Ogólna, Technologia

Ukraina – nadchodzi czas poważnych pytań

 Jeżeli ktoś czytał książkę o samoobronie, przetrwaniu lub uczestniczył w stosownych kursach, powinien wiedzieć, że człowiek uzbrojony w nóż jest tak niebezpieczny, że należy się salwować natychmiastową ucieczką!

Jeżeli ktoś oglądał jeden z popularnych programów o podważaniu mitów, pewnie widział doświadczenie potwierdzające powyższe zdanie. Po prostu nawet dobry i przygotowany strzelec dzierżący w dłoni pistolet czy rewolwer, może zostać pokonany przez nożownika w odległości do 5-7 metrów …

Co byśmy zrobili na gwarnej ulicy, pełnej dorosłych i dzieci, spotykając osobnika udekorowanego faszystowskimi znakami i napisami na koszulce, dzierżącego w jednej ręce brzytwę a w drugiej pistolet i wygrażającego wszystkim, dookoła że ich pozabija?

Czy kontynuowalibyśmy spacer, uważając by ten osobnik nie zahaczył nas ostrym narzędziem lub nie trafił nas w oko lufą?

Czy raczej podobnie jak większość znajdujących się tam ludzi nie zaczęlibyśmy uciekać i chować się w jakichś bezpiecznych miejscach, by po chwili zacząć wzywać jakiejś policyjnej pomocy?

Podobnie, czyli środkami usypiającymi albo celnym strzałem należałoby wyeliminować zagrożenie, jakie by niosło dzikie zwierzę, które nagle pojawiłoby się w mieście.

Życie ludzkie jest ważniejsze niż zagrożenie, jakie stanowi niewinny, zabłąkany ale oszalały z przerażenia łoś, lub tygrys – uciekinier z ZOO, na środku ulicy w mieście. Podobnie szaleńca z brzytwą lub pistoletem należy jak najszybciej wyeliminować. Chyba, że ktoś jest zdania, że należy mu pomóc, naostrzyć brzytwę i zmienić magazynek na pełen nabojów?

Za naszą wschodnią granicą toczy się straszliwa wojna domowa. Absurdalna i szalona. Zupełnie niezrozumiała i niepojęta w swej bezwzględności i okrucieństwie. Ludzie, którzy ją wywołali i którzy ją z uporem maniaka kontynuują zachowują się od początku zupełnie NIERACJONALNIE i nieprzewidywalnie.

Nie negocjują – tylko od razu bombardują całe miasta swymi nowoczesnymi katiuszami. Nie pytają „czy macie dość, może pogadamy?” – tylko polewają miasta płonącym w temperaturze 800 st C białym fosforem. Nie pozwalają uciec mieszkańcom tylko zamieniają ich życie w piekło, kierując celne naloty samolotów na wodociągi, gazociągi, stacje energetyczne i szpitale. Czy jest w tym jakaś logika, jakiś sens?

Niestety, zupełnie nie da się pojąć idei bombardowania i równania z ziemią infrastruktury przemysłowej. To, że są równane z ziemią dzielnice mieszkaniowe teoretycznie można by jakoś próbować „uzasadniać” (dokonywaną czystą etniczną). Ale kto nam wyjaśni, po co specjalnie i dokładnie bombarduje się kopalnie, huty, zakłady chemiczne i metalurgiczne, które ocalałe z wojny mogłyby zaraz na drugi dzień po skończeniu działań wojennych wznowić pracę, dając zatrudnienie ludziom a dochód krajowi? NIEPOJĘTE!

Nie da się pojąć także SZALEŃSTWA z ostatnich dwóch dni – bombardowania mało ważnego strategicznie celu – jakim jest pewna fabryka chemiczna. Chyba, że celem strategicznym jest uwolnienie amoniaku, jaki tam się znajduje?! Prawdopodobnie jest tam taka ilość amoniaku, iż nawet przy sprzyjającym nam wiatrom zachodnim śmierć ponieśliby prawie WSZYSCY od Europy Środkowej po Kazachstan!!!

Czy ktoś jest w stanie to jakoś wytłumaczyć czymś innym niż SZALEŃSTWO? Szalonych ludzi i dzikie zwierzęta zagrażające społeczeństwu eliminuje się. Odizolowując lub jeżeli nie ma innego sposobu – zabijając!

A co zrobić i jak postąpić z grupą oszalałych i niezrozumiałych w swych działaniach ludzi, którzy dokonali faszystowskiego przewrotu w sąsiednim kraju, posiadającym na dodatek 15 działających reaktorów atomowych?

