej działaniami, że nie chce już dłużej wojny. Jest przy tym oczywistym, że może to bardzo łatwo zweryfikować dzięki międzynarodowym obserwatorom, jak również dzięki uprzejmości rosyjskich partnerów, którzy z racji zagrożenia dla ich kraju prawdopodobnie dysponują własnymi informacjami na temat wydarzeń na granicach. Zaczęły się twarde rozmowy o reformach, a ich elementem jest wypełnienie porozumienia z Mińska – chodzi o kwestię decentralizacji, która de facto oznacza upodmiotowienie władz separatystycznych republik.

Nie bez powodu Donald Tusk wygłosił słynne już oświadczenie, że o wysłaniu żadnej misji Unii Europejskiej na Ukrainę nie może być mowy. Prawdopodobnie musiało to bardzo mocno podziałać na pana prezydenta Poroszenkę, albowiem wypowiedzenie tego przez pana Tuska, to ważny symbol. Skończyła się zabawa i wykrzykiwanie w stronę Federacji Rosyjskiej. Można przypuszczać, że Zachód chce uratować z relacji tyle ile jest w stanie, a Ukraina nie może mu w tym przeszkadzać, bo nie dostanie nawet koców!

Ukraina liczyła na zniesienie wiz do Unii Europejskiej już od maja br., tymczasem nie ma o tym w ogóle mowy. Ktoś się na Zachodzie na szczęście zreflektował, że oznaczałoby to transfer demobilizowanych bojowników na Zachód z postawą roszczeniową. Prawdopodobnie kwestia wiz będzie „marchewką”, obiecywaną na kolejny rok, jeżeli oczywiście będą spełnione określone wymagania. Szczegóły dopiero zobaczymy, być może na tej podstawie Ukraińcy zrozumieją i odczują, co to znaczy „unijny kompromis”. Najlepsze przed nimi, jeżeli się zdecydują dalej brnąć na Zachód, należy im życzyć tylko wytrwałości.

Sytuacja jest jednak o wiele bardziej złożona niż nam się wydaje, albowiem w grze jest jeszcze pewne upadające imperium, które wiele nacji oskarża o szerzenie zła na świecie. Państwo to nie brało bezpośrednio udziału w rozmowach w Mińsku, jednakże miało na temat ich rzekomej bezskuteczności tak wiele do powiedzenia, że nawet zdążyło już wysłać swoich „instruktorów” wojskowych na Ukrainę. Problem polega na tym, że Ukraina może być dzisiaj koniem trojańskim pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami w Europie, a jej jedynym celem może być wojna z Rosją, w myśl zasady – im będzie gorzej, tym będzie lepiej, – ponieważ Rosjanom puszczą nerwy i coś się stanie na ich granicy z NATO, co następnie pociągnie za sobą reakcję całego Sojuszu wymuszoną przez to upadające imperium.

Europejczycy i Rosjanie są w stanie się porozumieć, ponieważ NIE MA ŻADNYCH SPRZECZNOŚCI POMIĘDZY UNIĄ EUROPEJSKĄ A FEDERACJĄ ROSYJSKĄ! Pewne czynniki na Ukrainie, mają pełną świadomość faktu, że droga na Zachód nie będzie tak usłana płatkami róż i goździków jak to bywało zawsze na defiladach rocznicowych w Moskwie. Sprzeczności pomiędzy państwami Unii Europejskiej a pewną przerośniętą terytorialnie byłą kolonią jednego z państw unijnych, Ukraińcy będą chcieli rozegrać na swoją stronę, co uniemożliwi im Zachód po prostu nie dając pieniędzy, dostępu do rynku, czy wspomnianych wiz. Kijów bardzo szybko będzie musiał się opowiedzieć, czy woli partnerstwo i współgranie z Unią Europejską, czy też pewną byłą kolonią jednego z państw unijnych.

W tym wszystkim jest kwestia wagi spraw. Większość ukraińskich publicystów doskonale rozumie, że zachodnia opinia publiczna jest już znudzona sytuacją na Ukrainie, w tym znaczeniu, że porozumienie wynegocjowano – musiałoby się stać coś dramatycznego, żeby Ukraina mogła pragmatycznie uzasadnić jego nieprzestrzeganie. W uzasadnienie emocjonalne już nikt nie uwierzy.

Być może to zabrzmi cynicznie, ale prawda jest taka, że z punktu widzenia Unii Europejskiej, Ukraina pozbawiona donbaskiego zagłębia przemysłowego jest o wiele lepszą partią. Ponieważ będzie miała zupełnie inną pozycję, niż posiadając potęgę kopalń i pieców Donbasu za sobą. To się właśnie nazywa unijny pragmatyzm. Wszystko byłoby w porządku, tylko ludzi szkoda! Ktoś, kto wczoraj dokonywał spustu surówki z wielkiego pieca, nie przekwalifikuje się jutro na kelnera! Tu nawet nie chodzi o kwalifikację, ale o samoocenę, honor i dumę osobistą.

4 komentarze

  1. Ukraina bardzo szybko będzie miała dość zasad unijnych

    • Tak, to bedzie b.ciezka droga dla Ukrainy utrzymanie zasad i wywiazanie sie z obowiazkow w stosunku do UE !
      Ale to bedzie droga resocjalizacji Ukrainy i chyba nie ma ona innego eyjdcia jak ta resocjalizacja, gdyz wszystkie mosty do Rosji popalone, a NowoRosja nie przylgnie po takich bratobojczych walkach do Kijowa !
      UE musi zachowac swoja suwerennosc i wytyczony plan pacyfikacji Ukrainy niezaleznie od sowich “uchu, uchu” za oceanu, wlasciwie UE tez nie ma innego wyjscia ???

  2. bbbbb kłamał – wysłaliśmy już ok bbb bbbb bbb (pod przykrywką ich bbbbb na bbb)
    I proszę rozgraniczyć Zachód na UE i USA – ci drudzy wojny chcą

    ŹRÓDŁO PROSZĘ PANA INACZEJ NARAŻA NAS PAN NA KONSEKWENCJE. POZDRAWIAM WEB JÓZ.

  3. inicjator_wzrostu

    Ukraińcy powoli zdają sobie sprawę, że ich wystrychnięto na dudka.

    Tylko Rosjanie są serio.

    Ropa i gaz cały czas płyną na Ukrainę, bez względu na zdolności płatnicze tego kraju, czy rozpasanie antyrosyjskiej propagandy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.