Czy nie powinniśmy zacząć się bać? Czy od dawna nie powinniśmy panikować, bić na alarm?

Od ponad dwóch lat działania wszystkich władz Ukrainy są dość mało zrozumiałe, jeżeli chodzi o ich energetykę atomową. Ukraina dysponuje 15-ma działającymi blokami w 4-rech elektrowniach. Oczywiście plus piąta, „pamiętna” – elektrownia w Czarnobylu…

Spróbujmy jakoś uszeregować posiadane informacje.

Niezaprzeczalnym faktem i sprawą zrozumiałą jest chęć uniezależnienia się Ukrainy od dostaw paliwa jądrowego w postaci odpowiednich prętów z Rosji. Poczyniono takie kroki i już na początku w 2005 roku a później w kwietniu 2012 próbowano zastosować amerykańskie paliwo na Południowo-ukraińskiej Elektrowni Atomowej znajdującej się w obwodzie Mikołajewskim.

Prawdopodobnie w świetle części dostępnych informacji groziło to ogromną katastrofą! Bo z prętami paliwowymi nie jest tak prosto. Skład paliwa w pręcie jest słodką tajemnica producenta, dzięki czemu z jednej strony producent zapewnia bezawaryjną pracę i maksymalna wydajność uzyskiwanej energii a z drugiej strony „zapobiega” stosowaniu „podróbek”, które mogłyby tę bezawaryjność i dużą wydajność „zepsuć”.

Doświadczyli tego Czesi, którzy potrzebowali pilnie wymienić pręty paliwowe i zastosowali amerykańskie, co skończyło się bardzo kosztowną awarią reaktora i koniecznością nagłej pomocy firm rosyjskich w celu zapobieżenia „czemuś poważnemu”. Po prostu, rosyjskie reaktory zaprojektowane są na rosyjskie paliwo. Drugi problem do konieczność wymiany prętów paliwowych w większości bloków energetycznych na Ukrainie w TYM ROKU! Taki dla nich nieprzyjemny zbieg okoliczności.

Dlatego po nieudanych próbach obejścia tego problemu poprzez współpracę z Amerykanami, po wielokrotnych sygnałach ostrzegawczych wystosowywanych przez Rosję do władz Ukrainy oraz do społeczności międzynarodowej (UE, MAEA – Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, International Atomic Energy Agency eng. IAEA), na początku maja tego roku ukazał się komunikat potwierdzający kontynuacje współpracy Ukrainy i Rosji w zakresie dostaw paliwa nuklearnego. Wydawałoby się, że jest wszystko w porządku! Ale w międzyczasie przyszło „nowe”, a w raz z zawieruchą rewolucyjną przyszły kolejne próby zmiany dostawcy. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym była awaria na drugim bloku Południowo-ukraińskiej Elektrowni Atomowej 17-go kwietnia tego roku, prawdopodobnie na tyle niebezpieczna, iż niebawem Ukraina „obiecała” publicznie „nawrócić się” na paliwo rosyjskie. Reakcja „rosyjska” oraz MAEA była ostra, co spowodowało zdroworozsądkowy komunikat Kijowa. W tym czasie zaproponowano powołanie w MAEA specjalnej grupy badającej poziom bezpieczeństwa działań przy zastąpieniu paliwa w ukraińskich elektrowniach. Należy wspomnieć, że wciąż trwa współpraca rosyjsko-amerykańska w ramach programu Nunc-Lugar (Program Kooperatywnego Zmniejszania Zagrożeń).

Przypomnieć należy także, że na początku grudnia 2013 zakończył się program amerykańsko-rosyjski „Pokojowy Atom”. Program zakończył się wraz z dotarciem do Baltimore ostatniej partii wzbogaconego uranu pochodzącego ze zdemontowanych rosyjskich głowic atomowych. Program trwał od roku 1993. W tym czasie Rosja zdemontowała kilka tysięcy głowic otrzymując ok. 500 ton materiału, który dotarł do USA za ekwiwalentem finansowym. Otrzymany od Rosji uran został przerobiony na paliwo do amerykańskich elektrowni atomowych.

Dziwnym trafem ta ostatnia dostawa i koniec programu trwającego ponad 20 lat, zbiegła się w tych samych dniach z kłopotami ekonomicznymi firmy „USEC Inc.” (The United States Enrichment Corporation), która zarządzała jedynym w USA zakładem zajmującym się wzbogacaniem uranu i była jednym z największych o ile nie największym przedsiębiorstwem w tym zakresie na świecie.

Historycznie rzecz biorąc zaraz po tych dwóch sprawach wyżej opisanych, „zradykalizował” się „Majdan” a końcem lutego mieliśmy krwawy przewrót pałacowy. Po „rewolucji” znów zaczęły się przepychanki związane z wymiana prętów paliwowych.

W pierwszych dniach marca „Rosatom” zwrócił się do MAEA w sprawie bezpieczeństwa ukraińskich elektrowni atomowych. Związane to było z faktem braku bezpieczeństwa tych elektrowni w związku z zaostrzająca się sytuacją „wojenną” oraz niebezpieczeństwem „technicznym”, związanym z PILNĄ koniecznością wymiany prętów. Informacje z początku marca mówiły, że wymiany należy dokonać w ciągu MIESIĄCA.

Tu krótki wykład. Elektrownia to nie kominek, gdzie wkładamy „paliwo drewniane”, otrzymujemy ciepło spalania a po wygaszeniu mamy tylko popiół do usunięcia. W elektrowni atomowej jest to dużo bardziej skomplikowana procedura. Nie będziemy opisywać procedury wymiany prętów paliwowych, ale warto podkreślić nie wdając się w szczegóły techniczne, że elektrownia NIE MOŻE pracować z częściowo zużytymi prętami. Jej dalsza praca w takim stanie jest niestabilna i grozi awarią!

20 marca tego roku w ukraińskim parlamencie podniesiono kwestię wypowiedzenia Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1 lipca 1968 roku.

9 komentarzy

  1. Artykuł przeczytałam, moim zdaniem temat logicznie dowiedziony, jednak nie moja dziedzina zatem nie mogę napisać nic więcej.

    • Dziękuję…

      Niestety, uległem logicznym wywodom i sugestiom Redakcji, przez co tekst stracił część zakończenia…

      Może w lepszych czasach…

      Pozdrawiam…

      A REDAKCJA ULEGA OPINII RADCÓW PRAWNYCH!!! Z POZDROWIENIAMI WEB. JÓZ.

  2. Prosze o uzupelnienie artykulu o linki do informacji zrodlowych. Bez tego tresc wydaje sie sensacyjna, bardzo niepokojaca ale tez malo wiarygodna.

    • Podrzucenie kilku linków zupełnie nie świadczy, że jest to dokument. Z materiałów źródłowych można skorzystać siedząc w archiwum a jest to zadanie na lata, czyli dla wyjątkowo cierpliwych, warunek, że mam dostęp do dostępnych materiałów.

    • Dziękuję za zauważenie problemu jakiego dotyka mój felieton. Krótka forma literacka, mająca przybliżyć dany temat, nie pozwoliła na zamieszczenie stosownych linków i przypisów. Nie czuję się na tyle osobą fachową w tej dziedzinie by podjąć się napisania obszernego artykułu na temat obecnego stanu ukraińskiej energetyki atomowej. Jako inżynier związany przez szereg lat z energetyką, kibicuję wszystkim postaciom “ekologicznego” przetwarzania energii, a szczególnie energetyce atomowej, o czym mam nadzieję jeszcze napisać. Sprawą ukraińskiej energetyki atomowej zainteresowałem się po raz pierwszy w roku ubiegłym, po jakiejś krótkiej notatce w naszej prasie na ten temat. Natomiast w związku z okresowym przeglądaniem stron ukraińskich i rosyjskich, co zacząłem robić od czasu “przesilenia na Majdanie”, co chwile pojawiały się różne informacje na ten temat co zacząłem obserwować. Interesuje mnie to również z tego względu że miałem krótkotrwałą styczność z problematyką skażeń i zagrożeń z tym związanych w ramach SPR o stosownym kierunku, gdzie głównie wyliczało się ile będzie rentgenów na danym obszarze, przy takim a takim wietrze, w określonej odległości od stosownego “wagomiaru” zrzuconego ładunku nuklearnego.

      Zapewniam że w przypadku tego felietonu jak i innych moich “prac pisemnych” dla “Obserwatora”, mimo lekkiej formy literackiej dochowałem należytej staranności, sprawdzając wszystkie informacje i źródła. To samo zrobiła Redakcja przed opublikowaniem felietonu.

      Krótka forma felietonu nie pozwoliła na zadanie wielu innych a tak istotnych pytań, jak na przykład: co się dzieje z ISTNIEJĄCYMI składowiskami materiałów nuklearnych które znajdują się na terenie prowadzonych obecnie działań wojennych. Czy są pilnowane? Przez kogo? Czy działania wojenne nie stwarzają zagrożenia?

      http://anvictory.org/wp-content/uploads/2013/10/256701_3.jpg

      • Dopisek z dnia dzisiejszego.
        Wpierw przypomnę wpierw chronologię zdarzeń jaka pojawiała się w prasie i internecie (spisana przeze mnie do 27.07.2014):

        20 marca tego roku Ukraina podjęła zadziwiająca i nagłą decyzję o wycofaniu się z układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

        4-go kwietnia Ukraina prosi USA, NATO i UE o pomoc w ochronie swoich atomowych obiektów.

        Już 11 kwietnia wywiad USA pojawił się na 3 elektrowniach Chmielnickiej, Zaporoskiej oraz na… Czarnobylskiej ???

        Ta ostatnia „kontrola” mogła być związana z informacjami o nagłym „uruchomieniu” przez Ukrainę zamrożonego na wiele lat programu składowania odpadów nuklearnych obok „sarkofagu” w Czarnobylu.

        Mimo wspólnego komunikatu o wzajemnej współpracy rosyjsko-ukraińskiej z początku maja, chyba znów nastąpiła kolejna zmiana decyzji, tak że dwa tygodnie później 21 maja kanclerz Merkel dostała informacje o trwających niebezpiecznych „eksperymentach” w ukraińskich elektrowniach atomowych.

        15 czerwca USA przejęło blok nr 2 Zaporoskiej elektrowni atomowej. Od tego dnia pracownicy obsługujący ten blok nie maja tam wstępu i nikt nie wie co się tam dzieje…

        13 lipca pojawił się komunikat że Ukraina jednak kupuje pręty paliwowe u Amerykanów…

        14 lipca nastąpiła awaria w pierwszym bloku elektrowni w Mikołajewie, tej elektrowni gdzie od paru lat prowadzi się nieudane próby zastosowania „zamienników” prętów paliwowych

        Do 27 lipca nikt nie wie co dzieje się w bloku nr 2 Zaporoskiej EA.

        Nie ma żadnych informacji na temat stanu prętów paliwowych we wszystkich elektrowniach a MUSIAŁY być wymienione w kwietniu lub maju!

        Do 27 lipca Ukraina nie kupiła w Rosji paliwa nuklearnego ani nie wiadomo czy faktycznie zakupiła amerykańskie pręty i czy powiodła się zamiana oraz jeżeli tak to jakie będą konsekwencje a także gdzie są bardzo niebezpieczne zużyte elementy!!!!

        Dzisiaj (31.08.2014), po miesięcznym okresie dziwnej ciszy w tej sprawie, pojawiły się dwie dziwne informacje.

        Jedna mówi o tym, że z powodu NIEDOSTARCZENIA przez Rosję nowych prętów paliwowych do ukraińskich elektrowni atomowych grozi Europie śmiertelne niebezpieczeństwo!

        A przecież Rosja alarmowała że pręty musza być wymienione w kwietniu i maju! Wygląda na to że trwające eksperymenty z prętami Westinghausa się nie powiodły i faktycznie jest niedobrze!
        http://rusvesna.su/news/1409431691

        Dodatkowo coś się niedobrego dzieje w Elektrowni Atomowej w Zaporożu. Bo pojawiła się zupełnie zadziwiająca informacja że może ona nie wytrzymać ostrzału?
        Czyżby władze Ukrainy przygotowywały nas na duże COŚ?
        http://lifenews.ru/news/139429

  3. czesc mozna zweryfikowac tutaj SZANOWNY PANIE PROSZĘ NIE LINKOWAĆ Z NASZEGO PORTALU DO PORTALI O NIESPRAWDZONYM PRZEZNACZENIU WEB. JÓZ.

  4. Dzięki, bardzo ważny artykuł.

    Ja się tych elektrowni tam cały czas obawiałem.
    To są przecież banderowscy szaleńcy oni mogą świat szantażować a Ameryka jest daleko.

  5. Wobec powyższych informacji, powszechnie mało znanych, zupełnie inaczej wygląda konflikt na Ukrainie. W sposób perfidny realizowany jest plan III wojny światowej i depopulacji planety. Po incydencie z zestrzeleniem samolotu pasażerskiego można spodziewać się kolejnej akcji “fałszywej flagi”. Ataki na zakłady chemiczne mogą być preludium do większej akcji na elektrownie atomowe. Nietrudno zgadnąć, kto będzie oskarżony w masowych mediach. Ludzie dobrej woli, którzy poniosą konsekwencje tych rozgrywek, muszą przeciwstawić się takiej polityce wielkich tego świata.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.